Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








str. 5-8 str. 9-12 str. 13-14 str. 17-18



To pierwsze wydanie Echa 1edynki po wakacjach!!!! Znajdziesz w nim wiele interesujących artykułów m.in. refleksje na temat Dnia Chłopca. Zapraszamy :) Jak aktywnie obchodzić Dzień Nauczyciela? Niesamowity wywiad z p. Wosiem Relacja z wycieczki integracyjnej klasy I LOa Pielgrzymka - powód do wstydu?

W tym numerze przedstawimy także relację z Festiwalu w Jarocinie oraz Woodstocku, opinie uczesników oraz porównanie tych dwóch imprez.

Skład redakcji: Marta Grzybowska Patrycja Maciejewska, Dawid Borucki Monika Mikołajczak, Marysia Jarosińska Anita Kostrzewska, Milena Rzepka Ania Błażejewska, Julia Karolczak Karolina Adamkiewicz Ania Antczak red. naczelny Marika Grzybowska Dekalog pierwszoklasisty
czyli jak przetrwać i nie zwariować ; )


1.„Dzień dobry” i „Do widzenia” – dwa podstawowe zwroty, o których bezwzględnie musisz pamiętać – mów je każdemu nauczycielowi ( nigdy nie wiadomo, kiedy będzie uczył również i Ciebie). Jeśli o nich zapominasz, wiedz, że będziesz zapamiętany… 2.Uśmiech to podstawa udanego dnia 3. Dobre kanapki = mili koledzy/ koleżanki ;] Zawsze znajdzie się ktoś, kogo trzeba dokarmiać 4.Kreatywni uczniowie są bardzo poszukiwani, dlatego nie ukrywaj swoich talentów. ( Niekoniecznie perfekcyjne granie na nerwach jest cenione ;] ) 5.Szkoła to dżungla, walcz o swoje racje. ( (Oczywiście, jeśli masz 100% pewność, że są słuszne – jeśli nie, czasem warto pomilczeć i przemyśleć daną sytuację ;] ) 6.Jeśli jesteś mistrzem w ściąganiu to plus dla Ciebie, jeśli nie – lepszą opcją będzie nauka 7.Bądź sobą – w ten sposób znajdziesz prawdziwych przyjaciół. 8.Pomagaj nauczycielom, nawet przy błahych rzeczach – masz wtedy szansę na dobrą recenzję o sobie w pokoju nauczycielskim. 9. Nigdy nie zapominaj, że nauczyciele przekazują sobie wiele informacji. Pokój nauczycielski = wydział śledczy. Dlatego uważaj na to, co robisz. 10 .Kłamstwo ma krótkie nóżki, a prawda choć czasem bywa trudna, jest bardziej ceniona. opracowała Marta Grobelna MATCH POINT dla uczniów
Relacja z IV turniej piłki siatkowej z Okazji Dnia Edukacji Narodowej odbył się w czwartek, 11 października w hali Zespołu Szkól Ponadgimnazjalnych nr 1 w Jarocinie.
Echo 1edynki

To był bardzo emocjonujący turniej. Do zawodów zgłosiły się cztery ekipy: Rodzice i Przyjaciele, Absolwenci, Nauczyciele oraz Uczniowie. Turniej rozgrywano systemem „każdy z każdy”, a więc sześć bardzo pasjonujących spotkań. Każda z drużyn miała w swoich szeregach zawodników, którzy byli bardzo groźni dla rywala. Zespół Rodziców i Przyjaciół został wzmocniony przez trzy dziewczyny uczące się i trenujące w ZSP nr 1 w Jarocinie, a także przez panią dyrektor tej placówki – Małgorzatę Karwacką. W meczu otwarcia zmierzyły się ekipy Nauczycieli i Uczniów. W tym wypadku śmiało można powiedzieć, że uczeń przerósł mistrza. Uczniowie nie pozostawili najmniejszych szans swoim mentorom. Pomimo że doświadczenie i spędzone godziny na boisku były po stronie nauczycieli, młodzieńcza fantazja i zgranie przeważyły na korzyść uczniów. Młodzi



