Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Od Redakcji Spis treści
Bez Tytułu Reaktywacja
Okres świąt Bożego Narodzenia kojarzy nam się nie tylko z wielkimi porządkami, kolejkami w sklepach, wielkim gotowaniem i prezentami pod choinką, ale też z wszelkiego rodzaju akcjami charytatywnymi, nagłaśnianymi przez media. Pokazują one, że nie wszystkich ludzi jest stać na święta, więc należy się w nie jak najczęściej i jak najchętniej włączać. W kolejnym numerze pragniemy przekazać, że naszym priorytetem jest wolontariat.
Nie zapominając o zbliżającym się Bożym Narodzeniu, w imieniu całej redakcji, wszystkim naszym czytelnikom, życzymy Wesołych Świąt! Na pewno wolontariat?
(s. 3)
Pomoc jako wyciąganie z problemów, a nie styl życia (s. 4)
Szlachetna paczka - Wywiad (s. 6)
Serce sercu -wywiad (s. 7)
Magia świątecznej pomocy (s. 8) Problemy wolontariuszy
(s. 10)
Pomoc obowiązkiem
(s. 11)
Zdaniem Kościoła (s. 13)
W rytmie Euro (s. 15)
Pomaganie jest trendy
(s. 15)
Potrzebujący - nie tylko człowiek (s. 18)
Na pewno wolontariat?
Prawo nie nakazuje przeznaczania całości dochodów z działalności gospodarczej fundacji na jej działalność statutową. Zyski z działalności gospodarczej fundacji mogą zostać przekazane na dowolny cel, chociażby dla właściciela.
Bez Tytułu Reaktywacja
Bezinteresowność, poświęcenie, praca na rzecz bliźnich...
Z pewnością większości z nas słowo wolontariat skojarzy się z powyższymi słowami. Z założenia tak jest, jednak w praktyce wszystko się zmienia. Obecnie ludzie nastawieni są na zysk, ich świat kręci się wokół kasy. Nie wystarczają im inne, niematerialne korzyści z wolontariatu. A przecież co może być piękniejsze niż uśmiech dziecka na oddziale onkologicznym, czy też hematologicznym?
Skąd środki na pomoc?
Z tym pytaniem zapewne większość organizacji pozarządowych boryka się każdego dnia. Ciężko jest pozyskać środki, a potrzeb jest nieskończenie wiele. Najczęściej mamy do czynienia z darowiznami, rozmaitymi dotacjami, odpisami 1% podatku dochodowego, zbiórkami publicznymi, czy też dochodami z działalności gospodarczej. Jednak to ciągle tylko kropla w morzu potrzeb.
O tych koniecznych wydatkach organizacji.
Większość pieniędzy zatapiana jest w materiałach do zabaw z dziećmi. Drobne przemioty takie jak: noski klaunów, bloki, mazaki, kosztują wiele, a używane są zawsze. Dla hurtowni podarunek kilku niezbędnych przyborów do pracy z dziećmi nie byłby odczuwalny, natomiast dla organizacji liczy się każda złotówka. Wolontariusze to często ludzie młodzi, którzy utrzymywani są przez rodziców, dlatego też nie dysponują oni własnymi funduszami. W konsekwencji nie są w stanie opłacić chociażby kosztów dojazdów do potrzebujących. Oczywiście tym musi zająć się organizacja. Tu także mała sugestia do przewoźników. Bez wątpienia są to wydatki niezbędne, aby fundacja dalej mogła funkcjonować. Niestety jest ich znacznie więcej, jednak ja nie o tym...
O tych niekoniecznych wydatkach organizacji.
