Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od Redakcji CKG
Drodzy czytelnicy zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/.


Drodzy Czytelnicy, witam Was w kolejnym numerze naszego czasopisma. Czas Świąt Bożego Narodzenia to niezwykły, magiczny, a nader wszystko przesycony głęboką symboliką okres, który w naszej pamięci przywołuje wspomnienia pełne ciepła, emanujące atmosferą radości i miłości. Jednak czy wyobrażaliście sobie kiedykolwiek okres Świąteczny pozbawiony choinki, prezentów, świątecznych ozdób czy też stołu zastawionego dwunastoma tradycyjnymi potrawami? Ten czas zmienia na lepsze nasz stosunek do życia, powoduje, że dostrzegamy dobro w innych ludziach i otwiera nasze serca na drugiego człowieka. Z okazji nadchodzący Świąt Bożego Narodzenia Redakcja CKG składa Wam życzenia: Aby wszyscy z Was znaleźli swoje miejsce przy świątecznym stole, by spełniły się Wasze najskrytsze marzenia, aby każdy kolejny dzień był jeszcze lepszy od poprzedniego, bądźmy dla siebie bardziej serdeczni, patrzmy na to co dobre a nie na to co nas dzieli. Wszystkiego najlepszego na święta i Nowy Rok. Justyna Serwicka Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki... Wywiad autoryzowany
Multiinstrumentalista, człowiek obdarzony pięknym głosem, przystojny mężczyzna, zapalony wędkarz. To nasz nowy nauczyciel muzyki - Pan Dariusz Dygas


Justyna Serwicka: Niedawno by-liśmy świadkami Pana solowego występu podczas Dnia Nauczyciela, a później z wielkim zainteresowa-niem wysłuchaliśmy koncertu zes-połu Wiarusy, którego jest Pan czło-nkiem. Czy mógłby Pan opowie-dzieć o swoich pasjach ? Pan Dariusz: Trudno sobie wyobra-zić nauczyciela muzyki, który nie śpie-wałby, nie grałby na jakichś instru-mentach i nie lubił muzyki. Jestem jednym z nich. Zespół Wiarusy działa już prawie 15 lat, w 2015 roku będzie piętnasto-lecie działalności tego zespołu, który działa przy Lidze Obrony Kraju w Starachowicach. Ja z tym zepołem związany jestem w zasadzie dopiero od niedawna. Prowadzę go od roku, przygotowuję akompaniamenty, podkłady muzyczne. Zespół liczy siedmiu członków. J.S.: Czym jest dla Pana muzyka? P.D.: Ja nie wyobrażam sobie życia bez muzyki i chyba nikt na świecie nie wyobraża sobie bez niej życia. Mam taką nadzieję. Człowiek, moim zdaniem, nie może istnieć bez muzyki. Jest ona z nami od zarania dziejów, towarzyszy nam w chwilach uroczystych, radosnych i smutnych. Jest dla naszej duszy niczym chleb dla ciała. Nie można przecież żyć tylko materialnymi sprawami. Te duchowe są też bardzo ważne. Sądzę, że dla każdego człowieka muzyka jest



