Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od Redakcji CKG
Drodzy czytelnicy zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/.


Drodzy Czytelnicy, Trzeci miesiąc roku to czas wyjątkowy w kalendarzu. Okres ten to nie tylko ważny dla kobiet 8 marca, ale także fascynujące zabiegi kosmetyczne związane z wiosną czy nowe zakupy. Czas ten symbolizuje zmiany, przynosi nadzieję, daje nową energię. Bez wątpienia to moment na wprowadzenia kilku zmian. Co przynosi wiosna ? Za nami pierwsze dni meteorologicznej wiosny. Zima zostaje bowiem już tylko w pamięci, choć pogoda czasami jeszcze przypomina o jej istnieniu. Jesteśmy w okresie przejściowym, pomiędzy dwiema porami roku. 20.03 - obserwowaliśmy częściowe zaćmienie Słońca - najważniejsze zjawisko miesiąca i jedno z najciekawszych zjawisk w Polsce w tej dekadzie. Podczas trzeciego tegorocznego nowiu Księżyc zakrył tarczę słoneczną w całości przynosząc w nielicznych regionach całkowite zaćmienie, my w Polsce mieliśmy szansę na obserwację zaćmienia o głębokiej fazie częściowej. Coraz częściej słońce zagląda w nasze okna. Minęła już Wielkanoc. Przed niektórymi z nas wielkie wyzwanie - egzaminy gimnazjalne. Wszystkim trzecioklasistom Redakcja życzy powodzenia. Trzymamy kciuki ! Justyna Serwicka Zawsze chciałam wiedzieć...
Patrycja Miernik - absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, magister historii. Nasza nowa młoda przewodniczka po minionych wiekach.


Dziennikarz: Skąd u Pani pasja do historii ? Pani Patrycja Miernik: Zawsze chciałam wiedzieć, co się dzieje wokół mnie. Ciekawiło mnie, jak ludzie żyli w dawnych czasach i jak spedzali wolny czas. Zbierałam ciekawostki o słynnych postaciach, czytałam życiorysy, śledziłam prze-biegi bitew, czytałam powieści his-toryczne. Miałam też świetnych nauczycieli historii, w szkole pod-stawowej, gimnazjum, jak i liceum. Nic więc dziwnego, że zarazili mnie pasją i sprawili, że zostałam histo-rykiem. D: Ja niestety mam problem z tym przedmiotem. Jak dobrze uczyć się histori ? Proszę podać mnie i, podobnym do mnie czytelnikom, kilka wzkazówek . P.P.M.: Z pewnością historia jest przedmiotem , przy mauce którego wskazana jest dobra pamięć, zwłaszcza dotyczy to dat. Jednak najlepiej historię jest zrozumieć. Trzeba sobie wszystkie wydarzenia poukładac według schematu: przy-czyna - skutek, a wtedy zdarzenia ułożą nam się w logiczny ciąg. Wskazane jest też korzystanie z map historycznych. Trzeba wie-dzieć, gdzie dane państwo się



znajduje lub na jakim obszarze toczy sie konflikt. Aby dobrze zrozumieć historię, oddzielić fakty od komentarza należy czytać źródła, przynajmniej te niewielkie fragmenty znajdujace się w wa-szych podręcznikach. Zauważyłam, że wielu z was je pomija.To bład. Dobrze jest też czytać powieści historyczne, ogladać filmy. Najważniejsza jednak jest, tak jak w kazdym przedmiocie, systematyczność. D: Co pani sądzi jako humanis-tka , nauczycielka wiedzy o spo-łeczeństwie i znawczyni historii o wpływie histori na życie współ-czesnych ludzi ? P.P.M.: Oczywiście wydarzenia z przeszłości mają ogromny wpływ na współczesność. Przejawia się to w życiu społecznym, a także w przemianach gospodarczych i kul-turowych XXI wieku. Często się przecież zdarza, że zadawnione konflikty czy nierozwiazane proble-my społeczne w ubiegłym wieku maja swój finał dzisiaj. Geneza wielu współczesnych wojen ma swoje korzenie w XX a nawet w XIX wieku. Widzimy to zwłaszcza w Afryce. Dzieje się tak, mimo że każda epoka historyczna ma włas-ne, charakterystyczne przemiany, a świat nie stoi przecież w miejscu tylko ciągle się rozwija. Pewne procesy są jednak stałe i to one interesują najbardziej historyka, który często szuka analogii. His-toria jest przecież nauczycielką życia. D: Jakie są pani pasje i zainte-resowania ? P.P.M.: Interesuje mnie wszystko to, co jest związane z człowiekiem i jego funkcjonowaniem w społe-czeństwie. Interusuje mnie socjo-logia, psychologia , a także wyda-rzenia historyczne z XX wieku i ich wpływ na współczesność . D: Jak się Pani podoba w naszej szkole po pół roku pracy ? P.P.M: Pracuję pierwszy rok w szkole. Jak widzisz, nie mam du-żego doświadczenia zawodowego i nie mogę porównywać. Jestem bardzo zadowolona. Te miesiące spędzone w pracy były dla mnie wyzwaniem. Dały mi dużo satys-fakcji. Społeczne Gimnazjum STO w Starachowicach jest przecież szkołą z klasą. Panuje tu dobra atmosfera i życzliwość. Uczniowie sa pilni i aktywni. Nie mogłam trafić lepiej. D: Dziękuję bardzo za te miłe słowa i życzę Pani samych sukcesów zawodowych. P.P.M.: Ja również dziękuję. Jakub Gos Nie wyobrażam sobie życia bez tańca
Błażej Belusiak - uczeń klasy III gimnazjum, wielbiciel zwierząt, wielki pasjonat tańca


