Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






Reportaże / Felietony / Relacje z życia szkoły / Recenzje / Ankiety / Rozrywka / Konkursy

Ze szkoły Temat numeru Wydarzyło się Wolontariat Wydarzyło się Wolontariat / Film Redakcja

Antrakt - Młodzieżowy Organ Prasowy ZSO nr 2, ul. Partyzantów 25, 44-113 Gliwice

Oceny nadszedł czas... Z Sandrą Tomczyk rozmawia Łukasz Brzeziński Jestem wolontariuszem, bo... Turniej Jednego Wiersza E - wolontariat Maraton Pisania Listów Uwierzyć w młodzież Marcin Bąk - redaktor naczelny; Ewelina Jakubowska, Aleksandra Cecuga, Magdalena Kotwas, Magdalena Wójcik, Marysia Dziech, Patryk Gawłowski, Michał Maciąg. Opiekun merytoryczny: Paweł Lekszycki KOŃCZ WAŚĆ, KOMPA OSZCZĘDŹ!



Przeanalizowałem dziś stronę szkoły z nadzieją na odnalezienie czegoś, co wybudziłoby mnie z hipnotyzującego działania komputera. Moją uwagę przykuły dwa punkciki. Były to  zastępstwa i film, a dokładniej 14-minutowy kałasznikow krzepienia inwencji twórczej o tytule "Uwierzyć w młodzież". Mniej więcej w połowie seansu doszedłem do wniosku: to jest to! I wtem zapaliła się czerwona lampka, bynajmniej nieoznaczająca przegrzania procesora: co dla licealisty może być lepsze i co ciekawsze od przeglądana czyichś foci na facebooku? Co może zainspirować na tyle, żeby zwrócić uwagę na to, co się po tej nieszczęsnej 15. godzinie dzieje poza wyrzuceniem PieCyka przez okno, brakiem internetu czy ogromnym laggiem na serwerze? A w końcu - co pomogłoby rozładować stres i przyniosło korzyści? I czy ludzie odpowiedzialni za codzienną rzeź mogą tchnąć coś ciekawego w kilka ławek, podłogę i telewizor? Odpowiedź brzmi - mogą. Dzięki nim mamy noc filmową i ciekawe happeningi, jak: Turniej Jednego Wiersza, warsztaty dziennikarskie i Maraton Pisania Listów. Jednakże mają one miejsce stosunkowo za rzadko, a szkoda, bo naprawdę wyrywają z kapci. Filip Bryła Oceny nadszedł czas…
Nauki jest sporo, lecz zawsze znajdziemy czas na żarty i wygłupy - mówi Sandra Tomczyk z klasy I LO.


Od chwili pierwszego dzwonka minęły już cztery miesiące. Dla uczniów, szczególnie klasy I liceum, był to szczególny czas. Nowa szkoła, nowe znajomości, nauczyciele i wychowawca. Czy czują się oni dobrze w naszej szkole? Czy jest tak, jak to sobie wyobrażali, składając podanie do VI LO w Gliwicach? Opowie nam o tym uczennica klasy I LO, Sandra Tomczyk. ŁB.:  Cześć Sandro. Powiedz, jak postrzegasz pierwsze miesiące pracy w nowej szkole? ST.:  Pierwsze miesiące minęły świetnie! Obawiałam się, że klasa może się nie „zgrać”, każdy będzie czuł się wyalienowany, tak się jednak nie stało, nauki jest sporo, lecz zawsze znajdziemy czas na żarty i wygłupy. ŁB.:  Jak oceniasz swojego wychowawcę i nauczycieli? ST.:  Wychowawca, Pan Paweł Lekszycki, jest sympatycznym człowiekiem z poczuciem humoru. Ma dużą cierpliwość, bo nasza klasa "daje popalić”. Nauczyciele są wymagający, ale na ogół, jeśli się nie podpadnie, są mili i można z nimi porozmawiać.