Dochody z działalności gospodarczej niektórych organizacji nie muszą w całości zostać przekazane organizacji. Często 30% zysków trafia w zupełnie inne ręce, np. w ręce właścicieli. Z pewnością większość z nas zgodzi się, że wymaga to ogromnego wysiłku, wkładu pracy i zasłużonego wynagrodzenia. Jednak należy pamiętać, że ciągle jest to wolontariat. Dyskusyjną kwestią jest także wynagrodzenie za pracę wysoko postawionych księgowych, sekretarzy, itp. Tacy ludzie co miesiąc otrzymują pensje z pieniędzy pozyskanych przez organizacje. Są to niemałe sumy. Przeciętna księgowa zarabia 1500zł, a to ok. 375 czerwonych nosków klauna. Należy się tu zastanowić, czy nie da się ograniczyć wydatków, a przynajmniej je zmniejszyć?
Dorota Żelechowska
Pomoc, nie sposób na życie
Nie należy czekać aż nam ktoś pomoże. Należy samemu wziąć życie w swoje ręce, choć powinniśmy również pamiętać, że każdy potrzebuje pomocy w swym życiu.
Bez Tytułu Reaktywacja
Są w naszym otoczeniu ludzie, którzy potrzebują pomocy. Może to być ktoś z naszego kręgu znajomych, dobrze nam znany, a pomimo tego nie wiemy, że nie wiedzie mu się najlepiej. Jest to bardzo delikatna sprawa o której większość ludzi wstydziłaby się powiedzieć. Nie łatwo jest mówić o swoich problemach. Przyczyn jest wiele, jedną z nich jest strach przed opinią innych lub niechęć okazania słabości. Tacy ludzie godzą się ze swoim losem nie dopuszczając do siebie myśli, że mogłoby być inaczej. Najwięcej jednak inicjatywy leży po ich stronie, gdyż to oni muszą chcieć coś zmienić i walczyć, aby odmienić rzeczywistość. Jednak niewątpliwie ktoś musi podać pomocną dłoń i poprowadzić na starcie, bo jak wiadomo początek drogi jest zawsze najtrudniejszy. Dlatego też organizowane są różnego rodzaju akcje charytatywne. Swoją działalność prowadzą także fundacje, które wyciągają do tych ludzi pomocną dłoń. Fundacje te zazwyczaj działają całym rokiem, lecz przypominamy sobie o nich dopiero w czasie świąt, kiedy to bardziej odczuwamy chęć niesienia pomocy i miłości.
Niestety wraz z działaniem takich organizacji spotykamy się niekiedy z pewnym
Bez Tytułu Reaktywacja
nieporozumieniem, a mianowicie owe instytucje nie mają na celu utrzymywania tych rodzin, tylko zapewnienie im lepszego startu, poprzez próbę zorganizowania lepszych warunków życiowych i pomoc w rozwiązaniu niektórych problemów. Wielkim błędem i nietaktem jest wykorzystywanie takich organizacji bez chęci zmienienia czegoś w swoim życiu. Są rodziny, które zgłaszając się jako rodzina potrzebująca uważają, że im się to należy. Należy jednak pamiętać, że to co dostają jest gestem dobrowolnym, a nie czyimś obowiązkiem. Więc takie założenie jest jak najbardziej błędne, bo jak już wspomniałem wcześniej nie chodzi tu o utrzymywanie takowych rodzin.
Te akcje charytatywne nie działają we wszystkich potrzebujących domach. Tam gdzie panuje alkoholizm, hazard, itp. tak naprawdę nie warto pomagać, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że nakład pracy włożony w pomoc tym osobom zmarnuje się. Takie osoby same sobie są winne. Na pomoc zasługują ci, którzy są w trudnym położeniu nie przez własną głupotę, lecz przez trudy życiowe, które napotkali na swojej drodze. Ludzie chcący zmienić coś na lepsze, mający nadzieję, że są w stanie to zrobić, docenią każda pomoc, bo każda, nawet ta najmniejsza pomoc, jest krokiem przybliżającym do celu.
Los nie rozdał po równo. Czasami rzuca na naprawdę głęboką wodę i tylko od nas zależy, czy się w niej nie utopimy. Trzeba starać się za wszelką cenę, aby przeżyć życie tak, jak tego chcemy, a nie tak jak jest to narzucone przez koleje losu. Uważam, że każdy z nas w pewien sposób potrzebuje pomocy i nie należy się tego wstydzić, bo to jak najbardziej jest naturalną rzeczą. Człowiek nie jest samowystarczalny, nie jesteśmy w stanie przeżyć swojego życia bez wsparcia innych. Przykre jest, że sami siebie oszukujemy wmawiając sobie, że jest inaczej.
