Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
OD REDAKCJI
Mamy nadzieję, że tegoroczne
święta Bożego Narodzenia
były wyjątkowymi dniami w roku,
że choinka w każdych oczach
zalśniła blaskiem,
że przy świątecznym stole
nie zabrakło światła
i ciepła rodzinnej atmosfery,
że kolacja wigilijna wniosła w serca spokój i ukoiła złość,
a kolędowych śpiewów nie było dość.
Niech Nowy Rok przyniesie ze sobą szczęście, pomyślność
i uśmiech każdego dnia.
Wszystkim Nauczycielom, Pracownikom administracji,
Uczniom i ich Rodzinom
życzenia składa
Redakcja e - gazetki
BYLE DO DZWONKA
Jest taki dzień ...
Już od kilku lat nasze gimnazjum organizuje wigilię dla samotnych mieszkańców osiedla „Majków”. W tym roku spotkanie odbyło się w środę 21 grudnia.
Zaproszeni goście mogli obejrzeć uroczys-tą, bożonarodzeniową akademię przygotowaną przez uczniów klas IIb i IIIc. Każdy uczestnik mógł skosztować m.in. pysznych pierniczków upieczonych przez członków szkolnego ko- ła kulinarnego. Nie zabrakło wspólnego kolędowania, opłatka i serdecznych życzeń.
Równie miła i ciepła atmosfera panowała następnego dnia, czyli 22 grudnia w naszej szkole podczas klaso- wych wigilii i uroczys- tego apelu z okazji
świąt Bożego Narodzenia, który przygotowali uczniowie klasy IIb i IIIc pod kierunkiem pań: M. Jędrzejak, J. Kani i J. Szkudlarek, kolędy natomiast zaśpiewał chór pod opieką p. K. Witasiak. Pani dyrektor E. Kubiak złożyła wszystkim najser-deczniejsze życzenia świąteczne i noworoczne.
Na apelu wręczono również nagrody zwycięzcom konkursu na świąteczny wystrój klasy, czyli uczniom klasy 2b (organizatorem konkursu był Samorząd Uczniowski) oraz II Szkolnego quizu z zakresu przedmiotów humanistycznych "Wehikuł czasu", którego organizatorkami są p. M. Peruga - Malińska i p. K. Grzyb. W tym roku wygrała go klasa 3a.
Christmas in Poland,
Great Britain and Germany
Most of us know almost everything about celebrating Christmas in our country. Decorating a Christmas tree, buying presents for family and friends, twelve dishes on a Christmas table – it is our tradition. But not everyone knows what customs people in Great Britain or Germany have. I want you to know that! Read my article, and get to know how the British and Germans celebrate Christmas.
Christmas in Great Britain
The British celebrate Christmas very cheerfully. They always prepare for them a few weeks earlier, but they do not celebrate Christmas Eve (just like Christmas in Australia). In GB Christmas begins on 25th December. Christmas dinner is eaten on the first day of Christmas (25th December).
Traditional Christmas dishes in Great Britain are: - Roast stuffed turkey
- Christmas pudding – a kind of a dessert which contains a silver coin. Finding it in a meal, means the coming year will bring wealth, health and happiness.
The most famous and popular Christmas tradition is The Great Christmas Pudding Race, which takes place in Covent Garden. The Londoners also love all kinds of Christmas fairs. Christmas concerts are very popular too. Do you want to know something about Christmas decorations in this country? Well, all main streets are beautifully decorated with Christmas ornaments. People decorate Christmas trees in their houses, of course, and another important thing - in Trafalgar Square (famous place in London) you can admire the area with a giant Christmas tree, where choirs from around the world sing Christmas carols.
So you can see that the British have they own ways of celebrating Christmas but they are quite similar to ours!
