Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Czas na pożegnanie...
IID  serdecznie dziekuje za rok spędzony przy tworzeniu gazetki "Bronx" następny rok należy do Was pierwsza klaso ! :)
Bronx

Koniec roku szkolnego to czas rozstań i pożegniań. Nastał również czas aby zakończyć moją przygodę ze szkolnym Bronxem. Podczas tworzenia tekstów, grafiki oraz składania całości nerwów było co nie miara jednak również wiele śmiechu i zabawy. Praca z polonistami oraz uczniami naszej szkoły to ciekawe doświadczenie, do którego namawiam wszystkich. Niestety w 3 klasie cały czas trzeba poświęcić wkuwaniu do matury. Dlatego dziś żegnam się z Wami wszystkimi w imieniu swoim oraz mojego zastępcy Hanki Przydatek. Paweł Raczewski Zawody siatkarskie

Bronx

W piątek rano rozpoczęły się zmagania sportowe. Dzięki sprzyjającej pogodzie można było rozłożyć siatkę i  między Domami Studenckimi rozegrały się mecze o honor, bony na solarium, chupa chupsy i władzę nad studentami (przynajmniej do czasu wielkiej bitwy wodnej). Zawodnicy mogli się posilić pysznym śniadaniem (3 ogórki, 2 kanapki ze smalcem, tylko 1 zł!!), potem liczyła się już tylko dobra zabawa i oczywiście wystraszenie przeciwników świetnie przygotowaną rozgrzewką (pajacyki, specjalne nieprzerzucanie przez siatkę, by zmylić przeciwników!). Udało się nam przeprowadzić wywiad ze zwycięzcami, zanim pochłonęła ich chwała i sława. Dotarłyśmy do nich pierwsze, specjalnie dla naszych czytelników! Ich wygrana nie była zaskoczeniem, czterech 000z nich grało razem w drużynie siatkarskiej przez 7 lat. Ich znajomość zadecydowała również o składzie ekipy. W jej szeregach można było odnaleźć studentów dwóch uczelni - Politechniki Koszalińskiej i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Bronx: Hej, powoli kończą się Juwenalia, co według was było w nich najlepsze? Adrian Czarnowski: Bitwa wodna i ludzie, których dzięki niej poznałem. Była świetna atmosfera. Ludzie, mimo zmęczenia, niesamowicie się ze sobą dogadywali. Później wszyscy poszli na koncert Roberta M, który, myślę, dał z siebie wszystko, wraz z publicznością nakręcił intro do piosenki Pezeta! Sebastian Rybaczek: Nie wiem, przez większość czasu byłem na rybach. Jednak bardzo podobał mi się turniej siatkówki. Po pierwsze dlatego, że go wygrałem, po drugie, jestem sportowcem, lubię rywalizację, a siatkówka jest moją pasją. B.  Dlaczego graliście w takim składzie a nie innym ( PWSZ + politechnika)? A.CZ.: Bo znamy się od wielu lat i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. B.  Co wygraliście i jak to wpłynie na waszą przyszłość? A.CZ.: Będę ciastkiem. W końcu wygrałem bony na solarium. Paweł Rosik: Wygraliśmy karnet na solarium, rowerki, chupa chupsy, koszulkę, program antywirusowy, oryginalny! Chupa chupsy. Już wszystkie zjedliśmy… Adrian Zarębski: Mam darmową wejściówkę na mini SPA! (śmiech) B.  Jako zwycięzcy powiedzcie, jak się wam grało? A.CZ.: Dobrze, ale boisko było słabe, może w przyszłym roku uda się inaczej to zorganizować. P.R.: Jak się ma własne cheerleaderki, to zawsze się super gra! (śmiech) A.CZ.: Liczy się tylko to  że dobrze się bawiliśmy i, że śniadanie było dobre. Marta Dzierżyńska Klaudia Ignasiak Facebookomania

