Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










Myśl przewodnia!!! "Zawód dziennikarza to także spotykanie się z ludźmi. Oni są znakomitymi źródłami informacji. Jeśli się komuś wydaje, że po siedzeniu przez cały dzień przed komputerem i śledzeniu depesz jest świetnie poinformowany, to jest w dużym błędzie" Kamil Durczok

NASZA REDAKCJA redaktor naczelny: Marcin Sakowski dziennikarze: Emilia Nadolna, Milena Bącela, Marcelina Gaworzewska, Natalia Dhalke, Joachim Andrzejewski, Sylwia Białobłocka, Olga Lewicka, Anna Zdunek, Filip Sobiecki, Katarzyna Kabat, Jessica Kukawka, Weronika Patzer, Paulina Chojnicka, Laura Nadolska, Kinga Linka, Izabela Krysińska, Sara Bruszkowska, Agnieszka Kolan, Tomasz Kalkowski, Natalia Jankowiak, Bogumiła Adryam, Karolina Czajkowska, Zuzanna Cieluch, Sara Dawid FRANCJA ELEGANCJA



Ciemne garnitury, wysoko zawiązane krawaty a dla pań elegancka „mała czarna” albo kostium – wyobrażenie o przeciętnym stroju posła Parlamentu Europejskiego nie odbiega od rzeczywistości. Nie Jest on narzucony przez żadne regulaminy. Tylko zasady savoirvivre’u stanowią jakieś ograniczenia. Przekonać się o tym można od momentu przejścia przez dokładną kontrolę. Białe koszule panów z ochrony, modny żakiet pani w sklepiku z pamiątkami a w windzie sukienka kończąca się równo z kolanem asystentki jakiegoś niemieckiego europosła. Nuda? - Zdecydowane nie: wysokim obcasom, krótkim spódniczkom czy wydekoltowanym bluzkom – podkreśla Monika Jagielska, asystentka polskiego posła Tadeusza Zwiefki. – Od poniedziałku do czwartku, kiedy mamy oficjalne spotkania, musimy wyglądać przede wszystkim schludnie.. Dzisiaj na sali obrad też dominuje szarość i czerń. No może oprócz wyraziście czerwonej kreacji reprezentantki Węgier. - Zdarza się jednak, że można pomylić europosła z turystą zwiedzającym Parlament – dodaje z uśmiechem Jagielska. – Szczególnie kiedy wpadając na jakieś spotkanie prosto z podróży, polityk ma na sobie czapeczkę z daszkiem czy coś podobnego.



Niestety nie miałam okazji tego zobaczyć. Mimo tłumów nie da się pozbyć wrażenia wszędobylskiej biurokracji. O samej Brukseli - tam też dotarłam podczas wycieczki - nie można powiedzieć jak o hucznej i gwarnej stolicy. Już przedmieścia witają urokliwymi, ceglanymi domkami a Wielki Plac czyli historyczne centrum miasta wypełnione jest w większości turystami, czasami bardzo zwariowanymi. Dalczego tak sądzę? – grupka Włochów stojąca pod gotyckim Ratuszem, śpiewa hity Lady Gagi, uroczo kalecząc przy tym angielski. Na szczęście, wystarczy przejść kilkadziesiąt metrów jedną uliczką aby znaleźć się pod pomnikiem Manneke Pis (Siusiający chłopiec) – symbolem i najbardziej znaną fontanną w Belgii. Kilkanaście razy do roku, niespełna metrowa figurka staje się Kolumbem, Mozartem, Nelsonem Mandelą czy Świętym Mikołajem. W rocznice urodzin Elvisa Presleya przywdziewany jest w jeden z jego charakterystycznych, kiczowatych kombinezonów. Dzisiaj Siusiający prezentuje się w stroju Adama. Podobnie jak Siusiająca dziewczynka (Jeanneke Pis). Bo w przeciwieństwie do