Christmas in Germany
Christmas (Weihnachten) in Germany is characterized by a strong sense of family ties. Christmas preparations start almost a month earlier. As it is in Poland, on 6th December, Santa Claus comes with presents to each person. German Christmas decorations always appear at the beginning of December - the house windows are decorated with special lanterns, colourful pictures and stickers, Wreaths with four candles are very popular (Adventskranz - on each subsequent Sunday of Advent one candle is lit).Decorating
a Christmas tree is very important. That custom came to Poland from Germany! Children get Advent calendars which are full of toys and chocolates.
According to the German tradition of festive, on the Christmas table there must appear 9 different dishes, including:
- Roast sausage with sauerkraut (Bratwurst mit Sauerkraut)
- Roast goose (Gansebraten)
- Carp (Karpfen)
- Christmas cake (Christstollen)
However the favourite dish on the first day of Christmas is the roast goose. Various types
of Christmas cookies are associated with Christmas (Platzen) They come in different shapes - stars, Christmas trees, Santa Claus. They are baked specially for the occasion. During the holidays children receive gifts, brought by Jesus Christ. Families playing music and singing carols are fixed points of German Christmas.
I hope that you like my article about celebrating Christmas. A lot of people say Christmas is the best time of the year, magical time! Well, It is almost Christmas so…
I wish you a Merry Christmas, a lot of love and a lot of presents under the Christmas tree!
Z życia szkoły...
Ojczyznę kochać trzeba i szanować…
10 listopada bieżącego roku klasa II C przygotowała insce-nizację z okazji rocznicy odzys-kania niepodległości przez Polskę. Wszystkim uczniom, nauczycielom, dyrekcji oraz pracownikom szkoły bardzo podobało się to, że ucznio-wie włączają się w życie szkoły i dają przykład pozytywnych postaw patriotycznych.
Po apelu o kilka słów refleksji zapytałam niektóre osoby przygo-towujące przedstawienie i panią od języka polskiego. Poniżej przedstawiam Wam te wypowiedzi zamiast tradycyjnego sprawozda- nia.
***
Julia Jaroszewska – główna rola
Klaudia Chudaś: Odegrałaś główną rolę, wcieliłaś się w postać Polski. Czy było to trudne zadanie?
J. Jaroszewska: Raczej nie, ponie- waż była napisana "współcześnie" i myślę, że odgrywana przeze mnie postać była bardzo ciekawa, a słowa trafiły do wszystkich widzów.
K. Chudaś: Czy czułaś tremę?
J. Jaroszewska: Na próbach nie, ale na apelu pojawiła się niewielka trema. Na szczęście lubię uczestni- czyć w tego typu przedstawieniach, więc nie trudno było ją przezwycię- żyć.
K. Chudaś: Czy jesteś zadowolona z tego, jak zagrałaś rolę Polski?
J. Jaroszewska: Myślę, że tak. Poszło mi całkiem dobrze mimo tremy.
***
Karol Ławniczak – Recytator
K. Chudaś: Wiersz był dość długi. Nie bałeś się, że pomylisz się podczas recytacji? Ile czasu poświęciłeś na nauczenie się go na pamięć?
Karol Ławniczak: Nie bałem się. Jestem lektorem w kościele i często podczas mszy czytam Pismo Święte, więc jestem do tego przyzwyczajony. Nauczenie się wiersza zajęło mi tylko około pół
godziny, mam dobrą pamięć.
***
P. Renata Urbaniak – wychowawczyni klasy IIc
K. Chudaś: Dużo czasu poświęciła Pani na przygotowanie tego apelu?
R. Urbaniak: Nie tak dużo, zaled- wie kilka godzin lekcyjnych. Osoby uczestniczące w przedstawieniu zmobilizowały się i wszystko na szczęście poszło bardzo dobrze.
K. Chudaś: Czy - według Pani – uczniowie dobrze wywiązali się z powierzonych im zadań?
R. Urbaniak: Tak, wszyscy dobrze odegrali swoje role. Na początku myślałam, że nie będą w stanie się skupić na zadaniu, ale wyszło w miarę dobrze. Jestem zadowolo- na z występu mojej klasy.