Justyna Serwicka: Jakie są Twoje zainteresowania ? Błażej Belusiak: Pasjonuje mnie taniec. Odkąd stałem się członkiem ,,Plejady" nie wyobrażam sobie ży-cia bez niego. Zaczęło się prozaicznie. Było to około 30 września 2014 roku, kiedy moja koleżanka Laura zapro-ponowała mi udział w zespole dzia-łajacym w Starachowickim Cent-rum Kultury. Byłem wtedy jedynym chłopakiem w teamie, gdyż część wyjechała na studia i na zajęciach pojawiała się sporadycznie. Od te-go czasu jestem członkiem naj-starszej grupy. To dla mnie wiel-kie wyzwanie, bo niektóre dziew-częta tańczą już nawet po kilka lat. Siłą rzeczy nie znam wielu układów i mam oczywiście problemy techni-czne. Staram się jednak ciagle pracować nad sobą i mam nadzie- ję, że kiedyś dorównam zarówno starszym chłopkom jak i dziewczy-nom. Dzięki ,,Plejadzie" otworzyłem się, pozbyłem tremy i uwierzyłem w swoje możliwości. Kiedy wraz z zespołem tańczyłem na dużej scenie amfiteatru Kadzielnia, czu-łem sympatię widzów. To oni spra-wili, że zrozumiałem, jak wielkie emocje wywołuje taniec. Zdaję sobie sprawę, że mu-



szę poświęcić dużo czasu. Robię to jednak z wielką przyjemnością. Dwa razy w tygodniu chodzę na zajęcia. J.S.: Wielu z nas chciałoby tań-czyć. Jakimi cechami powinni wyróżniać się idealni tancerze ? B.B.: Idealny tancerz powinien być sumienny i ciągle doskonalić swoje umiejętności taneczne. Powinien być bardzo sprawny, rozciągnięty niczym, guma, mieć poczucie ryt-mu. Dobrze by było, gdyby był mu-zykalny. Musi czuć muzykę i umieć wyrażać emocje, jakie ona niesie. Powinien mieć prostą postawę i dy-namiczne ruchy. Zawodowy tan-cerz powinien mieć też proporcjo-nalną budowę. Amator, taki jak ja, nie musi spełniać wszystkich tych warun-ków. Nie zapominaj, że taniec, to także rozrywka i terapia. Polecam wszystkim, którzy chcą modelować swoją sylwetkę i na przykład zrzu-cić kilka kilogramów. Jest to cieka-wszy sposób niż drastyczne diety. Można się przy tym wesoło bawić. J.S.: Czy interesujesz się czymś jeszcze ? B.B.: Interesuję się również kultu-rystyką. Kiedyś chodziłem na siło-wnię lecz z braku czasu teraz ćwiczę w domu. Uważam, że czło-wiek powinien dbać o swoją sylwetkę a tym właśnie zajmuje się kulturystyka. Lubię też jak prawie każdy młody człowiek, słuchać muzyki. Ja preferuję rockową. Uwielbiam zamykać się w pokoju i włączać AC/DC. Jest to dla mnie najlepszy sposób na relaks. J.S.: Słyszałam, że potrafisz wyczyniać gimnastyczne sztu-czki. Opowiedz o tym. B.B.: Jedna z tych sztuczek jest dosyć wyjątkowa, ponieważ nigdy nie spotkałem innej osoby, która by tak potrafiła. Chodzi tutaj o umiejęt-ność napięcia podgardła, wygląda to jakbym napinał jakiś mięsień. Kiedy to robię większośc ludzi jest zdziwiona i mówi, że wyglądam jak żaba. Potrafię również wyginać pa-lce w różny sposób, przez co więk-szość pyta się czy one nie są przy-padkiem złamane. Zacząłem ćwiczyć te ,,wygibasy" z nudy. Robiłem to jednak bardzo systematycznie. Chciałem spraw-dzić, jakie ma możliwości moje cia-ło. Oczywiście nie robiłem niczego niebezpiecznego. Nie chcę, żeby ktokolwiek robił coś na siłę. Łatwo wtedy o kontuzje. J.S.: Twoje zaintereowania pochłaniaja dużo czasu. Jak zatem radzisz sobie w szkole ? B.B.: Wracając do domu mam