Mam tutaj starych znajomych, z którymi ciężko zachowywać się rozsądnie. Jednak patrzę inaczej na przyszłość, zaczynam myśleć nad tym, co będzie, jak na przykład nie zdam matury lub życie ułoży się nie tak jak powinno - mówi Sandra Tomczyk.

ŁB.:  Czy wśród swoich rówieśników spotkałaś się z opinią dotyczącą słabego poziomu naszego liceum? Jeśli tak, to co o tym sądzisz ?  ST.:  Zdarza mi się słyszeć, że nasza szkoła ma niski poziom i osoby kończące ją nie są wykształcone, z czym nie mogę się zgodzić, ponieważ w każdej szkole jest ten sam program nauczania, a nasi nauczyciele dobrze go realizują. Mamy również wysoki procent zdawalności matury. ŁB.:  Czy jako uczennica szkoły średniej czujesz się bardziej dojrzała, odpowiedzialna? ST.:  Dojrzalej? To nie bardzo, mam tutaj starych znajomych, z którymi ciężko zachowywać się rozsądnie. Jednak patrzę inaczej na przyszłość, zaczynam myśleć nad tym, co będzie, jak na przykład nie zdam matury lub życie ułoży się nie tak jak powinno. ŁB.:  Czy chciałabyś coś zmienić w swojej szkole? ST.:  W zasadzie, jeśli wszyscy uczniowie dostaną szafki, to reszta jest na swoim miejscu. Nie można wymagać zbyt wiele od tak małej szkoły. ŁB.:  Gdybyś miała wybierać jeszcze raz, wybrałabyś ponownie "szóstkę"? Czy możesz polecić VI LO trzecioklasistom, którzy są w sytuacji, w której powoli muszą rozglądać się za szkołami średnimi? ST.:  Mój wybór raczej nie zmieniłby się, lubię tę szkołę, wiem, czego można od niej oczekiwać. Owszem, chętnie ją polecę. Panuje tu miła atmosfera, pracują mili nauczyciele. ŁB.:  Dziękuję Ci  Sandro, za poświęcony czas i podzielenie się swoją opinią. ST.:  Również dziękuję. Rozmawiał Łuksz Brzeziński Turniej Jednego Wiersza
Nikt chyba nie przypuszczał, że w zwyaczjnym liceum, takim jak nasze, może się znaleźć taka ilość talentów poetyckich.


Dnia 2 grudnia 2011 r. w naszej szkole miało miejsce niecodzienne wydarzenie. Był nim Turniej Jednego Wiersza organizowany przez naszego nauczyciela języka polskiego, Pana Pawła Lekszyckiego. Impreza ta miała na celu rozbudzenie poetyckich talentów wśród młodzieży. Z naszej szkoły w Turnieju brało udział 6 osób. W jury konkursu zasiedli: znamienity polski poeta - Maciej Melecki oraz krytyk literacki, redaktor "artPapieru" - dr Wojciech Rusinek. Turniej poprzedziło spotkanie autorskie Macieja Meleckiego, który przeczytał nam wiersze ze swojego najnowszego tomiku poezji. Zaraz po tym uczestnicy konkursu zaczęli wypytywać go o jego twórczość i o to  jak zaczynał swoją przygodę z poezją.

W Turnieju wzięły udział 23 osoby. Jury w składzie: Maciej Melecki - poeta (przewodniczący). Wojciech Rusinek - krytyk literacki, redaktor internetowego magazynu "artPapier" oraz Paweł Lekszycki (sekretarz jury) pierwszą nagrodę przyznało Aleksandrze Rolnik (Technikum nr 11 w Gliwicach), drugą - Marii Kępce (ZSO nr 3), a trzecią - Natalii Pasterak (II LO im. Walerego Wróblewskiego). Wyóżnienia otrzymali: Paulina Kaczyńska i Michał Bobrowski (VI LO).