swojego męskiego odpowiednika, może z czystym sumieniem powiedzieć - Nie mam się w co ubrać!. Niewielkich rozmiarów pomnik stoli (przykuca?) również w jednej z niewielkich uliczek nieopodal Grand Place. Siusiająca jest też znacznie młodsza od Manneke Pis – w 1987 roku postawiły ją tam feministki. Zakurzone Pola I kolejne cudne miejsce... Pierwszą rzeczą, którą zwiedzam po przyjeździe do Paryża są słynne Pola Elizejskie. Największe modowe marki, styl, sława i pieniądze – z tymi określeniami można najczęściej spotkać się wpisując ChampsÉlysées w wyszukiwarkę. Mogę się zgodzić, że są tam największe… ale chodniki, które niewątpliwie pomagają zagranicznym wycieczkom dobiec spod Łuku Triumfalnego do Placu Zgody. Ludzie, którzy spodziewają się sławnych projektantów na każdym kroku na pewno się zawiodą. Inne przeciętne paryskie ulice też nie potwierdzą stereotypu, że stolica Francji to też stolica mody. - Na Polach Elizejskich minąłem kilku naprawdę fajnie ubranych ludzi – zauważa spotkany przeze mnie polski turysta – ale jedź chociażby na Nowy Świat w Warszawie a zauważysz awangardę na podobnym poziomie. k.kabat

DZIENNIKARSKIE KPSW

SielSCY -Prawdopodobnie jeszcze długo graliby jedynie na salach gimnastycznych szkół średnich, gdyby nie Rafał Śpiewak – który pojawił się nagle i od razu zaczął działać. Dzięki jego zaangażowaniu kapela gra już supporty przed takimi gwiazdami muzyki jak The Toasters czy Victims of Circumstance. Śpiewak ma 21 lat i studiuje stacjonarnie dwa kierunki techniczne na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym, uczestnicząc jednocześnie w studium pedagogicznym w Kolegium Nauczycielskim przy UTP. Mimo tego znajduje czas na zajmowanie się swoimi zespołami – bo, oprócz SielSKIch, jest ich jeszcze kilka. Chęć bycia menagerem pojawiła się przypadkiem, po niezrealizowaniu kariery politycznej. W wyborach samorządowych Rafałowi zabrakło kilku głosów, aby dostać się do Rady Miasta. Postanowił jednak wykorzystać umiejętności zdobyte w kampanii wyborczej, podczas której łączył wiele sposobów promocji – reklamę, wywiady, wystąpienia, nagrywanie filmików. Trzeba grać, grać Rafał uważa, że w bydgoskim światku kulturalnym nie ma pozytywnej atmosfery, ponieważ brakuje bliskiej współpracy między kapelami.



Zamierza to zmienić. Jego zespoły stawiają na wzajemną promocję i pomoc. Traktują się po przyjacielsku. Ich relacje ze Śpiewakiem są podobne, choć sam menager podkreśla, że mimo koleżeńskich stosunków, chce być dla nich pewnym autorytetem. Nadzoruje ich działania i pomaga wyznaczać cele, do których następnie razem dążą. - Moim marzeniem jest... aby trzy z moich kapel zagrały na Woodstock, w przeciągu najbliższych trzech lat, O! To jest to! - śmieje się Rafał. Póki co, SielSCY wystąpili w XX Konfrontacjach Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu – Muzyka mocnych brzmień KATAR 2011. Zdobyli także trzecie miejsce w IV Ogólnopolskim Festiwalu Artystycznym Młode Talenty 2011. Teraz czeka ich Reggae Day Festiwal w Częstochowie. - Trzeba starać się osiągać sukcesy. Trzeba grać, grać, grać. Trzeba nagrywać, ale na wszystko potrzebne są pieniądze, bo im większe sceny, tym większe wymagania sprzętowe. Liczy się też transport, a nie mamy firmy przewozowej. Wszystko to kosztuje.. - mówi Śpiewak. Po chwili dodaje – Muszę jakoś ciągnąć to do przodu, a zespół musi się szanować. Nie może wiecznie grać za darmo. Dotrzeć wszędzie Rafał odbywa też staż u Alicji Perkowskiej, menager Mariki. Działa to na zasadzie zleceń. Śpiewak wykonuje polecenia, które potem są opiniowane. Dostaje rady, co mógłby zrobić lepiej. Musi się starać, musi budować sieć kontaktów, aby kapele nie grały wiecznie w Bydgoszczy. SielSCY już znaleźli swoich fanów



w Grudziądzu, gdzie udało im się wystąpić dwa razy w ciągu ostatniego miesiąca. Na pewno pojadą tam jeszcze nie jeden raz. Z muzyką przez życie Śpiewak traktuje muzykę jako hobby, jako coś, co sprawia radość. Uważa, że z muzyki nie da się utrzymać, chociaż zna osoby, które to potrafią. - Dymitr z bydgoskiego zespołu Dubska to człowiek firma. Jest zaangażowany w kilka kapel muzycznych, prowadzi audycje w radiu Kultura - mówi Rafał. Podkreśla jednak, że sam nie chciałby utrzymywać rodziny z muzyki. Stawia na kierunki techniczne – jego plany na przyszłość to ukończenie wszystkiego, co zaczął. (s.białobłocka) (NIE)GRZECZNE JUWENALIA Na zdjęciu zespół Kontrust (Wyspa Młyńska)



