Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










Allora FELIETON O FELIETONIE Od czego zaczniemy? Najlepiej od początku, czyli od odpowiedzi na pytanie: czym jest felieton? To forma wypowiedzi dziennikarskiej, która łączy w sobie różne style i gatunki. Nie ma określonego przepisu na pisanie dobrego tekstu - felieton jest dobry wtedy, kiedy jest dobry. STR. 3 _____________________________________ ZARAZ! Wyobraźmy sobie taką sytuację, kiedy to mama lub inna osoba, która chce nam podać obiad, krzyczy z kuchni: "Obiad!", oczekuje na naszą szybką reakcję, natychmiastowe przyjście do kuchni i odebranie swojego posiłku. Jednak, kiedy akurat w tym momencie kończę oglądać swój ulubiony serial, lub orientuję się, że zaraz padnie mi telefon i chcąc podłączyć go do prądu nie mogę znaleźć ładowarki. Odpowiadam na głos z kuchni, głośno, lecz spokojnie: "Zaraz!". STR. 5 ______________________________________ MAMO NAPISZ MI ZWOLNIENIE Z WFu! Sport ot zdrowie, więc czemu dobrowolnie rezygnując ze sportu, rezygnujemy ze zdrowia? Pamiętam, jak w szkole podstawowej nikt nie mógł doczekać się wfu. Co się wydarzyło w ciągu tych kilku lat, że pół klasy ucieka z tych lekcji? Przecież te lekcje nie wymagają wielkiego wysiłku, niewiele można zrobić w ciągu zaledwie 45 minut. STR.11 _______________________________________ ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Katarzyna Lipska (OPIEKUN) Patrycja Klempas (Redaktor Naczelna), Bartosz Niewiarkiewicz (Zca Redaktora Naczelnego) Magda Salwoska, Dominika Rękas, Luiza Drzewiecka, Agnieszka Halama, Adrian Hieropolitański,Dagmara Domagała, Martyna Peas

SPIS TREŚCI: Felieton o FELIETONIE................3 ZARAZ!..........................5 Hałasująca komunikacja miejska...........................7 FACEBOOKOWY ŚWIAT...........................9 MAMO NAPISZ MI ZWOLNIENIE Z WFu!............................11 POKOLENIE NIENAWIŚCI..............13 "Wszyscy uśmiechamy się w tym samym języku", czyli telefon do kieszeni - uśmiech na twarzy...........................15 UZALEŻNIENIA MŁODZIEŻY SĄ ZŁE...............................17 UZALEŻNIENIA........19 SZTUCZNOŚĆ NASTOLATEK...........20 FELIETON O  FELIETONIE
Od czego zaczniemy? Najlepiej od początku, czyli od odpowiedzi na pytanie: czym jest felieton? To forma wypowiedzi dziennikarskiej, która łączy w sobie różne style i gatunki. Nie ma określonego przepisu na pisanie dobrego tekstu - felieton jest dobry wtedy, kiedy jest dobry.


Może przez to często jest nazywany trudną formą - nie ma określonych zasad, kierujemy się własnymi przemyśleniami i pomysłami. Do tego trzeba pamiętać, żeby pisać inteligentnie i zarazem dowcipnie, a wisienką na torcie jest dodanie przewrotnej puenty -najlepiej zaskakującej swoją odmiennością, wyraziście i dobitnie zamykająca treść artykułu. Jednak z drugiej strony to jedna z najłatwiejszych form - do tworzenia potrzebujemy jedynie kreatywnego dziennikarza i laptopa, który posłuży za nośnik danych. Sposób pisania? Dowolny. Tematyka? Dowolna. Czego chcieć więcej? Nieważne czy tekst będzie ironią, satyrą, opowiadaniem, groteską, kalamburem, czy jakimkolwiek innym gatunkiem wypowiedzi. Ważne, by pokazał indywidualność twórcy, jego odrębność i poglądy, a także skłonił czytelników do aktywności. Jak myślisz, co oznacza słowo feuilleton? To z francuskiego, a znaczenie jest odzwierciedleniem treści - oznacza zeszycik, odcinek, poszyt czterokartkowy.

Felietony...

