Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Stopka redakcyjna

Cooltura - Kwiecień

COOLTURA3: Redaktor wydania: Rafał Szwedo Dziennikarze: Malwina Kniaziuk Kamil Lebnicki Oskar Sula Justyna Świetlicka Małgorzata Juzakowska Karolina Kołtun Emilka Wilgocka Agata Grzywaczewska Kamil Kudyba Patrycja Czaus Agata Prystupa Klaudia Winiarska Magda Winiarska Monika Weremko Karolina Woszczewska Rafał Szwedo Grafika: Agata Pradun Zdjęcia: Paulina Tchórzewska Kontakt: cooltura3redakcja@gmail.com Korekta: Wiesława Mazurek Elżbieta Pietrzykowska I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Czarnieckiego 22-100 Chełm ul. Czarnieckiego 8  tel. (0-82) 565-38-85 www.1lo.chelm.pl liceum@1lo.chelm.pl facebook.com/czarniecki.chelm Od redakcji Spis treści:
TEMAT Z OKŁADKI: 44 - Fast - communication (O portalach społecznościowych i nie tylko)
Cooltura - Kwiecień

Zmiany dotyczą dosłownie wszyst-kiego, nawet nas – uczniów I LO. Również w naszej redakcji mamy parę istotnych nowinek - nowy skład, nowe pomysły. Jedynie Czarniecki się nie zmienił. Wciąż stoi przy auli i obserwuje nasze barwne życie. I właśnie o życiu w szkole będziemy pisać – między innymi, bo nie zapominamy oczy-wiście o rówieś-nikach – czytel-nikach, dla których tworzymy naszą "Coolturę". Będzie trochę o muzyce, filmie, ale nie tylko. Postanowiliśmy też dodać trochę wspomnień oraz humoru. Nic więcej nie zdradzając, zapraszamy do lektury. Redakcja AKTUALNOŚCI: 4 - Czarniecki w Europie 5 - Introducing UK in I LO 5 - USA w czarnickim 6 - Niezwykły gość, niezwykła idea 8 - Studniówka z Marlonem Brando 10 - Z potrzeby serca 13 - Mam Talent u Czarniecczyków 15 - 1000 w rozumie 17 - "Maska” początkiem drogi na wielki ekran… 23 - Ja nie z soli ani z roli, ale z tego co mnie boli KULTURA: 25 - Dlaczego chodzisz cały czas w piżamie? 28 - Mam lat tysiąc- żyję... 30 - Kulturalna rekreacja 33 - O śmierci bez przesady 35 - Sprawiedliwość będzie po naszej stronie 38 - Jak osiągnąć sukces REALIA: 41 - Być kobietą... 43 - Wyślij, kliknij przekaż dalej 47 - Wystarczy chcieć RÓŻNE RÓŻNOŚCI: 51 - Z inicjatywą Ci do twarzy 53 - My, młodzież! 55 - Sentencje naszych nauczycieli 57 - Pomoc na nasze szkolne sprawy 60 - Do czytelnika Czarniecki w Europie

Cooltura - Kwiecień

W listopadzie mała grupka Czarnieczyków poleciała do Niemiec na inauguracyjne spotkanie projektu „Czy migracja zmieniła Europę, czy Europa zmieniła migrację?”. Oprócz uczniów z I LO z Chełma i Gymnasium in den Pfarrwiesen z Sindelfingen była jeszcze młodzież z Real Escuelas Pías de San Fernando z Pozuelo w Hiszpanii. W dniach 17-19 listopada młodzi ludzie uczestniczyli w warsztatach na temat migracji, mieli również okazję zwiedzić miasto, w którym mieszkali oraz pobliski Stuttgart. Na koniec były oczywiście łzy w oczach, miały je głównie dziewczyny. Na szczęście w maju odbędzie się drugie spotkanie. Tym razem u nas, w Chełmie. Wojtek "Introducing UK" in I LO "USA" w Czarnieckim

Cooltura - Kwiecień

Nieczęsto człowiek ma okazję przejść się po Londynie, zjeść angielskie przysmaki albo zagrać Romea lub Julię. W I LO stało się to możliwe. Przez dwa tygodnie, począwszy od 2 grudnia licealiści przyjmowali młodszych kolegów w auli I LO w Chełmie. W pocie czoła prezentowali i wyjaśniali (oczywiście w języku angielskim) tajniki niektórych aspektów kultury Zjednoczonego Królestwa. Nasi uczniowie i nauczyciele zorganizowali warsztaty dla młodzieży gimnazjalnej. Obejmowały one prezentacje dotyczace kuchni angielskiej, edukacji w Wielkiej Brytanii, geografii Wysp oraz „wycieczkę” po Londynie – palcem po mapie - do najważniejszych zabytków i atrakcji. Punktem kulmina-cyjnym wystawy było przeniesienie się do teatru Szekspira i wcielenie się w bohaterów dramatu „Romeo i Julia”. Vog 24 lutego w naszej szkole gościł Zastępca Attache Kulturalnego Ambasady Stanów Zjednoczonych w War-szawie Pan Frankie Sturm. Podczas spot-kania mieliśmy okazję bliżej przyjrzeć się różnym aspektom Życia codziennego w Stanach Zjednoczonych oraz strukturze demo-graficznej tego państwa. Przeprowadziliśmy wspólnie quiz "How Millennial Are You?", aby sprawdzić, ile wspólnego mamy z tzw. generacją Y. Podczas spotkania padały pytania o dyplomację oraz politykę polskoamerykańską. Rozmowa przebiegała w bardzo miłej, chwilami zabawnej atmosferze. Dowiedzieliśmy się przy okazji, że Pan Sturm lubi polską kuchnie oraz i stroni od polskich kobiet... Malwina Knizaiuk Niezwykły gość, niezwykła idea...

Cooltura - Kwiecień

Spotkanie z obroń-czynią słoni - Sangduen ‘Lek’ Charliert Działalność Sangduen ‘Lek’ Charliert koncentruje się na prowadzeniu rezer-watu w północno-tajlandzkim mieście Chiang Mai – Elephant Nature Park, który powstał w 1992. roku. Znajduje się w nim około trzydziestu słoni, będących pod opieką wolontariuszy z różnych krajów. Autorka projektu opowiedziała dlaczego zajęła się słońmi, zwróciła przede wszystkim uwagę na ogólnoświatowy problem nie przest-rzegania praw tych zwierząt. Proceder ten ma miejsce zwłaszcza w Azji, gdzie zwierzęta wykorzystywane są do ciężkiej katorżniczej pracy na roli czy przy wyrębie drzew. Równie często egzotyczne gatunki służą jako atrakcja w ogrodach zoologicznych czy cyrkach, prezentując nienaturalne dla nich czynności lub zachowania. Jak można było usłyszeć, proces tresury słoni to nic innego jak stosowanie przemocy i okaleczanie mające na celu zmusić zwierzę do uległości. Znakomicie zilustrowały to drastyczne filmy i zdjęcia ukazujące powszechny, w niektórych rejonach świata sposób obcho-dzenia się ze zwierzę-tami. Taka prezentacja z pewnością przyczyniła się do zwiększenia poziomu świadomości, co jest podstawą zmian, które powinny dokonać się w sferze praw „braci mniejszych”. Eduko-wanie to także naczelny cel przedsięwzięcia, czyni się to poprzez prowadzenie prelekcji na całym świecie, organizacją wycieczek do rezerwatu i umożliwianie obcowa-nia z podopiecznymi. Pani Charliert, odpowiadając na pytania słuchaczy, opowiedziała o formach pomocy dla jej organizacji, a co za tym idzie dla słoni. Wśród nich jest możliwość

Cooltura - Kwiecień

pełnienia wolontariatu przez dwa tygodnie, polegającego na poma-ganiu przy opiece nad zwierzętami, można też dokonać adopcji słonia lub przesłać darowiznę. Głównym przesłaniem spotkania było szerzenie idei pomocy zwierzętom, gdyż, jak stwierdził nasz gość, w otoczeniu każdego z nas są stworzenia potrzebujące pomocy, lecz często nie zauważamy ich, ponieważ ludzie zobojętnieli na cierpienie. Podczas prelekcji Charliert towarzyszył pan Roman Żelazny, Prezes Zarządu Fundacji „Zacny Uczynek”, który podkreślał zasługi i poświęcenie obrończyni słoni oraz uzasadnił decyzję kapituły nagrody „Zacny Uczynek”, w myśl której odznaczenie to otrzymała orędowniczka praw słoni. Wśród laureatów nagrody są między innymi: Andrzej Wajda, Szewach Weiss czy Lecz Wałęsa. Pan Żelazny podzielił się również swoim doświadczeniem, z którego wynika, iż nawet drobny impuls może diametralnie odmienić czyjeśżycie, a nawet cały świat. Spotkanie zakończyło przekazanie skromnego datku od uczestników, a także wspólne pamiątkowe zdjęcie. Dodatkowo wszyscy otrzymali broszury dokładniej informujące o działalności organizacji. Kamil Lebnicki Studniówka z Marlonem Brando
Uczniowie dziewięciu klas maturalnych I LO w Chełmie bal studniówkowy spędzili wśród gwiazd filmowych. Wielcy aktorzy co prawda gościli tylko na wielkich banerach, ale swoją „obecnością” dodawali niezwykłego uroku sali i sprawili, że atmosfera zabawy była wyjątkowa.
Cooltura - Kwiecień Cooltura - Kwiecień

Prawdziwymi gwiazdami były maturzystki, prezentujące się tej nocy w wyszukanych kreacjach, wspaniałych makijażach i pięknych fryzurach. Oczywiście nie zapomniały o czerwonych podwiązkach, których nałożenie ma - według studniówkowej tradycji - zapewnić powodzenie na egzaminach maturalnych. Przestrzegano także innych zwyczajów przesądów, np. buty zakładane na bal pastowano tylko w jednym kierunku. Gdy chłopcy garnitur studniówkowy nałożą w dniu matury, zapewnią sobie zdanie egzaminu. W I LO funkcjonuje także pewien lokalny przesąd, związany z figurą czapli, stojącą przed budynkiem szkoły. „Poloneza czas zacząć’’ - tym słynnym cytatem zaprasza się przyszłych maturzystów do tradycyjnego tańca, który rozpoczyna bal. Większość studniówek odbywa się w lokalach czy domach weselnych. W I LO studniówkowicze nadal bawią się w budynku szkoły. Ma to swój urok, jest zgodne z tradycją i na zawsze pozostaje we wspomnieniach z lat szkolnych. Czasem to wspomnienie jest silniejsze niż pamięć o maturze. A ta już za 100 dni... Monika Weremko „Z potrzeby serca...” W niedzielę 8. stycznia już po raz dwudziesty odbył się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, tym razem orkiestrowe granie przebiegało pod hasłem „Gramy z pompą! Zdrowa mama, zdrowy wcześniak, zdrowe dziecko!” . Tegoroczne pieniądze ze zbiórki zostaną przeznaczone na zakup pomp insulinowych dla kobiet ciężarnych z cukrzycą.
Dzisiaj wiemy, iż na ten szczytny cel zebrano ponad 40 milionów złotych. Tradycją jest już, iż co roku do zbiórki aktywnie włącza się społeczność I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie. Tym razem prawie osiemdziesięciu wolontariuszy wyruszyło na ulice miasta po to, by bezinteresownie wspomóc ogólnopolską akcję.
Cooltura - Kwiecień