Wreszcie rozpoczął się konkurs. Młodzi poeci prezentowali swoje wiersze. Jedne były smutne i spokojne, inne zabawne i wprawiające w wesoły nastrój. Słowem: podczas turnieju nikomu się nie nudziło i każdy znalazł w nim coś dla siebie. Wszyscy uczestnicy wykazali się niezwykłą inwencją twórczą. W przerwie, podczas której jury obradowało nad werdyktem, można było zakupić ciasto lub sok. Kiedy nareszcie ogłoszono werdykt, okazało się, że zwyciężyła Aleksandra Rolnik z Technikum nr 11, a Michał Bobrowski i Paulina Kaczyńska z naszego liceum zostali wyróżnieni. Uważam, że konkurs był jak najbardziej udany i że wszyscy czegoś się nauczyliśmy, jednocześnie świetnie się bawiąc. "Turniej stał na bardzo wyrównanym, przyzwoitym poziomie, cieszę się, że nasi uczniowie zostali dostrzeżeni przez tak szacowne jury. Zapraszam na kolejne edycje turnieju"- powiedział Paweł Lekszycki, podsumowując konkurs. Wydaje się, że takie wydarzenia powinny być organizowane w naszej szkole częściej, ponieważ kształcą młodych ludzi i dają im szansę na rozwijanie swoich umiejętności. Piotr Czerwik KONIEC ŚWIATA
ALEKSANDRA ROLNIK


Nie jestem na to gotowa Prezydent mówi o spokoju Demonstracje trwają Siedzę z brudną od kawy filiżanką Jak co rano Nie wiem czy to zniosę Kolejny dzień gryziemy powietrze Karambol na autostradzie Pip, zostaw wiadomość To już było Może jednak spróbuję Wybiegam z domu Trzydzieści ofiar Popielato – biały pies Codziennie koniec MORDERCZE KARTONY
PAULINA KACZYŃSKA


Dnia pewnego, słonecznego Wstałam z rana roześmiana Śniadanie zjadłam i padłam. Mordercze Kartony na ulicach grasują Leżą sobie z rzadka Każdy zerka na nie z ukradka A one takie niewinne nie groźne Czekają, nowej ofiary szukają. Jechała sobie raz Hanka co bardzo kocha swego męża Marka Ulicą sunie jej wóz. Spokojna, trochę zmęczona Hania Nie spodziewała się z kartonami spotkania kolejny zakręt, do domu już blisko Bezduszne Kartony zniszczą to wszystko. Hanka nad samochodem nie zapanowała I w kartony te wjechała. Marek bardzo ucieszony W Cartoon Network szuka żony. MICHAŁ BOBROWSKI
ROMEO


Romeo, gdy Cię pierwszy raz ujrzałam na twą twarz nie spoglądałam. Pod klub podjechałeś wypasionym wozem, kolego, a kasą szastałeś na prawo i lewo. Nieważne, że pieniądz jest z banku, a wóz jest od ojca, ważny jest lans pod klubem w okolicach dworca. Pewnym krokiem podchodzisz do baru, kupujesz dwa drinki i szukasz towaru. Parkiet prześwietlasz jak rentgen doktora. W końcu znajdujesz ofiarę właściwą, zapraszasz do siebie, kupujesz jej piwo. Rozmowa się klei jak mucha do sieci. I wreszcie, po trudzie i znoju, wychodzisz z nią do pokoju. Przychodzisz do domu, patrzysz, a w progu ojciec wkurzony o samochód pyta. Dziewczyna patrzy zdziwiona, a później zaniepokojona odchodzi zdumiona: "Jak mogłam uwierzyć takiemu głupkowi?" Ty krzyczysz do ojca: "I widzisz, co zrobiłeś? Kobietę mi spłoszyłeś!". A morał tej bajki jest taki, że nie liczy się twarz, tylko to  czy w portfelu coś masz. Nasz priorytet: WOLONTARIAT
Dnia 5 grudnia w naszej szkole odbyły się warsztaty dotyczące wolontariatu. Prowadziła je Pani Anna Mańkowska. Na początku opowiedziała nam ona o prezydencji Polski w Unii Europejskiej. Później przeszliśmy do głównego tematu, czyli spraw wolontariatu.