Jego historia jest stosunkowo krótka: narodził się ok. 200 lat temu we francuskiej gazecie. Utworzono wtedy stały dodatek z informacjami z podróży, opowiadaniami, recenzjami, przeglądami mody, ogłoszeniami, kronikami wydarzeń tygodnia, a nawet powieściami drukowanymi w odcinkach. Był więc początkowo swego rodzaju śmietnikiem i teoretycznie taki pozostał do dziś. Najważniejsze aby poruszyć w nim tematykę ważną dla społeczeństwa, w sposób luźny i otwarty, dopełniając żartobliwym i lekkim stylem wypowiedzi. Z czasem pojawiły się felietony teatralne , literackie, obyczajowe. Lekka forma zaczęła być związana z konkretnym dziennikarzem, stała się subiektywną wypowiedzią uwolnioną od obowiązków prasowych. Co mam na myśli? to  że felieton uwolnił dziennikarza od nakazu wiernego odwzorowania rzeczywistości, obiektywnego informowania, itd. Cyprian Kamil Norwid już w 1851 roku napisał, że felieton „przypomina pasożytniczą roślinę, oplatającą głazy i drzewa, w rzeźbie to ornament, w muzyce scherzo (żart), w malarstwie – światłocień, w poezji – przemilczenie”. Uznał go za "liryzm polityczny". Inni pisali, że to "fraszka umysłowa" i "różnofarbny motylek literacki". Bądźmy felietonistami, zaglądajmy pod dywan, szukajmy innego spojrzenia na to, co inni uważają za oczywiste. Nie piszmy jak wszyscy, nie myślmy jak wszyscy, bo to w istocie oznacza nasz koniec. Jak więc pisać? Stwórzmy własny styl wzorując się na głównej zasadzie wielkich felietonistów, jaką jest brak zasad. Marek Beylin z Gazety Wyborczej napisał kiedyś, że uczenie pisania felietonów jest jak publikowanie instrukcji wiązania krawata. I tak liczy się wyłącznie to  czy krawat dobrze wygląda - a nie to jaką techniką osiągnięto ten efekt. Patrycja Klempas ZARAZ!
Wyobraźmy sobie taką sytuację, kiedy to mama lub inna osoba, która chce nam podać obiad, krzyczy z kuchni: "Obiad!", oczekuje na naszą szybką reakcję, natychmiastowe przyjście do kuchni i odebranie swojego posiłku. Jednak, kiedy akurat w tym momencie kończę oglądać swój ulubiony serial, lub orientuję się, że zaraz padnie mi telefon i chcąc podłączyć go do prądu nie mogę znaleźć ładowarki. Odpowiadam na głos z kuchni, głośno, lecz spokojnie: "Zaraz!".


Obiad stygnie, mama krzyczy, ale akurat teraz muszę znaleźć ten kabel i podłączyć mój telefon. Przecież posiłek nie zając, nie ucieknie. "Zaraz" to słowo, to właściwie zaraza młodzieży, choć jeszcze sam do niej należę, zauważam, że ten przysłówek jest zdradliwy. Dla nas wszystko może poczekać. Kolega z którym byliśmy umówieni na szesnastą, mija szesnasta trzydzieści, a my nadal nie wiemy którą parę butów wybrać. Praca domowa, która jest zadana na poniedziałek, mija niedzielne popołudnie a my wmawiamy sobie, że zrobimy co do nas należy. A jednak w dzienniku elektronicznym pojawia się jedyneczka. Przez odkładanie swoich obowiązków na "zaraz", zaniedbujemy je. Dlaczego nie możemy zrobić tego teraz? Przecież piękniej by było, gdyby zamiast "zaraz" mama usłyszałaby "Już idę!", kolega nie musiałby czekać, a zamiast jedynki, w dzienniku pojawiła się piąteczka. Przez to słowo pojawia się również drugi problem, a mianowicie nasze lenistwo. Bo po co mamy wykonywać dane czynności teraz, jak możemy to zrobić zaraz, a no właśnie po to, żeby świat był piękniejszy, żeby nikt na nas nie czekał, bo ja na przykład nie

Felietony... Nie traćmy czasu i "zaraz" zamieńmy na "teraz", nie ma na co czekać, mniej istotne rzeczy zostawmy z boku.