Dzień w sztabie numer 508 zaczął się bardzo wcześnie - wolontariusze zaopatrzeni w identyfikatory, puszki oraz tysiące czerwonych serduszek rozpoczęli kwestowanie tuż po godzinie 8. Mimo złej pogody, padającego śniegu i niskiej temperatury nie było miejsca, gdzie nie można było ich spotkać - szczególnie byli przy kościołach, przystankach, dworcach, supermarketach, w centrum miasta. Wielokrotnie zbierający pieniądz mogli się spotkać z wyjątkową życzliwością, uśmiechem chełmian, którzy podkreślali pożyteczność akcji Jurka Owsiaka oraz wyrażali podziw dla zaangażowania i wytrwałości młodzieży. Orkiestrę wspieramy od zawsze, nawet drobną złotówką – mówi jedna z darczyńców z dwójką dzieci – poza tym musimy dać przykład następnym pokoleniom. Nikt nie przeszedł obojętnie obok wolontariuszy, każdy chciał się podzielić choćby przysłowiowym groszem. „Jak tu odmówić młodemu człowiekowi?”- stwierdzali. W tym szczególny dniu na miejskim deptaku przygotowano mnóstwo atrakcji, mieszkańcy mieli okazję przyjrzeć się specjalistycznemu sprzętowi należącemu do policji czy obejrzeć pokazy paramilitarne. Przewidziano również możliwość podziwiania Chełma z góry ze strażackiego podnośnika lub sfotografowania się w hełmie strażackim. Po zmroku w hali MOSIR zabawę zapewniły występy muzyczne, pokazy zapaśnicze i sumo. Wolontariusze ze sztabu 508. kwestowali przez ponad osiem godzin, o 16:00 powrócili zziębnięci, z przemoczonymi od opadów śniegu i deszczu puszkami, lecz zadowoleni

Cooltura - Kwiecień

z całodziennego kwestowania. Wtedy rozpoczęto liczenie. Wszyscy wierzyli, że zostanie pobity rekord z poprzedniego roku, zarówno te ogólnopolski, jak i rezultat czarniecczyków. Okazało się, iż zebrano 12. 494 złote i 13 groszy, co znacznie przewyższało ubiegłoroczną sumę. 8. stycznia był najbardziej pracowitym dniem dla Katarzyny Kiwińskiej, która jako najmłodsza wolontariuszka w swojej puszce zgromadziła najwięcej pieniędzy – około 1 100. zł. Kwestowanie rozpoczęła już o godzinie 7.  Zapytana o to, w jaki sposób tego dokonała, odpowiedziała, iż z pomocą mamy odwiedziła wszystkie chełmskie kościoły oraz inne miejsca, gdzie mogła liczyć na okazanie serca. Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy z pewnością nie można odmówić rozmachu i niepowtarzalności, trudno w Polsce czy na świecie znaleźć akcję charytatywną, która zrzeszała by tak wiele osób, instytucji i tak silnie wpływałaby na świadomość społeczną i była rozpoznawalna niemal w stu procentach. Fenomenem jest, tak liczny udział w przedsięwzięciu młodzieży i dzieci. Co sprawia, że młodzi ludzie chcą bezinteresownie poświęcić swój wolny czas, wyjść z domu i marznąć zamiast oddawać się przyjemnościom? Uczniowie pierwszego liceum, którzy byli wolontariuszami, na pytanie dlaczego włączyli się w projekt świątecznej pomocy Jurka Owsiaka, nie odpowiadają utartymi banałami, górnolotnymi stwierdzeniami, lecz mówią, iż była to ich wewnętrzna potrzeba, pragnienie stanowienia choćby drobnego elementu w wielkim

Cooltura - Kwiecień Zdjęcie Czarnec-czyków biorących udział w XX finale WOŚP przy czapli. "Orkiestrę wspieramy od zawsze, nawet drobną złotówką – mówi jedna z darczyńców z dwójką dzieci – poza tym musimy dać przykład następnym pokoleniom."

dobroczynnym dziele. -Zgłosiłam się do akcji, aby pomóc tym, którzy tego potrzebują - chorym, bezbronnym dzieciom, by dać nadzieję ich rodzicom, tak po prostu z potrzeby serca - mówi Magdalena Gorzkowska, jedna z wolontariuszek. -Zgłaszając się do WOŚP, nie widziałem w tym jakiegoś większego celu, chciałem tylko włączyć się w wielką, ogólnopolską akcję, być jej ogniwem, członkiem ogromnej dobroczynnej społeczności – stwierdza Mateusz Kopeć – mam nadzieję, iż w ten sposób przyczyniłem się, choć w niewielkim stopniu, do podniesienia poziomu skuteczności medycyny w Polsce poprzez zakup sprzętu, który będzie służył wielu pokoleniom. 8. stycznia z pewnością przejdzie go historii jako kolejny, jubileuszowy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jednak nie to jest najważniejsze, wartością jest, iż po raz kolejny do akcji włączyły się rzesze ludzi, znów na każdej twarzy zagościł uśmiech, a w sercu radość i szczerość, co jest cenniejsze niżeli wszystkie zgromadzone w puszkach pieniądze. Na tym polega fenomen akcji, WOŚP zmienia ludzi, dzięki czemu niemożliwe staje się możliwe. Tekst został również opublikowany na portalu ChelmNews.pl Kamil Lebnicki Mam Talent u Czarniecczyków
16.02.12 r. tuż po godzinie 10 w ChDKu odbył się finał III edycji międzyszkolnego konkursu , Mam talent u Czarniecczyków".
Cooltura - Kwiecień

Mieliśmy okazję zobaczyć różnego rodzaju występy. Wśród 16 uczestników indywidualnych i grup znalazły się trzy osoby z I LO w Chełmie. Była to Magdalena Stankiewicz, Dawid Kowaluk i Marcin Łukasik. Impreza rozpoczęła się przemówieniem pana dyrektora I LO Dariusza Kosteckiego. Imprezę prowadzili Ola Bartylak i Szymon Brylski - uczniowie I LO. W skład jury weszli: pan Tomasz Moskal – redaktor naczelny radia Bon Ton, pani Elżbieta Samborska – Kierownik Działu Artystycznego ChDK, pan Tomasz Wieczorek – nauczyciel ZST w Chełmie, dziennikarz, pan Bogdan Depta – solista i nauczyciel śpiewu w ChDK oraz pan Karol Garbacz – dziennikarz Nowego Tygodnia Chełmskiego. Spośród 16 uczestników do finału dostała się tylko piątka. Dawid Kowaluk, wokalista zespołu "Fear of the Silence" z I LO w Chełmie zajął 3 miejsce. Drugie przypadło Kamilowi

Cooltura - Kwiecień

Paradzie z II LO w Chełmie. Pierwszym natomiast może się poszczycić Angelika Frej – uczennica ZSO nr 8 w Chełmie. Nagrodę publiczności otrzymała młodzież z zespołu „Uherzacy”. Podczas imprezy nie udało się uniknąć drobnych problemów technicznych, jednak organizatorzy świetnie sobie z nimi poradzili. Licznie przybyła publika dzielnie wspierała uczestników brawami i okrzykami. Imprezy takie jak te z pewnością zachęcają do rozwijania swoich pasji i zainteresowań. Czekamy na kolejne! Wywiad z Angeliką Frej, zwyciężczynią konkursu: 1. Od jak dawna zajmujesz się śpiewem? Co sprawiło, że zainteresowałaś się muzyką? - Śpiewem zajmuje się od dzieciństwa. Kocham muzykę i uwielbiam śpiewać. 2. Jakie emocje towarzyszyły Ci na scenie? W jaki sposób radzisz sobie ze stresem? - Staram się nie myśleć o stresie, który tak czy inaczej zawsze mi towarzyszy. Myślę o piosence i o jej właściwej interpretacji. 3. Czy spodziewałaś się takiego wyniku konkursu, czy też było to dla Ciebie zaskoczeniem?  Nigdy nie można się spodziewać, jaki będzie werdykt jury i jak będą przygotowani inni uczestnicy. W ocenie jury wypadłam najlepiej. 4. Czy swoją przyszłość wiążesz ze śpiewem?  Chciałabym zaistnieć w środowisku muzycznym, a moim marzeniem jest oczywiście solowa płyta. 5. Jaka była reakcja bliskich na Twoją wygraną? - Bardzo ucieszyli się ze zwycięstwa, gratulowali mi i życzyli dalszych sukcesów. 6. Jakie rady dałabyś osobie, która ma zamiar wystąpić w konkursie w następnym roku? - Powiedziałabym, żeby dobierała utwory stosownie do swoich możliwości wokalnych i skali głosu. Klaudia Winiarska 1000 w rozumie
Siedmioro finalistów, ale zwycięzca (a właściwie "zwyciężczyni" jak zapewne poprawiłaby mnie Ministra Sportu pani Joanna Mucha) mógł być tylko jeden.
Cooltura - Kwiecień

Tysiąc złotych, czyli nagrodę główną zgarnęła Marta Szawurska z klasy III f. Jedyna wśród uczestników konkursu reprezentantka płci pięknej, aby pokonać swoich kolegów, musiała wykazać się olbrzymią wiedzą w wielu dziedzinach nauki. Wysiłek opłacił się, bo 1000 złotych, które zasiliło konto Marty, z pewnością można potraktować jako wspaniałą niespodziankę w przeddzień Święta Kobiet. Dzisiaj śmiało można powiedzieć, że "Tysiąc w rozumie" znalazło swoje stałe miejsce w harmonogramie imprez I LO. Konkurs cieszy się niesłabnącą popularnością, o czym świadczy duża liczba uczniów biorących udział w eliminacjach. Do ścisłego finału mogą przejść jednak tylko ci  którzy wykazali się największą wiedzą. Starcie tych najlepszych w finale XIV edycji konkursu miało miejsce 7 marca. Wśród tytanów oręża, jakie stanowi ludzki mózg, miażdżącą liczebną przewagę mieli uczniowie klas maturalnych (zwłaszcza matfizów!), ale w gronie finalistów znalazł się również drugoklasista. Największym braniem cieszyły się pytania z fizyki, chociaż liczba udzielonych poprawnie odpowiedzi do rewelacyjnych nie należała. Pani profesor Anna Betiuk, ekspert w tej dziedzinie, niechętnie "zerowała" błędne odpowiedzi kolegów.

Cooltura - Kwiecień Tysiąc złotych, czyli nagrodę główną zgarnęła Marta Szawurska z klasy III f. Jedyna wśród uczestników konkursu reprezentantka płci pięknej, aby pokonać swoich kolegów, musiała wykazać się olbrzymią wiedzą w wielu dziedzinach nauki.