trochę czasu, aby sobie wszystko rozplanować w głowie. Dzięki temu na wszystko starcza mi czasu. Potrafię odrobić lekcje, pójść na Plejadę, pograć na komputerze, pogadać z dziewczyną i również się wyspać. Jak się chce to wszystko można pogodzić. Nie zawsze tak było. Gdy byłem młodszy nie zawsze wywiązywałem sie ze swoich obowiązków. Teraz wiem, że niczego nie można odkładać na później i staram się mądrze gospodarować czasem. J.S.: Jakie są Twoje marzenia ? B.B.: Moim największym marzeniem jest być szczęśliwym w życiu. Mam też kilka mniejszych marzeń. Chciałbym zostać graczem profesjonal-nej drużyny w League og Legends, mieć swój własny motocykl i, najważniejsze, w przyszłości założyć rodzinę. Od dziecka pragnąłem też zostać weteryna-rzem. Kocham zwierzęta i czuję się spełniony, kiedy im pomagam. W liceum mam zamiar wy-brać profil biologiczno - chemiczny, ponieważ później chciałem pójść na studia weterynaryjne. Zdaję sobie sprawę, że to duże dla mnie wyz-wanie. Do tych klas dostają się bowiem najlepsi uczniowie. W tym roku znacznie poprawiłem oceny i mam nadzieję, że mi się uda. Gdyby udało mi się zdobyć wymarzony zawód, łączył-bym pracę z pasją. Oczywiście nie zapomnę o tańcu. Bez niego bowiem nie wyobrażam sobie wolnego od pracy i obowiązków czasu. J.S.: Dziękuję za udzielenie wywiadu. B.B: Również dziękuję. Justyna Serwicka "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii"
FINAŁ WIELKIEJ PRZYGODY


"Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" jest nie tylko zakończeniem niezwykłej podróży dzielnego Bilbo Bagginsa, ale również ostatnim pożegnaniem ze Śródziemiem Petera Jacksona, który zapowiedział, że więcej ekra-nizacji powieści Tolkiena nie zrobi. Jego ,,Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" to zrealizowany z rozmachem, pełen wzruszających, ale i zaba-wnych scen film, który bije rekordy popularności na całym świecie. Fani twórczości Tolkiena dobrze wiedzą, jaki jest finał po-tyczki o Śródziemie. Nie będę więc opowiadać treści. Zachęcam jed-nak, zarówno miłośników kina jak i książki, do obejrzenia tej ekrani-zacji. Peter Jackson umiejętnie po-prowadził opowieść. Stopniowo, powoli budował napięcie. Dzięki temu nawet znający treść powieści Tolkiena czytelnik z uwagą śledzi akcję filmu. Dopiero w tej części reżyser pokusił się o humorystyczne sceny, które owe napięcie przełamywały. Trolle są wręcz „śmieszne” co sprawia, że patrzy się na nie z wię- kszą sympatią. Pożegnanie ze Śródziemiem jest zrealizowane na najwyższym poziomie. Moim zdaniem "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" jest lepszy niż poprzednie dwie części. Wiąże się to nie tylko z faktem, że w końcu dostaliśmy nieco humoru. Poza tym ciekawsze były efekty specjal-ne, chociaż niektórzy krytycy zwra-cali uwagę, że zbyt przypominały efekty z Harrego Pottera niż z ty-powej fantasy. Myślę, że młodym miłośnikom tego gatunku to nie przeszkadzało, a nawet było dodat-kową atrakcją. Mimo scen humorystycznych, jest to również najsmutniejsza część zrealizowanej historii. Poka-zuje zmiany, jakie zaszły w chara-kterach poszczególnych postaci. Przykładem jest sam Bilbo, który nie jest już tym samym radosnym hobbitem, a przygoda jego życia, wpłynęła na jego zapatrywania i odbiór świata. Jest to również, jak zwrócili uwagę liczni krytycy, film bardzo komercyjny w stylizacji, nastawiony