Filip Sawicki
Bez Tytułu Reaktywacja
Szlachetna Paczka - wywiad Bartosz Deja, lider „Szlachetnej Paczki” z Czerwińska, udzielił nam wywiadu, w którym odpowiada na pytania czemu służy ta akcja, jak można zostać jej podopiecznym lub wolontariuszem oraz jak działa w naszym powiecie. Serdecznie zapraszamy do oglądania.
Kamil Domański
Łukasz Liberacki
Serce sercu - wywiad
Bez Tytułu Reaktywacja
Bez Tytułu: Skąd pomysł na akcję "Serce sercu"?
Organizatorzy: Pomysł na akcję wziął się stąd, że chcieliśmy po prostu nieść pomoc potrzebującym.
BT: Kto z naszej szkoły zaangażował się w organizację tego przedsięwzięcia?
O: Organizacją akcji zajęło się pięciu nauczycieli, którzy pragną pozostać anonimowi, oraz liczna grupa uczniów.
BT: Jakie były zadania i cele organizatorów?
O: Naszym podstawowym celem było niesienie pomocy tym, którzy jej naprawdę potrzebują. Naszym głównym zadaniem było zorganizowanie zbiórki produktów na terenie szkoły oraz w trzech sklepach. W tym miejscu chcielibyśmy szczególnie podziękować "Delikatesom u Cybulskich", sklepowi "ABC" należącemu do p. Wawrowskich oraz sklepowi "U Pawła", którego właścicielem jest pan Paweł Chrzanowski. Właśnie te przedsiębiorstwa wsparły naszą akcję, za co im dziękujemy.
BT: Proszę o podsumowanie akcji.
O: Z zebranych produktów udało nam się wesprzeć 10 rodzin uczniów naszej szkoły oraz 2 rodziny spoza niej, które są objęte akcją :"Szlachetna paczka".
BT: Czy uważacie, że wasza praca to wolontariat?
O: Tak. Uważamy, że jest to jak najbardziej wolontariat, który dostarczył nam wiele radości. Jest to bardzo miłe, jeśli możemy bezinteresownie wesprzeć tych, którym los nie dał zbyt wiele.
BT: Czy w przyszłym roku zostanie zorganizowane podobne przedsięwzięcie?
O: Oczywiście, postaramy się zorganizować tego typu akcję ponownie w przyszłym roku, także w okresie przedświątecznym. Jak to mówią, pomocy nigdy za wiele, a ofiarowane dobro zawsze powraca do tego, który je ofiarował.
BT: Dziękuję za rozmowę.
Kuba Cieślak
Magia świątecznej pomocy
"Szlachetna Paczka" - lekcja współczucia i dobroci dla potrzebujących.
Bez Tytułu Reaktywacja
Pachnie choinka, migoczą kolorowe światełka, a w tle słychać radosne śmiechy i dźwięki świątecznej muzyki. Wszystkim wokół udziela się atmosfera świąt i szerzy się chęć pomocy. Wszystko to za sprawą "Szlachetnej Paczki". Zanim jednak nastąpił punkt kulminacyjny, poprzedził go szereg przygotowań.
Nauka czyni wolontariusza
Każdy wolontariusz, zanim zasłuży na to miano, musi ukończyć szkolenie i wykazać się wiedzą poprzez rozwiązywanie tekstu. Jest to punkt bardzo ważny. Wolontariusze muszą być przygotowani do postawionego przed nimi zadania. Stają przed sprawami delikatnej natury, sprawami ludzkiej biedy i niedoli. Młodzi ludzie poświęcają swój czas i pokłady uczuć dla sprawy. Są to osoby z Czerwińska, Płońska, Raciąża i Wyszogrodu. Zebrali się dzięki jednemu młodemu człowiekowi, jego zaraźliwemu entuzjazmowi, Bartoszowi Deji (Lider rejonu - Czerwińsk i okolice).