Dużą popularnością wśród uczestników cieszyły się również matematyka i… wychowanie fizyczne (tylko na pozór łatwe pytania okazywały się - niejednokrotnie - trudnym do zgryzienia orzechem). Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy dyskutowano o szansach i obstawiano "pewniaki". Zwycięzcą nie okazał się jednak faworyt publiczności (Ireneusz Szulc - ubiegłoroczny zwycięzca), ale ten element zaskoczenia wydaje się podbudowywać i napełniać nadzieją… "Wszystko się może zdarzyć" - śpiewała Anita Lipnicka, a "fortuna kołem się toczy" - mawiali starożytni Rzymianie. I może coś w tym jest? Oprócz wiedzy (w tego typu konkursach) liczy się też szczęście (chociażby przy wyborze pytań), a nie mniej pomocna mogła okazać się intuicja, której  z oczywistych względów   kolegom Marty zabrakło. Niestety, "life is brutal and full of zasadzkas", ale już w przyszłym roku nadarzy się okazja na męski odwet. Powodzenia! XIX ,,Maska” początkiem drogi na wielki ekran…
Dwa tygodnie temu zawitała do nas wiosna, a wraz z nią przyszedł czas na XVI Ogólnopolski Festiwal Teatrów Szkolnych , Maska” organizowany przez I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie.
Cooltura - Kwiecień

Scena. Światła. Wyobraźnia przenosząca nas podczas spektaklu w całkiem inny wymiar. Przez ostatnie dwa dni marca nasze miasto było kulturalną stolicą województwa! 30 marca odbyły się zmagania w następujących kategoriach: mała forma teatralna, recytacjai poezja śpiewana. Tego dnia jury przyznało także nagrody dla najlepszych recenzji teatralnych. Dzień później, tj. 31 marca, w godzinach porannych uczestnicy spotkali się na warsztatach teatralnych w budynku naszej szkoły, a wieczorem przyszedł czas na Koncert Galowy wsali widowiskowej ChDK. Podczas tej części Festiwalu odbyły się krótkie prezentacje grup teatralnych i rozdanie nagród najlepszym. Wisienką na torcie był spektakl , Audiencja II” w reżyserii i wykonaniu Mikołaja Grabowskiego. Przygotowania do tej imprezyzaczęły się już kilka miesięcy temu. Początkowo ograniczały się do wstępnych ustaleń organizacyjnych, jednak z każdym dniem przybywało obowiązków. Nasz festiwal okazał się być strzałem w dziesiątkę! Wiele grup teatralnych, recytatorów, wokalistówi recenzentów postanowiło sprawdzić swe umiejętności, co owocowało coraz większym stosem formularzy zgłoszeniowych napływających z całej Polski! Chętnych do wzięcia udziału w Festiwalu było tak dużo, że jurorom zabrakłoby doby, aby obejrzeć prezentacje wszystkich artystów Z tego względu organizatorzy postanowili, że o udziale decydowała zasada, kto pierwszy, ten lepszy”! W realizację „Maski” zaangażowani byli nie tylko dyrekcja szkoły i grono pedagogiczne, ale także uczniowie. Bardzo miłym zaskoczeniem okazał się fakt, iż młodzież chętnie oferowała swą pomoc w przygotowywaniu tego ogólnopolskiego

Cooltura - Kwiecień Wiele grup teatralnych, recytatorów, wokalistów i recenzentów postanowiło sprawdzić swe umiejętności, co owocowało coraz większym stosem formularzy zgłoszeniowych napływających z całej Polski!

przedsięwzięcia. Prężnie działający sztab koordynacyjny umożliwił przebieg konkursu zgodnie z ustalonym wcześniej harmonogramem. Ogromne wsparcie udało się również pozyskać ze strony sponsorów, którzy zapewnili pobyt i nagrody uczestnikom.Rozgłos, który "Maska” zyskała dzięki patronom medialnym, pozwolił mieszkańcom Chełma spędzić ten weekend inaczej niż zwykle. Umiejętności artystów były na bardzo wysokim poziomie, zatem nie ma  co się dziwić, iż obrady członków jury były burzliwe i czasochłonne. Po długich rozmowach wyłonieni zostali laureaci poszczególnych kategorii. RECYTACJA Na najwyższym stopniu podium stanęła Julia Szachewicz- reprezentantka Prywatnego Gimnazjum nr 1 i Studia Teatralnego Julii Kotarskiej – Rekosz w Warszawie, II miejsce zajął Paweł Sułkowski z I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiegow Chełmie, natomiast III nagroda przypadła Annie Gabrysz z Miejskiego Ośrodka Kulturyw Kędzierzynie – Koźlu. Za swoje umiejętności wyróżniona została także Agata Worsztynowicz z Klubu Kultury „Marysin” i Studia Teatralnego Julii Kotarskiej- Rekosz w Warszawie. POEZJA ŚPIEWANA W tej kategorii komisję najbardziej urzekło wykonanie Amandy Lepusińskiej z Instytutu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego, która zostawiła konkurencję daleko w tyle i wywalczyła nagrodę główną. IIegomiejscanie przyznano, a III nagrodę wręczono Agacie Worsztynowicz z Klubu Kultury , Marysin” i Studia Teatralnego Julii Kotarskiej- Rokosz z Warszawy. Wyróżnienia zdobyli: Kamila Wołczyk, Mateusz Jarmuł i ks. Karol Bernatek z I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie. MAŁA FORMA TEATRALNA I lokatą musieli podzielić się ze sobą aktorzy zTeatru 19 99 z III Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Lubelskiej

Cooltura - Kwiecień

w Lublinie orazTeatru KOT z Klubu Kultury , Marysin” i Studia Teatralnego Julii Kotarskiej - Rekosz w Warszawie, II nagroda trafiła do rąk artystów z Teatru Satyry „Zielona Mrówa” z Bursy Szkół Artystycznych w Lublinie, natomiast IIIeciej nagrody nie przyznano. Wyróżnione zostały: Teatr „Trupa” z Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury w Lubartowie, Teatr„Cegielnia” z I Liceum Ogólnokształcącego Collegium Gostomianum w Sandomierzu i Teatr „Nienażarty" z Miejskiego Ośrodka Kultury w Kędzierzynie- Koźlu. Jury przyznało również dwie nagrody indywidualne za kreacje aktorskie: Annie Gabrysz i Kamili Mice za role Hesi i Meli w  spektaklu, "Moralność Pani Dulskiej”.  RECENZJA TEATRALNA Jury przyznało w tej kategorii jedynie 3 wyróżnienia. Trafiły one do następujących osób: Małgorzaty Winiarskiej z I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie za recenzję „Pieniądze szczęścia nie dają”, Martyny Barwiak z II Liceum Ogólnokształcącego w Świdniku za recenzję „Perypetie Felixa” i Katarzyny Padowskiej z I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie za recenzję, „Kim jesteś tajemnicza Iwono”.Zgodnie z regulaminem wyróżnione recenzje zostaną opublikowane w piśmie literacko - artystycznym „Egeria” oraz w piśmie kulturalno- społecznym ziemi chełmskiej „Powinność”. Gratuluję wyróżnionym  zdobytych nagród, wszystkim uczestnikom  odwagi i determinacji, a organizatorom - świetniej sprawności i skuteczności w działaniu. Z niecierpliwością czekam na następną edycję tego konkursu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku, Maska” nas nie zawiedzie i znów będzie wyróżniała się fantastyczną atmosferą! Kinga Korszla

Cooltura - Kwiecień Cooltura - Kwiecień ^Monodram Mikołaja Grabowskiego. <^ Zdjęcie uczestników "Maski" < Występ grupy "Signum - Znak" z I Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica w Lublinie << Uczestnik "Maski" w kategorii Recytacja Zdjęcia z Festiwalu Teatrów Szkolnych Maska 2012.



Cooltura - Kwiecień

Ja nie z soli ani z roli, ale z tego, co mnie boli wyrosłem Nasze liceum niewątpliwie słynie ze swojej bogatej tradycji i z symboli. Do „świętych znaków” Czarniecczyków należą przede wszystkim: sztandar szkoły, godło, hymn i patron. To właśnie tego ostatniego, Stefana Czarnieckiego uczcimy,
jak co roku, 26 kwietnia, zgodnie z tradycją ustanowioną już w roku 1920 przez ówczesnego dyrektora – Wiktora Ambroziewicza. No właśnie, Dzień Patrona – data w kalendarzu szkolnych imprez idealna do wspominania historii liceum czy okazja do wolnego od zajęć?
Cooltura - Kwiecień

Przenieśmy się do niedalekiej przyszłości i wyobraźmy sobie, że jest 25 kwietnia. Za oknem świeci piękne wiosenne słońce (choć może trudno zobaczyć to oczyma wyobraźni przy dzisiejszej pogodzie), a jutro odbędzie się najważniejsze szkolne święto. Uczniowie znoszą krzesełka do sali gimnastycznej, szczerze ubolewając nad straconą lekcją matematyki, polskiego, fizyki czy historii. Ale cóż, jak to się mówi: życie wymaga poświęceń. Co więcej, jutro większość z nich czeka dzień wolny od zajęć. Jedynie grono „wybrańców” będzie miało możliwość poczuć niesamowitą atmosferę podczas wspólnego odśpiewania hymnu szkolnego, tylko wybitni uczniowie będą mogli zasiąść w dusznej sali na twardych krzesłach i ze wzruszeniem wysłuchać żywiołowych przemówień pełnych podziękowań wygłaszanych przez ważne osobistości i zapoznać się z wizją przyszłości, a następnie podziwiać talenty swoich kolegów i koleżanek podczas części artystycznej… Tak, to tylko ironiczny zupełnie odmienny od rzeczywistości i niemożliwy do zaistnienia opis zachowania Czarniecczyków. Wszystko wygląda zupełnie odwrotnie: uczniowie cieszą się, że urywają się im lekcje, osób chętnych do uczestniczenia w uroczystości jako delegacje z klas można szukać ze świecą, bo nikomu nie chce się siedzieć w szkole, gdy za oknem piękna pogoda i można korzystać z wolności (wyjątek stanowią osoby, które chcą poprawić sobie ocenę z zachowania - motywacja godna podziwu i naśladowania), a słowa hymnu znają nieliczni, z czego tylko pojedyncze osoby włączają się w śpiew. Nawet występy rówieśników nie stanowią żadnej atrakcji czy rekompensaty za wysłuchanie przemówień nudnych jak flaki z olejem, ponieważ wszyscy

Cooltura - Kwiecień

są już zniecierpliwieni i chcą, aby obchody Dnia Patrona jak najszybciej zmierzały ku końcowi, a gdy ten nastąpi, pozostaje tylko szybkie dopchanie się do wyjścia – kultura najwyższych lotów. A tak, zapomniałam o słynnej „akcji z oknami”, kiedy to uczniowie postanowili opuścić budynek w dość niekonwencjonalny sposób. Cóż, każdy radzi sobie, jak umie. Szkoda tylko, że w ten sposób wydaje opinię o sobie. Nie wiem, czy jest już sens pytać, dlaczego tak się dzieje, bo chyba nawet nie chcę znać odpowiedzi. Nie chcę całkowicie stracić wiary w ludzi, pośród których przyszło mi żyć. Wyciągam z tego tylko jeden wniosek: nie mamy szacunku do tradycji. Leszek Kołakowski stwierdził: „Wychowanie, całkowi-cie wyzwolone z auto-rytetu, tradycji i dog-matu, kończy się nihilizmem.” Czy powinnam zacząć bać się przyszłości? Przy- pominają mi się tylko słowa Stefana Czar-nieckiego: „Ja nie z soli ani z roli, ale z tego, co mnie boli wyrosłem.” Może więc czasem warto zrobić coś, co nas „boli”, ale to przyczyni się do naszego przyszłego sukcesu, choć na pier-wszy rzut oka wydaje się być bez znaczenia. Na początek proponuję, aby nauczyć się słów hymnu szkolnego – nie przekracza to chyba możliwości intelek-tualnych przeciętnego licealisty tym bardziej, że do Dnia Patrona pozostał jeszcze dobry miesiąc. Agata Grzywaczewska Dlaczego chodzisz cały czas w piżamie?