Zostaliśmy podzieleni na trzy grupy, a każda z nich musiała na różnokolorowych kartkach napisać, w jakich akcjach wolontaryjnych braliśmy udział, w jakich brali udział nasi znajomi oraz jakie znamy stowarzyszenia bądź fundacje, zajmujące się udzielaniem pomocy ludziom potrzebującym. Następnie podzieliliśmy się na dwie grupy i w nich przygotowywaliśmy plakaty, na których wskazywaliśmy plusy i minusy bycia wolontariuszem. Po ich prezentacji nastąpiła krótka przerwa, po której obejrzeliśmy film o wolontariacie. Gdy ten się skończył, raz jeszcze podzieliliśmy się na dwie grupy i sami kręciliśmy krótki filmik o wolontariacie. Musieliśmy wcielić się w role: dziennikarza, samotnej matki bądź samotnego ojca, wolontariusza, przechodnia i przedstawiciela władz miasta. Choć nie było to łatwe zadanie, daliśmy radę. Na koniec warsztatów nauczyliśmy się, jak używać programu Qmam, w którym publikujemy naszą gazetkę. Warsztaty były bardzo ciekawe. Dużo się podczas nich nauczyliśmy. Każdy z nas poszerzył swoją wiedzę na temat wolontariatu i dziennikarstwa. Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność w nich uczestniczyć i mam nadzieję, że takie spotkania będą organizowane częściej. Ewelina Jakubowska



PIÓRA NABITE NA OSTRE NABOJE
„Szpalta” to Wojewódzki Przegląd Pism uczniowskich, w którym członkowie naszej redakcji wzięli udział po raz drugi. Wprawdzie nie zajęli miejsca na podium, nawiązali jednak nowe znajomości i zdobyli bezcenne doświadczenie.


Konkurs skierowany jest do redakcji działających w szkołach ponadgimnazjalnych. Finał tegorocznej edycji, do którego zgłosiło się 19 zespołów z całego regionu, odbył się w piątek 9 grudnia. Każda redakcja otrzymała własne stoisko, na którym prezentowała bieżące i archiwalne numery własnej gazety. Ocenili je jurorzy, także uczniowie nawzajem przyznawali sobie punkty za warsztat dziennikarski, poruszaną tematykę czy szatę graficzną publikacji. Zwycięska gazeta Zespołu Szkół nr 6 w JastrzębiuZdroju została doceniona za równowagę między poważną publicystyką (felieton o stanie wojennym w Jastrzębiu oczami współczesnego nastolatka) a lekkimi czytadłami (rozmowa z matematyczką trenującą taekwondo). Drugie miejsce zajęli twórcy lajfstajlowokulturalnego pisma III LO w BielskuuBiałej, a trzeci byli uczniowie III LO w Gliwicach zastanawiający się na łamach "Trolla" m.in. nad tym, czy słuszne jest zakazywanie palenia pełnoletnim uczniom. „Niektóre gazety szkolne są tak profesjonalne, że wstyd nazywać je gazetkami” - mówi Jacek Durski, nauczyciel X LO im. Paderewskiego w Katowicach, które już po raz piąty zorganizował Przegląd. Wierzymy, że w przyszłym roku uda nam się sięgnąć po złoto. Przecież jesteśmy zuchwali (źródło: „Gazeta.pl Katowice”) Maraton
Pisania Listów


W ostatnim czasie w mediach wrze o akcji Amnesty International o intrygującej nazwie "Maraton Pisania Listów". Co ma to oznaczać? Uczniowie naszej szkoły co roku biorą udział w niesieniu pomocy więźniom politycznym. Dlaczego w ogóle organizowany jest Maraton Pisania Listów? I jaki jest jego cel? Amnesty International zachęca do brania udziału w tej akcji, aby każdy z nas mógł mieć wpływ na to, w jakiej sytuacji znajdują się ludzie, których prawa są łamane, ale także po to, abyśmy mogli dowiedzieć się więcej o prawach człowieka. Wielu z nas może zadać sobie pytanie, czy listy realnie pomagają. Niezaprzeczalnie tak. W zeszłym roku po Maratonie Femi Peters, który był uwięziony za organizację pokojowej demonstracji w Gambii, został uwolniony właśnie dzięki naszym listom. Jest wiele innych przykładów skuteczności Amnesty International, o których możecie dowiedzieć się na stronie internetowej organizacji. Kto wpadł na pomysł pisania listów? Warszawscy działacze