Bronx

Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Czasem chcemy odciąć się od trudów życia codziennego. Włączając komputer zapominamy na chwilę o problemach i skupiamy się na milionach obrazów i informacji, których dostarcza nam Internet. Stajemy się obojętni na otaczający nas świat. Czasem czujemy się samotni i szukamy w sieci ludzi o podobnych zainteresowaniach, którzy zdają się rozumieć nas o wiele lepiej niż koledzy ze szkoły czy rodzice. Rzeczywistość nas przytłacza, pogoda za oknem nie poprawia nastroju, a przyjaciele nie mają dla nas czasu. Chowając się za monitorem czujemy się więksi, myślimy, że możemy więcej. Nikt przecież nie wybuchnie nam w twarz, bo powiedzieliśmy coś nie tak. Nie musimy przejmować się tym, że zrobimy się czerwoni ze wstydu, zaczniemy się jąkać i będziemy musieli znosić reakcje innych. Włączamy więc komputer i zatracamy się w wirtualnym świecie, który nie wymaga wysiłku i wydaje się być, na pozór, o wiele lepszy niż szara rzeczywistość. Nie chcę powiedzieć, że Internet jest czymś złym. Nie zrozumcie mnie źle, sama lubię czasem przejrzeć zdjęcia znajomych na facebooku czy porozmawiać z przyjacielem ze stolicy. Musimy jednak wiedzieć, gdzie znajduje się granica. Pogrążając się w wirtualnej rzeczywistości trzeba uważać, by nie przesiedzieć życia przed komputerem. Coraz to nowe wynalazki, które sprawiają, że możemy zabrać Internet do pracy czy szkoły utrudniają nam to  zadanie. Wydaje się, że idziemy na przód, ale tak naprawdę dopada nas stagnacja. Musimy mieć świadomość, że internetowy chat czy sms nie zastąpi rozmowy z przyjacielem. Zbiorowa rozmowa na Skype to nie to samo, co spotkanie, a gra The Sims, nie jest prawdziwym życiem. krówka Noc Muzeów
19 maja uczniowie naszej szkoły brali udział w ,, Nocy Muzeów". Koszalińskie muzeum bezpłatnie udostępniło zwiedzającym swoje zbiory, a także przygotowało specjalny program artystyczny. Impreza trwała od 18.00 do 24.00. Zwiedzających nie brakowało, byli wśród nich zarówno dorośli, jak i dzieci. Panowała bardzo miła atmosfera i wszyscy dobrze się bawili.
Bronx

Chciałabym przybliżyć nieco historię naszego muzeum. Otóż pierwszą próbę założenia muzeum w Koszalinie podjęło niemieckie Towarzystwo Naukowe już w 1879r. Próba nie powiodła się, a zabytki, głównie archeologiczne, przekazano w 1908r. do muzeum w Szczecinie. Ponowne starania poczyniono w 1910 roku, kiedy powstało Towarzystwo Krajoznawcze i Ochrony Kraju, w statucie którego znalazły się zapisy o utworzeniu muzeum. Pierwszą wystawę towarzystwo zorganizowało w 1912r. w ratuszu staromiejskim i tę datę uważa się za początek działalności muzeum w Koszalinie. Dwa lata później Heimatmuseum otrzymało pomieszczenia w Domu Miejskim (obecnie poliklinika przy ul. Szpitalnej 2)  a w 1929 budynek przy ul. Gdańskiej (obecnie ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 53).Muzeum zlikwidowano w 1945 roku. Muzeum w Koszalinie przejęło część zbiorów Heimatmuseum i 15 czerwca 1947r. rozpoczęło ponownie swoją działalność w budynku przy ul. Piłsudskiego. Do 1949r. zarządzało nim miasto, później zostało

Bronx Bronx

upaństwowione. Od 1 stycznia 1999r. muzeum podlega Urzędowi Miejskiemu w Koszalinie, a od 2000r. nosi obecną nazwę. Muzeum przy ulicy Młyńskiej, posiada bogate zbiory; wśród nich: archeologiczne - głównie zabytki z terenu Pomorza, od neolitu po średniowiecze, historyczne - dokumentujące dzieje Koszalina i okolic od czasów najdawniejszych po współczesność, numizmaty, medale, zbiór ekslibrisów polskich i obcych, meble, wyroby rzemiosła artystycznego, malarstwo dawne i współczesne, etnograficzne - zabytki rzemiosła, kultury i sztuki ludowej Pomorza. Imprezy organizowane przez muzeum to  Jarmark Jamneński, który odbywa się cztery razy do roku, trzy razy w sezonie letnim oraz w grudniu, przed świętami Bożego Narodzenia. Towarzyszą mu występy zespołów folklorystycznych, Międzynarodowy Festiwal Kataryniarzy oraz występy cyrkowców i aktorów telewizyjnego programu dla dzieci Jedyneczka; Targ Młyński, przygotowywany dwa razy w roku, na którym przedstawicielki kół gospodyń wiejskich handlują wyrobami własnej produkcji. Majowe targi towarzyszą Nocy Muzeów, czerwcowe wzbogacone są o dziecięcy przegląd folklorystyczny „Przedszkolaczek ci ja, czyli zabawy z tańcem, muzyką i piosenką”. Serdecznie zapraszam do brania udziału w imprezach organizowanych przez koszalińskie muzeum... Ewelina Dudzic Warto zobaczyć? Zdecydujcie sami...