Od słów do czynów
Tytuły wolontariuszy nadane, więc czas przejść do pracy. Prężnie działający młodzi ludzie poszukują najbardziej potrzebujących i przeprowadzają z nimi wywiad by zapoznać się z sytuacją. Bardzo często wizyta wolontariusza jest okupowana łzami i ogromnym smutkiem w sercu. Gdy rodzina zostanie oceniona na spełniającą warunki przystąpienia do akcji, jest wprowadzona do bazy. Bywa, że opisy są odsyłane do poprawki, ponieważ autorowi umknął szczegół, który dla darczyńcy może odgrywać dużą rolę. Po szeregu poprawek, korekt na wyższych szczeblach, rodzina trafia do serwera dla darczyńców.
"Darczyństwo" czas zacząć
Następuje moment, w którym wszyscy wolontariusze z niecierpliwością i w napięciu oczekują na wybór ich rodziny przez darczyńcę.
Bez Tytułu Reaktywacja
W tym roku nasz rejon odniósł niebywały sukces! Wszystkie rodziny umieszczone w bazie (ponad 80) otrzymają paczki. Wśród darczyńców znaleźli się: burmistrz miasta Płońsk, burmistrz Wyszogrodu, wójt Czerwińska oraz starosta płoński. Bardzo ważne jest także wsparcie finansowe, które przeznaczane jest na opłacenie przewozu podarunków oraz skromny poczęstunek dla darczyńców. Dużego wsparcia udzielił nam bank BGŻ, oddział w Płońsku pod dyrekcją Pani Zofii Rzepińskiej.
Chwila oddechu
Dopiero po tym szeregu działań wolontariusz może spotkać się z darczyńcą w magazynie. Rodzinna atmosfera, wszechobecna radość napełniają serca zaangażowanych zapałem do pracy na przyszły rok. Gdy paczki trafiają do rodzin, ich łzy wzruszenia są potwierdzeniem tego, że na świecie wciąż są dobrzy ludzie.
Aleksandra Suwińska
Problemy wolontariuszy
Bez Tytułu Reaktywacja
Wielu wolontariuszy zmaga się z pogardą, niezrozumieniem, a nawet agresją. Co jest przejawem obojętności lub znieczulicy?
Oto kilka wybranych negatywnych doświadczeń:
*przechodzień twierdzi że wolontariusz jest oszustem;
*osoba uważa, że dary nie są dla prawdziwie potrzebujących;
*wolontariusz naraża się na ubliżanie, wyzwiska;
*może nawet paść ofiarą pobicia;
Bardzo podatni na takie problemy są ludzie niedoświadczeni, przez co często rezygnują z dalszej pracy wolontariackiej.
Jeśli nie chcesz pomagać, pozwól robić to innym.
Współczesny młody człowiek, oprócz obowiązku szkolnego decyduje się na wiele zajęć dodatkowych, dlatego też często młodzi ludzie zwyczajnie nie mają wolnego czasu, który mogliby poświęcić na pracę wolontariusza.
Kolejnym powodem niskiego zaangażowania w wolontariat może być brak wiedzy na temat możliwości współpracy z organizacjami zajmującymi się taką działalnością. Młodzi ludzie często nie wiedzą jak zrobić ten pierwszy krok, który byłby początkiem ich przygody z wolontariatem. Częstą demotywacją jest ogrom nakładu pracy. Również strach przed trudnymi sytuacjami jest pewnym rodzajem zniechęcenia.
Przełamaniem niechęci jest sama świadomość pomocy potrzebującym, dlatego na szczęście wiele młodych ludzi nie zważając na przeciwności, decydują się na ten szczytny gest. Co z tego, że ktoś mi ubliża, skoro mogę zobaczyć szczery uśmiech uszczęśliwionego dziecka?
