Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








str. 4 str.11-12 str.5 str.13-14 str.6 str. 15 Wstepniak !

Zajawka Co w numerze ?

"Bambusy, czy młodzi gniewni ?" wolontariat recenzja "balladyny" odpoczynek w czasie przerwy warsztaty dziennikarskie egzamin -narzekania oraz wiele innych ! Ave! Witam w wielkanocnym wydaniu gazetki "Ale Numer". Postanowiliśmy nie poddawać się stereotypom, a co za tym idzie: zostawić świąteczną tematykę daleko poza łamami gazety. Oczywiście dobra etykieta zobowiązuje do odrobiny grzeczności, więc chcielibyśmy złożyć wszystkim czytelnikom wszystkiego najlepszego i wesołego jajka. Cóż, nie pozostało mi już nic innego, jak zaprosić was do przeczytania tego numeru ! Naczelnik



Stopka redakcyjna: Marcin Ołdakowski- naczelny i nie tylko Milena Kozioł- podobno zastępca naczelnego Łukasz Więsek- milion funkcji Monika Chechilńska- coś tam pisze i krzyczy Gabrysia Czaplińska- pisze i nie krzyczy Monika Maliszewska- wolontariuszka i nie tylko Livka Błaszczak- pisze czasem Weronika Jarosz- zapomniała o nowinkach a ponad to: mgr Lidia Zyskowska - korekta i uspokajacz Bambusy, czy młodzi gniewni ?
Jak się pewnie domyślacie, ten tekst jest o „najlepszych" ziomach w całej szkole.


Nieraz spotykam w mieście lub w szkole super brygady  
prawiemaryjne. Ahhh, jak ja kocham te ich powitania zaczynające się od  
wy- lub spie. Aż się sama twarz uśmiecha, kiedy widzę ich na drugi  
dzień z rodzicami w „Biedronce”. Jak oni te banany wrzucają z uśmiechem  
do koszyka. A może jednak nie chodzą do „Biedronki”, bo okazuje się, że  
 „koszyk Kaczyńskiego" to „padaka" albo wstyd własnej matki u boku.
 Dziwi mnie też podejście do nauki tych gejniuszy. „Ja to walę, zostanę  
ninja". Nie, to nie jest fajny pomysł, ludzie. Teraz mocny w gębie, buja  
się po korytarzu, a za 20 lat na kasie w „Ziarenku". Wtedy to dopiero  
będzie gicior. Ahh i ta mina gdy poprosisz o awokado, a spod lady  
wyjdzie znajoma twarz. Oczywiście w sensie uczenia się nie mówię o  
kujonach z mamcią w plecaku. Chodzi mi raczej o ludzi myślących,  
mających pojęcie o przyszłości. Takich, jakby to powiedzieć, żeby się  
obeszło bez cenzury, tzw. „niełajz". Taka niełajza wysłowić się  
potrafi i ma jakieś zdolności manualne. Co mi z tego, że wykuję na  
pamięć materiał i w każdym konkursie wygram. Nie, to nie to, to się  
już kwalifikuje bardziej do łajz.
 No, ale wracając do tematu, bo się trochę rozpisałem o tej nauce. Jeśli  
nie zostawiliście tego felietonu z powodu poprzedniego akapitu, to dobrze.  
Teraz historia z życia wzięta. Ostatnio zaczepiał mnie w drodze na  
kółko jakiś mistrzu. Ahhhh, urodzony człowiek sukcesu. To, że zębów  
nie miał, to przecież mogła być choroba wrodzona. Jego błagania o 70  
gr może były spowodowane brakiem drobnych dla portiera w  
apartamentowcu. No bo tacy to same papierowe noszą ze sobą. Ale wiesz,  
jak sprawdzisz godzinę w telefonie, to mówią, że się chwalisz. Takie tam  
abstrachowanie.
 Ufff... jak dobrze, że to ostania część wykładu. Nawet nie wiecie, jak  
trudno jest wypełnić całą stronę tekstem. Ale to już nie na temat. Ten  
akapit będzie niejako sprostowaniem lub też przestrogą. Nie każdy  
posiadacz bardzo wysokich ocen musi być kujonem i łazęgą. Znam kilka  
takich osób, które są właśnie normalne. Można z nimi porozmawiać i  
pośmiać się. Nie podsłuchują z tyłu i nie jęczą, jakby miały za chwilę  
zejść z tego świata. Nie, nie przeproszę... Po drugie segundo: nie  
tylko mnie denerwujecie, „dresy" kochane. Po trzecie, nie groźcie mi, bo  
to nic nie da. Dalej będę wkurzający. Tak przy okazji, korzystając z tego, że mam w tej  szpalcie władzę, pozdrawiam Damiana i jego szczęśliwą piątkę. Nie  bij mnie....