,,Nad życie" , Przez lata poznajesz tysiące osób, aż pewnego dnia spotykasz kogoś, kto zmienia twoje życie. Na zawsze. Tak było z Agatą (Olga Bołądź). Odnosząca międzynarodowe sukcesy siatkarka zakochuje się bez pamięci w Jacku (Michał Żebrowski). O takiej miłości marzyła przez całe życie. Wszystko miało być jak w bajce - piękny ślub, dzieci i dom w górach. Te plany przerywa jeden telefon. Po dramatycznej informacji Agata rozpocznie wyścig z czasem. Zawalczy o siebie, o mężczyznę, którego kocha i o dziecko, którego pragnie nad życie. Czy miłość wszystko zniesie? Czy wszystko przetrzyma? " Agata Mróz to słynna polska siatkarka, która dwukrotnie prowadziła nasze zawodniczki do Mistrzostwa Europy. Niestety sportsmenka zachorowała na białaczkę i po ciężkiej walce z nieuleczalna chorobą zmarła. Nie poddała się jednak łatwo i jeszcze na krawędzi życia i śmierci zaszła w ciążę, która zaowocowała urodzeniem zdrowego dziecka , Big Love" Gdy Emilia ma 16 lat poznaje 24-letniego Maćka, który otwiera przed nią świat namiętności oraz młodzieńczego buntu. Pod wpływem Maćka dziewczyna opuszcza dom, w którym mieszka z rodzicami i wprowadza się do ukochanego. Rozpoczyna wymarzoną karierę piosenkarki, odnosi pierwsze sukcesy. Wraz z falą popularności zakochani zaczynają się oddalać od siebie. Emilia przeobraża się w kobietę wampa i odstawia Maćka na boczny tor. Chłopak jest zakochany w Emilii do szaleństwa, natomiast dziewczynie już na nim nie zależy. Jednakże łączące ich uczucie jest tak silne, że nie mogą zakończyć toksycznego związku, co w konsekwencji może doprowadzić do tragicznego końca. ,, I że cię nie opuszczę" Młode małżeństwo bierze udział w zdarzeniu, które na zawsze odmieni ich życie. W jego wyniku śliczna Paige traci pamięć, a mąż staje się dla niej obcym mężczyzną. Leo musi sprawić, by żona po raz drugi zakochała się w nim bez pamięci. Czeka ich druga pierwsza randka i drugi pierwszy pocałunek, więc nie obędzie się bez śmiechu i wzruszeń. Czy przysięga "i że cię nie opuszczę" odzyska swoją moc? Ewelina Dudzic Spotykamy ludzi o różnorodnych poglądach. Wśród nich można wskazać anarchistów. Oni sami swój ruch określają mianem "wolnościowy socjalizm". Co jest absurdem, ponieważ socjalizm lub ogólniej - nurty lewicowe, z zasady wolność ograniczają. Nie będę szczegółowo analizował problemu, zajmę się natomiast nurtem kierującym się pokrewną ideologią, która według mnie jest patologiczna.
Squatersi
Bronx