Reasumując, każdemu wolontariuszowi należy się szacunek za to, że poświęcił swój czas i chęci dla innych, mimo wielu trudności. Czytelniku, dostrzeż jego nakład pracy i nie bądź obojętny, pomyśl, zanim powiesz coś nieodpowiedniego. Polska wypada słabo na tle innych krajów, co do procentowego udziału ludności w wolontariacie, więc każdy jest na wagę złota.
Adam Kalinowski
Pomoc obowiązkiem
Ksiądz Paweł Gniadkowski jest wikarym parafii p.w. św. Wojciecha w Raciążu. Do jego obowiązków należy m. in. posługa duszpasterska w Zakładzie Opiekuńczo - Leczniczym w Kraszewie - Czubakach. Postanowiłem z nim porozmawiać o tym, jakie są jego wrażenia na temat współpracy z zakładem.
Bez Tytułu Reaktywacja
Bez Tytułu: Jak długo ksiądz współpracuje z Zakładem Opiekuńczo - Leczniczym w Kraszewie - Cubakach?
Ksiądz Paweł Gniadkowski: Przede wszystkim tego, co robię w tym zakładzie, nie nazwałbym „współpracą”. Jest to jeśli mogę tak powiedzieć, normalna posługa księdza, która wpisuje się w powołanie kapłańskie. Mój związek z Zakładem Opiekuńczo - Leśniczym w Kraszewie - Czubakach zaczął się w ostatnim tygodniu sierpnia 2009 roku. Były to pierwsze dni mojej posługi duszpasterskiej w Raciążu.
BT: Na czym w takim razie polega księdza posługa?
P.G: Odpowiem krótko. Do moich obowiązków należy sprawowanie Mszy św. w niedziele i święta nakazane, oraz udzielanie sakramentów spowiedzi i namaszczenia chorych.
BT: Czy praca z ciężko chorymi ludźmi jest trudna?
P.G: Czy trudna? Hmm… ciężko powiedzieć. Na pewno jest specyficzna. Wymaga cierpliwości, delikatności w rozmowie, ale najważniejsza według mnie jest umiejętność słuchania. Szczególnie potrzebna jest w kontakcie z chorymi przebywającymi w hospicjum. Ci ludzie bardzo potrzebują kogoś, komu się wyżalą, komu opowiedzą swoją historię. Czasem wystarczy zwykły uśmiech.
BT: Czy według księdza każdy nadaje się do takiej pracy?
P.G: Pamiętam rozmowę z jedną z pielęgniarek. Wracaliśmy z hospicjum, gdzie udzielałem sakramentu namaszczenia chorych. W hospicjum jest specyficzny zapach i bardzo długo nie mogłem się do niego przyzwyczaić. Zaczęliśmy rozmawiać o pracy w takiej placówce. Powiedziałem, że nie mógłbym tam pracować ze względu na ów zapach. Dodałem też, że praca tutaj jest powołaniem. Myślę, że jeśli ktoś go nie ma, to będzie się męczył i nie wytrzyma. Wychodzi na to, że nie każdy się nadaje do tak specyficznej pracy.
BT: Czy ksiądz wie, w jaki sposób pracownicy ZOLu opiekują się mieszkańcami ośrodka?
P.G: Szczerze powiem, że nie. Myślę, że jest to typowa opieka lekarska, a praca lekarzy i pielęgniarek nie różni się od tej w innych szpitalach.
BT: Czy mógłby ksiądz opowiedzieć sytuację, która najbardziej była wzruszająca?
P.G: Trudno taką wskazać. Najczęściej łączą się one z wizytą w hospicjum. Trudne są chwile, gdy spotyka się kogoś czekającego na śmierć. Choć ta, którą przytoczę jest z innego oddziału. Pamiętam młodego człowieka, który poprosił o spowiedź. Był w bardzo ciężkim stanie. Do ZOLu trafił po szeregu operacji, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. A jego nieszczęście zaczęło się od młodzieńczej fantazji i skoku do wody na główkę. Okazało się, że było płytko… Tu, w Kraszewie, liczył na dojście do zdrowia dzięki rehabilitacji. Był pełen nadziei i chęci życia. Wierzył, że się uda.