siatkarze nie mieli chwili przerwy. Kolejny mecz to ich starcie z Rodzicami i Przyjaciółmi. Mecz otwarcia odcisnął swoje piętno w pierwszym secie, który był bardzo wyrównany. Drugi to jednak dominacja uczniów. Równocześnie Nauczyciele grali z Absolwentami, których jeszcze do niedawna uczyli. I ponownie uczeń przerósł mistrza. Drużyna Nauczycieli, która nie składała się wyłącznie z wuefistów, także odczuła zmęczenie pierwszym meczem. Pokazał to pierwszy set. Drugi był bardziej wyrównany, ale to Absolwenci ostatecznie byli górą. Kolejny mecz to starcie Nauczycieli z Rodzicami i Przyjaciółmi. Gospodarze turnieju okazali się bardzo gościnni. Pierwszy set zapowiadał łatwe zwycięstwo tych pierwszych, ale nauczyciele wzięli się w garść i wygrali drugiego seta. W trzecim zabrakło trochę szczęścia. Równocześnie grali Uczniowie ze starszymi kolegami, czyli Absolwentami. Ten mecz od pierwszej piłki był bardzo zacięty. Uczniowie wygrali pierwszego seta, ale w drugim okazali się gorsi. O wszystkim rozstrzygał trzeci set, który przechylił szalę zwycięstwa na stronę obecnych uczniów. Ostatnie starcie to rywalizacja Rodziców i Przyjaciół z Absolwentami. Pierwszy set potoczył się dość nieoczekiwanie. Walkę punkt za punkt lepiej wytrzymała o dziwo ta pierwsza z drużyn. Kolejne dwa sety to jednak zdecydowana przewaga Absolwentów i ich wygrana. Zwycięzcami turnieju zostali Uczniowie, którzy wyprzedzili Absolwentów i zespół Rodziców i Przyjaciół. Gościnni gospodarze, czyli Nauczyciele na honorowym czwartym miejscu. Wyniki turnieju: Nauczyciele – Uczniowie 0:2 (5:20, 12:20) Rodzice i Przyjaciele – Uczniowie 0:2 (17:20, 12:20) Nauczyciele – Absolwenci 0:2 (8:20, 14:20) Rodzice i Przyjaciele – Nauczyciele 2:1 (20:9, 17:20, 20:12) Uczniowie – Absolwenci 2:1 (20:13, 17:20, 20:17) Rodzice i Przyjaciel – Absolwenci 1:2 (21:19, 10:20, 12:20)

Relację przygotował Dawid Borucki

"NIE BYŁO CZASU NA NUDĘ..."
Wywiad z panem Ryszardem Wosiem, absolwentem oraz pedagogiem ZSP 1 w Jarocinie.
Echo 1edynki

Karolina Adamkiewicz: Wiemy, że przebywał Pan w murach naszej szkoły, zanim został Pan pedagogiem, jest Pan absolwentem naszej szkoły. Czy pomogło to Panu, czy też stanowiło jakiś problem w pracy zawodowej? p. Ryszard Woś: Jestem absolwentem naszej szkoły, wtedy Technikum Przemysłu Drzewnego. Gdy po ukończeniu studiów w 1982 r. przyszedłem po raz pierwszy do szkoły jako nauczyciel, byłem pełen obaw m.in.: jak zostanę przyjęty jako pracownik przez grono pedagogiczne i młodzież ? Obawy były zbyteczne, bo jedni i drudzy przyjęli mnie z życzliwością. Bardzo mile wspominam tamten czas. K.A.: Jaki typ szkoły Pan ukończył ? R.W.:W latach 1972-1976 uczęszczałem do Technikum Przemysłu Drzewnego o specjalności technologia tworzyw drzewnych. K.A.:Jak wspomina Pan siebie jako ucznia Jedynki ? R.W.: Przyjechałem do Jarocina aż z wybrzeża z niewielkiego miasteczka pod Kołobrzegiem, Karlina. Budowano tam



wówczas największą w Polsce fabrykę płyt pilśniowych i wiórkowych. W Jarocinie było jedyne w Polsce technikum kształcące w specjalności tworzyw drzewnych. Do szkoły nie przyjechałem sam, lecz przybyło nas 6 uczniów ( 2 dziewczyny i 4 chłopaków). Wszyscy znaleźliśmy miejsce w internacie szkolnym (obecnie budynku ZSP 2). Mieliśmy wtedy po 15 lat i szybko musieliśmy uczyć się samodzielności. Do domu rodzinnego jeździliśmy 3 razy do roku: święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc i wakacje. Zajęcia w szkole trwały 6 dni w tygodniu. Pierwszy rok nauki był najtrudniejszy ze względu na aklimatyzację w nowym środowisku i tęsknotę za domem rodzinnym. Szkoła nie miała tylu uczniów jak obecnie, ale za to uczyła się w niej młodzież z całej Polski, a nawet z zagranicy (5 uczniów z Mongolii). Internat „pękał w szwach”. Budynek warsztatów szkolnych był w pełnym znaczeniu tego słowa warsztatowym. W jednym pomieszczeniu była tylko sala lekcyjna – pracownia badań laboratoryjnych. Obecnie proporcje te bardzo się zmieniły. K.A. Dzisiaj uczniowie czas przerwy często spędzają w kawiarni lub bibliotece. Gdzie dawniej toczyło się szkolne życie poza lekcjami? R.W.Życie pozaszkolne uczniów wyglądało trochę inaczej. Nie było komputerów, Internetu, kawiarenek szkolnych. Skupiało się ono wokół różnych kół zainteresowań, organizacji. Bardzo prężnie funkcjonowało koło turystyczne, intarsyjne, muzyczne. Bardzo prężnie działali harcerze. Na zajęcia sks nie brakowało chętnych. Ja osobiście co najmniej 3 razy w tygodniu chodziłem na zajęcia sks (lekkoatletyka, piłka ręczna, koszykówka). W szkole i internacie organizowaliśmy całą masę dyskotek i imprez okolicznościowych np.: Andrzejki. Kiedy rozpoczynały się rozgrywki szkolne (mistrzostwa szkoły) w grach zespołowych, to żyła nimi cała szkoła. Na widowni sali gimnastycznej nie brakowało kibiców. Podsumuję to stwierdzeniem: „Nie było czasu na nudę”.