Cooltura - Kwiecień

Tytuł filmu: Chłopiec w pasiastej piżamie Reżyseria i scenariusz: Mark Herman Gatunek: Dramat, Wojenny Obsada Asa Butterfield – Bruno Jack Scanlon – Szmul Zac Mattoon O’Briel – Leon Henry Kingsmill – Karl Vera Farmiga – Elsa David Thewlis – Ojciec Cara Horgan – Maria Amber Beattie – Gretel 8-letni chłopiec, Bruno pochodzi z niemieckiej rodziny. To syn wpływowego oficera SS. Jego ojciec dostaje awans, wskutek czego cała rodzina musi przepro-wadzić się na wieś. Za ich domem znajduje się obóz koncen-tracyjny. Bruno od matki otrzymał zakaz wychodzenia za bramy ogrodu. Nieświadomy niczego chłopiec, kierowany jedynie ciekawością i chęcią odkrycia nowego terenu, dociera do miejsca zagłady. Tam poznaje Szmula – swojego rówieśnika. Okazuje się, że chłopcy pochodzą z zupełnie różnych światów. Bruno nie rozumie, dlaczego nie może się bawić z nowym przyjacielem. Uważa, że Szmul ma beztroskie życie. Nie rozumie również Żyda pracującego u nich w domu, który pewnego dnia wyjawia mu  kim jest z wykształcenia.   - Skoro byłeś lekarzem, to dlaczego teraz obierasz ziemniaki?” – pyta zdziwiony chłopiec. Jest przekonany, że dorośli nie mogą się zdecydować, co chcą robić w życiu. Ośmiolatek zadaje

Cooltura - Kwiecień "Czy za bramą jest farma? Dlaczego ludzie tam pracujący chodzą cały dzień w piżamach? Czy będę mógł się z nimi bawić?”. Dorośli unikają odpowiedzi. Uważają Żydów za wrogów, których należy za wszelką cenę unicestwić.

rodzicom pytania proste i naiwne : ,,Czy za bramą jest farma? Dlaczego ludzie tam pracujący chodzą cały dzień w piżamach? Czy będę mógł się z nimi bawić?”. Dorośli unikają odpowiedzi. Uważają Żydów za wrogów, których należy za wszelką cenę unicestwić. Mały chłopiec i jego sposób postrzegania otaczającego świata jest znakomitą metaforą ogłupionego faszystowską propa-gandą społeczeństwa. Twórcy filmu sugerują, iż nie wszyscy Niemcy byli świadomi rzeczy-wistej tragedii jaka miała miejsce w obo-zach. Ogólnie przyjęty był pogląd, iż w miejscach tych panują rajskie warunki i niko-mu niczego nie brakuje. Podobna naiwność cechuje Elsę, żonę oficera. Nie dopuszcza do siebie myśli, czym jest w rzeczywistości obóz koncentracyjny. Początkowo jest zach-wycona awansem męża. Cieszy się, na wieść, iż poprawi się status społeczny rodziny. Jednak w końcu dociera do niej gorzka prawda. Kobieta nie może uwierzyć w to, czego się dowiaduje. Zaczyna nienawidzić swojego męża za to, co robi. Obawia się, jak wpłynie to na rozwój emocjonalny dzieci. Ma dosyć ukrywania przed nimi prawdy. Na uwagę zasłu-guje również pełna dynamizmu postać ojca Bruna – Davida Thewlisa. Możemy zaobserwować jego ogromną przemianę. Początkowo jest bardzo surowy, bezwzględny - jak przystoi oficerowi obozu. Tragiczna śmierć syna zmienia diametralnie jego życie. Staje się wrażliwym człowiekiem. Wstrząsająca scena końcowa daje mu dużo do myślenia. Wreszcie zrozumiał, ile zła wyrządził. Na ogromny podziw zasługuje gra aktorska chłopców. Z pewnością nie jest to dla nich łatwe, bo tematyka wojenna i obozowa jest

Cooltura - Kwiecień Na uwagę zasługuje również pełna dynamizmu postać ojca Bruna – Davida Thewlisa. Możemy zaobserwować jego ogromną przemianę. Początkowo jest bardzo surowy, bezwzględny - jak przystoi oficerowi obozu.

trudna do zrozumienia dla tak młodych osób. Jednak w pełni zrozumieli zamysł autora. Patrzymy na nich, wzruszając się i ciesząc razem z nimi. Dramaturgii dodaje rónież poważna muzyka. To wszystko sprawia, iż film bardzo silnie oddziałuje na sferę uczuciową widza. Zabawa, bezt-roska, radosne dzieciń-stwo Bruna zestawione z ostaateczną tragedią – śmiercią chłopców i innych niewinnych ludzi głęboko porusza odbiorcę. Reżyser Mark Herman ukazał w swoim filmie holokaust z zupełnie innej perspektywy. Jak sam powiedział, jego celem jest to  by film znalazł się na liście obowiązkowych tytułów w ramach zajęć szkolnych i służył młodemu pokoleniu ku przestrodze. W pełni podzielam jego zdanie. Uważam, iż film jest bardzo pouczający i młodzież w wieku szkolnym powinna go obejrzeć. Magdalena Winiarska „Mam lat tysiąc – żyję…”

Cooltura - Kwiecień

Jako młoda dziew-czyna zachorowała ciężko na serce. Gdy ukończyła 19 lat, zakochała się i wyszła za mąż. Jako szczęśliwa i kochająca żona wpierała swojego także chorego na nieuleczalną chorobę męża. Dwa lata później została wdową. Zmarła w wieku 32 lat po drugiej operacji serca -  jedna z najpopularniejszych polskich poetek –  Halina Poświatowska. Z tomików wierszy przeniosła nas w świat prozy za sprawą autobiograficznej opowieści o miłości, chorobie, wielkiej pasji życia i skomplikowanej sztuce umierania. „Opowieść dla przyjaciela” to poradnik dla współczesnego człowieka uczący, jak cieszyć się życiem pomimo nieub-łagalnej ostateczności śmierci. Wspomnienia autorki skierowane są do tajemniczego przyjaciela, który towarzyszył jej przez wszystkie lata. W ujmujący sposób opisane są chwile spędzone wspólnie, ale przede wszystkim te momenty rozłąki, kiedy tęsknota nie była w stanie pokonać odległości. Poprzez opis wędrówek po szpitalach – zarówno tych polskich, jak i zagranicznych – autorka chciała oswoić każdego czytelnika ze śmiercią. Codziennie pokonywała lęk przed życiem, by w końcu móc zrealizować swoje marzenie – studia na zagranicznym uniwersytecie. Poznając nowe kraje, ludzi, świat chciała pokazać swojemu jedynemu przyjacielowi, że marzenia można realizować nawet z chorym sercem. W subtelny sposób opowiedziała również historię swojego małżeństwa, wielkiej

Cooltura - Kwiecień „Nie umrę jeszcze, poczekam, poczekamy razem; my umiemy przecież pięknie cze-kać na życie, na śmierć, na cokolwiek…”

i porywającej miłości i związanego z tym wszystkim rozstania. Kończy swoje rozważania wnioskiem: „Naprawdę można kochać tylko raz.” Mówiąc otwarcie o cierpieniu, śmierci, pustce, zastanawiała się nad tym, czym jest milczenie w obliczu odchodzących od niej bliskich osób. Dzięki swojemu uporowi pokaz-ała, że można wygrać z każdą przeciwnością losu, chociażby na chwilę… Zabierając się za tę lekturę, musimy być świadomi, że nie jest to zwykła książka. Myśli autorki trafiają do każdego bez względu na wiek, czy płeć. Halina Poświatowska na zawsze zostanie w pamięci jej wiernych czytelników. W końcu sama pisała: „Nie umrę jeszcze, poczekam, poczekamy razem; my umiemy przecież pięknie czekać na życie, na śmierć, na cokolwiek…” Nierealna Odpoczynek i szczypta
refleksji, czyli "Kulturalna rekreacja"
Cooltura - Kwiecień

Witamy po raz pierwszy, ale nie ostatni. Każdemu z pewnością zależy na dawce informacji  tych kulturalnych jak i mniej. Witamy w dziale nr 2, w którym dominuje wyobraźnia, a zwykłe rzeczy nie dzieją się zbyt często. Witamy w… no… sami sprawdźcie, gdzie witamy. MUZYKA Co nowego? Początek tego roku obfituje w dobre wiadomości o rynku muzycznym pomimo tego, że dowiadujemy się z mediów także przykrych wiadomości. Nie czas jednak na lamenty i płacz, bo rok 2012 rozpoczął się dla świata muzyki na całego i ma zamiar trwać na całego. Najgorsze widomości dotyczą niedawnego wydarzenia - 11 listopada 2011, reaktywowano

Cooltura - Kwiecień Van Halen (z lewej) i Aerosmith (z prawej). Oba te zepsoły powracają, pracując nad nowymmi albumami, o których usłyszymy już niebawem.

Black Sabbath. Cały świat cieszył się z tego powrotu, gdy nagle dowiedział się o chorobie gitarzysty formacji – Tonnego Iomi’ego. Tonny walczy z nowotworem, który na szczęście został wykryty jeszcze we wczesnym stadium. Trzymamy za Ciebie kciuki, Tonny. Pokonaj smoka. Kolejną ważną, ale nie tak tragiczną widomością jest fakt, że tak gorąco wyczekiwany koncert Deep Purple zaplanowany już na lipiec 2012 został odwołany. Muzycy stwierdzili, że teraz chcą skupić się na nagrywaniu kolejnej studyjnej płyty zespołu. Obok pesymizmu budzi się w melomanach wielka euforia. Dlaczego? Na 2012 przewidzianych jest kilka premier i zmian, które odbudują może scenę muzyki rockowej, scenę ostatnimi czasy bardzo podupadłą i już nie tak popularną. Wcześniej wspomniany Black Sabbath ma wydać pierwszą płytę studyjną w składzie niezmiennym od 1972 roku, kiedy zaprzestali nagrywania, a zespół się rozpadł. Plotki głoszą, że krążka można się spodziewać już jesienią. Blisko dziesięć lat nie słyszało się także o pracach Aerosmith i nagle okazuje się, że zespół ma zamiar wydać autorski krążek. Tytuł jeszcze nie jest znany, domniemana data wydania to czerwiec bieżącego roku. Ciszę, rozpoczętą w 1995 roku, przerwie także Van Halen – nagrywana jest płyta, która ma ukazać się na wiosnę (ciekawostka: płyta będzie nagrywana jako pierwsza od 27 lat z wokalistą

Cooltura - Kwiecień Powrót The Cranberies w 2009 zaowocował albumem "Roses" bardzo często pogłoski. Bardziej lub mniej prawdopodobne, ale w dalszym ciągu pogłoski. Ciepło na sercu możezrobić się prawdziwemu fanowi tych klasycznych brzmień. Czekamy w utęsknieniem na wszelkie nowe wiadomości. Oby pewne! Vog

Davidem Lee Roth’em). Leniwie do pracy ruszył także Garbage z Shirley Manson na czele. Po siedmiu latach pojawi się nowy album studyjny. Na razie Garbage ma 24 piosenki, z których tylko część trafi na krążek. Jedenastoletnia przerwa nie dała się we znaki także macierzystemu zespołowi Gwen Stefani – No Dubt nagrywa. Bardzo lubiane The Cranberies też nie próżnuje. Konkrety? Płyta nazywać się ma „Roses”, ukaże się w lutym, a na razie promują ją single „Show Me” i „Tomorrow”. 1996 to rok, w którym ukazała się ostatnia płyta Soungarden – „Down on the Upside”. Grunge’owa kapela powraca z nowym materiałem. Teraz, Panie i Panowie, prawdziwa bomba! Brodaci boogierockowi koledzy z ZZ Top szykują dla fanów nową płytę. Spodziewać się można po tych zacnych muzykach tylko czegoś naprawdę dobrego, z resztą, jak zawsze… Mimo wieku panowie nie tracą werwy. Na swoim podwórku mamy także bombę – Myly Ludzie nagrywają! Jest już pierwsza zapowiedź w postaci filmu zamieszczonego w popularnym serwisie. Pozdrawiamy panów i życzymy owocnej pracy. Podsumować tych wszystkich dobrych wiadomości nie sposób, bo to Wisława Szymborska, czyli "o śmierci bez przesady"

Cooltura - Kwiecień Wisława Szymborska z teatralną maską (Fot. Adam Golec) "To już jak tam pani sobie chce"