Bez Tytułu Reaktywacja
Po rozmowie obaj pełni optymizmu rozstaliśmy się. Mijały dni, tygodnie… Ponownie trafiłem na jego oddział: jego stan się pogorszył. Widać było, że życie z niego uchodzi. Udzieliłem mu sakramentu namaszczenia chorych, a w niedługim czasie dowiedziałem się, że zmarł. Moją radością jest to, że odszedł pojednany z Panem Bogiem.
BT: Czy według księdza praca w ZOLu jest swego rodzaju wolontariatem?
P.G: Nie uważam siebie za wolontariusza w ZOLu. Po prostu staram się tam realizować swoje kapłańskie powołanie. Wydaje mi się, że wolontariusze w tego typu placówkach są potrzebni. Ma to obustronne korzyści. Pacjenci, szczególnie ciężko chorzy, dzieci mają z kim spędzić czas. Młodzi ludzie zaś uczą się empatii oraz współczucia.
BT: Dziękuję za rozmowę
Kuba Cieślak
Zdaniem Kościoła
W poszukiwaniu pełnego obrazu sprawy wolontariatu w naszej lokalnej społeczności, postanowiliśmy zapytać o zdanie przedstawicieli Kościoła w naszym mieście. Rozmawialiśmy z ks. Marcinem Markiewiczem. Ustosunkowanie się do jego wypowiedzi pozostawiamy czytelnikom.
Bez Tytułu Reaktywacja
Co Kościół sądzi o wolontariacie?
Gdyby nie wolontariat, to w Kościele wiele spraw nie byłoby zrobionych tak, jakby sobie Pan Bóg tego życzył. Praktycznie od średniowiecza w wielu zakonach stawiano na wolontariat, sprawy szkolnictwa, opieki społecznej, szpitali. Kościół bardzo ceni sobie wszystkich, którzy poprzez Czerwony Krzyż, czy też inne grupy formalne i nieformalne udzielają się. To bardzo ważne, że pomagają różnym osobom, choćby tak, jak robili to uczniowie naszej szkoły, poprzez organizację zbiórki dla potrzebujących. W tym roku Caritas zorganizował świeczkę wigilijną, za której sprzedaż świadczone są posiłki, czy też inna pomoc. Kolonie Caritas organizowane są właśnie za te pieniądze. Wielu młodych ludzi przed Bożym Narodzeniem gromadzi się w nieformalnych grupach społecznych, pomagając tym, którzy są słabo przygotowani do świąt. Ostatnio była podana informacja w telewizji odnośnie motocyklistów, którzy zrobili zbiórkę i przekazali pieniądze na cele charytatywne. Podobna rzecz ma się w wielu innych miastach, gdzie nawet starsi, renciści i emeryci organizują zbiórki i przekazują fundusze czy to przez Caritas, czy bezpośrednio do zainteresowanych osób.
Jak ksiądz ocenia przydatność prowadzonych przed świętami akcji charytatywnych np. „Serce sercu”?
Jest to akcja bardzo pozytywna, gdyby nie ona, to w wielu rodzinach święta Bożego Narodzenia przypominałyby zwykły dzień, a dzięki takiej pomocy te święta mogą być radośniejsze. Najważniejsza rzecz, że dzieci będą miały powód do uśmiechu.
Bez Tytułu Reaktywacja
Jak wygląda, według księdza, idealna akcja charytatywna?
Pomoc potrzebującym - to jest główny cel. Złą rzeczą jest zabierać, czyli tak, jak Robin Hood - zabierać bogatym, a dawać biednym. Na to Kościół patrzy bardzo negatywnie, bo to jest kradzież.
Jak ksiądz zapatruje się na działalność WOŚP - u?