K.A.:Czego Panu najbardziej brak z czasów Pana szkolnej młodości? Co najchętniej wprowadziłby Pan do współczesności? R.W.: Uważam, że każde pokolenie ma swój czas i organizuje go tak, jak lubi i na możliwości. Czas mojej młodości już minął i uważam, że go nie zmarnowałem. Korzystałem z życia bez zbytniej brawury i większej lekkomyślności. Nie wpakowałem się w młodości w poważniejsze kłopoty. Częsciej byłem radosny niż smutny, więc mogę powiedzieć, że było ok. Mam jeszcze niezrealizowane plany, marzenia z młodości oraz głęboką nadzieję, że uda się jeszcze je zrealizować.



Najważniejsze to się poznać...



Na początku nalegaliśmy, by na miejsce zakwaterowania udać się samochodem, jednak później wraz z naszą wychowawczynią – p. prof. Martą Kubasik – stwierdziliśmy, że więcej korzyści niesie za sobą wędrówka, gdyż - po pierwsze, bardziej się zintegrujemy, a po drugie, zadbamy o naszą formę. Około godziny 12.00 ,21 września uczniowie obu klas (wybraliśmy się razem z I Ti/Tc) spotkali się przed szkołą. Tutaj nasze drogi się rozeszły, gdyż szliśmy różnymi trasami. Klasa I TI/C znajdowała się pod opieką p. Katarzyny Nowak – ich wychowawczyni oraz p. Marty Kantorskiej, natomiast my mieliśmy przyjemność wędrować w towarzystwie naszej wychowawczyni i p. Janusza Zwierzyckiego, który ostatni wpadł na pomysł wykonania po drodze klasowego totemu. Wędrówka mijała nam bardzo przyjemnie. Trasa wiodła przez las, więc mogliśmy nacieszyć swoje oczy zielenią, a płuca- świeżym powietrzem. W pewnym momencie daliśmy odpocząć swoim nogom i zajęliśmy się wykonaniem totemu. Pan Zwierzycki przygotował kij, do którego potem przymocowaliśmy wykonane przez siebie nasze wizytówki. Z darów lasu, a w niektórych przypadkach też z bibuły niektórzy wykonali mikrofon, symbolizujący



zamiłowanie do śpiewania, inni zaś zrobili poduszki, rowery i piłki. Po wykonaniu totemu udaliśmy się w dalszą drogę. Kolejny raz zatrzymaliśmy się koło rzeki Lutyni, gdzie zajęliśmy się rozwiązaniem przygotowanego przez naszą wychowawczynię quizu na temat Woli Książęcej. Jak się okazało, nasza wiedza o tym miejscu nie była znikoma. Po rozwiązaniu quizu postanowiliśmy poczekać na klasę I TI/C, aby razem udać się do pobliskiej szkoły. Wkrótce dotarliśmy na miejsce zakwaterowania, gdzie czekał na nas pyszny obiad w postaci zupy pomidorowej. Kiedy wszyscy się najedli i odpoczęli, nadszedł czas na wspólne gry i zabawy. Wieczorem udaliśmy się na dwór, gdzie czekało na nas wspaniałe ognisko, które posłużyło nam do przygotowania sobie kolacji. Po zjedzeniu kiełbasek śpiewaliśmy piosenki przy akompaniamencie gitar, na których grało kilkoro uczniów. Po udanym ‘ogniobraniu’ nadszedł czas na seans filmowy. Po obejrzeniu filmu, mimo późnej godziny, nikt nie był jeszcze zmęczony. Jak to przeważnie bywa, dopiero pod koniec integracji uczniowie naprawę się ‘rozkręcili’, tak więc rozmowy i śmiechy dało się słyszeć jeszcze długo. Rano, niewyspani, wzięliśmy się za sprzątanie, by, jak na porządnych ludzi przystało, opuścić miejsce pobytu w takim stanie, w jakim je zastaliśmy. Nasze wyjście integracyjne uważamy za jak najbardziej udane. Bardzo miło i aktywnie spędziliśmy czas, a także mieliśmy okazję lepiej się poznać. Szkoda tylko, że nie wszyscy członkowie naszej klasy z różnych powodów w nim nie uczestniczyli, jednak mamy nadzieję, że takie ‘wypady’ będziemy organizować jeszcze nie raz. :) MONIKA MIKOŁAJCZAK I MARYSIA JAROSIŃSKA Guma kulka nadal króluje
DZIEŃ CHŁOPCA CZY DZIEŃ DZIECKA? CZYLI O MARZENIACH KAŻDEGO CHŁOPAKA I PRZYZIEMNEJ RZECZYWISTOŚCI... - o tegorocznych obchodach Dnia Chłopca w Jedynce