K. Chudaś: Podjęłaby się Pani przygotowania następnej uroczys- tości?
R. Urbaniak: Z chęcią spróbowała- bym podjąć się podobnego zada- nia.
***
p. Katarzyna Grzyb - polonistka
K. Chudaś: Jak ocenia Pani występ moich kolegów i koleżanek?
K. Grzyb: Uważam, że większość uczniów zaprezentowała się dobrze, a ich występ nagrodziłam dodatkowymi ocenami z języka polskiego. Należy podkreślić, że apele i akademie poświęcone wydarzeniom historycznym, roczni- com czy świętom państwowym nie należą do łatwych. W tym roku ten trudny temat został przedstawiony w ciekawy, nieschematyczny sposób. Zazwyczaj na tego typu uroczystościach jesteśmy przyzwy- czajeni do słuchania recytacji wier- szy i pieśni patriotycznych. Ten przekaz różnił się od poprzednich, co oczywiście jest zaletą. Za pomo- cą dramy przekazano głębokie treści, refleksje, przemyślenia doty- czące historii naszego kraju i wpły- wu wydarzeń z 1918 roku na czasy współczesne, zachowania ludzi w XXI wieku itp. Muszę także wspomnieć o chórze, który wypadł rewelacyjnie i z pewnością dodał uroku tegorocznej uroczystości. Szczególnie spodobało mi się wykonanie przez uczniów piosenki T. Love pt. „To wychowanie”.
Klaudia Chudaś, klasa II C
Z życia szkoły...
Z matematyką, fizyką i przedsiębiorczością
zdobywamy świat
Na temat projektu Z matematyką, fizyką i przedsiębiorczością zdoby-wamy świat pisaliśmy w 3 nume-rze. Od tamtego czasu wiele się wydarzyło, jednak dziś przedsta-wimy Wam krótką relację z dwóch ostatnich miesięcy.
Noc w szkole…
W ramach projektu współpracu-jemy z grupą młodzieży z trzeciej klasy Zespołu Szkół w Gardnie. Ich opiekunką jest pani Lila Kluza - Howil. Dotychczas kontaktowa-liśmy się ze sobą przez Internet. W tym roku szkolnym postano-wiliśmy lepiej się poznać, więc zaprosiliśmy ich do nas, do Kali-sza. Pani dyrektor pozwoliła na ich przyjazd, więc mogliśmy działać.
28 listopada 2011 roku całą grupą projektową pojechaliśmy na dwo-rzec PKP, by przywitać uczniów z Zespołu Szkół w Gardnie koło Gryfina. Oprowadziliśmy ich po najciekawszych miejscach Kalisza, a potem poszliśmy do pizzerii. Nasi nowi znajomi okazali się bardzo miłymi i sympatycznymi ludźmi. Później udaliśmy się do szkoły, by wspólnie wykonać doświad- czenia z zakresu optyki (główny cel jednodniowej wycieczki).
Niewątpliwą atrakcją był dla wszystkich wspólny nocleg w pra- cowni fizycznochemicznej. Wieczo- rem, po skończonej pracy, wspól- nie obejrzeliśmy film. Przeżycia były niesamowite, pusta szkoła, ciemne korytarze i my przed ekranem, oglądający horror. Chociaż trudno w to uwierzyć, to niektórzy z nas pierwszy raz w życiu oglądali ten gatunek filmu, a niektórzy bali się potem zasnąć. Śmiechu, radości i emocji było co niemiara!