Mam na myśli SQUATERSÓW. Zamieszkują oni, bez pozwolenia właściciela, opuszczone pomieszczenia, budynki nazywane squatem. Zachowanie swoje tłumaczą prawem, które rzekomo posiadają, prawo zaspokajania potrzeb, które według nich jest ważniejsze od wszelkich innych praw, w tym - prawa własności. Nietrudno wyobrazić sobie zachowanie takiego człowieka, gdy poczuje głód lub chęć posiadania czegokolwiek... Podjąłem się opisania squatersów, z uwagi na niedawne wydarzenia, które miały miejsce w stolicy. Władze miasta przypomniały sobie o starym budynku i postanowiły go zagospodarować. Mowa o squacie ELBA, mieszczącym się przy ulicy Elbląskiej w Warszawie. Po siedmiu latach nielegalnego zamieszkiwania squatersi wyszli na ulice i protestowali przeciwko próbie usunięcia ich stamtąd. Byli to głównie młodzi ludzie, wyróżniający się wyglądem, w dresach, z irokezami na głowach, wytatuowani, z zasłoniętymi twarzami. Okazję do zamieszek zwietrzyli również warszawcy związkowcy, działacze lokatorscy, a także squatersi z Wrocławia, Poznania, Białegostoku, a nawet Białorusi. Kiedy najemca budynku zarządził eksmisję, doszło do zamieszek. Policja użyła pałek i gazu. Dzikim lokatorom dano tydzień na wyprowadzkę. Squatersi krzyczą: "Protestujemy przeciwko polityce ratusza. W Warszawie nie ma miejsca na kulturę alternatywną. Liczy się tylko zysk." Dla nich zysk się nie liczy, więc nie stać ich na kupienie własnego budynku, gdzie mogliby żyć tak, jak się im podoba. Ich lewackie poglądy nie pozwalają im uczciwie zarobiać. Najchętnie ukradliby nasze pieniądze, biorąc unijne lub państwowe dotacje. Na takich ludzi niestety nie ma sposobu... Żywe Książki

Bronx

W środę 21 marca br. poszłyśmy do Koszalińskiej Biblioteki Publicznej, nie po to, by wypożyczyć książki lecz by z nimi ... rozmawiać. Dziwne? Wcale nie, bo to dość nietypowe książki, bardzo ciekawe. O co chodzi? To proste! Książkami są ludzie, np. "Gej", "Feministka", "Czarnoskóry", "Osoba, która uwolniła się od nałogów". Żywa Biblioteka to oryginalny sposób na oswajanie ludzi z odmiennością innych, naukę tolerancji. Wydarzenie miało miejsce w Koszalinie już po raz drugi w Międzynarodowym Dniu Eliminacji Dyskryminacji Rasowej. Wypożyczyłyśmy książkę "Czarnoskóry". Dzięki rozmowie z jej bohaterem dowiedziałyśmy się wiele o kulturze kraju, z którego pochodzi, o jego życiu w Koszalinie i ze smutkiem odkryłyśmy, że w Polsce istnieje problem dyskryminacji rasowej. Rozmowa była ciekawa i pozwoliła inaczej spojrzeć na problemy osób ciemnoskórych. Przede wszystkim należy pamiętać, że są miłymi, niezwykle sympatycznymi osobami, z dużym poczuciem humoru i wolą, aby mówić o nich po prostu: czarnoskórzy, tak lepiej brzmi. Kolejną książką, z którą podjęłyśmy rozmowę była osoba, która uwolniła się z nałogu, narkotyków i alkoholu. Słuchałyśmy o tym, jak się to zaczęło i co jej pomogło. Dowiedziałyśmy się, że wiara naprawdę czyni cuda, bo tę kobietę uratował Bóg. Jak sama stwierdziła, jeszcze dziesięć lat temu była uzależniona, a teraz jest wolna i szczęśliwa. Rozmowa z "Feministką" pozwoliła zrozumieć, jak wielu ludzi walczy o równouprawnienie. Zdałyśmy sobie sprawę z rozmiaru tego problemu. Nasza rozmowa przedłużyła się aż do czterdziestu minut, tak bardzo zainteresował nas jej temat. Kolejna książka, którą wypożyczyłyśmy sprawiła,że czułyśmy się onieśmielone jednak przełamałyśmy strach i rozpoczęłyśmy rozmowę. Bohaterem książki był gej. Uśmiech i energia bohatera sprawiły, że skrępowanie ustąpiło i zaczęłyśmy interesującą rozmowę. Musimy przynać, że ta rozmowa dała nam dużo do myślenia. Zrozumiałyśmy, że homoseksualiści są ludźmi, którym należy się szacunek, jak nam wszystkim. Oddałyśmy swoje karty czytelnika, wypełniłyśmy ankiety i mogłyśmy wrócić do domu. Wrażenia? Pozytywne. Ludzie, z którymi rozmawiałyśmy pozwolili zrozumieć, co to znaczy być tolerancyjnym. Słuchałyśmy ich z ciekawością, ponieważ opowiadali ciekawie i szczerze. Zrozumiałyśmy, jak łatwo zranić człowieka z powodu jego poglądów czy wyglądu. Spotkanie z Żywymi Książkami było niezwykłe. Zrozumiałyśmy, że wszyscy ludzie zasługują na szacunek, że liczy się wnętrze, a świat bez dyskryminacji to lepszy świat. Monika Niewiadomska, Daria Łosiak, Magda Bąk Czy można polubić matematykę?!