Czas: 10 grudnia, miejsce: Algieria, Austria, Bermudy, Boliwia, Burkina Faso, Egipt, Hong Kong, Jemen, Kanada, Luksemburg jak i wiele innych krajów na całym świecie... W których mieszkają zwykli ludzie piszący listy. O co chodzi? O pomoc ludziom którzy są bezprawnie więzieni.

Amnesty International. Teraz cała akcja jest znana na całym świecie i z roku na rok przynosi lepszy skutek. Gdy pytamy stałych bywalców Maratonu, dlaczego w nim uczestniczą, odpowiadają nam, że niesienie pomocy sprawia im ogromną przyjemność.  Takie zwykłe napisanie listów, jest dla mnie nie tylko formą wsparcia, ale także dobrą zabawą. Gdy napiszesz trzydzieści listów, czujesz ogromną satysfakcję, że zrobiłeś coś dobrego - opowiada Piotr. W naszej szkole Maraton jest organizowany od 4 lat. Wszyscy uczniowie, jeśli tylko zechcą, mogą dołączyć się do przedsięwzięcia. W tym roku wystarczy stawić się w szkole 10. grudnia w godzinach 9-20. Oprócz pisania listów, co oczywiście jest głównym celem spotkania, będą zorganizowane konkursy, organizatorzy przewidzieli również ciepły posiłek i słodki poczęstunek. Malwina Starzyńska JESTEM WOLONTARIUSZEM, BO...



Coraz więcej ludzi uczestniczy w różnego rodzaju wolontariatach i coraz częściej pada pytanie, dlaczego to robią. Odpowiedzi może być kilka, a to, która jest prawdziwa, wie tylko sam wolontariusz, bo co innego powie rodzicom, co innego znajomym. Wolontariat w definicji to  dobrowolna, nieodpłatna i systematyczna praca na rzecz osób potrzebujących. Wynika z tego, że wolontariuszem zostaje się z chęci pomocy innym, często jednak wolontariusz to osoba, która szuka pomocy dla siebie i poprzez pomaganie innym chce odkryć swoje "powołanie", znaleźć się wśród ludzi lub poczuć lepiej. W ogromie obowiązków, jakie na nas spoczywają (nauka, zajęcia dodatkowe, obowiązki domowe, w niektórych przypadkach praca) wolontariat zdaje się być czymś zbędnym nie tyle dla nas, co dla naszych rodziców. Niejednokrotnie słyszałam o sytuacjach, w których to właśnie rodzice namawiali lub nakazywali rezygnację z pomagania innym i to chyba właśnie wtedy pojawił się argument, popierający wolontariat, który podoba się każdemu rodzicowi, a mianowicie: "mamo, tato, robię to dla tych dodatkowych punktów na studia". W tym wypadku sądzę, że całkowicie zatraca się sens wolontariatu, bo te dodatkowe punkty