Wisława Szymborska negocjowała ze śmiercią na własnych warunkach. Od zawsze chciała jej odebrać tragizm i powagę. Stworzyła nawet własne żartobliwe epitafium: „Tu leży staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup nie należał do żadnej z literackich grup(…)” Odeszła od nas 1 lutego 2012 roku w swoim domu w Krako-wie. Z miastem tym związana była przez całe dorosłe życie. Jak pisze jednak jeden z dzien-nikarzy: „bliżej jej (..) było do Piwnicy pod Baranami niż na Wawel”. Nigdy nie chciała zostać przypo-rządkowana do Wielkich Poetów, którzy wypo-wiadają się w sprawach najistotniejszych, a każde słowo, jakim uraczą szerokie grono słuchaczy, ma wagę złota. Szymborska nie lubiła brylować, unikała rozgłosu. Opublikowała 14 tomików wierszy, czyli jedynie 350 utworów. Biorąc pod uwagę fakt, iż pierwszy tomik został wydany w 1952 r.  daje to średnio zaledwie 5 wierszy w ciągu roku. Poetka delektuje nas swoją twórczością. Z jej wierszy przebija niezwykła lekkość i bezpośredniość,

Cooltura - Kwiecień

zamiłowanie do rzeczy zwykłych, określanych przez niektórych mianem trywialnych. Szymborska uwiel-biała śpiewaczkę jazzową Ellę Fitzgerald, nie kryła również zachwytu bokserem Andrzejem Gołotą. Znana była z zamiłowania do kawy i papierosów. Poetka była nob-listką, choć bardzo nie podobało się jej zamieszanie, które wywołało otrzymanie nagrody. Przyznanie "Nobla" określała mianem tragedii sztokholmskiej. Doskonale zdawała sobie sprawę, że zostanie naruszona jej prywatność, do tej pory dobrze ukrywana przed światem medialnym oraz że jej, jako noblistce, będzie przydzielona rola intelektualnej celeb-rytki, zabierającej głos w ważnych kwestiach. Poetka musiała włożyć wiele wysiłku, aby się przed tym zabezpieczyć. Wisława Szymborska nie znosiła również pytań o sztukę. Podczas jednego ze spotkań promocyjnych padło pytanie:  Pani Wisławo, tytuł pani tomiku brzmi „Chwila”. Czy miała pani na myśli Horacjańskie „Carpe Diem”, czy może raczej czas marny opiewany przez Koheleta? Wtedy zakłopotana poetka wzruszyła ramionami: - To już jak tam pani sobie chce - odpowiedziała. W 2009 roku w Operze Krakowskiej podczas wieczoru autorskiego powiedziała: „Ja tu przyszłam posłuchać tej trąbki” - trąbki Tomasza Stańki, który występował na uroczystości. Te wyżej opisane sytuacje oddają charakter jej poezji – zdystansowanej, ironicznej, bezpretensjonalnej. A jednocześnie -   twórczości najambitniejszej intelektualnie, jednego ze światów poetyckich o najciekawszym sposobie istnienia. Wiele razy w swojej twórczości wracała do tematu śmierci. Próbowała ją poniekąd oswoić, prześmiewała się z niej, prowadziła negocjacje. Pozbawiała ją powagi i patosu, czyniąc z niej coś ludzkiego i trywialnego, wiele razy próbowała odebrać jej władzę. Życie Wisławy Szymborskiej było długie i szczęśliwe. Śmierć przyszła we śnie, nie robiąc wielkiego zamieszania. Lecz, co najważniejsze, poetka pozostawiła po sobie niezwykłe piękno ubrane w słowa, które miejmy nadzieję, żyć będą wiecznie. Malwina Kniaziuk Sprawiedliwość będzie po naszej stronie… Nie bez powodu chciałbym wtrącić swoje trzy grosze
na temat czwartej płyty zespołu, który w tym roku zagości na festiwalu Sonisphere w Polsce. Czytając ostatnio pisma branżowe, trafiłem na bardzo niepochlebną recenzję tego krążka.
Cooltura - Kwiecień

Moim skromnym zdaniem rezenzja ta, nie jest adekwatna do poziomu nagrania… przynajmniej w pewnej części. Czas wyrazić swoje zdanie! Po świetnych, można powiedzieć historycznych albumach takich jak „Kill ‘em all”, „Ride the Lightning” czy „Master of Puppets” Metallica nagrała przełomowy w swojej karierze album – „… and justice for all”. Przełom nie polegał tylko na ustanowieniu nowego poziomu grania – już nie bezkompromisowego i czasami bezsensownego, ale takiego, które niosło ze sobą przekaz emocji autora - i brzmienia. Przełom polegał na nagraniu piosenek bez tragicznie zmarłego Cliffa Burtona - filaru zespołu. Całość została okraszona, według wielu krytyków, bólem po śmierci przyjaciela – co jest słusznym stwierdzeniem, poświadczonym szorst-kością całego krążka. Wszystkie teksty sygnowane są przez Jamesa Hetfield’a z wyjątkiem „To live is to die”, który napisał jeszcze Cliff Burton. Stworzenie muzyki do wszystkich utworów także zawdzięczamy Hetfieldowi, jednak w duecie z Larsem Urlichem – perkusistą zespołu. Nowemu basiście, Jasonowi Newstedowi zawdzięczamy tylko współ-tworzenie pierwszego utworu – Blackened, a Kirkowi Hammettowi „The frayed ends of sanity” oraz „Dyers Eve”. W przypadku autorstwa utworów także widać pom-niejszenie roli Newsted’a w zespole, jako nowego basisty – tego, którego trzeba było wziąć, z braku lepszego – i brak chęci odcięcia się od spuścizny Burtona. Ciekawostką jest to  że ścieżki basowe (tylko te grane przez Newsteda, bowiem utwór Burtona basowo pokazany jest w całej krasie) na nagraniu wyciszono do tego stopnia, że prawie ich nie słychać… Same utwory można klasyfikować. Jestem pewien, że piosenki są bardzo zróżnicowane jeżeli chodzi o chwytliwość i poziom (nie gry, bo ta jest wręcz perfekcyjna, ale kompozycji). Wszystkie, pod względem brzmienia są bardzo szorstkie, spłaszczone i przytłaaczające bliskością „dna” – czyli brakiem wypełnienia podkładem basowym – mimo to można rzec monumentalne. Wokalista

Cooltura - Kwiecień

z już wykształconym, bardzo głębokim głosem, w niektórych momentach przejawiającym tendencje do growlu także buduje atmosferę zła i dodaje niesamowitego ciężaru utworom. Wymowa treści zostaje przez to bardziej podkreślona. Wstęp to bardzo szybki otwieracz „Blackened” – coś na kształt „Battery” z poprzedniej płyty „Master of Puppets”. Gitary podążają tu za bardzo szybkim bębnieniem Larsa. Tempo przytłacza i wyciska ostatnie soki ze słuchacza. To wszystko po to aby zaraz przejść do spokoj-nego, akustycznego wstępu do następnego utworu – najnudniejszej części płyty i jej najsłabszego punktu, który już w siódmej minucie staje się monotonny (a trwa prawie dziesięć minut!). Należy przyznać, że rozcza-rowanie trwa krótko. „…and justice for all” prowadzi nas do bardzo ciekawej kompozycji, która jest różnie interpretowana i różnie oceniana przez słuchaczy, posiada jednak dobry riff i sporo wokalnej mocy. Kolejnym punktem na drodzę przez album jest najlepszy kawałek z jednocześnie najkrót-szym tytułem. „One”, bo tak się nazywa, to najczęściej chwalony przez krytyków i naj-częściej „wskakujący” na listy przebojów, zawie-rający najlepsze solo (7. miejsce rankingu Guitar World) utwór. „One” to początek dobrej passy. Po nim następuje „The shortest straw, który nicznym się nie wyróżnia, ale stanowi nieodłączną część albumu. Nie powala, jednak podtrzymuje ciąg utworów. „Harvester of sorrow” to jeden z trzech, obok „One” na pierwszym miejscu i „Blackened” na trzecim (wg mojej własnej klasyfikacji) najlepszych utworów krążka. Tego kawałka można słuchać bez końca - w tę  i z powrotem… Spokojne tempo, pewne partie

Cooltura - Kwiecień „One” to naj-częściej chwalony przez krytyków i najczęściej „wskakujący” na listy przebojów, zawierający naj-lepsze solo utwór. „One” to początek dobrej passy. Po nim następuje „The shortest straw, który sta-nowi nieodłączną część albumu.

gitarowe, ciekawe wstawki bębnów. Czujemy tutaj moc podwójnej stopy basowej. Dzięki Mikeowi Clinkowi (inżynierowi dźwięku zespołu Guns ‘n Roses) Metallica, na drodze pewnych, na końcu nieudanych eksperymentów, otrzymała w tym nagraniu tak ciekawe brzmienie bębnów. Niesamowitość tego utworu powinna być pretekstem do jego posłuchania przez każdego melomana, nawet takiego, który nie jest fanem metalu. Kolejnym eksperymentem brzmieniowym są nie do konca wyjaśnione efekty i wątki brzmieniowe w „The frayed ends of sanity” - echa, gromy, brzmienia burzy. Nie najlepszy tekst jest nadrabiny perfekcyjnymi, granymi z chrurgiczną precyzją riffami, bardzo dobrymi partiami bębnów i intrygującymi chórkami w postaci szorstkiego głosu w tla, za głównym wokalem. Spuścizna Cliffa nareszcie się objawia – następuje w „To live is to die”. Akustyczne wprowadzenie i monumentalne brzmienie gitar – to sedno tego utworu. Nie jest on monotonny pomimo długości (także prawie dziesięć minut) przeplatają się tu harmonie, brzmienia akustyczne, bardzo ciekawe podkłady basowe (inspirowane twórczością kompozytorów klasycznych – między innymi Bacha). Zamykaczem albumu, dziewiątym utworem jest krótki, superszybki, bardzo żywy „Dyers Eve”. Jego silną stroną jest tekst, który nosi w sobie znamiona nieszczęśliwego dzieciństwa Jamesa Hetfielda. Partie gitarowe, autorstwa Kirka Mammetta, to także plus kompozycji. Nigdy przedtem nie było dane słuchaczom posłuchać tak naznaczonego śmiercią bliskiej osoby albumu metalowego. „…and justice for all” jest mieszanką goryczy, gniewu i wspomnień. Mieszanką sowicie doprawioną ostrością i ciężarem. Nie jest to płyta łatwa, ale naprawdę warta przesłuchania i własnej interpretacji. Trudność tej muzyki objawia się także w kombinacjach zagrywek, nasyceniu przesterowaniem… To wszystko nie może jednak przysłonić bardzo wysokiego poziomu tekstów (także ich dojrzałości, chęci stworzenia prawdziwego przekazu artystycznego, uzewnętrznienia się, przekazania pewnych prawd i mądrości), mistrzowskiej precyzji gry na gitarze, a także specyfiki wszystkich eksperymentów brzmieniowych. Zemsta będzie nasza, sprawiedliwość dla wszystkich… Vog Recenzja najnowszej prozy Braiana Tracy'ego.
Jak osiągnąć sukces?
Cooltura - Kwiecień