Na drugi dzień po śniadaniu zmę-czeni, ale zadowoleni pożegna-liśmy nowo poznanych kolegów. Mimo iż spędziliśmy ze sobą tylko jeden dzień, to bardzo się polu-biliśmy. Myślę, że wszystkim się podobało i warto by było zorganizo -
wać ponowne spotkanie. Kinga
Gościnne występy…
Miesiąc później odbyło się kolejne spotkanie z uczestnikami projektu, lecz miało ono zupełnie inny charakter. 20 grudnia zawitał do naszej szkoły dr hab. Lesław Smardz z Instytutu Fizyki Molekularnej Państwowej Akademii Nauk w Poznaniu. Ten niezwykły gość zaprezentował uczniom interesujące doświadczenia z dziedziny fizyki: gęste mgły i fontanny wywołane z ciekłe- go azotu i wody, nadprzewodnictwo i lewitacja to tylko niektóre z czarów odprawianych przez naszego wykładowcę. Równie ciekawe było dotknięcie czystego złota i czystego żelaza,
które – o dziwo! - jest droższe od złota, porównanie wolframu i tytanu trzymanego w dłoni. Wszystkie doświadczenia wykonywa-liśmy sami – od wkładania pastylek nad-przewodzących do ciekłego azotu po spraw-dzanie mocy magnesów neodymowych. Wszyscy chcieli zostać w klasie jak najdłużej, ale czas w pracowni fizycznej mijał tego dnia nadspodziewanie szybko. Na szczęście nasz gość obiecał, że wkrótce wróci do nas z jeszcze ciekawszymi pokazami. Trzymamy go za słowo!
M. Masłowska
Z życia szkoły...
Odnieśli sukces
29 października br. w kaliskim Gimnazjum nr 9 odbyły się Mistrzostwa Kalisza w Tenisie Stołowym Drużynowym dziewcząt i chłopców szkół gimnazjalnych. Dwóch naszych kolegów: Piotr Matuszewski i Patryk Machowicz (trenujących pod okiem p. W. Cieślaka) zdobyli złoty medal!
***
26 listopada odbyły się Szkolne Mistrzostwa Kalisza w szachach. Wzięło w nich udział aż 83 sza-chistów ze szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjal-nych. Rywalizacja była bardzo zacięta, gdyż mistrzostwa były jednocześnie eliminacją do finałów wojewódzkich, które odbyły się w Poznaniu. Awans do finału wywalczyła uczennica naszego gimnazjum Anna Kranc z kl. 1b. Sukces tym większy, że awans z każdej grupy uzyskiwały tylko dwie osoby.
***
W listopadzie w Hali Sportowej im. Polskich Olimpijczyków w Opatów-ku odbył się IV TURNIEJ ZIEMI KALISKIEJ „TRZYMAJ FORMĘ” – OPATÓWEK 2011 W GIMNAZJALNEJ PIŁCE SIATKOWEJ CHŁOPCÓW.
Nasza szkolna drużyna w składzie: P. Kaźmierczak, A. Niciejewski, M. Kopeć, B. Wiśniewski, A. Rybak, P. Skonieczny, W. Chląd, A. Cieślak, K. Jesiołowski (opiekun R. Waliszewski) zajęła I miejsce.
Wszystkim gratulujemy i życzymy kolejnych zwycięstw.
(KG)
Orzełku wróć!
Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej coraz bliżej. Niedawno poznaliśmy składy poszczególnych grup, ale najwięcej emocji wzbudziła tzw. "afera orzełkowa”. Skandal ten wybuchł krótko przed meczem naszej drużyny z Włochami (przegranym 2:0), kiedy to polscy piłkarze zamiast godła mieli na koszulkach logo PZPN
Co prawda Polacy niechętnie utożsamiają się ze swoim krajem i symbolami narodowymi, ale w tej sprawie byli solidarni, gdyż nasi reprezentanci od początku gry w piłkę nożną występowali z godłem narodowym na piersi. Niestety nie jest to jedyny „incydent piłkarski”, przypomnijmy sobie choćby ten z przełomu 2009/2010 roku, kiedy to Polakom zaprezen- towano granatowe stroje z umiesz- czoną na rękawach koszulek flagą... Monako. KTO ODPOWIE ZA BRAK ORZEŁKA???!!!