Dnia 30 września 2009 r. obchodziliśmy Dzień Chłopca. Jednak już wcześniej postanowiłyśmy zapytać kolegów, jakie upominki chcieliby otrzymać. W naszym rankingu zdecydowanie królowały abstrakcyjne prezenty, takie jak: ferrari, czy wygrany kupon w totka. Na szczęście znalazły się też bardziej przyziemne propozycje, chociażby: guma kulka (popularna jeszcze za czasów podstawówki), wymarzone autkozabawka, czy zestaw klocków lego. Odpowiedzi panów pokazały, że nadal w każdym z nich kryje się dziecko. Chłopcy zaznaczali, że mile widziane będą oryginalne pomysły dziewczyn. I tak też się stało. Dziewczęta dwoiły się i troiły, aby podarowane prezenty spodobały się kolegom. Upominki były naprawdę przeróżne, od lizaczków i kubeczków, przez bańki mydlane, do bardzo oryginalnych parasolek i śliniaczków. Bardzo sympatyczna była oprawa tego święta. W czasie przerw można było zrelaksować się przy dźwiękach odtwarzanej muzyki, a na każdym kroku spotykaliśmy kamerzystów i fotografów, co dodawało specyficznej "magii" temu dniu. Gratulacje należą się także samorządowi uczniowskiemu, który



zaproponował zarówno chłopcom, jak i dziewczętom, by tego dnia przyszli w specjalnym stroju, składającym się z krawatu i białej koszuli. Mobilizacją do założenia niecodziennego ubioru, była gwarancja zwolnienia z odpowiedzi. Według naszej sondy, zdecydowanej większości uczniów podobał się ten pomysł i z uznaniem trzeba przyznać, że prawie wszyscy się do niego dostosowali. Nawet nauczyciele poddali się specyficznemu nastrojowi, panującemu w tym szczególnym dniu i również bardzo dobrze się bawili. Podsumowując, obchody Dnia Chłopca podobały się wszystkim. Chłopcy byli zadowoleni z otrzymanych prezentów, a dziewczyny miło spędziły czas, pamiętając, że większą radością jest dawanie, niż otrzymywanie prezentów. Polecam to każdemu...
Wśród muzyków i sportowców popularna stała się akcja społeczna, mająca na celu rozprzestrzenianie wartości chrześcijańskich.


Przełamują barierę wstydu, która w dzisiejszych czasach często spotyka ludzi wierzących. Ruch ten popiera także Milen Rzepka, uczennica klasy II TG, która w tym roku wyruszyła na Poznańską pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Skąd wziął się u Ciebie pomysł pójścia na pielgrzymkę? Pójście na pielgrzymkę było bardzo spontaniczne, pewnego wieczoru zadzwoniła do mnie koleżanka z taką właśnie propozycją, zgodziłam się bez chwili zawahania. Dwa tygodnie później gotowi do 7 dniowej wyprawy ruszyliśmy spod kościoła Ojców Franciszkanów w Jarocinie. Pokonanie ponad 200 km pieszo to nie lada wysiłek. Czy na trasie zdarzały się jakieś problemy zdrowotne? Jasne, upały często powodowały, że robiło nam się słabo. To ogromne wycieńczenie, dlatego codziennie jedliśmy ze znajomymi dość sporo słodyczy co dawało nam dużo energii. Poważniejszym urazem było obtarcie prawej stopy, ból był na tyle silny, że kiedy zmieniałam opatrunek łzy leciały mi z bólu. Jednak jak każdy pielgrzym motywowałam się i starałam się nie być pasażerką samochodu jadącego za nami. A co z kwestią noclegu? Czy w każdym mieście mieliście gdzie spać? Z tym nie mieliśmy żadnego problemu. Owszem, jako nowicjuszka bałam się czy nasza pięcioosobowa ekipa zdoła znaleźć jakiś nocleg, na szczęście pobyt w każdej miejscowości kończył się powodzeniem. We wszystkich miejscach przyjmowano nas z otwartymi ramionami. Czy poza oczywistymi doznaniami natury duchowej pielgrzymi mieli też inne atrakcje i rozrywki? Tak jak mówisz doznania duchowe są nieprawdopodobne, jednak na pielgrzymce modlitwa to nie wszystko. Odbywał się min. koncert Pinokio Brohters i chrzest nowicjuszy.



W przyszłym roku także planujesz sie wybrać na pielgrzymkę? Oczywiście. Mimo zmęczenia i bólu to jedno z piękniejszych doświadczeń w życiu. Polecam to każdemu, zarówno temu silnej wiary jak i osobom z wątpliwościami natury religijnej. Dziękuję za rozmowę Rozmawiała Anita Kostrzewska MATURA
to bzdura? felieton