 Marcin Ołdakowski



Recenzja spektaklu w Teatrze im. J. Osterwy w Lublinie pt. „Balladyna” Spektakl, który niedawno obejrzałam, nosił tytuł ” Balladyna”. Widowisko to reżyserował Bogdan Ciosek. Główną rolę Balladyny zagrała Hanna Brulińska, a jej siostrę Alinę- Kinga Waligórska. Królową Goplaną była Agata Moszumańska, natomiast w rolę jej pomocników, Skierki i Chochlika, wcielili się Jerzy Rogalski i Tomasz Bielawiec. Tytułowa bohaterka zachowała wszystkie swe cechy z tragedii J.Słowackiego: była podstępna, przebiegła , okrutna , bezwzględna i ambitna. Za wszelką cenę dążyła do celu. Dopuściła się wielu zbrodni: zabiła własna siostrę, Grabca, Kostryna i kazała powiesić Pustelnika. Aktorka po mistrzowsku odegrała emocje i uczucia postaci. Widzowie widzieli jej zachowanie podczas zbrodni i triumfu. Na podziw zasługuje gra Jerzego Rogalskiego i Tomasza Bielawca. Byli oni wiernymi i oddanymi pomocnikami Goplany. Aktorzy przez cały czas kontrolowali przebieg wydarzeń na scenie, czuwali nad zmianą dekoracji. Sygnalizowali to za pomocą teatralnych gestów. Gra tych aktorów szczególnie mnie urzekła, a ich dialogi były humorystyczne. Po mistrzowsku swoje role zagrali Mikołaj Roznerski i Henryk Sobiechart . Kirkor był bogaty, ale zagubiony w życiu. Pragnął szczęścia u boku skromnej żony, jednak jego małżonka zdradziła go z Kostrynem. Do końca był przekonany o uczciwości i czystym sercu swojej wybranki. Postać Pustelnika została zagrana bardzo wiarygodnie. Aktor grał tak, jakby naprawdę był skrzywdzony przez los. Wzruszył on wielu widzów. Kostiumy aktorów były współczesne, oddawały charakter postaci . Najbardziej podobały mi się kostiumy Goplany, która miała na sobie lekką, zwiewna sukienkę, a innym razem zaprezentowała czarną, ekstrawagancką kreację. Niezwykłe kostiumy miała Balladyna, która wystąpiła w ciemnych strojach, co podkreślało jej czarny charakter. Scenografię do tego widowiska przygotował Andrzej Witkowski. Ciągle zmieniano dekoracje: raz było to jezioro Gopło, raz zamek Kirkora. Aktorom towarzyszyły przedmioty codzienne, np. szafa, która pełniła różne funkcje na scenie. Scenografia nie była bogata, ale wystarczała, by widz mógł przenieść się w magiczny świat. Muzykę do tego spektaklu skomponował Paweł Moszumański. Podkreślała ona tajemniczy nastrój widowiska. Do efektów specjalnych zaliczyć można piorun, który zabił Balladynę. Sztuka Juliusza Słowackiego została uwspółcześniona, by przybliżyć jej treść widzom. Postacie mało znaczące w tragedii na scenie odgrywały dominujące role. Pomogło to nam zrozumieć sens całego widowiska Uważam, że spektakl był bardzo wartościowy. Przedstawił rozterki moralne bohaterki, która dopuściła się wielu zbrodni. Widowisko podobało się wszystkim widzom. Warto je obejrzeć w teatrze. Paulina Król kl.IId