To najprawdopodobniej najczęściej zadawane pytanie na świecie i równie często pozostawiane bez odzewu. Sam także nie próbowałbym odpowiadać na nie, jednak Brian Tracy w swojej najnowszej książce „Nie tłumacz się, działaj!” jednym tchem wymienia czynniki prawdziwego sukcesu w każdej dziedzinie życia, wręczając tym samym czytelnikowi bilet umożliwiający opuszczenie wyspy „Kiedyś” - bilet w jedną stronę. Doświadczony biznesmen, autor wielu poradników z pogranicza biznesu i psychologii, organizator wykładów i seminariów tym razem jeszcze bardziej obnaża kulisy swojego powodzenia oraz wskazuje, jak krok po kroku zrealizować cele. Zdyscyplinuj się! Na ponad dwustu czterdziestu stronach Tracy ukazuje jak, za pomocą prostych psychologicznych ćwiczeń i schematów działania, skutecznie zrealizować zamierzone pragnienia. Jednocześnie nie pozostawia złudzeń i już we wstępie ostrzega, iż nowa droga życia, rozpoczęta wraz z lekturą książki, będzie wymagała wiele wysiłku, samodyscypliny i wyrzeczeń. Dodatkowo nieustannie podkreśla rolę samokontroli w procesie dążenia do sukcesu, stawia na pierwszym miejscu tę jakże trudną umiejętność. Jednak autor nie pozostawia czytelnika samego z tym problemem i rzeczowo objaśnia jak przejąć kontrolę nad swoim życiem a następnie umożliwia przetestowanie nowych umiejętności w zadaniach znajdujących się na końcu każdego podrozdziału. Czego KONKRETNIE oczeku-jesz? Zapisz to! Tracy, powołując się na statys-tykę, informuje, że zaledwie 4% społeczeństwa amerykańskiego spisuje swoje cele i postanowienia. Liczby te z pewnością znajdują swoje odzwierciedlenie w społeczeństwach innych krajów, od razu dowiadujemy się, iż niezapisane pragnienia są jak „dym papierosowy”, który szybko znika. Dlatego autor proponuje nam kilka metod uwiecznienia celów do realizacji, dzięki którym nasza skuteczność może zwiększyć się

Cooltura - Kwiecień Brian Tracy w swojej najno-wszej książce „Nie tłumacz się, działaj!” jednym tchem wymienia czynniki praw-dziwego sukcesu w każdej dziedzinie życia, wręczając tym samym czytelnikowi bilet umożliwiający opuszczenie wyspy „Kiedyś” - bilet w jedną stronę.

nawet o 50%. Metoda pierwsza polega na zapisaniu swoich zamiarów w postaci pytania, a następnie udzieleniu na nie dwudziestu odpowiedzi. Na przykład: Jak mogę uzyskać średnią 5.0? Zadanie niezwykle trudne, jednak znakomicie doskonalące umiejętność samozdyscyplinowania. Inną metodą jest natomiast zapisanie dziesięciu celów a następnie wybranie jednego i całkowite skoncentrowanie się na nim. Jednak w trakcie jego realizacji będziemy mogli zauważyć, że pośrednio pozostałe również staną się rzeczywistością .  Autor niejednokrotnie podkreśla, iż zamierzenia powinny być zapisane konkretnie. Należy sprecyzować to  do czego dążymy. Jednocześnie należy wyznaczyć czas, do którego punkt docelowy zostanie osiągnięty, dzięki czemu nasz mózg będzie działał sprawnie. Myśl pozytywnie! Priorytetowym

Cooltura - Kwiecień

przesłaniem książki „Nie tłumacz się, działaj!” jest uświadomienie czytelnikowi, jak ważną rolę w życiu, w dążeniu do przeznaczenia ma umiejętność pozytywnego myślenia bez względu na okoliczności. Na swoim przykładnie Tracy przekonuje, że nieustanna wiara w powodzenie jest niezawodnym kluczem do sukcesu. Podobnie i w tym wypadku autor wykreował schematy pomagające opuścić, tylko z pozoru niezniszczalny, krąg pesymistów. Tylko ty! „Przejmij kontrolę nad swoim życiem” to wezwanie, niemal jak mantrę powtarza Tracy. Radzi również, by w wypadku porażki nie poszukiwać winy wokół siebie, gdyż to służy jedynie utracie energii i zniknięciu problemu z pola widzenia. Należy przyjąć całą odpowiedzialność za niepowodzenie na siebie, pozwoli to na unikanie podobnych problemów w przyszłości i wzmocnieniu umiejętności samozdyscyplinowania. „Chcę poszerzyć zakres swoich obowiązków” W jednym z podrozdziałów Brian Tracy przywołuje swoje doświadczenia związane z pierwszą praca zawodową. Kiedy nieustannie prosił swojego przełożonego o zwiększenie zakresu obowiązków, wówczas zauważono, iż jest on osobą, na której można polegać, dzięki czemu jego zarobki oraz status w firmie nieustannie rosły. Tę zasadę można przenieść na niemalże każdy grunt, budując w ten sposób pozytywny wizerunek swojej osoby, co przyniesie wymierne korzyści w przyszłości. Dobrze wykorzystaj każdą sekundę! Aby z powodzeniem wprowadzić w życie wszystkie zasady, trzeba posiąść niezwykle ważną umiejętność, niemalże cnotę, czyli sprawność zarządzania czasem. Według Tracy’ego, w ciągu doby trzeba nie tylko znaleźć czas na prozaiczne czynności takie jak sen, posiłki czy wypełnianie obowiązków zawodowych, szkolnych, ale również na wewnętrzny rozwój, czyli kształtowanie odpowiednich dla człowieka sukcesu cech lub umiejętności niezbędnych do skutecznego działania. Autor przygotował specjalny plan tygodniowy, uwzględniając w nim czas potrzebny na realizację priorytetów związanych z pracą tym samym udowadniając, jak wiele wolnego czasu posiada każdy z nas. Wystarczy odrobina chęci, by wykorzystać go konstruktywnie. Nigdy nie przestawaj! W jednym z podrozdziałów pisarz dzieli się historią opowiedzianą przez uczestnika jednego z jego seminariów. Żali się w nim, iż metody zaprezentowane w książce mają działanie krótkotrwałe, gdyż po osiągnięciu wysokiej pozycji zawodowej przestał piąć się w górę, jego pensja przestała rosnąć, pozostawał również bez awansu. Natomiast po dogłębnej analizie swoich dokonań stwierdził, iż na pewnym etapie zaprzestał stosowania rad Tracy’ ego. Oznacza to, że aby osiągnąć sukces, należy Być kobietą…

Cooltura - Kwiecień

konsekwentnie, nieprzerwanie stosować techniki samodys-cypliny, w przeciwnym wypadku grozi nam stagnacja. Nie należy również iść po linii najmniejszego oporu, lecz wybierać trudniejszą drogę i z uporem dążyć nią do zamierzonego celu. Nawet jeśli osiągniemy już wymarzony cel, to należy stawiać sobie kolejne, bo przecież w ten sposób możemy odmienić każdą dziedzinę życia zawodową czy prywatną. Odmień swoje życie! „Nie tłumacz się, działaj!” to książka dla każdego, kto chce poddać metamorfozie swoje życie. Autor znakomicie za pomocą przystępnego, prostego języka opisuje kolejne etapy zmian, które każdy, kto chce odnieść sukces, powinien wprowadzić. Walorem opisywanej prozy są cytaty z amerykańskich klasyków, poprzedzające każdy rozdział i podrozdział, będące doskonałym wprowadzeniem do rozpoczynającej się części. Nie bez znaczenia są również liczne anegdoty z życia autora. Tracy wielokrotnie powołuje się również na badania przeprowadzone przez ośrodki naukowe w Stanach Zjednoczonych. Najlepszą rekomendacją dla tej książki będzie powiedzenie: „Nigdy nie jest za późno na zmiany”. Kamil Lebnicki "Być kobietą, być kobietą marzę, jeszcze będąc dzieckiem, bo kobiety są podstępne i zdradzieckie. (…) być kobietą ta tęsknota się niekiedy budzi we mnie." Rozmyślając nad słowami piosenki Alicji Majewskiej, zaczęłam zastanawiać się, która z płci w rzeczywistości zasługuje na miano „słabej”. Wydawać by się mogło, że chodzi tu o kobiety - przecież dookoła słyszy się o heroicznych czynach mężczyzn, ich odwadze

Cooltura - Kwiecień To o nasze względy się zabiega, to my jesteśmy zapra-szane na pół-metki i stud-niówki, a nasz uśmiech cen-niejszy jest niż piątka z fizyki czy nawet chemii.

czy sile. Facet jest głową rodziny, w swoim ręku dzierży władzę, to on powinien zadbać o utrzymanie najbliż-szych  aż tyle od niego zależy… Czy aby na pewno? Podczas edukacji w szkole średniej dojrzewamy i wkra-czamy w dorosłe życie. Dziewczęta w końcu otrzymują oczekiwane miano kobiety, zapominając o tym, że do niedawna były zaledwie nastolatkami wzdychającymi do Justina Biebera. Dlaczego tak nas to satysfakcjonuje i jakie są właściwie konsekwencje otrzyma-nia tego tytułu? Już w szkole przekonałam się, że kobiety to dopiero mają życie. Jesteśmy przepusz-czane przy wejściu do szatni, pierwsze możemy zająć ostatnią ławkę w klasie, i co najważniejsze, zawsze możemy liczyć na to, że chłopcy ustąpią nam miejsca siedzącego podczas przerwy. To o nasze względy się zabiega, to my jesteśmy zapraszane na półmetki i studniówki, a nasz uśmiech cenniejszy jest niż piątka z fizyki czy nawet chemii. To wszystko, a nawet więcej, zawdzięczamy temu, kim się obecnie stajemy. Być kobietą, być kobietą marzę… Ach, jak cudownie byłoby jednak wcielić w życie te wszystkie nasze marzenia. Niestety, rzeczywistość zmusza nas do przebudzenia się z tego pięknego snu, w którym to my panujemy nad światem. Ileż zdolna byłabym oddać za spełnienia tych wszystkich pragnień... Justyna Świetlicka „Mówisz, że ja Ci pomogłem.Była to moja przyjemność, tańczyłem mój taniec.Pomogło Ci to, no to cudownie. Przyjmij moje gratulacje.Niczego mi nie zawdzięczasz” Anthony de Mello – Przebudzenie (Ukryte programy)
Wyślij, kliknij, przekaż dalej czyli pomaganie bez wychodzenia z domu
Cooltura - Kwiecień

Wchodząc na portale społecznoś-ciowe, co chwilę natykamy się na akcje społeczne typu "kliknij, wyślij link dalej". Oburzając się bestialskim trakto-waniem zwierząt, współczując dzieciom z poparzeniami, nowo-twórem, głodującymi, umierającymi z pragnienia w Afryce, klikamy i wysyłamy. Przecież trzeba pomagać. Każdy przyzwoity człowiek powinien pomagać. Kochajmy bliźniego i śpieszmy do niego z pomocą. Wciskamy palcem klawisz..., czyli w gruncie rzeczy nie robimy nic. A nawet więcej, robimy to tylko dla siebie. Usypiamy swoje sumienie, usprawiedliwiamy się, oczyszczamy z za-rzutów o obojętność. W końcu każdy z naszych znajomych widzi, że przecież pomogliśmy. Zdobywamy uznanie w oczach innych. Nie zdajemy sobie nawet przez chwile sprawy, że prawie wszystkie te akcje polegające na wysłaniu linku to bzdura, która nie zmienia nic. W dobie ogólnego dostępu do mediów takich jak Internet czy telewizja interesuje nas tylko pomaganie bez wychodzenia z domu. Żeby się nie pobrudzić, żeby nie zniszczyć sobie paznokci. Równie istotną bzdurą jest pomaganie za pomocą wysłania sms'a. Owszem, pieniądze dochodzą do potrzebujących dzieci, rodzin, piesków czy kotków. Tylko dlaczego do tej pory nikt nie zastanowił się, czemu, pomagając potrzebującym, musimy wciąż zapłacić od tego podatek. Podatek od pomagania? Czy pomaganie samo w sobie nie głosi idei bezinteresowności? A jednak.. Każdy z  nas zamiast uspokajać swoje sumienie powinien zacząć działać. Proste rzeczy cieszą najbardziej. Zamiast ciągłego przeskakiwania z linku na link wystarczy otworzyć się na ludzi tak, aby realny świat przestał nam się zacierać. Wtedy, zamiast zagłuszać wewnętrzny głos, wyłączymy go tak jak komputer czy telewizor. Patrycja Czaus Fast - comunication