Siedem osób odwiedziło szpital na skutek szaleństw podczas bydgoskich Juwenaliów - To bilans zabawy pierwszego dnia na wyspie młyńskiej - mówi sanitariuszka Monika, studentka drugiego roku ratownictwa medycznego. - Moim zdaniem za dużo tutaj jakichś dzieci, które krzyczą pod sceną, że kochają Kamila - mówi Darek student UTP. A po zabawie zawsze jest dużo sprzątania - mowi pan Henryk, który uważa, że młodym ludziom brakuje ogłady - Do Anielki prosisz te młode tyle razy, żeby to do śmieci trafiły, a tu nie! Wszędzie te puszki i kubki od piwa - krzyczy. Dużo pracy mieli również sanitariusze z pogotowia, którzy poza połamańcami musieli przetransportować do szpitala chłopaka pod wpływem narkotyków - mówi sanitariuszka Monika. Najbardziej denerwuje mnie to, że co 5 metrów ktoś jarał jointa. Znaleźliśmy również w tytoniu zmieszaną marihuanę - dodaje Monika. Dobra zabawa to jedno, ale bezpieczeństwo to drugie. Trzeba również liczyć się z tym, że każdy kto podczas kontroli będzie miał przy sobie narkotyki zostanie zatrzymany - mówi



rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, Maciej Daszkiewicz - w zeszłym roku na posiadaniu narkotyków złapano ponad 30 osób, a póki co nie złapaliśmy ani jednej, zobaczymy co przyniosą kolejne dni - dodaje Daszkiewicz. (a. kolan) Bydgoszcz stawia na hiszpański



Od października 2010r. na Kujawsko-Pomorskiej Szkole Wyższej w Bydgoszczy, studenci mogli podjąć zupełnie nowy kierunek – filologię hiszpańską. Czy to początek hiszpańskiej rewolucji? Według statystyk język hiszpański z roku na rok zyskuje na popularności. Możliwości do nauki tego języka jest wiele, jednakże do zeszłej jesieni z hiszpańskim można było obcować wyłącznie poprzez kursy w szkołach językowych. Mimo to iberystyka rozwinęła swoje skrzydła w KPSW w Bydgoszczy, Dlaczego dopiero teraz? W Bydgoszczy brakowało wykładowców - tłumaczy Monika Żuchlińska, rzecznik KPSW - Stopniowo ta sytacja się zmienia - dodaje. Sam kierunek studenci oceniają bardzo pozytywnie, gdyż ich zdaniem rynek jest otwarty na osoby wykładające hiszpański. Innych powodów do nauki jest wiele. Zaczynając od samego zamiłowania, aż po chęć podniesienia własnych kwalifikacji poprzez znajomość kolejnego języka. Zaś sam kierunek okazał się dla studentów bardzo przystępny, również dzięki wykładowcom, m.in. pani dr Leonor

Sagermann oraz pani Susana Alegre Raso pochodzącej z Galicji - Ooptymistycznie podchodzimy do rozpowszechniania języka i kultury krajów hiszpańskojęzycznych w Bydgoszczy - mowią zgodnie. Nauczyciele ze szkół językowych przyznają, że zainteresowanie hiszpańskim jest stosunkowo niskie w porównaniu do angielskiego czy niemieckiego. - Może z powodu braku możliwości zdobycia certyfikatu nauczycielskiego w Bydgoszczy - twierdzi Kamila Grajewska, lektor języka angielskiego. Uczniowie szkół średnich natomiast mają możliwość obcowania z językiem hiszpańskim, co oferuje I LO im. Cypriana Karola Norwida w Bydgoszczy. Tam licealiści mają klasę dwujęzyczną z tym właśnie językiem. Możliwość do wypróbowania swoich sił daje im także Olimpiada Języka Hiszpańskiego, której finał I edycji odbył się w kwietniu tego roku, zaś samo przedsięwzięcie będzie konturowane nadal. Jaki z tego wniosek? A więc może już czas zastanowić się nad nauką kolejnego języka? Możliwe, że na przestrzeni lat role się odwrócą. I hiszpański bedzie wiódł prym. Jednak ażdy moment jest dobry, by naukę zacząć właśnie teraz. j.k.andrzejewski