Oczywiście winnych nie ma. Prezes PZPN zrzuca całą winę na przedstawicieli firmy Nike, a ci mówią, że decyzję o braku godła podjął prezes Lato. Dodatkowo, po ujawnieniu kompromitujących dla prezesa nagrań wiele osób oczekuje jego dymisji, co jest jednak mało prawdopodobne. Naj- ważniejsze jest jednak to, że po burzliwych dyskusjach orzełek po-wrócił na koszulki naszej drużyny.
Michał
Uczniowska twórczość
Dominika Antczak
Prolog
Siedzę teraz sam w pustym, czarnym pokoju. Właśnie tak teraz mogę opisać swoje życie. Jedyne co mi pozostało, to trzy papierosy i jedna zapałka. I
Rok temu moje życie było nad zwyczaj idealne. Miałem dom, żonę i plany na życie. Alice była w dwunas- tym tygodniu ciąży. Otworzyłem włas- ne studio tatuaży, które z miesiąca na miesiąc przynosiło coraz więcej zys- ków. Nie myślałem, że uda mi się na tym zarabiać na życie, jednak zawsze znajdowałem jak najlepszy sposób, by posunąć się do przodu, dzięki czemu rozkręciłem swój biznes. Razem z Alice mieszkaliśmy w małym domku na jednym ze wzgórz Manhattanu. Wiedliśmy spokojne i szczęśliwe życie. Myślałem, że już nic nie może stanąć mi na drodze do zdobycia pełni szczęścia.
Któregoś dnia, chyba był to drugi poniedziałek jesieni, spotkałem starego przyjaciela, który nie ucieszył się z naszego spotkania. Pamiętam, że w dzieciństwie popsułem mu jeden z najlepszych modeli samolotów i nasza przyjaźń na tym się zakończy- ła. Miałem nadzieję, że wyrośnie z tego i wszystko wróci do normy, jednak od tamtego zdarzenia nie widziałem się z nim 12 lat.
- Mike, zaczekaj! – zawołałem. Odwró-cił się w moją stronę, dokładnie mi się przyjrzał, a kiedy zrozumiał, kim jestem, odszedł bez słowa. Nie chcąc wszczynać ponownie kłótni i powracać do przeszłości, z trudem poszedłem w swoją stronę. Moja mama powta- rzała, aby nigdy nie powracać do przeszłości, tylko iść dalej. Byłem wychowywany według tej zasady od małego dziecka i przyrzekłem sobie nigdy jej nie złamać. Wróciłem do do- mu, zdjąłem ubranie i zarzuciłem na siebie koszulę oraz szorty. Wziąłem gitarę (na której gram od piętnastego roku życia) i rozłożyłem się na kana -
pie. Zamknąłem oczy i czekałem na Alice, która za kilka minut miała wrócić od ginekologa. Przez chwilę opuszkami palców dotykałem struny, dopóki nie usłyszałem nadjeżdżające- go auta. Podniosłem się, odłożyłem gitarę, przetarłem oczy dłońmi i po- szedłem otworzyć drzwi.
- Na sto procent chłopczyk! – rzuciła mi się w ramiona. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, zawsze marzy-łem o „małym mnie”. Wziąłem od Alice torby z zakupami, a ona sama poszła się położyć. W tej chwili przypomniało mi się, że miała zrobić zakupy i przy-gotować naszą ulubioną kolację. Zajrzałem do pokoju, Alice nie miała najmniejszej ochoty się podnosić.
- W zamian za „noszenie” dziecka zrobię ci kolację – powiedziałem.
- Twój talent do gotowania nigdy się nie ujawnił, być może odkryjemy dzisiaj mistrza kuchni - zaśmiała się Alice. Wyjąłem z torby składniki, ułożyłem je na blacie i zabrałem się do roboty. Wydawało mi się, że robię naleśniki w sosie pomarańczowym, jednak wyglądały inaczej niż pokazane w książce kucharskiej. Ich zapach również nie był najprzyjemniejszy.