ważna. Każdy musi tylko znaleźć ulubiony gatunek, wykonawców czy instrumenty. Niektórzy wolą muzykę rozrywkową, rockową a inni z kolei romantyczną, klasyczną, tak zwną poważną, chociaż muzyka tak na-prawdę nigdy nie jest poważna, żaden kompozytor nie pisze muzyki z myślą o tym, że zrobi coś poważnego. Chce wyrazić siebie, zrobić coś dobrego, coś miłego dla innych. J.S.: Jaki gatunek muzyki Pan preferuje? P.D.: Ja lubię wszelkie gatunki. Bardzo często słucham muzyki rozrywkowej. Robię to najczęściej, jadąc samocho-dem. Jak widzisz nie jestem oryginal-ny. Większość ludzi tak robi. Mam też specjalnie przygotowaną płytę, która cały czas tkwi w moim samochodo-wym odtwarzaczu, na której mam ut-wory Mozarta, Bacha, Beethovena, Händel'a i innych wielkich kompozyto-rów. Jak znudzi mnie muzyka rozryw-kowa, to tę właśnie włączam. Często też słucham eksperymentalnej muzyki współczesnej, czasami też jazzu. Uwa-żam, że człowiek nie może się ograni-czać do jednego gatunku muzyki, na-wet wtedy, gdy jeden z nich preferuje. Taka wąska specjalizacja nie jest wskazana zwłaszcza dla nauczyciela muzyki, który musi na bieżąco znać trendy i nurty. J.S.: Słyszałam, że jest Pan multiinstrumentalistą. Na jakich instrumentach umie Pan grać oprócz gitary? P.D.: Zacząłem naukę gry na akorde- onie w szkole muzycznej, później uczyłem się gry na fortepianie, bo bez tego nie da się skończyć szkoły muzy-cznej. Samodzielnie też nauczyłem się grać na gitarze, saksofonie, troszkę na trąbce. Obecnie gram na wszystkich instrumentach klawiszowych, a więc organach, keyboardach i tym podobnych. J.S.: Co Pan sądzi o naszym zespole i jak się Panu z nami współpracuje? P.D.: Bardzo podoba mi się wasz ze-spół. Nigdy dotychczas nie spotkałem takiego. Podoba mi się, że gracie sa-modzielnie na perkusji, gitarze baso-wej, na gitarach klasycznych i ele-ktrycznych, zwłaszcza, że żadne z was nie uczy się w szkole muzycznej. Chciałbym, żebyście poszerzyli swój skład, dodając jakiegoś wokalistę czy wokalistkę i klawiszowca. Wtedy, mo-im zdaniem mielibyście skład i mogli-byście zagrać wszystko. Jestem z wa-mi od niedawna i obserwuję stały pro-gres. To znaczy, że macie ogromny potencjał i jesteście bardzo zdetermi-nowani. Dlatego wróżę wam sukces. Widzę też, że muzyka sprawia wam radość. I to jest najważniejsze. J.S.: Czy ma Pan jakieś inne zainetesowania oprócz muzyki? P.D.: Tak. Jestem zapalonym wędka-rzem. Niestety, nie mam czasu. W tym roku byłem tylko trzy razy na rybach. Ciągle coś mi przeszkadzało, a to po-goda nie bardzo sprzyjała, a to jakieś remonty w domu, a to praca. Ubole-wam nad tym, ale zamierzam to nad-



robić w przyszłe wakacje. J.S.: Jak się Panu podoba w naszej szkole ? P.D.: Wasza szkoła jest miała, ciepła i bardzo przyja-zna dla wszystkich. Mnie się to bardzo podoba. Myś-lę, że wszyscy bardzo dobrze się tu czują, zarówno uczniowie i nauczyciele. Podoba mi się wasze zaan-gażowanie i chęć do pracy. Nigdy nie miałem proble-mu z wyborem chętnych do publicznych prezentacji i występów. Nie spodziewałem się w tak małej szkole tak dużo utalentowanych osób i tak dużo chętnych do wszelkich występów. A to dla nauczyciela jest najwa-żniejsze. J.S.: Dziękuję bardzo za udzielenie wywiadu. P.D.: Dziękuję. Justyna Serwicka Szybuj bezpiecznie...