byłbym zadowolony, kiedy wracając, zmęczony po szkole, nie dostałbym ciepłego posiłku, a pytając się rodzicielki odpoczywającej na fotelu: "Kiedy obiad?" usłyszałbym: "Nie wiem, zaraz...". W moim przypadku, już całkiem pozbyłem się tego wstrętnego słowa z własnego słownika, czasem zastępuję go słowem: "Chwileczkę", może dlatego, że łagodniej brzmi, a może dlatego, że gdy go używam robię daną czynność przesuniętą o chwileczkę, za chwileczkę? Sam nie wiem. Nie traćmy czasu i "zaraz" zamieńmy na "teraz", nie ma na co czekać, mniej istotne rzeczy zostawmy z boku. Bartosz Niewiarkiewicz Hałasująca komunikacja miejska
Kiedy wsiadamy do autobusu lub do jakiegokolwiek środka transportu, słyszymy jak w uszach młodych gra muzyka. Wszyscy w autobusie słyszą ponieważ większość słuchawek przepuszcza dźwięki, choć ludzie jadący komunikacją chcieli by w spokoju i ciszy wrócić do domu.


Słuchanie muzyki w komunikacji miejskiej uważam za jak naj bardziej dobre ale nie powinni jej słuchać wszyscy do o koła siedzący. Media nagłaśniają ciągle temat o tym jak nie zdrowe jest głośne słuchanie muzyki, przecież od tego można zepsuć słuch, którego raczej nie naprawisz. Ale myślę że w obecnych czasach młodzież się tym nie przejmie. Wiec myślę ze  kiedy wsiądziemy do komunikacji miejskiej wiele razy usłyszymy wydobywające się dźwięki ze słuchawek młodych ludzi, ale czy tylko to są też ludzie którzy rozmawiając przez komórkę w autobusie mówią tak głośno że jesteśmy w stanie dowiedzieć się połowę historii życia tej osoby. Myślę że te dwie rzeczy z łatwością da się zmienić. Jest udowodnione naukowo ze słuchanie muzyki jest relaksujące, więc warto czasem usiąść włączyć muzykę i odciąć

Felietony

się na te parę chwil od rzeczywistości, ale na pewno nie puszczając sobie muzykę w słuchawkach na cały regulator. Muzyka puszczona na cały regulator nie jest na pewno wskazana do relaksowania się. Myślę ze młodzież nie przejmie się za bardzo że  zmęczeni po pracy ludzie wracający do domu komunikacją miejską nie chcą słuchać muzyki która wydobywa się ze słuchawek nastolatka siedzącego obok, tym bardziej nie zniechęci ich fakt że zepsutego słuchu nie da się naprawić. Ale może ludzie opowiadający o swoich problemach w autobusie przejrzą na oczy i zobaczą że przejeżdżają z jednego miejsca w drugie inni pasażerowie są w stanie dowiedzieć się o nich prawie wszystkiego. Młodzież nie przestanie słuchać muzyki na pełen regulator, wiec myślę drodzy podróżnicy komunikacją miejską powinniśmy kupić sobie samochody i dopiero wtedy będziemy mogli wracać z pracy do domu i mieć trochę spokoju. Agnieszka Halama FACEBOOKOWY ŚWIAT
Kto w obecnych czasach nie posiada facebooka, jest na straconej pozycji. Kto go nie zna?


Głównie małe dzieci, które nie zdążyły nauczyć się czytać. Tak, ich na pewno nie interesuje internetowy świat,nie zostały włączone we wszechobecny facebookoholizm. Dawniej korzystaliśmy z komunikatorów i różnych portali typu NK.pl, bądź grono.net- teraz odeszły one do lamusawystarcza nam jedna strona internetowa! Co lepsze, nowe systemy komputerowe na swoich interfejsach umieszczają specjalne aplikacje FB  a niektóre przeglądarki mają już gotowe karty-odsyłacze, aby ułatwić nam kontakt ze znajomymi. Prawda jest taka, że o portalu wiemy wszystko a o naszym istnieniu decyduje profil na fejsiewięc do dzieła! Jeśli jeszcze nie założyłeś konta- nie czekaj, musisz to zrobić jak najszybciej. Zaistnijmy w naszym elektronicznym świecie! W XXI wieku prawdę o człowieku powie Ci.. ilość jego znajomych na FB. Im więcej tym lepiej- nieważne, że grono internetowych przyjaciół jest jak kolekcjonowanie różnorodnych długopisów. Zdarza się, że mamy ich naprawdę mnóstwo, jednak pod udostępnianymi przez nas treściami, jaka ich część pokazuje swoją

Felietony...