Bronx

Miłośników matematyki jest stanowczo za mało, dlatego klasa Im  wraz z wychowawczynią Panią profesor Lucyną Niesłuchowską, postanowiła to zmienić. W marcu zorganizowali Dni Matematyki. Dzięki nim uczniowie Bronka mogli odkryć, że matematyka jest trudną, ale interesującą dziedziną nauki. Rozrywek nie brakowało, otworzono nawet Casino Royale, w którym można było grać w karty i sprawdzić się w różnego rodzaju układankach logicznych. Dużym powodzeniem cieszyła się kostka Rubika, która, można powiedzieć, jest charakterystycznym elementem klas matematycznych. Matematycy bowiem są świetni w układaniu tego rodzaju kostek. Organizatorzy imprezy zadbali o pokarm dla intelektu, ale i dla ciała. Można było kupić lub wygrać pyszne ciasteczka, upieczone przez uczennice klasy Im. Poza wymienionymi atrakcjami najważniejszym elementem Dni Matematyki stały się rozgrywki między klasami. Przygotowano bowiem konkursy dla klas pierwszych i drugich. Każda miała wyznaczyć cztery "mózgi matematyczne", które ją  reprezentowały. Nagrodą był dzień bez pytania, zdobyła ją  klasa 1e. W finale klas drugich znalazły się: 2b  2c  2e  2m. Pierwsze miejsze zajęła klasa 1b  gratulujemy. Zadanie, które wywołało zdumienie wśród uczestników matematycznych zmagań, brzmiało: " Idą gęsi jedna za drugą. Ile jest gęsi?" ;)) Ola Kociniel Piszę, bo muszę, czyli wypracowanie z polskiego na temat: "Dalsze losy Judyma"



Płacz ucichł. Zawalisko wypełniła cisza. Judym wstał i pewnym krokiem pomaszerował w stronę swojego domu. Zaszła w nim zmiana - wreszcie poznał cel swojego życia. Jeszcze kilka godzin wcześniej, przechodząc obok nędznych ruder Zagłębia, dostrzegał jedynie biedę i niedolę mieszkańców. Teraz widział coś jeszcze - potencjał tych ludzi, nadzieję na lepszy byt. Potrzebowali tylko kogoś, kto wskazałby im drogę. I tą osobą miał być on  doktor Judym, wywodzący się z warszawskiego motłochu lekarz. *** Wyjeżdżając z Zagłębia, Joanna czuła otaczającą ją pustkę. Nie była w stanie pojąć tego, co się przed chwilą stało ani tym bardziej nie rozumiała przyczyny. Co zrobiła źle? Judym opuścił ją  tłumacząc to powołaniem, swoją misją i przeznaczeniem. Dla niej nie był to wystarczający powód. Została wystawiona do wiatru. Po długim, obiecującym związku została odrzucona. W jednej chwili jej serce zapłonęło gniewem i żądzą zemsty. Uczucia przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Przekonała się, jak bardzo są mylące i zbędne. Od teraz miała już tylko jeden cel - ukarać Judyma. Dalej, niech się dzieje, co chce. Podjęła decyzję - karą za taką zdradę może być tylko śmierć. Wyjątkowo okrutna i długa śmierć. - Zawracamy - powiedziała do woźnicy. *** Judym wstał wyjątkowo wcześnie. Wiedział, że ma dużo pracy. Nagle usłyszał pukanie do drzwi. To  co zobaczył po drugiej stronie, przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Stała przed nim Joanna z nożem w ręku, krwiożercza, bezwzględna. Judym zdębiał. Ten ułamek sekundy wystarczył. Joanna dźgnęła Judyma pod żebro. - Teraz poniesiesz karę za swoją zdradę syknęła Joanna.  Ty... zniweczyłaś wszystkie... starania.... oni.... my... w nędzy...  Trzeba było o tym pomyśleć, zanim mnie wykorzystałeś. Myślałeś, że nie poniesiesz konsekwencji?! Zawsze są konsekwencje . A teraz poczekam aż powoli się wykrwawisz... *** Trzy godziny później znalezieono martwego Judyma leżącego w kałuży krwi. Tuż obok leżała Joanna - z żalu podcięła sobie żyły. JUWENALIA KOSZALIN 2012