Kiedyś miłość, honor, ojczyzna. Dziś komputer Człowiek walczył o każdy dzień, każdą chwilę. - mówi 60-letni Rajmund z Torunia, a 81-letnia Maria z Bydgoszczy uważa, że dzisiejesze nastolatki są trywialne. Jak jest naprawdę? O tym jakie są priorytety młodych i starych – Marcelina Gaworzewska i Milena Bącela. Ci, którzy urodzili się jeszcze przed II wojną światową, młodości nie kojarzą z okresem beztroskich zabaw i imprezowaniem. Ich dzieciństwo zostało brutalnie przerwane, co



potwierdza historia 81 letniej mieszkanki Bydgoszczy. Pani Maria w wieku 9 lat została prześledzona do Mińska Mazowieckiego. Była świadkiem mordów Polaków i Holocaustu. Wstąpiła do legendarnych Szarych szeregów. Robiła wszystko, by móc kontynuować naukę (tajne komplety) czego dzisiejsza młodzież nie rozumie. Według pani Marii Dziś nastolatki są trywialne i mają zupełnie inne zasady moralne niż moi rówieśnicy”. Ale już 6 lat młodsza Irena z Piotrkowa Kujawskiego ma całkiem inne wspomnienia. W wieku 17 lat uczyła się w bydgoskim technikum chemicznym, a wolny czas spędzała na wycieczkach szkolnych i w domu kultury. Najbardziej zapamiętała pobyt w internacie i wybuch w ZACHEMie. „Kiedyś człowiek walczył o każdy dzień, każdą chwilę” mówi 60 - letni Rajmund z Torunia, który w młodości sam musiał o siebie zadbać. Dziś narzeka na wszechobecny pośpiech, brak obowiązków i zły system wartości wśród młodzieży. Całkiem inne zdanie na ten temat ma 51-letnia Barbara. Jej zdaniem nastolatki myślą tylko o nauce, dobrej pracy i rodzinie. Priorytety niektórych ludzi zostają niezmienne - twierdzi Anka (46l.) Od zawsze pomagała psom. Teraz pracuje w przytulisku dla zwierząt. Spotyka tam wielu młodych wolontariuszy - Każdy młody człowiek jest inny, nie można mierzyć ich jedną miarą - odpowiada zapytana o priorytety młodzieży. A co na to młodzi? Dla jednych liczy się nauka, dla drugich imprezowanie. Dla Łukasza najważniejszy jest sport, ma swoje pasje i cel - bycie najlepszym. Priorytety niezależne od pokoleń. Nastolatkom trudno wyobrazić sobie młodość ich rodziców czy dziadków. A jednak zapytani o swoje priorytety odpowiadają tak

Najważniejszy jest sport - mam swoje pasje i cel - być najlepszym - mówi Łukasz

samo jak starsi od nich ludzie. Rajmund z Torunia, który w młodości sam musiał o siebie zadbać, narzeka na wszechobecny pośpiech i zły system wartości wśród młodzieży. Naszym zdaniem w każdym pokoleniu istniały inne priorytety, jednak niektóre z nich zostały niezmienne. m.bącela m.gaworzewska - -- - - - - - - - - -



Na zakończenie... Grupa wyjątkowa. Młodzi ludzie, pełni chęci do pracy, z pasjami...to właśnie oni są autorami gazetki. Wszystkie teksty zamieszczone w tym numerze to ich "sprawka". Czasem bardziej lub mniej doskonałe, ale ich własne. Cieszę się, że mogłam pracować z taką fantastyczną grupą uczniów. Ta gazetka to jedno z wielu zadań, z jakimi musieli się zmierzyć podczas warsztatów dziennikarskich w KPSW w Bydgoszczy. Gratuluję Wam!!! Paulina Wiśniewska (opiekun grupy)