Nowy rok, nowe warsztaty... Jak co roku członkowie koła dziennikarskiego z naszej szkoły wzięli udział w warsztatach dziennikarskich. Pierwsze z nich odbyły się w I LO w Świdniku („Bronek”), natomiast następne w Lublinie. Warsztaty w „Bronku" miały typowy charakter. Uczestniczyły w nich również inne szkoły ze Świdnika, np. Gimnazjum nr 3. Spotkanie zostało podzielone na dwie części. Pierwsza z nich miała miejsce w środę, 2 marca. Najpierw gospodarze pochwalili się swoimi dotychczasowymi sukcesami. Następnie podzielono nas na grupy, w których musieliśmy wykonywać różne ćwiczenia redakcyjne. Dotyczyły one na przykład kolejności układania informacji w gazecie, czy tworzenia różnych form dziennikarskich. Na koniec licealiści sprawdzali, co zapamiętaliśmy, a każdą dobrą odpowiedź nagrodzono cukierkiem. Druga część warsztatów odbyła się w czwartek, 10 marca. Dotyczyła manipulacji. Mogliśmy się dowiedzieć, jakie są rodzaje manipulacji oraz kiedy możemy stać się jej ofiarami. Na koniec warsztatów otrzymaliśmy dyplomy uczestnictwa. Cieszymy się z tego, że mogliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o dziennikarstwie od naszych starszych kolegów. Obie części warsztatów były interesujące. Jednak pierwsza bardziej nam się podobała. Na pewno na dłużej ją zapamiętamy. Warsztaty lubelskie odbyły się w Domu Kultury Kolejarza na ul. Kunickiego. Nic w tym dziwnego, tyle że tak naprawdę nie były to warsztaty, lecz wykład. Wróciliśmy jednak zadowoleni, bo prowadzącymi byli członkowie redakcji "Kuriera Lubelskiego". Niestety, mogły pojechać tylko dwie osoby z każdej szkoły z całej Lubelszczyzny, a i tak naliczono ok. 300 osób. Mamy nadzieję, że to nie ostatnie warsztaty w tym roku i czekamy z niecierpliwością na następne. Gabi & Marcin Ołdakowski



Kantek - gwiazda polskiego Internetu Zapewne wiele osób już go zna, choć nie wybił się jeszcze wysoko w swojej karierze internetowej. ; p Zaliczył ponad 11,5 tysiąca wyświetleń kanału na yt. Działa już od 2008 roku, lecz większość starych filmików wykasował. Od 4 maja 2010 roku Marcin Kantor, czyli Kantek, założył wytwórnię. Kręci się w niej krótkometrażowe i półmetrażowe filmiki, zawierające śmieszne scenki i dialogi z dużą ilością absurdalnego humoru. Na koncie Nibynóżek, bo tak nazywa się ich skład, jest już ponad 100 produkcji. Więcej możecie dowiedzieć się na ich stronie: www.nibynozki.dbv.pl albo na youtube, wpisując 'mrkantek'. ;D Livka

nauczyciel - Pani Kasia M. - najbardziej konsekwentny nauczyciel - Ks. Albert - najładniejsze buty - Pan Hubert - najdłuższy wisiorek - Pani Ewa P. - najładniejsza fryzura - Pani Karolina - najbardziej zakręcony - Pan Artur Gratulujemy zwycięzcom! Miśka