Bronx

Juwenalia rozpoczęły się 23 maja symboliczną walką między prezydentem Koszalina - panem Piotrem Jedlińskim, a rektorem Politechniki Koszalińskiej - panem Tadeuszem Bohdalem. Uroczystym korowodem, którego uczestnikom nie brakowało radości przyszłych władców świata, studenci przejęli władzę w mieście i rozpoczęli świętowanie !  Wśród wielu atrakcji można wymienić: widowiskowe odpalenie Ptaków Hasiora, koncert hiphopowy, koncert Braci i wielką wodną bitwę na balony! Oczywiście codzienne grillowanie oraz wieczorna zabawa w Kreślarni dopełniały program tegorocznych Juwenaliów. Jak co roku nie zabrakło też zdrowego współzawodnictwa. Studenci mogli się zmagać ze sobą na wielu płaszczyznach, między innymi w konkurencjach sportowych (odsyłamy do wywiadu z uczestnikami turnieju w siatkówkę), w konkursie na wszystkożercę, spływ na czymkolwiek Dzierżęcinką czy miss mokrego podkoszulka. Martyna Mazurek. Magda Lubs, Karen Urbanowicz "Zielony księżyc w niebie stał, pijany skrzypek walca grał..."

Bronx

W dzisiejszych czasach panuje przekonanie, że piosenka literacka została zastąpiona przez muzyczną pop kulturę, a młodzież nie ma nic wspólnego z poezją śpiewaną, której czas świetności minął już dawno temu. To  jak błędne jest to stwierdzenie, udowodnili uczniowie klasy IIh, w wieczorku poświęconym Agnieszce Osieckiej, zatytułowanym "Miasteczko Cud", który odbył się 24 kwietnia w szkolnej auli. "Zielony księżyc w niebie stał, pijany skrzypek walca grał..." Kilka dni przed występem, w całej szkole rozwieszono plakaty, informujące o wieczorku. Spodziewałam się dość licznej publiczności. Kiedy parę minut przed godziną 18.00. dotarłam na miejsce, okazało się, że miałam rację - miejsc wolnych prawie nie było. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że spektakl przyciągnął nie tylko uczniów "Bronka", ale i innych koszalińskich szkół. Wieczorek rozpoczęła Katarzyna Pender, śpiewając piosenkę "Na zakręcie". Swoim śpiewem poruszyła publiczność. Dalszy ciąg występu był już tylko lepszy. Dużym plusem było duże zróżnicowanie piosenek. I tak, mieliśmy do czynienia z kabaretowym wykonaniem utworu pt.: "Proszę sądu", zaśpiewanym przez Joannę Mamot, jak i z piosenkami tak refleksyjnymi, jak "Oczy tej małej", wykonanej przez Katarzynę Pender czy "Kiedy mnie już nie będzie" w wykonaniu Kamili Cisak. Życiorys Agnieszki Osieckiej prezentowano w przerwach między piosenkami, dzięki temu publiczność mogła zobaczyć, jak bardzo osobiste były jej utwory. Dekoracja niewątpliwie stanowiła dodatkową atrakcję, dzięki niej występ nabrał charakteru. Przedstawienie zyskało na oprawie muzycznej, wykonawcom towarzyszył akompaniament pianina, skrzypiec i bongosów. Na zakończenie wszyscy występujący wykonali wspólnie jedną z najbardziej znanych piosenek Osieckiej - "Niech żyje bal." Wieczorek dostarczył publiczności wielu wzruszeń, o czym świadczy prośba o bis, wykonała go Kamila Wójcik piosenką "Nie żałuję". Uczniowie klasy II h wraz z Panią profesor Tamarą Guttą-Aleksandrowicz "Miasteczkiem Cud" udowodnili, że młodzież lubi i rozumie poezję, a piosenki Osieckiej, mogą być interpretowane na wiele sposobów, także przez młodych ludzi. Marta Marsicka, kl. IIh Wywiad z Panią Pedagog