Oceniłbym dobrze, gdyby wszystko zostało uczynione zgodnie z założeniami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Spełniałaby swoją rolę, pod warunkiem, że wszystkie zbierane ofiary z racji WOŚP - u byłyby przeznaczane zgodnie z założeniami. Jeżeli natomiast te pieniądze przeznacza się są na wynagrodzenia za różne czynności, wykonanych w ramach Orkiestry Świątecznej Pomocy, to jest to niezgodne z celem akcji charytatywnych. Krocie pieniędzy idą nie na cele WOŚP, tylko na reklamy. Jak można reklamować coś, a potem się okazuje, że fundusze, które powinny być zebrane na ten cel są przeznaczone na coś innego? O tym się nie mówi. Opinia publiczna o takich sprawach nie jest informowana. Za swoją prace kamerzyści i speakerzy dostali wynagrodzenie od Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie wiadomo, czy ci, którzy byli pośrednikami też z tej racji nie zarobili. Jeżeli wszystko wykonywane byłoby zgodnie z założeniami WOŚP, byłoby w porządku.
Czy Caritas wywiązuje się ze swoich obowiązków, czy potrzebuje też innych organizacji, np. "Serce sercu”, WOŚP?
Potrzebuje, ponieważ Caritas sam z natury nie obejmie wszystkich. Nie pomoże wszystkim sam i po to są inne organizacje, które wspierają się wzajemnie. Tu nikt nikomu nie przeszkadza, jeden drugiemu pomaga i to ma sens. Skoro są potrzebne, to dlaczego proboszcz naszej parafii zwrócił uwagę na zbędność innych organizacji, gdyż Caritas sobie z tym radzi?
Należy się zastanowić, czy ta pomoc świadczona przez inne organizacje jest naprawdę przeznaczona dla potrzebujących?
Tak to była akcja „Serce Sercu”.
A czy wolontariusze byli godni zaufania? Sprawa nie jest mi znana, trzeba zapytać proboszcza.
Chodzą słuchy, że dary Caritasu nie trafiają do prawdziwych potrzebujących.
Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca, gdyż jest to wtedy nadużycie. Kościół bardzo zwraca uwagę na takie sytuacje i stara się im zapobiegać.
Była jeszcze jedna sytuacja: pewna pani zrobiła awanturę za to, że otrzymała za małą pomoc. Jak ksiądz, jako przedstawiciel Kościoła, skomentuje takie zachowanie?
Takie zachowanie jest godne napiętnowania, widać że taka osoba żeruje tylko na pomocy.
Dziękuję za rozmowę.
Adam Kalinowski
Kamil Domańśki
Bez Tytułu Reaktywacja
Pomaganie jest trendy Postanowiliśmy zapytać się o to, jak postrzegają pracę wolontariatu uczniowie i pracownicy naszej szkoły. Serdecznie dziękujemy osobom, które odważyły się stanąć przed kamerą i odpowiedzieć, czy są pozytywnie nastawieni do bezinteresownej pomocy.
Aleksandra Tobolska
Aleksandra Przygucka
Jakub Nowakowski
Kamil Domański
W rytmie Euro
Bez Tytułu Reaktywacja
Dla chcącego nic trudnego
Akcja ta została zorganizowana dla wszystkich osób, które ukończyły 18. rok życia i potrafią się komunikować za pomocą języka angielskiego. Szczególnie chętnie poszukiwane są osoby niepełnosprawne i powyżej 50-tego roku życia. Niezależnie od tego jaki się ma zawód czy status majątkowy, każdy może zostać wolontariuszem.
Aby nim zostać, należy najpierw wypełnić formularz elektroniczny. W nim wybieramy m.in. w którym Mieście Gospodarzy chcielibyśmy działać: Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, czy Poznaniu. Następnie zgłaszający się będzie wezwany na rozmowę rekrutacyjną, która rozstrzygnie, czy dana osoba nadaje się na sportowego wolontariusza. Potem czekają go już tylko szkolenia.
Jakie korzyści?