Wiosenny Festiwal Tale-ntów 21.03 – Pierwszy Dzień Wiosny, Dzień Wagarowicza. W naszej szkole tego dnia odbył się Wiosenny Festiwal Talentów. Impreza została podzielona na dwie tury ze względów na dużą ilość uczestników, których występy podziwialiśmy z zapartym tchem. Z każdej klasy przynajmniej jeden przedstawiciel prezentował swój talent przed uczniami naszej szkoły. Festiwal poprowadzili Julka z 3a i Bartek z 3f. Parodia „Hamleta” otwo-rzyła całą imprezę. Po tym interesującym występie usłyszeliśmy między innymi grę na akordeonie, gitarze, keyboardzie i skrz-ypcach. Chłopaki z kolei popisali się trikami wykonywanymi z piłką do nogi. Mogliśmy też obej-rzeć wspaniałe występy taneczne i piosenkarskie. Jednak gwoździem całej imprezy były przyznane przez uczniów klasy 3a medale dla nauczycieli w takich kategoriach, jak: najładniejsza fryzura, największa stopa, największy naszyjnik, najciekawszy makijaż, najlepszy tancerz i tancerka, czy najbardziej pokręcony nauczyciel. ;) A oto wyróżnieni nauczyciele: najlepszy tancerz - Pan Jacek najlepsza tancerka - Pani Ania najlepszy makijaż - Pani Iwona najładniejsze paznokcie - Pani Renata najmniejsza stopa - Pani Ania N. największa stopa - Pan Stanisław najbardziej sympatyczny Wybierz imię... dla siebie! ;)
Bierzmowanie już niedługo, a większość trzecioklasistów jeszcze się nie zdecydowała na imię świętego... W Internecie możemy znaleźć mnóstwo podpowiedzi, ale czym tak naprawdę się kierować?


Niektórzy z nas kierują się sympatią i wybierają imię bliskiej osoby z rodziny albo któregoś z przyjaciół. Czasem szukamy po prostu takiego, które się nam podoba. Warto jednak przypomnieć, że decydując się na imię, wybieramy sobie patrona. Dlatego też powinniśmy przemyśleć swój wybór i zaczerpnąć o nim troszkę informacji. W Internecie aż roi się od propozycji imion i historii świętych. Wystarczy tylko trochę poczytać i wybrać coś dla siebie. :) A oto jeden z internetowych rankingów najchętniej odwiedzanych stron z imionami na bierzmowanie: Najpopularniejsze żeńskie: 1. Katarzyna - 65535 wejść 2. Maria - 65535 wejść 3. Wiktoria - 65535 wejść 4. Julia - 65535 wejść 5. Anastazja - 65468 wejść Najpopularniejsze męskie: 1. Lucyfer - 36566 wejść 2. Jan - 36543 wejść 3. Michał - 34659 wejść 4. Kwadrat - 33016 wejść 5. Tomasz - 31847 wejść I co wy na to? Majlenka



Wyprawa na UMCS We wtorek, 11 marca 2011 r. trzy przedstawicielki naszego koła dziennikarskiego miały okazję odwiedzić Wydział Politologii UMCS. Tego dnia pani dyrektor oraz dziekan tego wydziału, pan Grzegorz Janusz mieli podpisać umowę patronacką. O 14 00 razem z Werniką Jarosz, Laurą Błaszczak , panią Lidią Zyskowską i panią dyrektor spotkałyśmy się przed szkołą i ruszyłyśmy na przystanek. Gdy czekałyśmy na odpowiedni autobus, pani dyrektor stwierdziła, że możemy być głodne o tej porze (w końcu było już popołudnie) i kupiła nam po Marsie ;) Kiedy dotarłyśmy na miejsce, dołączyli do nas nauczyciele: pan Krzysztof Maksymow i pan Konrad Rosołowski. Czek-ając na spotkanie z dzieka-nem, postanowiliśmy zrobić pamiątkowe zdjęciaJ Dowie-dzieliśmy się również od pani dyrektor, że na studiach nie ma dzwonków na zajęcia i że nikt nie pilnuje studentów, że-by trafili na wykłady. Szczęściarze ;D W końcu zostaliśmy zaprowa-dzeni do gabinetu dziekana. Szczerze mówiąc, miałyśmy trochę stracha, bo nie bardzo wiedziałyśmy, czego się spo-dziewać, ale wszyscy zostali-śmy powitani naprawdę miło. Zasiedliśmy do wielkiego sto-łu, a dziekan zaproponował nam gorącą herbatę. Ogólnie spotkanie upłynęło w miłej i serdecznej atmosferze. Pani Dyrektor podarowała naszemu rozmówcy opracowanie jubil-euszowe pt. ,, 50-lecie Jedy-nki ” oraz jeden z egzemplarzy naszej szkolnej gazetki. Opr-ócz tego dowiedzieliśmy się, jakie plany na przyszłość ma UMCS oraz pochwaliliśmy się własnymi osiągnięciami. Na koniec wszyscy razem zrobi-liśmy sobie zdjęcia na pamiątkę ;) Mimo paru godzin spędzonych poza domem nie żałujemy, że wybrałyśmy się na UMCS, ponieważ był to naprawdę miło spędzony czas. Mamy nadzieję, że dzięki uczelnianemu patronatowi redaktorzy z naszej gazetki będą mogli szybko się rozwijać i realizować swoje dziennikarskie zainteresowania. Sylvia