obecność? Często kontaktujemy się z ograniczoną grupką znajomych- reszta jest jedynie "liczbą"w profilu. Umieszczanie statusów i prowadzeniu profilu na wszechobecnym FEJSIE można nadać rangę obowiązku. Przecież nie można powstrzymać się od podzielenia się ze światem swoim złym/dobrym/średnim humorem lub pełnym radości wieczorem? Aktualności są zdecydowanie lepsze niż najświeższy program informacyjny. Nie zapominajmy o sweetfociach wstawianych dla lajków. Wytyczmy swoje trendy, dobrze wiemy, które zdjęcie pokazać znajomym, a nawet o której godzinie. 12 00? 13 00? Nie.. Wtedy jest za mało osób z "zielona kropką". Wydaje się, że szczyt facebookowego szaleństwa to czas między 22 00 a 23:00. Jeśli wtedy wstawimy "dobre" zdjęcie, zapewnimy sobie szybki przypływ lajków. Pamiętajmy, że to nie wszystko! Facebook ma wiele innych przydatnych zastosowań. Nie masz okna, lub po prostu nie ma Cię w Warszawie? To żaden problem, wystarczy Ci laptop (co ja mówię -smartfon lub tablet też spełni swoją rolę) i dostęp do portalu społecznościowego. Zwróć uwagę na statusowe przekazy: "śnieeeg"; "i znowu pada"; "jak gorąco.."- z FB dowiemy sie wszystkiego bez wychodzenia z domu. Coraz częściej staje się też miejscem randek... Czasem wystarczy jedna zaczepka i kilka polajkowanych zdjęć, aby usłyszeć komentarze, że tych dwoje łączy niezwykłe uczucie. Miłość kwitnie- szkoda że w rozmowach w internecie a nie na ławce w parku. Po co nam inne rozrywki skoro nawet w gronie znajomych jesteśmy z... telefonem w dłoni! Czy to oznacza, że za jakiś czas jedynym kontaktem z drugim człowiekiem będzie łącze internetowe? Patrycja Klempas Mamo napisz mi zwolnienie z wfu!
Niepokój Ministerstwa Sportu i Turystyki w sprawie nadużywania zwolnień lekarskich na wfach wcale nie jest bezpodstawny. Coraz więcej młodych osób ucieka z lekcji wychowania fizycznego.


Co więcej, ucieka od każdej najmniejszej aktywności fizycznej. Szkoda tylko, że nie zdają sobie sprawy, jak wiele złego sami sobie wyrządzają. Sprawność fizyczna jest niezwykle ważna w naszym życiu. Dzięki uprawianiu sportu kształtujemy swoje ciało, a także charakter, osobowość. Sport ot zdrowie, więc czemu dobrowolnie rezygnując ze sportu, rezygnujemy ze zdrowia? Pamiętam, jak w szkole podstawowej nikt nie mógł doczekać się wfu. Co się wydarzyło w ciągu tych kilku lat, że pół klasy ucieka z tych lekcji? Przecież te lekcje nie wymagają wielkiego wysiłku, niewiele można zrobić w ciągu zaledwie 45 minut. Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, stajemy się po prostu leniwym społeczeństwem. A z tym, jak wiadomo, wiąże się otyłość, a z nią wiele poważnych chorób. Ale właśnie wszystko zaczyna się od ucieczek z wf-u, później dochodzą złe nawyki żywieniowe, styl życia, a nawet używki. Taki tryb życia jest mało wymagający, dla ludzi bez ambicji po prostu idealny. Trochę winy spada również na rodziców, którzy nie wymagali od swoich pociech pełnego zaangażowania. Pozwalali im na opuszczanie tych zajęć, bo sami zostali tak wychowani. Z unikaniem ruchu wiąże się jeszcze jeden bardzo poważny problem, dotyczący reprezentacji Polski. Skoro nie ma zdrowych, sprawnych, młodych ludzi, to kto ma stanowić trzon przyszłych reprezentacji sportowych? Zawodnicy, którzy mają po 50 lat? Nie tędy

Felietony...

droga… Czym można zatem zachęcić młodzież do aktywności fizycznej? Zamiast nudnych, prostych ćwiczeń zastosować coś nowego, co ich zainteresuje. Wykorzystać nowe trenażery*, nowe dyscypliny. Zimą można wybrać się na łyżwy, a wiosną na przykład na rolki. Sposobów jest wiele, a wszystko zależy od inwencji twórczej naszych polskich wuefistów. *trenażer - urządzenie, które w warunkach sztucznych umożliwia trening jakiejś sprawności. Luiza Drzewiecka Pokolenie Nienawiści
"We wtorek 12 listopada spotkałem na przystanku znajomego, który podchodząc do mnie zdjął słuchawki i wyrzucił papierosa na chodnik."