na masowego wychowanego na hollywoodzkiej produkcji widza. Nazwiązuje on bezpośrednio do ,,Władcy Pierścieni" Tolkiena, co dla jednych jest zaletą a dla innych wadą tego filmu. Mnie to szczególnie nie przeszkadza. Zdaję sobie jednak sprawę, że pozbawia to film oryginalno-ści. Mimo rozmachu ogromnego budżetu film nie jest arcydziełem gatunku. Mimo to wart jest obejrzenia. Muzyka mnie urzekła. Świetnie ilustrowała zdarzenia i budowała nastrój. Jej autorem był Howard Shore, znany nam z wcześniejszych części ,,Hobbita" oraz z ,,Wład- cy Pierścieni". Podobała mi się zwłaszcza piose- nka The Last Goodbye w wykonaniu Billy'ego Boyd'a - aktora znanego z roli Peregrina Tuka z ,,Władcy Pierścieni". Jest to moim zdaniem utwór, który idealnie kończy film. Nie można również zapomnieć o wspania- łych aktorach. W roli tytułowego hobbita, wzbudzającego wiel- ką sympatię wystąpil Martin Freeman. Rewelacyjnie moim zdaniem odzwierciedlił Bilbo Bagginsa. Wszystkie jego role to mistrzostwo. Znajduje się w rankingu najlepszych aktorów. Dla mnie jest mistrzem. W szczególności moją symatię zyskała postać Legolasa zagranego przez Orlando Bloom'a. Większość krytyków nie zostawiła suchej nitki na kreacji tego aktora. Chociaż nie jestem fachowcem, to mnie ta kreacja podobała się. Nie bez znacznia była oczywiście uroda odtwórcy. Trochę szkoda, że to już koniec, a świat Tolkiena przejdzie do historii. Ale zawsze można w porządku chronologicznym obejrzeć powtór- nie wspaniałe przygody i na nowo przeżywać całą podróż. Justyna Serwicka Dzień Języków Obcych w Społecznej



13 marca 2015 roku odbył się tradycyjny w naszej szkole Dzień Języków Obcych przygotowany przez uczniów pod kierunkiem na-uczycieli języka angielskiego oraz wychowawców. Uroczystość po-prowadziła Pani Anna Szumile-wicz. Dzień Języków Obcych roz-poczęli uczniowie klasy II gimna-zjum, którzy przy pomocy Pani Katarzyny Sasak i Pani Anny Sie-wierskiej przygotowali spektakl teatralny w języku angielskim pt.: ,,The Gingerbread Man". Następnie zaprezentowali się wokaliści i tancerze. Szcze-gólnie spodobał się występ szkol-nego zespołu ,,No name", który wykonał piosenki: ,,Speedy Gonzales" i ,,La - bamba". Dzień zakończył się degusta-cją potraw charakterystycznych dla różnych krajów. Był udany. Każdy świetnie się bawił. Z dobrym humorem wrócił do domu. Justyna Serwicka Cudze chwalicie swego nie znacie
Współczesny Polak często lepiej zna egzotyczne kraje niż Polskę. Czy tak musi być ?


,,CUDZE CHWALICIE, SWEGO NIE ZNACIE” – przeczytał z tablicy Pan Wojciech Gębura, nauczyciel, wychowawca, druh, wchodząc do pierwszej klasy gimnazjum. - Jakie to prawdziwe – dodał. Dzisiaj Polacy lepiej znają Egipt czy Włochy niż własny kraj. Czemu tak się dzieje, sam nie wiem. Może dlatego, że za mało wiedzą o na-szym regionie. - Przecież tutaj nie ma co oglądać – powiedział Michał, miłośnik Italii i romantycznej Wenecji. - Same lasy, wsie i małe miastecz-ka – dodała Gabrysia. Co tu można zwiedzać ? Czego się nauczyć ? - Mylicie się bardzo – powiedział ze smutkiem Pan Wojciech. - A dlaczego ? Niech Pan poda jakiś przykład. – spytali. - Czy byliście kiedyś na Żużlance? Po minach widzę, że pierwszy raz słyszycie ten wyraz. A jest to droga usypana z żużlu po wielkim piecu, która prowadzi do Ostrych Górek. Można się wybrać rowerem. Blisko. Ciekawa trasa rowerowa i trochę historii. Kiedyś - wysypywano na niej żużel z zakładów fryszerskich. Nasza okolica to przecież Staropolskie Zagłębie Przemysłowe, które tak prężnie rozwijał Stanisław Staszic, już w XVIII wieku. W naszych okolicach można podziwiać wiele takich zabytków, nie tylko Wielki Piec, obecnie Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach. Okoliczne lasy są pełne takich śladów jak ta droga. Oczywiście miłośnicy historii mogą odwiedzić miejsca pamieci. W naszych okolicach miała np. miejsce słynna potyczka z Koza-kami odziałów Mariana Langiewi-cza. Tutaj też znajduje się dworek w którym przebywał sam dyktator powstania. Nie wiem, czy wiecie, ze powstańcom pomocy udzielał wtedy gajowy. Jego dom został spalony w 1942 roku przez Niem-ców za karę za jego udział w ruchu oporu. Z resztą w naszej okolicy wiele mamy takich popartyzanckich śla-dów. Tylko zwiedzać ! J.Gos, J.Serwicka