- Sądzisz, że będę równie kiepskim ojcem, co kucharzem? – spytałem niepewnie. - Uważam, że będziesz równie dobrym ojcem, co mężem – odpowiedziała, podnosząc mnie na duchu. W tym samym czasie skończyłem kuchenną przygodę. Życząc „smacznego”, kładłem porcelanowy talerz z naleśni- kami na stole. Szczerze mówiąc, trochę bałem się ich próbować i na zawsze odczuwać wstręt do mojej ulubionej potrawy, więc nie chciałem być pierwszym królikiem doświad- czalnym. Alice wzięła nóż i widelec. Uważnie przyglądałem się jej reakcji.
- I jak? – spytałem. Najpierw lekko się skrzywiła, ale zaraz promienny uśmiech powrócił na jej twarz.
- Cóż... Mistrzem kuchni to ty nie jesteś, ale są naprawdę smaczne. Sam spróbuj i oceń .
Zrobiłem, co powiedziała. Wziąłem mały kawałek do ust.
- Myślałem, że będą gorsze – przy-znałem i zjadłem trzy porcje, po czym spojrzałem na Alice i oznajmiłem jej, że idę zapalić.
- Powinieneś rzucić palenie, choćby ze względu na dziecko – odparła.
- Staram się – włożyłem talerz do zmywarki i wyszedłem przed dom. Włożyłem ręce do kieszeni, a z jednej wyciągnąłem pudełko zapałek. Pierwsza zgasła. Druga zgasła. Za trzecim razem udało mi się odpalić papierosa. Usiadłem na schodach, moje stopy dotykały wilgotnej trawy,
a jesienny chłód przeszywał moje ciało. Pierwszą myślą, jaka mi przyszła do głowy był Mike. Zacząłem się zastanawiać, czy dobrym wyjściem było pozostawienie go samego w środku Manhattanu, przecież wie- działem, że mieszka w Detroit. Jestem pewny, że ponownie się na mnie zawiódł. Być może to on na mnie czeka? Nigdy się nad tym nie zastana- wiałem, przez dwanaście lat to ja cze- kałem na niego. Właśnie w tej chwili uświadomiłem sobie, jaki jestem irytujący i narcystyczny. Znalazłem sobie naprawdę idealny czas i miejsce na rozmyślenia o ludzkiej głupocie.
- Ben?! – usłyszałem głos Alice. Podniosłem się i spojrzałem w okna.
- Już idę – upuściłem wypalonego papierosa na trawnik i pobiegłem do środka. Będąc krok od domu, poczu- łem silny ból w pięcie. Skrzywiłem się i przykucnąłem na ziemi. Spojrzałem na swoją stopę, krwawiła. Wszedłem do środka, pozostawiając za sobą ślady krwi. Wyciągnąłem z szafki ga- ziki. Gdy krwawienie ustało, obmyłem ranę wodą utlenioną, po czym okazało się, że wbiłem sobie spory kawałek szkła. Umyłem podłogę i kulejąc, poszedłem do sypialni. Alice siedziała na łóżku, trzymając się za brzuch.
- Co się stało? – spytałem zaniepo- kojony. - Przed chwilą poczułam ogromny ból, przestraszyłam się. Jednak przypom- niałam sobie rozmowę z Doktor Taylor, która powiedziała mi, że będę to czuła coraz częściej i silniej. Potem spojrzała na moją stopę.
– Dlaczego masz zabandażowaną piętę?
- Skaleczyłem się, to nic poważnego – usiadłem obok niej i jedną rękę położyłem na jej brzuchu, drugą zaś podniosłem jej dłoń i ucałowałem. Alice uśmiechnęła się i delikatnie odgarnęła swoje brunatne włosy. Widziałem zmęczenie w jej szkarłat- nych oczach, dlatego kazałem się jej położyć. Zdjąłem koszulę i położyłem się po drugiej stronie.
- Jak dziś było w pracy? – spytała, ziewając.