We wtorek 12 listopada spotkałem na przystanku znajomego, który podchodząc do mnie zdjął słuchawki i wyrzucił papierosa na chodnik. - Byłeś w poniedziałek? - zaczął - Byłem, ale gdzie miałem być? - No na marszu. - A, to nie byłem, a co? Ty byłeś? - spytałem choć mało mnie to interesowało. - Byłem, wiesz co się działo?! Bili jakichś brudasów, a potem spalili tęczę pedałom. Od razu przypomniało mi się, że muszę sobie kupić rower. Będą z tego same plusy. Nie będę musiał jeździć autobusem i nie będę musiał rozmawiać na przystanku w ... mało poważny sposób. Mój rozmówca też chyba powinien. Może dowiedziałby się, co to jest pedał Tego dnia mało jeszcze interesowąły mnie wszystkie marsze związane z Dniem Niepodległości. "Idą, mają poglądy - ich sprawa" - myślałem sobie. Mój kolega opowiadający o zajściach i same zajścia, do których nie powinno dojść, dały mi do myślenia. Jest problem i to poważny. Zaczyna się prosto - młody gimnazjalista rzucający epitetami na lewo i prawo, bo przecież fajnie jest powiedzieć brzydkie słowo. Można "zaszpanować" kolegom znajomością słów, których nawet nie ma w słowniku. W autobusie dziewczyny, których co drugim słowem jest "przecinek", jakby dzięki temu stały się wolnymi kobietami - istny feminizm. No i chłopacy, których język i agresja potrafią zterroryzować wszystkich wokół. A zwróc takim uwagę to i jeszcze Ciebie obleci. Oto połączenie wolności słowa z nie do końca wolnymi mózgami. "Wyjdźmy

Felietony... "Wyjdź i powiedz, że wszyscy są równi i że nie wolno nikogo bić, to okrzykną Cię lewakiem, albo brudnym anarchistą i będą chcieli Cię zabić. Pomyśleć, że żyjemy w Polsce 70 lat po wojnie. "

jeszcze tylko na ulice i poszukajmy "wrogów", w których można sobie pokopać - myślą młodzi, zakompleksieni ludzie - choć z określeniem ludzi bym polemizował. Tak rodzą się bójki na stadionach i tak rodzą się marsze, w których hasła nietolerancji sięgają zenitu. "Bo słusznie - lepiej bić obcych niż swoich" - powie ktoś z tłumu. Inni krzykną "raz sierpem, raz młotem ...", a inni uznają, że biała rasa to rasa panów. W dodatku zasłonią się wielką miłością do ojczyzny. Inni, jak mój kolega, będą za tym, bo przecież to fajna zabawa, a "pedały i tak są złe" Wyjdź i powiedz, że wszyscy są równi i że nie wolno nikogo bić, to okrzykną Cię lewakiem, albo brudnym anarchistą i będą chcieli Cię zabić. Pomyśleć, że żyjemy w Polsce 70 lat po wojnie. Adrian Hieropolitański "Wszyscy uśmiechamy się w tym samym języku"
czyli telefon do kieszeni - uśmiech na twarzy.