Jak nazywa się stolica Wielkiej Brytanii? Anglia Co się stało z Lady Makbet? Wszyscy zostali zjedzeni Kto był autorem hymnu Polski? Wisława Szymborska Kto pierwszy złożył pokłon małemu Jezusowi? Baranek Ile razy należy pomnożyć liczbę 6 aby otrzymać 42? To jest niemożliwe Jak nazywa się osoba zasiadająca w radzie miasta ? Lech Wałęsa Jakiego pierwiastka jest najwięcej w powietrzu ? Wody Czym się różni koło od okręgu ? Tym że ma kąty Kto dowiódł że ziemia krąży wokół słońca ? Gagarin Nie, chodzi o astronoma Mickiewicz To śmieszne, choć z drugiej strony trochę przykre, ale są ludzie, którzy tak uważają. Udowadnia to cieszący się wielką popularnością na YouTube Kuba Jankowski w swoim programie „Matura to bzdura”. A więc matura to bzdura? Hmm zależy dla kogo. Ja bym jednak polemizowała z tym stwierdzeniem. A jak my byśmy się czuli gdyby pewnego, pięknego dnia spacerując po ulicy nagle zaczepił nas Kuba z mikrofonem a my nie umielibyśmy odpowiedzieć na pytania z zakresu podstawowej wiedzy, którą każdy uważający się za inteligentnego przedstawiciela rasy ludzkiej powinien mieć? Trochę głupio prawda? Człowiek homo sapiens - człowiek rozumny. Jednak dla niektórych określenie sapiens wydaje się być zbędnym. I? I często właśnie tacy ludzie najlepiej radzą sobie w życiu. Nie ukończywszy porządnie żadnej szkoły, olewając wszelką naukę całe życie spędziwszy w słodkim lenistwie i beztrosce teraz są „panami” tego świata. Przykład? Znana i niekoniecznie lubiana celebrytka Paris Hilton. Pławią się w luksusie w jakiejś ogromnej willi, wożą się najdroższymi samochodami, z



których każdy ma swoje miejsce parkingowe oznaczone odpowiednim dniem tygodnia: w poniedziałek- bmw, we wtorek- bentley a w środę- mercedes itd (oczywiście drugi małżonek ma swój osobny garaż z zupełnie innym zestawem samochodów), ubrania zamawiają tylko od najdroższych projektantów takich jak Armani, Gucci, Versace, Dolce&Gabbana a czas wolny spędzają lansując się na prestiżowych bankietach czy pokazach mody wdzięcząc się do paparazzi lub też urządzając sobie wypady swoim prywatnym jachtem w towarzystwie ukochanych sąsiadów jak Johnny Depp czy państwo Pitt. A tymczasem taki przeciętny polski student ciężko studiuje całe noce spędzając nad książkami i notatkami z piątym kubkiem kawy w ręce by zaliczyć jutrzejsze kolokwium. Ehh i pomyśleć, że już jest ciężko a co dopiero czeka tych z nas, którzy zamierzają iść na studia… Ponoć kolokwium to taka nasza matura, którą musimy zaliczać co miesiąc. Pocieszające… Oczywiście są tez tacy, których życie studenckie to jedna wielka niekończąca się impreza. Ale czy wychodzą na tym dobrze? Nie wnikam. Ale wracając do tych, którzy ciężko pracują by zdobyć porządne wykształcenie. Co mają z ich „codziennej krwawicy”? Wille, sportowe fury i życie w luksusach? Często jedynie w swoich marzeniach, które stanowią jedyną drogę ucieczki od przykrej, szarej codzienności. Jak czuje się osoba po studiach harująca na budowie czy w McDonaldzie? Albo ci, którzy stają na rzęsach by spełnić nadludzkie wymagania swojego gburowatego, wiecznie niezadowolonego szefa z gorzką myślą, że to JA powinienem być na jego miejscu. „W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem” – powiedział absolwent prawa i administracji. I to jest właśnie ta charakteryzująca nasz świat niedorzeczna sprawiedliwość. I jak mamy się odnaleźć w takim świecie? Nieubłagalnym tempem nadchodzi czas podejmowania pierwszych, najważniejszych w naszym życiu decyzji. Ale jak mamy je podjąć, gdy w dzisiejszych czasach tak wiele zależy od szczęścia czy znajomości? Skąd mamy mieć pewność, że lata studiów nie pójdą na marne? Wszyscy nam powtarzają, że grunt to dobrze wybrać kierunek. Gdyby to było takie proste. Robić to, co się kocha czy codziennie rano skupiać całe swoje siły i determinacje by zwlec się z łóżka i jechać do pracy, której się szczerze nie znosi, mimo iż zapewnia nam ona dostatnie życie? Dlaczego tak ciężko jest znaleźć dobrą prace, która pokrywałaby się z naszymi zainteresowaniami i pasjami? Czasami przychodzą takie myśli, takie pragnienia wyjechania gdzieś daleko, zwiedzenia świata, poznania nowych kultur i zobaczenia tych wszystkich zapierających dech w piersiach miejsc, które znane nam są tylko z pięknych