10 grudnia 2014 roku o godzinie 10.00 w Centrum Edukacyjnym w Wól-ce Milanowskiej odbyło się podsumo-wanie kolejnej edycji konkursu infor-matycznego Szybuj bezpiecznie w internetowej chmurze, na której ucz-niom i nauczycielom wręczono nagro-dy i wyróżnienia. Uroczystość rozpoczął Pan Dyre-ktor ŚCDN - Jacek Wołowiec. Następ-nie wystąpli przedstawiciele policji, któ-rzy przedstawili kilka prezentacji przy-pominających o zagrożeniach zwią-zanych z internetem. Celem konkursu było upowszech-nienie wśród dzieci i młodzieży za-sad bezpiecznego korzystania z In- ternetu, zwiększenie poziomu wie-dzy uczniów i ich rodziców na temat możliwości wykorzystania Internetu do pełnego uczestniczenia w życiu publicznym i społecznym . Dwuosobowe zespoły miały za za-danie wykonać spot informacyjny na temat możliwości efektywnego i bez-piecznego wykorzystania szeroko-pasmowego łącza do Internetu w życiu codziennym. W kategorii szkół gimnazjalnych II miejsce zajęły uczennice naszej szko-ły: Justyna Serwicka i Julia Walkow-ska, które wygrały tablety Samsung Galaxy TAB 3 10.1 oraz inne gadżety. Nagrody ufundowali: Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, Wojewoda Świętokrzyski i Święto-krzyski Kurator Oświaty. Dziewczęta pracowały pod kierunkiem Pani Beaty Nowak, wychowawczyni i nauczycielki matematyki i informatyki. Po części oficjalnej i małym poczęstunku uczniowie podzielili się wrażeniami i radośni, mądrzejsi wrócili do domu. Justyna Serwicka ,,Nie można się załamywać jak coś pójdzie nie tak..." Wywiad z Gabrielą Bado
Z pozoru normalna nastolatka. W rzezczywistości amazonka, stała bywalczyni parkurów, zdobywczyni licznych medali w zawodach hipicznych, miłośniczka koni - Gabrysia Bado uczennica klasy I SG


Michał Białoń i Jakub Gos: Ostatnio byłaś na zawodach i treningu w Holandii. Opowiedz nam o tym. Gabrysia: W Holandii spędziłam aż 10 dni . Trening dotyczył gównie technik jeździeckich w skokach i ujeżdżeniu. Poznałam tam kilka bardzo interesu-jących osób, między innymi panią tre-ner Trudi Howen oraz jej męża Josa Howena. Pani Trudi jest sędzią naj-większych zawodów hipicznych na świecie. Do Holandii zabrałam pięć koni: dziesięcioletnią Fenicjankę rasy SP (konia szlachetnego, półkrwi) , sześcioletniego Daarisie rasy KWPN (holenderskiego konia gorącokrwis-tego) , dziesięcioletniego Acantosa, rasy KWPN, sześcioletnią Dainę rasy KWPN i pięcioletnią Elvice również rasy KWPN. Nie tylko trenowałam, ale wzięłam też udział w zawodach halo-wych na mojej ulubionej klaczy Feni-cjance . Udało zdobyć mi się trzecie miejsce. Jestem bardzo szcęśliwa i dumna. To dla mnie ogromny sukces. To uwieńczenie wielu lat ciężkiego treningu. Każde kolejne zawody to duże doświadczenie i ogromna radość Nie można się załamywać jak coś pójdzie nie tak, trzeba trenować, bo tylko w ten sposób można dojść do sukcesu. Zdaję sobie sprawę, że przede mną bardzo dużo ciężkiej pracy. Dziennikarze: Jakie były twoje wcześniejsze sukcesy ?