Cooltura - Kwiecień

Już od kilku lat na statystycznego Kowalskiego przypada więcej niż jeden telefon komórkowy. Główny Urząd Statystyczny podał, że w pierwszym kwartale 2011 roku liczba aktywnych kart SIM w Polsce wyniosła ponad 48 milionów, a więc średnio na czterech Polaków przypadało pięć numerów komórkowych! Widok kogokolwiek (a już w szczególności widok licealisty) wpatrzonego w ekran telefonu nie powinien być zaskakujący. Komórka dzisiaj to – jak wiadomo – nie tylko przenośna wersja telefonu stacjonarnego, który też już powoli odchodzi do lamusa, ale w dużej mierze dostęp do mobilnego Internetu. I nie ma nic złego w słuchaniu muzyki, przeglądaniu stron w sieci czy oglądaniu filmów za pomocą naszych 'smart' telefonów, dopóki nie ograniczają one naszego kontaktu ze światem rzeczywistym. A korzystając z Internetu – chociażby za pomocą komórek – bardzo łatwo wsiąknąć na dłużej. Co chwila sprawdzamy Facebooka, odpisujemy na Gadu, przeglądamy YouTube - w ten sposób nie trudno wpaść w nałóg. Wirtualny świat często staje się niezbędnym narzędziem, swoistą butlą z tlenem w popapranym „realu”, w którym sobie nie radzimy. I tak tworzymy (nie)prywatne poletko w sieci. Kawałek swojej ziemi, z którą „możemy zrobić, co tylko nam się podoba”. Doskonałym narzędziem ku temu są portale społecznościowe. Mam wrażenie, że Facebook jest miejscem, w którym kreujemy siebie takimi, jakimi chcielibyśmy być widziani przez innych. Albo to właśnie tam jesteśmy prawdziwi. Czasami do bólu. Internet daje (nie do końca słusznie rozumiane) poczucie swobody, pozwala lekceważyć wszystkich i wszystko. Stąd zjawisko cyberprzemocy. Wracając jednak do kwestii tego wrażenia

Cooltura - Kwiecień

wszystkomimożności w Internecie - coś mi się wydaje, że niektórzy bardzo przesadzili. Znam ludzi, którzy rozszczepili się na dwie – często skrajne – osobowości. Z jednymi da się rozmawiać tylko w sieci, z innymi odwrotnie – w świecie rzeczywistym. Tutaj nasuwa się pytanie: "To kto jest prawdziwy?". Wysyłamy tysiące wiadomości, na portalach społecznościowych mamy znajomych liczonych w setki, dodajemy dziesiątki zdjęć, pod którymi pojawia się wiele komentarzy i „lajków”. Na pierwszy rzut oka liczby te powinny sugerować, iż dzięki udogodnieniom, jakie serwuje nam współczesny świat, możemy poznawać i utrzymywać kontakt z większą liczbą ludzi niż dotychczas. Czy to prawda? Przemyślałem to wszystko i doszedłem do wniosku, że... nie. Dlatego podczas tegorocznych ferii zimowych sam próbowałem wyłamać się z konwencji. Usunąłem profil na Facebook’u i niemal natychmiast zostałem zasypany SMSami i mailami od znajomych. Byli zaniepokojeni. „Kamil, ty żyjesz?”, „Co się dzieje?”, „Co się stało?”, „Odezwij się szybko” – deseń tych wszystkich wiadomości jest jeden. To jasne! Próba usunięcia się ze świata wirtualnego jest rozumiana jak samobójstwo, a zarazem (w etyce internauty) jest o wiele gorsza od odebrania sobie życia. To niepojęte. Dlatego

Cooltura - Kwiecień

uległem i… odzyskałem konto (czyt.: życie). A byłem już sześć stóp pod transferem... Mamy tylu znajomych, ale czujemy, jakbyśmy tak naprawdę niewiele o nich wiedzieli. Gdyby nie przypomnienia, jakie oferuje nam Facebook czy NK  niektórzy z nas nie pamiętaliby o urodzinach swoich bliskich, gdyby nie zdjęcia – nie wiedzieliby, co się z nimi dzieje, gdyby nie linki wrzucane na tablicę (czy – pożal się Boże – śledzika) nie wiedzieliby, czego ich „przyjaciele” słuchają… Jak mówi mądre, japońskie przysłowie: „Im więcej ma się znajomych, tym mniej zna się ludzi”. Smutne, ale (niestety) prawdziwe. XIX Wystarczy chcieć
Wizja satelity PWSat na orbicie (Film: Paweł Sańczyk, PWSat).
Cooltura - Kwiecień

Fizyka dla niektórych nie jest łatwa. Inni traktują ją jako przedmiot, dzięki któremu mogą sobie trochę podwyższyć średnią na świadectwie. Jednak dla Marcina Iwińskiego te lekcje były czymś więcej. Były tlenem, bez którego nie mógł normalnie funkcjonować. Udział we wszelkich dodatkowych zajęciach, pokazach czy też konkursach to był jego chleb powszedni. Jednym słowem: gdzie była fizyka, był i Marcin. Obecnie robi doktorat, współpracuje z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk przy „Heweliuszu” i dodatkowo pracuje zarobkowo w małej firmie, która produkuje urządzenia do monitoringu pojazdów. Swoją karierę naukową zaczął już w 2000 roku w Czarnieckim. Od I klasy brał udział w wielu konkursach matematycznofizycznych, w których odnosił sukcesy. Jednak jego największym osiągnięciem było wówczas zdobycie tytułu finalisty LIII Olimpiady Fizycznej w 2004 roku. Mimo że brał udział w konkursach i dodatkowych zajęciach - jak mówi - miał relatywnie dużo czasu na własne zajęcia. Po 4 latach spędzonych w liceum (ukończył szkołę jeszcze w starym systemie) ze

Cooltura - Kwiecień Cooltura - Kwiecień

stopniem celującym z matury z  izyki (dzięki olimpiadzie nie musiał jej pisać) wyruszył na studia magisterskie na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej na kierunku informatycznym. Uważa, że w liceum osiągnął to co chciał, czyli dobry start na studia. Z Michałem Kurowskim stworzył oprogramowanie do satelity PWSAT – pierwszego polskiego satelity. Już od 2005 roku Marcin i inni studenci zrzeszeni w Studenckim Kole Astronautycznym i Studenckim Kole Inżynierii Kosmicznej pracowali nad własnym projektem satelity typu CubeSat (cubesat.org). Postawili sobie trudne wyzwanie, gdyż nikomu przed nimi się to nie udało. Po wielu godzinach spędzonych nad projektowaniem i dopracowywaniem błędów udało się im stworzyć satelitę w kształcie kostki o boku 10cm i masie jednego kilograma. Głównym celem misji satelity jest przetestowanie systemu deorbitacji - to znaczy, że satelita spłonie w atmosferze i żaden z jej elementów nie dotrze do powierzchni Ziemi. Misja potrwa od roku (wersja optymistyczna) do czterech lat. Dzień startu rakiety nośnej – Vega – zmieniał się, ale ostatecznie wystartowała z naszym satelitą 13 lutego o godzinie 11 czasu polskiego z portu kosmicznego Kourou w Gujanie Francuskiej. Branża kosmiczna w Polsce nie może się pochwalić zbyt wieloma osiągnięciami, lecz PWSAT z pewnością jest krokiem do przodu i utwierdza przekonanie, że Polak potrafi. Z niecierpliwością będziemy czekać na kolejne wiadomości dotyczące naszego satelity i będziemy Was o tym na pewno informować. Marcin pytany o receptę na sukces, odpowiada z dziwnym uśmiechem, że nie zna takiej. I sądzi, że warto się uczyć zarówno przedmiotów ścisłych jak i humanistycznych. Dodatkowo radzi, aby dobrze zastanowić się przed wyborem studiów nad tym,

Cooltura - Kwiecień

by nie wybrać "kierunku na bezrobocie" - czyli takiego, który nie daje szansy pracy.. Życzymy Marcinowi, naszemu absolwentowi, kolejnych sukcesów i mamy nadzieję, że nie zapomni o swojej dawnej szkole, o której jak zawsze myśli pozytywnie. Na przykładzie Marcina Iwińskiego można stwierdzić (i on sam też to robi), że jeżeli się chce, można osiągnąć bardzo wiele. Tak więc do nauki, koledzy i koleżanki. Chcesz wiedzieć więcej o PWSAT? Wejdź tutaj: pw -sat.pl Wojtek Z inicjatywą Ci do twarzy

Cooltura - Kwiecień

Depresja chorobą wieku? W literaturze psychologicznej, na forach internetowych możemy znaleźć coraz więcej informacji na ten temat. To choroba o podłożu psychicznym, na którą w ostatnich latach zapada znaczna ilość osób. Moja przyjaciółka - Joanna Walczak postanowiła przybliżyć wszystkim problem depresji, organizując w Chełmie kampanię ,,Depresja na plus’’. Asia wykazała się dużą inicjatywą i pomysłowością, czym zaimponowała wielu osobom. Asiu, skąd pojawił się u Ciebie pomysł zorganizowania tej kampanii? Pomysł podsunęła mi Agata Chwedczuk, która przeszła niedawno depresję. To ona jest organizatorką ogólnopolskiej kampanii "Depresja na plus’’. Na czym właściwie ma polegać to przedsięwzięcie? Jakie są jego główne cele i założenia? Celem kampanii jest zapoznanie ludzi z problemem depresji i pokazanie, że ta choroba może być również szansą na nowe, lepsze życie (pod warunkiem, że oddamy się w ręce profesjonalistów). Depresja to zaburzenie psychiczne, na które chorują tysiące osób w Polsce bez względu na  płeć, wiek, wykształcenie itp. O tej chorobie można zacząć myśleć, gdy oprócz smutku odczuwamy brak energii, apatię, lęk, niepokój, rozdrażnienie,

Cooltura - Kwiecień Depresja to zaburzenie psy-chiczne, na które chorują tysiące osób w Polsce bez względu na  płeć, wiek, wykształcenie itp. O tej chorobie można zacząć myśleć, gdy oprócz smutku odczuwamy brak energii, apatię, lęk, niepokój, a także bóle głowy i kręgosłupa

chroniczne zmęczenie, a także bóle głowy i kręgosłupa. Kiedy pojawią się problemy ze snem, odżywianiem czy koncentracją. Nasilanie się objawów depresji prowadzi do dezorganizacji życia rodzinnego oraz zawodowego. Kampania Depresja na plus’’ rusza już w kwietniu. Słyszałam, że spotkałaś się bezpośrednio z problemem depresji wśród młodzieży? Tak, wielokrotnie spotkałam się z tym problemem wśród moich rówieśników. Myślę, że depresja może bardzo przeszkadzać w życiu. Od czasu, gdy zostałam koordynatorką szkolnej kampanii, częściej zwracam uwagę na ten problem i jednocześnie staram się pomagać młodym ludziom, bo wiem, przez co przechodzą. Jaką ,Twoim zdaniem, pomoc powinny otrzymać osoby chore na depresje? Bardzo ważna jest pomoc specjalistyczna, ale może nawet jeszcze bardziej istotne jest wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. Osoba z depresją powinna być traktowana tak samo jak przed chorobą. Jakie bariery i trudności może napotkać osoba pragnąca zrealizować takie przedsięwzięcie? Przeszkodą może być nieśmiałość, stres, brak zaradności i wsparcia bliskich. Chciałabym jeszcze zwrócić się do młodych ludzi. Nie bójcie się podejmować inicjatywy, mieć ambitne plany i o nie walczyć. Swoją determinacją i wolą walki możecie zdziałać więcej niż myślicie. Musicie uwierzyć w siebie. Ja cieszę się, że choć trochę mogę pomóc młodym ludziom w walce z depresją. Podziękowanie z ich strony to największa nagroda. Agata Prystupa My,
młodzież!
Cooltura - Kwiecień