Jadę autobusem. Tłum ludzi, trudno się czegokolwiek złapać, żeby ustać w miejscu. Jednak to nie sprawia trudności, aby wokół mnie – a ściślej rzecz ujmując razem ze mną – wszyscy zapatrzeni byli w swoje telefony, iPady, iPhony. Wsiadam do metra i znowu to samo. Rozglądam się po wagonie pełnym młodych ludzi zapatrzonych w ekrany swoich urządzeń. Facebook, SMS-ki, przeglądanie stron internetowych, sprawdzanie maili. Dobrze wiem, o co chodzi, sama z tego korzystam, a nie okłamujmy się, teraz za pomocą telefonu możemy sprawdzić wszystko. Jesteśmy jednak uzależnieni – bo tak to chyba trzeba nazwać – od dostępu do informacji, od telefonu. Młodzi ludzie nie wyobrażają sobie braku dostępu do Internetu. A jaka jest ich radość, kiedy okazuje się, że w kawiarni, w której właśnie siedzą, jest bezpłatne WiFi! Raj na ziemi, nic więcej do szczęścia im nie potrzeba, a to że są akurat ze znajomymi, to jest mało ważne. Przecież ich kumple też zaraz wejdą na „fejsa”, więc pogadają sobie na czacie, zamiast w Realu. Czy to oznacza, że mowa niedługo kompletnie przestanie funkcjonować? Mam przyjaciółkę, której bardzo trudno jest się rozstać z telefonem. Któregoś pięknego dnia, kiedy już nie wytrzymałam jej ciągłego „siedzenia na facebooku”, powiedziałam, że w końcu wyrzucę jej ten telefon. Zabrzmiało trochę brutalnie, ale od tamtej pory (pewnie z obawy o nowy telefon) widzę, że stara się ograniczać używanie go  zwłaszcza w towarzystwie. Tyle rzeczy może nas ominąć przez ciągłe patrzenie się w ten mały ekranik, chociażby czyjś uśmiech. Co do uśmiechu, to ostatnio jadąc rano do szkoły, pośród tłumu „trupów bezmyślnie gapiących się w telefony” – tak, tak właśnie rano wygląda większość z nas, zauważyłam chłopaka, który się uśmiechał. Po prostu się uśmiechał. I nie ma w tym żadnego drugiego dna czy

Felietony... "Uśmiech potrafi zdziałać cuda. To taka prosta, a zarazem taka trudna czynność, ale jeden uśmiech naprawdę potrafi zmienić świat wokół nas, a Facebook nam w tym czasie przecież nie ucieknie."

haczyka. Chłopak był po prostu radosny. I to było niesamowite – wszyscy ponurzy, szarzy, smutni, zapatrzeni w telefony, a on szedł uśmiechając się do innych. Moja pierwsza reakcja? „Jakiś wariat”. Czy ktoś normalny uśmiecha się o 7 rano? Nie znam powodu zadowolenia tego chłopaka, ale jeśli miał on na celu zarazić optymizmem przechodniów, to na mnie to podziałało. To dziwne, że obca osoba jednym szczerym uśmiechem potrafi poprawić nastrój. Być może tylko ja tak mam (może to ja jestem ta dziwna, której uśmiech innej osoby potrafi poprawić nastrój?), choć mam nadzieję, że nie, bo to naprawdę coś cudownego. Dlatego pomyślałam: „skoro ktoś mógł mi poprawić humor uśmiechem, to może i ja mogę”. Czemu by nie spróbować? Zamiast gapić się bezmyślnie w ekran komórki, może warto się rozejrzeć, uśmiechnąć. Spróbowałam i polecam to wszystkim. Odłóżmy telefony, iPady, IPhony i inne gadżety. Ja wiem, że zdjęcia same się nie „polakują”, ale czasem warto zrobić sobie chwilę przerwy – świat realny też może być fajny. Uśmiechnijmy się, poprawmy komuś humor, a uwierzcie mi niesamowicie dobrze czuje się człowiek, kiedy ktoś odwzajemni jego uśmiech. Uśmiech potrafi zdziałać cuda. To taka prosta, a zarazem taka trudna czynność, ale jeden uśmiech naprawdę potrafi zmienić świat wokół nas, a Facebook nam w tym czasie przecież nie ucieknie. Dominika Rękas Uzależnienia młodzieży są złe...
Jak wiadomo już od dawna młodzież bardzo szybko uzależniła się od różnych substancji, takich jak papierosy, piwo, wódka, ale również od przedmiotów codziennego użytku. Młodzi ludzie nie wyobrażają sobie życia bez urządzeń elektronicznych. W moim otoczeniu często spotykam się z uzależnieniem od INTERNETU i TELEFONU.