- Wszystko dopiero się rozkręca, ale jestem bardzo zadowolony. Wyta-tuowałem swojemu znajomemu portret rodziców na plecach.
- Kiedyś wytatuujesz mi portret naszego synka – Alice wtuliła się we mnie i zasnęła. Poczułem jej ciepło i zamknąłem oczy, starając się zasnąć.
Nagle słońce zaczęło mnie razić po oczach, ledwo co udało mi się je otworzyć. - Jest już dziewiąta, masz jeszcze godzinę. Wstawaj już – powitała mnie Alice pachnącą kawą oraz czterema
tostami z serem i szynką. Przetarłem oczy i w ramach podziękowania przytuliłem ją delikatnie.
- Co dzisiaj robisz? – spytałem.
- Przychodzi do nas na obiad Chris-tina, niedługo zrobię zakupy i spędzę połowę dnia w kuchni – odpowiedziała. Widziałem, że ukrywała niezadowole -nie na twarzy. Alice zajęła łazienkę, a ja w tym czasie przeciągnąłem się i usiadłem, aby zjeść śniadanie. Pachniało wspaniale, więc nie czeka- łem ani chwili dłużej. Zaniosłem brud- ne naczynia do zmywarki i naszyko- wałem sobie ubranie. Umyłem się i ubrałem, a włosy jak zwykle po prostu potargałem. Zacząłem zwyczajnie kolejny dzień.
Ciąg dalszy nastąpi.
KĄCIK GIER
Nowa konsola firmy Sony PlayStation Vita miała już premierę w Japonii 17.12.2011r. W ciągu dwóch pierwszych dni sprzedaży Japończycy kupili aż 325 tysięcy egzemplarzy. Przewidywana data premiery konsoli w Europie to 22.02.2012r.
Konsola wygląda bardzo ładnie. Ma dwie gałki analogowe, krzyżak,
ekran dotykowy oraz touchpad z tyłu konsoli.
A oto wyniki z tegorocznego Video Game Awards, które odbyło się 12.10.2011r.
Gra roku – The Elder Scrolls V: Skyrim
• Najlepsze studio – Bethesda
Game Studios
• Najlepsza gra na Xbox 360
– Batman: Arkham City
• Najlepsza gra na PlayStation 3 –
Uncharted 3: Oszustwo Drake’a
• Najlepsza gra na Wii – The Legend of Zelda: Skyward Sword
• Najlepsza gra na PC – Portal 2 • Najlepsza gra na sprzęty mobilne
– Super Mario 3D Land
• Najlepszy shooter – Call of Duty:
Modern Warfare 3 • Najlepsza gra
akcji – Batman: Arkham City
• Najlepsza gra RPG – The Elder
Scrolls V: Skyrim
• Najlepszy multiplayer – Portal 2
• Najlepsza gra o sporcie
indywidualnym – Fight Night
Champion
• Najlepsza gra o sporcie
drużynowym – NBA 2K12
• Najlepsza gra wyścigowa – Forza
Motorsport 4
• Najlepsza bijatyka – Mortal
Kombat
• Najlepsza gra ruchowa – The
Legend of Zelda: Skyward Sword
• Najlepsza gra niezależna –
Minecraft
• Najlepsza adaptacja – Batman:
Arkham City
• Najlepszy utwór muzyczny z gry
– Darren Korb – Build That Wall
(Bastion)
• Najlepsza oryginalna ścieżka
dźwiękowa – Bastion
• Najlepsza grafika – Uncharted 3:
Oszustwo Drake’a
• Najlepsza rola męska – Stephen
Merchant jako Wheatley (Portal 2)
• Najlepsza rola żeńska – Ellen
McLain jako GLaDOS (Portal 2)
• Najlepsza „mała” gra – Bastion
• Najlepsze DLC – Portal 2: Peer
Review
Nagrody publiczności:
• Najlepsza postać – Joker
(Batman: Arkham City)
• Najbardziej oczekiwana gra –
Mass Effect 3
• Najlepszy zwiastun – Assassin’s
Creed: Revelations
Gratulacje dla zwycięzców VGA 2011.