Wolontariat Miast Gospodarzy to przede wszystkim wspaniałe przeżycie. Możemy poznać wielu nowych ludzi, którzy również rozpoczynają taką działalność, lub jest to tylko część. Jeśli i nam się ona spodoba, to dzięki nowym kontaktom będziemy mogli dowiadywać się o nowych tego typu przedsięwzięciach i nabywać doświadczenie. Jest to również świetna okazja do poznania organizacji meczów zza kulis. Każdy wolontariusz otrzymuje oficjalny certyfikat, który określa gdzie i ile czasu sprawował stanowisko, a także przez jakie przebył szkolenia. To bardzo dobre rozwiązanie dla ludzi poszukujących pracy. Pomoc zawsze mile widziana
Głównymi zadaniami wolontariuszy będzie udzielanie informacji kibicom oraz mediom, poprzez bezpośrednie rozwiązywanie problemów lub przez infolinię. Można być członkiem patrolu medycznego lub nawet pomagać dziennikarzom w przygotowywaniu konferencji prasowych. Wybór jest bardzo szeroki.
Jeśli uważasz, że to coś dla ciebie to zgłoś się już teraz! Zapisy trwają do drugiej połowy stycznia.
Patrycja Ambrochowicz
Potrzebujący - nie tylko człowiek
Bez Tytułu Reaktywacja
Zimą dzień staje się krótki. Dokarmianie ptaków ułatwi im przetrwanie najcięższych zimowych mrozów.
Ptaki, które spotykamy na balkonie lub w ogrodzie, chętnie zjedzą z naszego karmika nasiona słonecznika, maku, czy pszenicy.
Sikorkom podajemy surową słoninę bez soli. Oprócz korzyści, jakie wynikają z dokarmiania, trzeba mieć także na uwadze negatywne jego skutki. Podobnie jak w przypadku ludzkich zgromadzeń. W karmniku, gdzie spotykają się różne gatunki ptaków, ułatwiony jest przepływ zarazków chorobotwórczych - inaczej mówiąc ptasie choroby.
Innym niebezpieczeństwem są drapieżniki, które mogą wykorzystać karmniki jako miejsce polowań. A więc istnieje problem, czy ptaki rzeczywiście potrzebują naszej pomocy. Aktualnie spotykamy u nas kilkaset gatunków ptaków, z czego część zimuje w naszym kraju.
Jak one to zrobiły, że mimo tylu mroźnych zim dotrwały do dziś? Gatunki przetrwały niekorzystne warunki pogodowe, poradziły sobie z mrozami i zawiejami - oczywiście kosztem pewnej frakcji osobników.
Tak jest skonstrułowana przyroda, że nie wszystkie osobniki doczekają naturalnej śmierci. Część ginie w pyskach drapnieżników, a inne na skutek niekorzystnej pogody.
Tak więc nasze dokarmianie z pewnością nie jest bezwzględnie konieczne i powinno się je traktować bardziej w wymiarze edukacyjnym oraz jako wyczulenie na potrzeby przyrody, na szacunek do niej i potrzebę jej ochrony.
Jeżeli mimo wszystko zdecydujemy się dokarmiać ptaki, to musimy pamiętać o ważnych zasadach:
1.Zabezpieczenie karmnika przed drapieżnikami.
2.Dokarmianie rozpoczynać późną jesienią, a kończyć wiosną.
3.Regularnie uzupełniać pokarm.
4.Co jakiś czas czyścić karmnik.
Mateusz Listkowski
Stopka redakcyjna
Bez Tytułu Reaktywacja
Opiekun:
P. Edyta Obrębska
Redaktor Qmama:
Łukasz Liberacki
Zastępca Redaktora Qmama:
Patrycja Ambrochowicz
Sekretarz:
Kamil Domański
Komiks
Gabriela Świder Okładka:
Aleksandra Tobolska
Grafik:
Jakub Nowakowski
Korekta:
Kuba Cieślak
Dziennikarze:
Dorota Żelechowska
Aleksandra Suwińska
Aleksandra Przygucka
Filip Sawicki
Adam Kalinowski
Mateusz Listkowski