Bez względu na przynależność etniczną, rasową, kulturową czy religijną żądamy prawa do wyznawania swoich własnych poglądów, a także możliwości na kształtowania świata na naszych zasadach. Chcemy w sposób nieskrępowany rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Tu pojawia się problem… Obustronny, absurdalny konflikt. Poglądy młodej generacji,czyli nas różnią się od poglądów naszych rodziców. Zachowania, które nam wydają się zupełnie naturalne, nie są przez nich akceptowane. Dziś nastolatek w ogóle nie zareaguje na osobę z czerwonymi włosami, zaś pan w podeszłym wieku najczęściej powie o nim „wariat”… Glany i skóra to dziś już normalność…, ale nie dla wszystkich. Te zachowania odbieram jako krzywdzące dla ludzi młodych. Dlaczego starsi odnoszą się do nas w sposób często wręcz karcący? Dlaczego ludzie boją się normalnej młodzieży? Pod wpływem jednorazowego wydarzenia całą społeczność ludzi młodych uważa się za „chuliganów” czy „bandytów”. Odwołam się tu do przykładu. Zaobserwowałem ostatnio scenę w sklepie obuwniczym. Pewien młody człowiek chciał obejrzeć buty – glany. Ubrany był w skórzaną kurtkę. Starsza pani z chłopcem, może babcia z wnukiem, popatrzyła na młodziana w skórze karcąco, po czym bez żadnego skrępowania skomentowała jego wygląd

Cooltura - Kwiecień Dziś nastolatek w ogóle nie zareaguje na osobę z czerwonymi włosami, zaś pan w podeszłym wieku najczęściej powie o nim „wariat”… Glany i skóra to dziś już normalność…, ale nie dla wszystkich.

kilkoma nie do końca miłymi epitetami. Nie rozumiem skąd ta agresja i uprzedzenie! "Nie oceniaj książki po okładce” – powtarzali nam zawsze rodzice. Dlaczego sami do tego nie stosują się. To jednak nie jest największy problem. Dlaczego ambicje starszych wpływają na nasze życiowe wybory? Ile razy na pytanie „Dlaczego wybrałeś te studia?” pada odpowiedź: „Bo tak chcieli moi rodzice.”? Ile razy młodzieży odbiera się prawo do decydowania o sobie? Dlaczego rodzicom brakuje czasu, aby o tym z nami porozmawiać? Może wstęp w postaci tego apelu jest zbyt pretensjonalny i wyolbrzymia pewne aspekty życia nastolatka, ale jest potrzebny. Dorośli zapomnieli już chyba, że też sie kiedyś buntowali i skutecznie nam tego zabronają. Apel sformułuję następująco: My, młodzież! Apelujemy do was! My też chcemy mieć swoje prawo do buntu! Dajcie nam trochę swobody! Pozwólcie się rozwijać! Postarajcie się poznać nas i to, co lubimy! Nie uznawajcie nas za gorszych od naszych przodków! Mamy swoją muzykę i kulturę. Musicie nas zaakceptować! Ale tu pojawia się następny problem… Kiedy jest akceptacja, nie ma buntu… Vog Nasz szkolny humor
Sentencje i aforyzmy naszych nauczycieli - część pierwsza
Cooltura - Kwiecień

Na naszych lekcjach często możemy się spotkać z sytuacją, w której nassz nauczyciel wypowie swoje ulubione powiedzenie, przekręci jakieś przysłowie bądź pochwali się swoją twórczością. My postanowiliśmy je zebrać i umieścić w naszej gazetce. Mamy nadzieję, że spodobają się Wam podobnie jak nam. Zapraszamy do czytania (do śmiechu też ;)) - Dziewczyny nie są zającami, więc nie uciekną. - Chyba będę dumna, wszędzie mne widzą. - Mam już po kokardkę tego wszystkiego. - A ty to w ogóle przechodzisz samą siebie. - Bardzo się cieszę, że myślicie. - Ktoś jeszcze nie wie, co się dzieje na tablicy? - Jutro się spotkamy... - W bitwie na głosy? - Nie. Pod tablicą. - Jedynek nie będę wstawiać, bo szkoda mojego kolorowego długopisu.

Cooltura - Kwiecień

- Matematykę trzeba dopieszczać, a jak już się dopieścicie, to przyjdźcie na sprawdzian.  - Sorka ma Facebooka? - Nie. Tam nie żyję. - Jak Sorka spędziłą ferie? - Zimno mi było. - Słuchajcie, bo potem będziecie cieżko zdumieni. - Za taki zapis będzie punkt na sprawdzianie. - Bez kitu?    - Bez kitu! - To będzie takie trudne, że aż wam uszami będzie wychodzić. - Proszę się odpępowić. - Myślicie, że to koniec? Jazda dopiero się zaczyna. - To jest takie proste, że aż prostackie. - Co wy uskuteczniacie jakieś wejście smoka? Redakcja Pomoc na nasze szkolne problemy
Postanowiliśmy zebrać kilka listów od naszych uczniów, w których napisali o swoich problemach. Nasza szkolna pani psycholog Joanna Nowakowska zgodziła się nam pomóc, odpisując na te wiadomości. Zachęcamy do przeczytania poniższych wypowiedzi.
Cooltura - Kwiecień

W przyszłym roku zdaję maturę. Dlatego przykładam się do większości przedmiotów. Ponadto zacząłem chodzić na zajęcia pozaszkolne, które sprawiają że praktycznie nie mam czasu na nic innego. Jak pogodzić naukę i jednocześnie nie odcinać się zupełnie od spędzania wolnego czasu ze znajomymi? Często zdarza się, że podjęcie jednego działania utrudnia lub wyklucza możliwość podjęcia innego. Sytuacja, w której się znajdujesz (zbliżająca się matura) wymaga skoncentrowania się na jednych działaniach i odroczenia innych. Z Twojego opisu wynika, że jesteś osobą nastawioną na realizację zadań a nie na nieustanną pielęgnację relacji z innymi. Prawdziwi przyjaciele będą rozumieli twoje położenie i dodatkowo będą wspierać Ciebie w realizacji Twojego celu, a więc jak najlepszego zdania matury, dostania się na wymarzone studia i dalszego planowania przyszłości. Uważam, że to nie ilość czasu spędzonego z przyjaciółmi się liczy a jego jakość. Czasem kilka minut rozmowy przez komunikator, telefon, sms czy krótki spacer z przyjaciółmi może dać więcej niż impreza do rana. Aby skrócić czas nauki mógłbyś stosować

Cooltura - Kwiecień

techniki efektywnego uczenia się i/lub wyćwiczyć umiejętność szybkiego czytania. Ostateczna decyzja należy do Ciebie i niezależnie od tego jaka ona będzie konsekwencje będziesz musiał ponieść sam. Każdy ma swoje mocne i słabe strony jeśli chodzi o naukę. Ktoś woli bardziej przedmioty humanistyczne, a jeszcze ktoś inny czuje się dobry w naukach ścisłych. Moim problemem, którym chciałam się podzielić są właśnie te słabsze strony w nauce i niemożność ich pokonania. Chciałabym się dowiedzieć, jak mogę sama siebie zachęcić do nauki przedmiotów, za którymi nie przepadam. Co zrobić, by informacje, które muszę sobie przyswoić nie umykały zaraz po ich zaliczeniu? Mam nadzieję, że znajdzie się na to jakiś sposób. Aby „samą siebie zachęcić do nauki przedmiotów, za którymi nie przepadasz” możesz stosować autosugestię. W ten sposób podniesiesz swoją motywację wewnętrzną. Oprócz motywacji wewnętrznej (robisz coś, bo sama tego chcesz) wyróżnić można także motywację zewnętrzną (robisz coś, bo inni tego od Ciebie oczekują). Jeśli osoby dla Ciebie ważne wspierają Ciebie, doceniają Twoje wysiłki i osiągnięcia łatwiej będziesz przyswajała wiedzę (będziesz miała w sobie więcej pozytywnych emocji) niż gdybyś starała się udowodnić komuś, że dasz radę za wszelką cenę. Poziom motywacji do nauki zależy od tego, czy sama dostrzegasz w niej jakiś sens. Jeśli tego sensu nie znajdujesz, to i uczyć Ci się nie chce. Jeśli nauce nadasz sens (np. zaspokojenie własnej ciekawości: "Ciekawa jestem co oznacza słowo ...", "Chciałabym wiedzieć czy ...", "Interesuje mnie ...", "Jak mogę zastosować ...", "Do czego służy ..."), wyznaczysz sobie kolejne cele do osiągnięcia (np. "Jeśli od teraz będę systematycznie uczyła się z angielskiego, to uzyskam więcej punktów na maturze, a od tego wyniku także zależy to czy dostanę się na wymarzone studia, na studiach będę z łatwością czytała anglojęzyczne lektury, czasopisma i będę mogła uczestniczyć w wykładach i konferencjach prowadzonych w języku angielskim, a potem pojadę na wymianę studentów i będę studiowała przez kilka semestrów na zagranicznej uczelni a wtedy …”), wywołasz w sobie pozytywne nastawienie (np. „Bardzo lubię uczyć się …”  „Już nie mogę doczekać się chwili, kiedy otworzę książkę i dowiem się czy …”) i sukces będziesz miała w zasięgu ręki. Natomiast aby informacje, które już przyswoiłaś nie umykały Ci z pamięci należy stosować powtórki (w ten sposób pokazujesz swojemu mózgowi, że te informacje są dla Ciebie ważne i należy je przenieść z pamięci krótkotrwałej, o ograniczonej pojemności, do pamięci długotrwałej, która jest nieograniczona – zapominanie to naturalny mechanizm zapobiegający przeładowaniu pamięci krótkotrwałej informacjami, z których się nie korzysta na co dzień).

Cooltura - Kwiecień

Od dłuższego czasu nie radzę dobie ze swoimi problemami. Odczuwam ciągłe przygnębienie, rozdrażnienie, zmęczenie, dziwny niepokój. nie potrafię się na niczym skoncentrować, brakuje mi energii. Cierpię na bezsenność. Czuję pustkę i z trudem dostrzegam sens dalszego życia. nic mnie nie cieszy. Nie wierzę, że może spotkać mnie jakieś radosne wydarzenie. Czuję się bezsilna. Nie wiem co mam robić. Co mi jest? Proszę o pomoc! Opisany przez Ciebie zespół objawów sugeruje, iż sytuacje, z którymi zmagasz się zaczynają przekraczać Twoje możliwości poradzenia sobie. Twoją mocną stronę stanowi duży wgląd we własne uczucia i umiejętność ich nazwania. Jeśli chcesz lepiej się czuć, zwróć się do życzliwej Tobie osoby, która będzie potrafiła zachować obiektywizm, a dzięki zastosowaniu kierowanej rozmowy pozwoli Tobie odnaleźć przyczyny Twojego stanu oraz sposób poradzenia sobie. Jeśli jesteś na to gotowa, proponuję Tobie zwrócenie się do psychologa (jako uczennica możesz bezpłatnie umówić się na wizytę u psychologa szkolnego lub w poradni psychologiczno-pedagogicznej). Odpowiedzi udzieliła nasza szkolna pani psycholog - Joanna Nowakowska