W XXI wieku telefon komórkowy mają studenci, licealiści, gimnazjaliści, a nawet uczniowie szkół podstawowych. Kto wie, może za parę lat dojdzie do tego, że dzieci chodzące do przedszkola będą musiały mieć komórki. Trudno to sobie wyobrazić. Do głowy przychodzi mi jedno pytanie - co jest takiego w tych telefonach? Odpowiedzi pewnie byłyby bardzo różne. Jedni mogliby powiedzieć, że dla nich ważne jest bycie w stałym kontakcie ze znajomymi, bądź ze swoją sympatią, a drudzy mogliby rzec, że uwielbiają każdą wolną chwilkę spędzać na graniu w gry, a telefon jest najlżejszy i zawsze mają go przy sobie. Kto wie, jakie jeszcze interesujące, a zarazem dziwaczne odpowiedzi moglibyśmy usłyszeć. Hmmm... w dzisiejszych czasach co po niektórzy ludzie zaczynają oceniać innych przez pryzmat telefonów, ponieważ istnieje tak wiele nowych modeli, że zdaniem wielu tylko najnowszy jest najlepszy. Sądzę, że największe problemy z tym mają uczniowie, którzy zmieniają szkołę, albo ci uczniowie, którzy idą dalej do liceum, a wcześniej uczyli się we wiejskich szkołach. Osoby uczące się bardzo dużo czasu spędzają z telefonem w ręku, to przerażające. Niewiele z nich zdaje sobie sprawę z tego, że z dnia na dzień korzystając nieustannie ze smartfonów, stają się uzależnieni. Czy zdarza się Wam widywać jakiegoś młodego ucznia NIE KORZYSTAJĄCEGO z telefonu na przykład podczas jazdy autobusem, metrem, tramwajem? Wydaje mi się,

Felietony...

że to bardzo rzadki widok, ponieważ większość z nich słucha muzyki przez słuchawki, skąd? oczywiście z komórki. No ale ile czasu można robić w kółko te same czynności, w końcu się to znudzi, dlatego mnóstwo ludzi instaluje sobie internet na telefon, aby ciągle móc kontrolować to, co się dzieje, na przykład na Facebooku, to straszne, ale nic na to nie poradzimy. Facebook to też uzależnienie, można powiedzieć, że nieliczni nie posiadają konta na tak znanym portalu społecznościowym. Wielu ludzi chce ciągle kontrolować to, co ich znajomi robią, oglądać ich zdjęcia, a rzadziej interesuje ich konwersacja z kolegami z dawnej szkoły czy z pracy. Każdemu dziecku wmawiane jest, że internet to niebezpieczne miejsce, że nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie. Choć wszyscy o tym wiedzą, to i tak robią różne głupoty, z których muszą wyciągnąć konsekwencje. Młodzież coraz więcej czasu spędza w sieci, natomiast coraz mniej wolnego czasu poświęcaja swoim zainteresowaniom, swojej rodzinie, swoim przyjaciołom. Jednak chyba gorszym problemem jest to, że uczniowie przestają racjonalnie myśleć, uważają, że są mądrzejsi, bo w każdej chwili mogą skorzystać z internetu, zdarza się, że nawet na lekcjach, coraz częściej na sprawdzianach czy wypracowaniach. To nie do pomyślenia, że za uczniów „myślą” urządzenia elektroniczne. Uważam, że należy walczyć z tego typu problemami, ale żeby pomóc komuś, trzeba wiedzieć o jego sytuacji, lecz młodzież nie mówi wszystkiego tym, którzy mogliby w jakiś sposób zaradzić ich uzależnieniu. Często rozmawiają o swoich sprawach z rówieśnikami, ale w czym może pomóc im osoba w ich wieku, z podobnymi problemami? Raczej w niczym. Dlaczego więc nie porozmawiają z rodzicami? Dlaczego nie są w stanie przyznać się przed nimi do uzależnienia, do czegokolwiek?... Sądzę, że rodzice powinni rozmawiać z dziećmi na temat ich problemów, to zapewne nie jest łatwe, ale wtedy każdy wie, na kogo może liczyć i zgłosić się o pomoc. Dlatego więc pomagajmy sobie nawzajem bez względu na różnicę wieku czy światopoglądu. Magda Salwoska Uzależnienia
W dzisiejszych czasach młodzież ma wiele problemów. Jednym z nich są narkotyki. Jest to coś zakazanego, nielegalnego, dlatego młodzi ludzie chętniej po nie sięgają nie bacząc na konsekwencje.