G: Moim największym sukcesem było pierwsze miejsce w Poznań Grand Prix amatorów. W Strzegomiu zajęłam drugie miejsce w walce o puchar Polski. W Kiel-cach mistrzostwo woje-wództwa juniorów mło-dszych na dużych ko-niach. Na zawodach ogólnopolskich dzieci w Krakowie pierwsze i trzecie miejsce. Osta-tnim moim poważnym sukcesem były zawody ogólnopolskie halowe w Jaszkowie. Tam rów-nież zdobyłam pierwsze i trzecie miejsce. D: Na jakich koniach teraz jeżdzisz ? G: W ostatnim czasie jeżdziłam głownie na Fenicjance, Gedeonie i Dainie. Mój ulubiony koń, to Fenicjanka. Ma 10 lat. Jest siwa i bar-dzo przeze mnie ko-chana. Jest to koń doś-wiadczony, sprytny, któ-ry pomaga mi w trud-nych sytułacjach. To mój koń numer jeden. Zanim trafił do mnie, był dziewiątym koniem na mistrzostwach Europy. Obecnie mam dziesięć koni. Nie wszystkie star-tują w zawodach, ponie-waż większość z nich jest jeszcze za młoda, ale na wiosnę będą mia-ły swój debiut. Na pew-no z ich pomocą zys-kam większe doświad-czenie i nowe sukcesy. D: Jak zachęciłabyś naszych czytlników do jazdy konnej ? G: Jeżdziectwo to bardzo odpowiedzialna dyscyplina sportu. Tu liczy się zgranie cdn str.7 Gabrysia fruwająca nad przeszkodą



Nie łatwo być amazonką... ale jak pięknie



jeźdżca z koniem. Bez tego nie można liczyć na jakiekolwiek sukcesy. Trzeba brać również pod uwagę to, że koń, tak jak i człowiek, może mieć lep-szy lub gorszy dzień. Konie to bardzo delikatne i płochliwe zwierzęta. Bardzo przywiązują się do ludzi, dlatego rozstania z nimi są bardzo ciężkie. Do upra-wiania jazdy konnej potrzebny jest refleks, wytrzy-małość oraz umiejętność wychodzenia z trudnych sytuacji. Wbrew pozorom jest to męczący sport. Daje jednak ogromnie dużo satysfakcji. D: Dziękuję za wywiad. G: Nie ma sprawy. Jakub Gos i Michał Białoń MISTRZOSTWIE TENISA



Wielką niespodziankę sprawiły dziewczęta Społecznego Gimnazjum, które w składzie: Jus-tyna Serwicka, Julia Walkowska, Laura Jammoul, Wiktoria Nowak, Julia Amroży oraz Iza Majewska zdobyły wicemistrzostwo Staracho-wic. Rozdano tez nagrody indywi-dualne. Miło nam donieść, że wśród nagrodzonych znalały się: Justyna Serwicka, ktora zajęła III miejsce oraz Julia Walkowska (IV miejsce). Wymienione dziewczeta zdobyły też największą liczbę punktów dla szkoły. Dziewczęta otrzymały puchar oraz nagrody rzeczowe. Zawody odbyły sie 13 grud-nia 2014 roku w Gimnazjum nr 4 w Starachowicach. Brały w nich udział drużyny ze starchowickich gimnazjów,w sumie 23 zawod-niczki. Nasze dziewczęta przygo-towała pani Agnieszka Makoska. Sukces naszych tenisistek zasługuje na specjalne uznanie, gdyż nasza szkoła liczy nie tylko niewielu uczniów, ale boryka się od wielu lat z kłopotami lokalowymi. Nie mamy sali gimnastycznej . Zajęcia tenisowe z konieczności odbywają się więc na korytarzu, na dwu tenisowych stołach. Dzięki naszym nauczycielom wychowa-nia fizycznego cieszą się one od lat niesłabnącą popularnością. Nasi pedagodzy organizują też regular-nie szkolne turnieje tenisowe o Puchar Dyrektora Szkoły. Redakcja gratuluje na-szym sportowcon i życzy dalszych sukcesów Redakcja ,,Miasto 44 - miłość w czasach apokalipsy"
To tytuł najnowszego filmu w reżyserii Jana Komasy. Wielu klasyfikuje go, jako film historyczny. Sądzę, że jest to błąd.