są naszą zapłatą i czerpiemy z tego bezpośrednią korzyść. Pokrzepia mnie jednak fakt, że ten argument to najczęściej wymówka dla rodziców. Wolontariuszem można być z powołania jak i z chęci "pokazania się" lepiej innym. Wolontariusz z powołania czerpie satysfakcję z pomocy innym, cieszy się tym, co robi, wkłada w to swoje serce i nie oczekuje niczego w zamian, zaś ten, który bierze udział w akcjach wolontaryjnych, by "zabłysnąć", szuka jedynie poklasku i zachwytu nad swoją osobą za "dobre serce" i "poświęcenie". Powiedzmy sobie szczerze - taka osoba nie zasługuje na pochwałę. Są ludzie, którzy decydują się na bycie wolontariuszem bez powodu, "bo tak", "bo koleżanka też to robi", "bo mnie namówili". Szerząca się moda na tego typu zajęcia jest dodatkowym czynnikiem wzrostu liczby wolontariuszy w ostatnich latach (obecnie w Polsce w taką działalność jest zaangażowanych około 2 miliony ludzi). Z jednej strony jest to dobre, bo każda pomoc jest ważna, z drugiej zaś strony moda na wolontariat kiedyś minie i możemy się obawiać, że tak szybko jak wolontariuszy przybyło, może ich ubyć, a raczej nikogo to nie usatysfakcjonuje. Na pewno nie tych potrzebujących, którzy liczą na naszą pomoc. Uważam, że każdy wolontariusz jest potrzebny, bo każda para rąk do pomocy pozwala lepiej zaplanować akcje i nie zmusza do tego, by jedna osoba pod swoją opieką miała zbyt wielu ludzi. Jednak zanim podejmiemy się pracy na rzecz innych, powinniśmy się zastanowić, dla kogo tak naprawdę chcemy to robić i czy jest to zajęcie dla nas, czy się do tego nadajemy. Wkładając w to swoje serce, będziemy bardziej efektowni i szczęśliwsi. Kiedy tego zabraknie, praca ta będzie dla nas o stokroć bardziej męcząca i nie przyniesie pożądanych efektów. Robiąc coś na siłę, krzywdzimy nie tylko siebie, ale i innych. Jak powiedział kiedyś Pino Pellegrino: „Prawdziwe bogactwo to nie to  ile Twoja praca pozwala Ci zarobić, ale to  kim Cię uczyni”. Magdalena Kotwas "WOLONTARIUSZE WSZYSTKICH KRAJÓW - ŁĄCZCIE SIĘ!"



5 grudnia jest Międzynarodowym Dniem Wolontariusza. W tym dniu wolontariusze z całej Polski postanowili w swoich miastach zorganizować happening, który zjednoczy ich wszystkich. W akcji wzięło udział ponad 15 miast z całego kraju. Symboliczna godzina 20 11 jest nawiązaniem do 2011 r. czyli Europejskiego Roku Wolontariatu. Toszek, godzina 16.00 Z nieba zaczyna lecieć grad, pada deszcz, wiatr nieprzyjemnie chłosta po policzkach. Pojawiają się wątpliwości, czy happening będzie miał szansę się odbyć… Ale nie tracimy nadziei. Toszek, godzina 20.00 Udało się! Jak na taką porę roku pogoda zaczyna nam sprzyjać. A co można zobaczyć na toszeckim rynku? Trzydziestu młodych ludzi stoi w ciszy i bezruchu. Nie przeszkadza im nawet pijany mężczyzna, który za wszelką cenę próbuje ich rozbawić, są wytrwali i nieugięci. Aż tu nagle… Na rynku rozbrzmiewa muzyka znanej piosenki „Las Keczup”. Spójrzmy na młodych: nadal nic… Może zamroził ich zimny wicher? Nie! Gdy tylko słyszymy refren, oni nagle budzą się i zaczynają tańczyć, by pokazać, jaką radość daje im pomaganie innym. Toszek, wybija godzina 20.11. Dokładnie w tym momencie płomienie świeczek wzbijają się w górę, tworząc widoczny z lotu ptaka kształt serca. Taki sam obraz mogą podziwiać ludzie w całej Polsce, w swoich miastach. Dziesiątki serc, setki wolontariuszy, tysiące świeczek, miliony uśmiechów… Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i Taniec Belgijski, który pięknie kończy cały happening. Film, który podsumuje ogólnopolską akcję i będzie promował ideę wolontariatu, już niedługo będzie można zobaczyć w serwisie: www.youtube.com Maria Dziech E-wolontariat
Komputer - główne narzędzie pracy wolontariusza?