fotografii. Czy nie byłoby cudownie rzucić to wszystko i udać się w podróż autostopem po całym świecie z paroma banknotami w kieszeni? Są tacy ludzie, którzy się na to zdecydowali i szczerze zazdroszczę im takiej odwagi, odwagi by spełniać swoje marzenia. Cóż, nikt nie wie jak potoczy się nasze życie. Będą tacy, którzy zasiądą za biurkiem w jakiejś wielkiej korporacji wypełniając sterty papierów by żyć na jak najwyższym standardzie. Niektórzy będą mieć przeciętną prace, która co prawda nie przynosi luksusów, ale zapewnia dostatek. Inni z trudem wiązać będą koniec z końcem, Znajdą się też tacy, dla których pełnie szczęścia stanowić będą wygodny fotel, kablówka i lodówka wypełniona jedzeniem oraz puszkami piwa i tak dzień po dniu, każdy identyczny, każdy przeżywany po jak najmniejszej linii oporu. Mam nadzieję, że uda nam się pokierować naszym życiem w taki sposób, aby wyglądało ono dokładnie tak jak tego pragniemy, abyśmy w przyszłości nie żałowali naszych teraźniejszych decyzji i przede wszystkim byśmy byli w życiu szczęśliwi. I tego życzę nam wszystkim. Patrycja Maciejewska JAROCIN ? Woodstock? ... Wakacje pod znakiem festiwali
Dokąd pojechać ? Najlepiej tu i tam Przedstawiamy sondę przeprowadzoną wśród uczestników obu imprez


Jak wiadomo, wakacje to okres, w którym odbywa się wiele festiwali. Najbliższym nam jest JF. Czy mogłabyś/mógłbyś powiedzieć, jak oceniasz tegoroczną edycję w porównaniu do lat ubiegłych? Jagoda lat 17: Moim zdaniem JF z roku na rok robi się bardziej komercyjny. Coraz więcej gwiazd sprowadzanych jest zza granicy. Jest to błędne myślenie, gdyż bardzo dużo zespołów o mocnych brzmieniach znajduje się w naszym kraju. Poza tym bardziej podobał mi się festiwal z dawnych lat. Przez samo patrzenie na zdjęcia, czuć można było rockowy klimat Norbert lat 18: Jak wiadomo Jarocin jest przejęty przez prywatną agencję, dewiza pierwszych festiwali ze tak powiem odeszła w zapomnienie. Komercjalizacja i gwiazdy które odwiedzają "nasz" festiwal robią z niego imprezę, która już nie przypomina pierwszych edycji owego festiwalu. Tegoroczna edycja niczym mnie nie zaskoczyła, co roku bilety coraz droższe, muzyka i artyści nie są już w przedziale muzycznym jaki zadowalałby wielu festiwalowiczów, pozostaje tylko sentyment i nadzieja na kolejne bardziej udane edycje. Piotrek 18 lat: Muszę powiedzieć, iż z roku na rok festiwal coraz mniej mi się podoba. Staje się coraz bardziej skomercjalizowaną imprezą, której głównym celem staje się



zarabianie pieniędzy a nie zadowalanie widzów. Ewa 16 lat: W tym roku przeraziła mnie cena karnetów, więc go nie kupiłam. Pozostała mi zabawa 'za płotem' przez co poznałam wiele wspanialych ludzi wiec ten rok wydaje mi się najlepszy W parze z Jarocinem idzie Woodstock. Atmosfera którego festiwalu wg Ciebie jest lepsza Jarocin czy Wood? Jagoda: Zdecydowanie Woodstock. W Jarocinie nie można się tak wyszaleć jak w Kostrzynie nad Odrą . Od samego wejścia do pociągu czuć świetną atmosfere,która utrzymuje się przez cały pobyt. Wszyscy są równi, nie ma lepszych i gorszych. Każdy z nas jadąc tam chce tego samego - dobrej muzyki i zabawy ! Norbert: Większa liczba ludzi na woodstocku idzie w parze z lepszą atmosferą Piotrek: Oczywiście bezkonkurencyjne wygrywa Woodstock. To zupełnie innej klasy impreza Woodstock to nie tylko koncerty, ale również masa ciekawych wydarzeń, związanych z najróżniejszymi dziedzinami. Również ludzie są bardziej zwariowani i przyjaźni. Na Woodstocku czuć wolność, której w Jarocinie brakuje coraz bardziej z roku na rok. Ewa: Jarocin jest mniejszą imprezą od Wood, więc nie ma się poczucia 'rockowego miasta' na Woodzie człowiek sie czuje jakby tam się urodzil i siedział wiele lat. Na jarocinie czuje sie jakbym tylko szła na koncert i zaraz wracam do domu, nie wiem, może dlatego że tu mieszkam. Wiele zależy też od organizatorów. Czy oba festiwale wywiązują sie z tego b.dobrze czy wręcz przeciwnie- pozostawiają wiele do życzenia? Jagoda: Ceny są bardzo podobne lecz Jarocin trochę droższy. Bardzo dobrym pomysłem jest ustawienie sklepu "Lidl" niedaleko pola namiotowego na Woodstocku. Opieka medyczna zdecydowanie lepsza. Krązył tam tzw. "pokojowy patrol", który interweniował wtedy kiedy trzeba. Czuć było wolność. Żadnej policji żadnych ograniczeń ! Można robić to, co się chciało. Ludzie pili tańczyli i śpiewali do białego rana. Norbert: Jarocin w porównaniu do Wooda to festyn, nie ma porównania z organizacją, zgraniem ekip, szybkością działąnia na woodzie (nie chce pisać niektórych informacji bo wiem troche więcej ale nie dla wszystkich) Piotrek: Tutaj równiez muszę sfaworyzować woodstock, ponieważ jego organizacja jest niemal perfekcyjna, Jurek odwala kawał dobrej roboty, bierze pod uwagę opinie samych uczestników i