Sam reżyser w jednym z wywia-dów powiedział ,,Miasto 44 nie jest filmem historycznym, ani dokumen-tem o przebiegu powstania. Mimo że rozgrywa się w walczącym mie-ście, opowiada historię ludzi, a nie oddziałów i brygad. Miasto 44 nie ma być argumentem w powstań-czej dyskusji. Film ma przekazy-wać emocje, a nie ważyć racje czy odsłaniać kulisy decyzji sprzed 70 lat. To zostawmy historykom. Nie szukamy spiżowych bohate-rów. Miasto 44 nie jest filmem o polityce. Jest filmem o miłości, młodości i walce". Nie ukrywam, że po przeczy-taniu wypowiedzi reżysera, inaczej spojrzałam na to dzieło. Dla mnie jest to nowy pomysł ukazywania historii ludzi na tle wojny. Dzięki Jerzemu Komasie mogłam się przenieść do powstańczej Warsza-wy, zobaczyć ją oczami zwykłych mieszkańców, obserwować roz-strzelania, bombardowanie czy sceny ucieczki z terenu walki. Po-czuć ich strach, rozpacz,nadzieję na ratunek a nawet chęć wyjścia na ulicę i poddania się. Według mnie, film ma swój oryginalny charakter dzięki posta-wieniu na emocje ludzi niezwiąza-nych z powstaniem. Nie powiela szablonu tradycyjnego podejścia do tematyki zrywów narodowych, nie heroizuje ani powstania, ani jego bohaterów i to jest jego ogromym atutem. Podobała mi się idea, ale nie przypadły mi do gustu kreacje a-ktorskie. Uważam, że odtwórcy głównych roli: Zofia Wichłarz oraz Józef Pawłowski, nie potrafili do-brze oddać charakteru postaci. Szczególnie nie udało się to filmo-wemu Stefanowi. Jego kreacja nie przekonała mnie. Być może stało się tak dzięki scenariuszowi, a być może było wynikiem braku war-sztatu. Bardzo raziły mnie również nieudolne sceny romantyczne a zwłaszcza scenę, w której główni bohaterowie po raz pierwszy się całują, a wokół nich padają strzały, wybuchają granaty,uważam po prostu za kiczowatą.



Nie podoba mi się również wykorzystanie wsólczesnej muzyki klubowej, zwłaszcza że cały film jest utrzymywany w nastroju tamtych lat. Mialam wrażenie, że montażysta pomylił się i zamiast wysłać muzykę do swojego kolegi - DJ'a, wstawił ją do filmu. Zaszokowały mnie również sceny łóżkowe. Ich naturalizm, moim zdaniem, niczemu nie służył i niczego nie wnosił. Mimo wielu negatywnych uwag film miał również swoje atuty. Jak już wspomniałam, wcześniej, film ukazywał zdarzenia z perspe-ktywy przeciętnego człowieka, co było genialnym pomysłem, Osobiscie nie lubię w filmie patosu i denerwuje mnie heroizacja wojny. Nie lubię też naturalizmu w ukazywaniu okrucieństwa wojny. Chociaż rozumiem, że reżyser zmuszając widza do płaczu, każe mu się zastanowić i odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania o nasze człowiieczeństwo. Najbardziej przgnębiła mnie scena, w której główna bohaterka próbuje ratować porzucone ranne niemowlę. Na filmie jest mnóstwo krwi, oderwanych kończyn czy fragmentów organów wewnę-trznych. Nie jest to więc, film dla ludzi o słabych nerwach. Mimo to może go oglądać nawet gimnazjalista, dla którego jest to także dobra lekcja historii. Podoba mi sie otwarta kompozycja filmu. Dzięki temu widz może sobie dopowiedzieć losy bohaterów.Zakończenie zaś obrazem współczesnej Warszawy jest hołdem nie tylko złożonym powstańcom, ale, moim zdaniem, i jej budowniczym. Jest to swoista klamra, którą rezyser uciął wieloletnie dyskusje na temat powstania. Laura Jammoul Jasełka w naszej szkole - grudzień 2014



Uczniowie w światecznej atmosferze