Wolontariat to dobrowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki rodzinno - koleżeńsko - przyjacielskie. W Polsce ludziom można pomagać na wiele sposobów, na przykład poprzez wspomaganie akcji charytatywnych czy fundacji. Jednak mało osób wie, że można pomagać także bez wychodzenia z domu. Istnieje bowiem taka strona internetowa jak:www.ewolontariat.pl. To właśnie na niej każda osoba, która pragnie w jakiś sposób pomagać innym, może założyć konto i wskazać, jakiego typu działania chce podejmować jako wirtualny wolontariusz. Ewolontariusz niczym nie różni się od "tradycyjnego". Tak jak ów drugi musi mieć motywację i chęć niesienia pomocy, dążyć do poprawy otaczającego go świata i robić to bezinteresownie. Różnica między wolontariuszem a e-wolontariuszem jest taka, że ten drugi wykonuje swoją pracę przez internet, w domu lub w innym miejscu podłączonym do sieci. Internet zmienia się z dnia na dzień, a dzięki tym zmianom otwiera się pole dla coraz to nowych form aktywności. Wśród zidentyfikowanych form działalności e-wolontariuszy znajdują się między innymi: wykonywanie tłumaczeń, edycja tekstów, usługi prawne, poradnictwo, samopomoc i uczenie języków. E - wolontariusze funkcjonują nie tylko w Polsce, ale również w Anglii. My też możemy zacząć pomagać, jest to bardzo proste. Nawet jeśli nie chcemy zostać e - wolontariuszami, to i tak możemy to robić przez internet. Jest wiele stron, na których przez jedno kliknięcie wspieramy innych, dlatego polecam na przykład: www.okruszek.org.pl, http://wyklikajzywnosc.pl, www.pustamiska.pl, www.care2.com/clicktodonate/ .    Ewelina Jakubowska FILM
Tytuł: Uwierzyć w młodzież Scenariusz: Michał Maciąg i Paweł Lekszycki Montaż: Paweł Lekszycki Reżyseria: Michał Maciąg i Paweł Lekszycki Zdjęcia: Michał Maciąg Film przedstawia grupę osób, które mają pomysły na siebie i potrafią je zrealizować.


Reportaż Michała Maciąga i pana Pawła Lekszyckiego mówi nam o grupie młodych ludzi z Toszka, którzy mają pomysły na siebie i potrafią je zrealizować. Dla tych wolontariuszy ich działalność jest ważna, bo uwielbiają pomagać ludziom bezinteresownie, czerpią z tego wiele satysfakcji i, wreszcie, ten sposób spędzania wolnego czasu pozwala im samym się dowartościować. W reportażu wykorzystano fragmenty wywiadów z Zastępcą Burmistrza Toszka - panią Marią NowakKowalską oraz z Dyrektorem Centrum Kultury "Zamek w Toszku" - panią Joanną Karwetą. Oczywiście w filmie wypowiada się również szef projektu  Jakub Mickiewicz oraz osoby tworzące grupę. Nie zabrakło rozmów ze "zwykłymi śmiertelnikami", czyli mieszkańcami Toszka. Przy samym kręceniu reportażu było wiele zabawy i śmiechu, wspomnienia z obejrzenia filmów archiwalnych grupy pokazały dokładnie, jak działa wolontariat. Dla tych młodych ludzi jest on spełnieniem siebie i marzeń, a pomoc dla swojej gminy, Toszka, jest dla nich czymś cudownym, bo to oni wpływają na zmianę życia kulturalnego w tym regionie. Reportaż został wyprodukowany z myślą o XVI. edycji MAM. Forum Pismaków i otrzymał w nim I nagrodę, a jego twórca, Michał Maciąg, tytuł MISTRZA KAMERY. W filmie wykorzystano fragmenty nagrań archiwalnych uczestników projektu "The Freeczasowicze", a także utwór Nemikeya pt. : „Nie ma nic” Materiały archiwalne doskonale ilustrują działania toszeckiej młodzieży, których kreatywność i pasja są godne uznania. Film można obejrzeć na kanale AntraktTV (Youtube), a jego jedynym chyba mankamentem jest średnia jakość obrazu. Moja ocena to 8/10. Lecz jeśli chodzi o działalność wolontariuszy z Toszka, to jestem dla nich pełen podziwu – przyznaję im punktów 10! Marcin Bąk