konsekwentnie wprowadza ich pomysły w życie, co sprawia, że ten festiwal staje się coraz lepszy. Co do Jarocina - ceny biletów rosną, zespoły jakby coraz bardziej nietrafione, wyzysk na każdym kroku. To mówi samo za siebie. Ewa: Na JF brakuje mi punktu sanitarnego, albo nie widziałam, no i co to są za ceny jedzenia ?! oba festiwale mnie zalamują zespołami, niestety :C Wielu rodziców nie chcę puścić swoich pociech na ww festiwale. Może kilka słów do nich, aby przestali myśleć stereotypowo Jagoda: Nie ma się o co bać. Festiwal to rodzaj surviwalu, który każdy z nas musi przeżyć. Chyba nie chcemy, żeby nasze dziecko bało się spać pod namiotem ? Ograniczanie dziecka to najgorsze co może być. Tak czy siak zrobi to co chce tylko bez wiedzy dorosłych. A tego chyba nie chcecie, prawda ? Poza tym trochę zaufania do swoich pociech ! Norbert: Wiele rodziców myśli o tym, co mogą robić ich pociechy na tych imprezach, w porównaniu do informacji z mediów i plotek są to bezpieczne i "edukacyjne" festiwale, wiele warsztatów prowadzone na woodstocku naprawdę mogą dokształcić, a ludzie i ich nastawienie do innych na tych festiwalach jest wręcz przyjacielskie Piotrek: Może warto wybrać się razem z dziećmi na te festiwale, chociażby na chwilę, aby przekonać się, że nic złego tam się nie dzieje. Często w telewizji pokazywane są tylko niemiłe incydenty z takich imprez, ale wystarczy się chociaż raz wybrać, aby zobaczyć, to tylko wyjątki. Ewa: Drodzy rodzice.. puśćcie swoje dzieci na te festiwale, uwierzcie mi, że będą wam za to dziekować do końca życia. Spotyka się tam wielu wspaniałych ludzi! A bezpieczeństwo ? wszedzie moze się cos zdarzyć. Ale serio, jest tam pełno ludzi pilnujacych porządku. Relację przygotowały Ania Błażejewska Julia Karolczak -autorka zdjęć



To jedno z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń w naszym kraju. Dla jednych to najpiękniejsze miejsce na świecie, dla innych "przystanek do piekła".
Gdy moja babcia w roku 2010 po raz pierwszy usłyszała, że jej wnuczka wybiera się na Woodstock przeżegnała sie i uczyniła nade mną znak krzyża: dodaje Anita. Jej wizerunek Przystanku kształtują media: upojona narkotycznie młodzież, taplająca się non stop w błocie w rytm ogłuszającej muzyki.


A wystarczy trochę szerszy horyzont i garść tolerancji, by dostrzec piękno tego miejsca. Moje "piękno tego miejsca" zamieniamy na "wyjątkowy klimat tego miejsca". Choć na Przystanku jesteśmy już 3 raz, ciągle odkrywamy jego piękno, pokojowe nastawienie wspaniałą muzykę i ludzi. Przystanek to jeden z największych i najwspanialszych festiwali Europy. Co roku przyjeżdżają tu setki tysięcy ludzi w różnym wieku. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Prócz koncertów ulubionych kapel uwielbiam chodzić do namiotu ASP, gdzie o każdej porze dnia znajduję coś dla siebie, m.in. warsztaty teatralne, nauka szybkiego czytania, granie i śpiewanie z Piotrem Bukartykiem: mówi Milena. Wielkim plusem festiwalu w Kostrzynie nad Odrą jest zróżnicowanie pod względem muzycznym. Tylko najbardziej wybredna osoba byłaby niezadowolona z repertuaru. Od metalu, przez folk, ska, punk, wszelkie odmiany rocka do występów kwartetów smyczkowych i Arki Noego. Nie można też zapominać o wyjątkowej atmosferze tego miejsca. Tylko tam można przejść koło setek tysięcy ludzi, nie usłyszawszy złego słowa. Każdy się uśmiechnie, przytuli czy też poczęstuje kawałkiem arbuza. Króluje hasło "peace, love and



music". Na Przystanku można się też uduchowić co chwilę spotykając na swej drodze księży, którzy w każdej chwili służą dobrą radą i spowiedzią. Z myślą o ludziach wierzących powstał Przystanek Jezus, gdzie woodstockowicze tańczą, oglądają filmy i śpiewają. Przeżycie 3 dni w tym wspaniałym miejscu sprawia, że co roku chcemy tam wracać. Milena Rzepka, Anita Kostrzewska Za Lechem przemierzamy cały świat...
Rozmowa z Mariką Grzybowską, tegoroczną maturzystką, która od 2 lat kibicuje Lechowi na stadionie przy Bułgarskiej.