F. Owczarski
The Elder Scrolls V
Skyrim
The Elder Scrolls V: Skyrim to kolejna część serii cRPG, którego autorem jest zespół Bethesda Softworks. Ponownie odwiedzamy w niej kontynent Tamriel, a fabuła tym razem obraca się wokół powrotu do krainy pradawnej rasy smoków.
Skyrim jest przykładowym światem, w którym mamy ochotę się zanurzyć i choć na chwilę po- czuć się potężnym i wszechmoc- nym. Od początku gry twórcy nie narzucają nam przebiegu i kolej- ności rozgrywki. Musimy jedynie stworzyć naszego bohatera (wybie- ramy jego rasę, dostosowujemy wygląd), a to co będziemy z nim robić, zależy głównie od gracza.
Można od razu zacząć wątek główny, w którym dowiadujemy się, że jesteśmy smoczym dzieckiem oraz powstrzymać smoki przed zniszczeniem świata. W tej grze można zacząć od innej czynności. Jest możliwość zostania magiem i dołączenia do akademii magii. Jeżeli ktoś lubi złoto i rabunki, będzie mógł być przyjęty do gildii złodziei. Dla tych, co lubią mrocz- ne klimaty, mogą się zdecydować dołączyć do sekty skrytobójców, zwanej Mrocznym Bractwem. Wyborów jest bardzo wiele, dlatego nie jestem w stanie ich tu wszyst- kich omówić. Zaletą tej gry jest właśnie owa możliwość wyborów, nieliniowość, którą od początku dają nam twórcy gry. Następnym walorem jest piękny krajobraz, który charakteryzuje się nie -
powtarzalnością. Jaskinie i ogólna otoczka gry są na poziomie mistrzowskim. W grze nie ma żad-nej monotonii i powtarzalności. W czasie mojej rozgrywki nigdy nie miałem wrażenia, że coś już widziałem. Do wszystkich miejsc można samemu dojść. W oddali widzimy m. in. zniszczoną wieżę, wystarczy się tam dostać i ją zwiedzić.
Kolejną pozytywną rzeczą
w owej produkcji jest urozmaicenie w zadaniach. Czasami aż sama ciekawość popycha nas do przodu, by się przekonać, co stanie się dalej. Główny wątek może jest krótki, ale bardzo ciekawy i wcią- gający.
Sami jednak wiecie, że nie ma produkcji idealnej. Głównym minusem tej gry są tzw. zacinki podczas rozgrywki albo zanikanie w teksturach różnych przedmiotów. Ponadto brakuje inteligencji to-warzyszy i NPC (którzy nam towarzyszą w danym zadaniu). Wpadają nieświadomie w pułapki oraz w linię strzału naszego bo-hatera. Jest to bardzo denerwujące i dekoncentrujące. Kolejną wadą (dla niektórych plusem) jest interface (ekwipunek i statystyki postaci), który jest ściągnięty z konsolowej wersji gry.
Gra sama w sobie jest wybitna, nie można się od niej oderwać. Może być idealnym prezentem dla wielu graczy. Mimo swoich nielicznych wad gra jest nominowana na grę roku 2011.
Moja ocena to 9,5/10. Polecam!
Jakub Baran
B
Y
L
E
D
O
D
Z
W
O
N
K
A Jeżeli masz pomysł na ciekawy artykuł, reportaż, felieton, napisz do nas. Czekamy również na opinie o dziesiątym numerze: byledodzwonka@gmail.com Stopka redakcyjna:
redaktor naczelna - Dominika Antczak
dziennikarze: Adrianna Całka (zastępca), Monika Stobienia, Kinga Kurpan, Tomasz Sobczak, Jakub Baran, Dominik Misztal, Michał Maciąg.
opiekunowie: p. Katarzyna Grzyb, p. Joanna Majonek