Bronx

Bronx: Kim lub czym chciałaby Pani być, gdyby nie była tym, kim jest? Pedagog Dominika Mielczarek: Ptakiem, bo kojarzy mi się z wolnością. Bronx: Główna cecha Pani charakteru? Pedagog Dominika Mielczarek: Uczciwość. Bronx: Czego nie cierpi Pani ponad wszystko? Pedagog Dominika Mielczarek: Agresji. Bronx: Komu chciałaby Pani uścisnąć rękę? Pedagog Dominika Mielczarek: Mike Patton (Faith No More). Bronx: W jakiej reklamie zgodziłaby się Pani wystąpić? Pedagog Dominika Mielczarek: Żadnej. Bronx: Pokusa nie do odparcia ? Pedagog Dominika Mielczarek: Podróże. Bronx: Ulubione zajęcie? Pedagog Dominika Mielczarek: Słuchanie muzyki, spotkania z przyjaciółmi. Bronx: Co nosi Pani zawsze na sobie ? Pedagog Dominika Mielczarek: Bieliznę ;d Bronx: Kiedy Pani kłamie ? Pedagog Dominika Mielczarek : Ogólnie staram się nie kłamać, lecz czasami nieświadomie nie mówię prawdy. Bronx: Gdyby miała Pani wybrać epokę w jakiej chciałaby Pani żyć, to jaka by to była? Pedagog Dominika Mielczarek: Młoda Polska. Bronx: Czego nie powinno być? Pedagog Dominika Mielczarek: Przemocy. Bronx: Jak chciałaby Pani być zapamiętana? Pedagog Dominika Mielczarek: Jako osoba wrażliwa i pomocna. Paulina Pietrzak MOJE „CZTERY KÓŁKA”

Bronx

Od 2013 roku wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące zdawania prawa jazdy, dlatego też wielu uczniów z tegorocznych drugich klas, stara się zdać egzamin jeszcze w tym roku. Niestety jest to uzależnione od tego, kiedy kończymy 18 lat - wymóg konieczny do uzyskania dokumentu uprawniającego do prowadzenia samochodu. Chcąc zapisać się do szkoły jazdy w Koszalinie, mamy dość duży wybór. Każda z nich przygotuje do egzaminu teoretycznego i praktycznego, które należy zdać. Wszystkie osoby chcą zaliczyć testy za pierwszym razem, bo następne próby kosztują: teoretyczna - 22zł, praktyczna - 112zł. Zdarza się, że jest potrzeba dokupienia również dodatkowych godzin jazdy, w przypadku negatywnego wyniku praktyki, a to są następne, wcale nie takie małe koszty. W przypadku jednej z klas drugich statystyka wyglądają następująco: na 29 osób w klasie, 3 zdały za pierwszym razem, 2 za drugim, a aż 14  jest zapisanych na  kurs prawa jazdy. To pokazuje, że licealiści nie chcą już być zależni od autobusów, które często się spóźniają lub nie przyjeżdżają w ogóle. Posiadanie samochodu jest wygodną sprawą, możemy dojechać, gdzie i o której chcemy, bez bycia uzależnionym od godzin odjazdu z przystanku. W Koszalinie testy na prawo jazdy zdaje się w ZORDzie, który mieści się przy ulicy Mieszka I, każdy może się tam wybrać aby zobaczyć, jak przeprowadzany jest egzamin praktyczny. Osobom, które są w trakcie robienia prawa jazdy życzymy powodzenia i mamy nadzieję, że w przyszłości powstanie obiecany PARKING DLA UCZNIÓW. Asia Rybak Magda Krzeszowska " Wakacje"

Bronx2

Wakacje to czas wspaniały, Na który z utęsknieniem czekamy rok cały. Możemy odpłynąć w krainę wspaniałości, Nie myśląc o tym, jak nadrobić szkolne zaległości. Na bok bowiem wszystkie książki i zeszyty, Bo przed nami lipiec, sierpień słońcem syty. Uśmiechnij się, więc drogi kolego! Koniec z monotonią, przed Tobą coś nowego. Powiedz głośno : „Żegnaj szkoło”, I idź spędzać czas wesoło! Marta Pasternak