Dawid Borucki: Wiem, że pasjonujesz się piłka nożną. Skąd to zainteresowanie? Marika Grzybowska : Ta pasją zaraził mnie mój tato, który od dziecka jeżdzi na mecze Kolejorza. Był m.in. na słynnym meczu Lecha z Barceloną w 1988r. D.W. Jaka atmosfera panuje na stadionie? Jak wygląda twój ubiór na mecz Lecha Poznań? M. G. Atmosfera jest niesamowita, mecz na żywo wygląda zupełnie inaczej. Najpiękniejszym momentem jest dla mnie śpiewanie hymnu. Powiem szczerze, że na meczach Lecha często jest zimno, więc zawsze mam przy sobie szalik. D.W. Często na trybunach słyszysz uwagi kibiców, czy są oni za Rumakiem czy przeciwko niemu? M.G. Tak naprawdę zależy to od tego jak gra Lech i czy wygrywa ( wiadomo, że to nie zawsze Idze w parze). Kibice często mają pretensje co do składu i ustawienia. D.W. Co sądzisz o obecnym składzie Lecha? Czy powrót Reissa cię zaskoczył? M.G. Lech nie ma w składzie dobrych napastników. Reiss został do Lecha ściągnięty tylko na końcówkę meczu, może pokaże kilka ładnych zagrań, strzeli jaką bramkę, ale na deszcz goli się raczej nie zapowiada D.W. Narzekasz na brak dobrych napastników, ale w Polsce ciężko znaleźć jakiegoś dobrego ofensywnego zawodnika. M.G.W takim razie Lech



powinien znaleźć jakiegoś napastnika za granicą. Bez sensu dla mnie jest wystawianie Ubiparipa oraz Ślusarskiego- nie mają żadnych atutów, są wolni. Czasami Ślusarski dołoży nogę lub głowę i piłka wpadnie do bramki, ale marnuje 100 % okazje. D.W. Zgadzasz się, że obecnie najmocniejszą formacją Lecha jest obrona? M.G. Tak, Lech ma dobrych obrońców i raczej tutaj nie możemy doszukiwać się jakichś słabych punktów. Oczywiście, każdy zawodnik może mieć słabszy dzień, tylko taka niedyspozycja u obrońcy grozi utratą bramki. D.W. Na koniec, czy Lecha stać na grę w Lidze Mistrzów? Jeżeli nie, to może chociaż Liga Europejska? M.G. Chciałabym, aby to właśnie Lech był pierwszą polską drużyną, która po tak długiej przerwie powróci do Ligi Mistrzów. PORADY DLA MATURZYSTÓW Sposoby na efektywną naukę
Nauka to zmora każdego ucznia. Są tacy, którzy wiedzę książkową przyswajają bez większych problemów, jednak większość z nas wyznaje zasadę 3Z : Zakuć, Zdać, Zapomnieć. Dla tych, którzy zdobytą wiedzę chcą wykorzystać w przyszłości, przygotowałam kilka sposobów na efektywną naukę.


1. Muzyka – jeśli lubisz słuchać muzyki, najlepsza jest ta barokowa , która naturalnie wytwarza w mózgu częstotliwości ułatwiające szybką naukę. Są też na rynku specjalne nagrania, takie jak Hemi Sync i Brain Sync. Taki rodzaj muzyki wywołuje w mózgu tzw. dudnienia różnicowe, o częstotliwościach ułatwiających koncentrację i przyswajanie materiału 2. Jedzenie - najlepsze jest świeże, zdrowe jedzenie, przede wszystkim wegańskie (które nie obciąża organizmu), zawierające dużo witamin, minerałów i energii. Są to świeże warzywa, owoce czy orzechy. 3. Picie dużej ilości świeżej, czystej wody - jest niezbędna do prawidłowej pracy ukł. nerwowego. Ubytek już 10% wody z ciała powoduje przewlekłe bóle głowy, kłopoty z oddychaniem co przekłada się na trudności z koncentracją i obniżoną efektywnością wykonywanej pracy. 4. Stosowanie powtórek - pamiętaj o powtarzaniu materiału w optymalnych przedziałach czasowych. 5. Czytanie zaraz po przebudzeniu - wykorzystaj swój najlepszy czas, kiedy mózg pracuje na najwyższych obrotach. Zdolności zapamiętywania i koncentracji są wtedy najlepsze z możliwych. 6. Czytanie w odpowiednich warunkach - odpowiednie oświetlenie i wywietrzony pokój to podstawy. Unikaj czytania w łóżku, biurko jest do tego celu o wiele bardziej odpowiednie. Warto zadbać o porządek w pomieszczeniu, żeby nic nas nie rozpraszało. 7. Zminimalizuj zakłócenia - na czas nauki wyłącz telefon, rozłącz się ze skrzynką pocztową, wyłącz komunikator internetowy oraz o ile to możliwe Internet. Są to najbardziej popularne metody na szybką naukę. Oprócz tego należy jednak pamiętać o pozytywnym nastawieniu do nauki. Nie wolno zniechęcać się, zawsze trzeba myśleć pozytywnie :) Opracowała Ania Antczak Anna Antczak