Najczęstsze powody zażywania narkotyków to oderwanie się od problemów dnia codziennego, chęć bycia docenionym, zaakceptowanym przez znajomych. W dzisiejszych czasach rodzice są bardziej zabiegani niż kiedyś, nie mają czasu na rozmowę ze sowimi dziećmi. Potrzeba zapewnienia dóbr swoim pociechom odbywa się kosztem ich zaniedbania. Pragnienia porozmawiania o mniej ważnych lub poważniejszych sprawach jest niwelowane poprzez brak czasu rodziców lub ucinanie wszelkich dyskusji. Rodzice nie zawsze mogą rozpoznać czy dziecko bierze narkotyki, dlatego trzeba uważnie obserwować. Powinni znaleźć choćby chwilę czasu na okazanie zainteresowania sprawami dziecka, aby nie musiało ono szukać rozwiązania swoich problemów poprzez zażywanie narkotyków. U młodych ludzi narkotyk tłumi przykre emocje. Kiedy nastolatek bierze, znikają troski i zmartwienia. Chce poczuć się lepiej, poczuć, jak to jest, być bardziej odważnym, chce poczuć się „kimś”, przenieść w inny wymiar, oderwać od rzeczywistości, często nudy. Wchodząc w świat narkotyków myśli, że wreszcie przeżyje przygodę, ma się czym pochwalić i nie ma już żadnych problemów. To okazuje się pułapką, bo kiedy przestaje brać, znów pojawiają się kłopoty. A żeby się oderwać od nich, znów zaczyna brać, aby zmniejszyć napięcie. Narkotyki stały się powszechne i co drugi nastolatek zażywał je  bądź o nich słyszał. Łatwiejszy dostęp sprawił, że nastolatki mają je pod ręką. Niestety nie zdają sobie sprawy, jak łatwo się uzależnić nawet od pierwszego razu. Narkotyk jest złudny, łatwo stracić kontrolę, na początku daje wrażenie stanu błogości, wyciszenia, lecz potem może doprowadzić nawet na skraj wyniszczenia, załamania, myśli samobójczych. Internet również stał się źródłem wiedzy o narkotykach, niestety o różnej treści, często nakłaniającej do ich wypróbowania. Aby zmniejszyć ten problem wśród młodzieży niezbędna jest rozmowa, rozwijanie zainteresowań, pasji. Narkomania jest dużym problemem i musimy ostrzegać innych przed negatywnymi skutkami zażywania. Im dłużej i częściej się bierze, tym ciężej uciec od uzależnienia, a wtedy może pomóc już tylko leczenie i odwyk. Dagmara Domagała Sztuczność nastolatek..
W XXI wieku, świecie nieograniczonych możliwości, bardzo spopularyzowanym zjawiskiem, a jednocześnie problemem jest sztuczność wśród nastolatek.
Felietony...

Ciuszki, przesadny makijaż, dodatki oraz wyrachowane i sztuczne zachowanie, które można przypisać większości nastolatek. Tak naprawdę nie wiadomo co jest w tym tak fascynującego, ekscytującego i wyszukanego. Mimo to dziewczyny na samą wieść o nowych ubraniach, torebkach i dodatkach, natychmiast stają się ożywione, zapominając przy tym o otaczającej je rzeczywistości. Może to chęć poczucia się bardziej dorosłą, oryginalną, a może odwieczna chęć przy podobaniu się otoczeniu sprawiają, że wyimaginowana sztuczność staje się doskonałym lekarstwem na kompleksy współczesnych nastolatek. Jakby nie spojrzeć na sedno sprawy, można zauważyć, że w dzisiejszych czasach naturalne piękno powoli zanika. Większość nastolatek ulega temu zjawisku nie doceniając własnych walorów, którymi obdarzyła je natura. Media wykreowały wyidealizowany wygląd, który zapewne niejednokrotnie wynika z pracy specjalistów. Taki wizerunek medialny źle wpływa na nastolatki, ponieważ są bardzo w niego zapatrzone, np. w pewien sposób próbują naśladować swoje idolki. Nie znają umiaru, lecz mimo to z wdziękiem prezentują swoją zamaskowaną aparycję. Natomiast te wszystkie plastiki, przepraszam, dziewczyny, w bardzo prosty sposób komunikują nam swoje upodobania względem sztuczności. Ciekawe, czy przyszłość zostanie okryta w sztucznością, wręcz zatuszowana ? A może za kilka lat znów powróci moda na naturalność ? Póki co doceniajmy lata młodzieńcze, bo zanim się obejrzymy szybko nam zlecą. Martyna Peas