Czy warto być wolontariuszem? Z cyklu: „Dla jednych bezsensowna, nielogiczna praca, lecz dla innych - sens życia, odnalezienie swojego miejsca w tym prostym lecz pełnym przeciwności świecie." Poświęcają swój wolny czas i energię. Angażują się w działania na rzecz ludzi potrzebujących wsparcia lub też w działalność różnego typu organizacji. Jak łatwo się domyślić, są to wolontariusze. Co ich do tego skłania ? I jak znajdują na to czas? Hmm, dobre pytanie. Biorąc pod uwagę tempo naszego życia, jest to wręcz niemożliwe. Jesteśmy nowocześni, doinformowani, przyśpieszamy każdego dnia, bo przecież czas to pieniądz! Lecz są i tacy, którzy potrafią wyrwać się z tego „wyścigu". Wgłębiają się bardziej i zauważają więcej. Widzą na przykład to, że na sens życia składają się nie korzyści materialne i branie czegoś w zamian, lecz potrzeba „dawania siebie innym "! "Bo uczynki powrócą po latach do Ciebie, Czasem przez ludzkie języki zmienione, szlachetne, dumne lub zawstydzone" Oto ostatnie wydarzenia związane z wolontariatem w naszej szkole: · Światowy dzień chorego. Za pośrednictwem Komitetu SOS „Solidarność", z którym nasza szkoła współpracuje, włączyliśmy się do akcji. Ja i jeszcze kilka dziewcząt odwiedzałyśmy chorych w ich domach, wręczając małe podarunki, kwiaty oraz coś na osłodę ;). Jednak przede wszystkim niosłyśmy uśmiech i dobre słowo. Z cała pewnością mogę powiedzieć, że my również dużo dobrego wyniosłyśmy z tych wizyt. Zostałyśmy życzliwie i gorąco przyjęte. Podczas rozmowy można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, a nawet wysłuchać kilku historii sprzed lat, które wydarzyły się z udziałem właśnie tych osób, u których gościłyśmy. · W dniach 1-2 kwietnia odbyła się Wielkanocna Zbiórka Darów, zorganizowana przez Lubelski Bank Żywności i Komitet SOS „Solidarność". Do zbiórki pilnie włączyli się uczniowie naszego gimnazjum. Nazbierana żywność została przeznaczona na pomoc rodzinom z trudną sytuacją materialną, by choć trochę odciążyć je od problemów. Aby święta minęły spokojnie w miłej atmosferze, bez zmartwień. · W dniach 15-17 kwietnia odbyła się zbiórka pieniędzy w ramach akcji „Dziewczynka z zapałkami" w supermarkecie Kaufland. A teraz przedstawię kilka wypowiedzi uczniów naszej szkoły, których spytałam, co myślą na temat udzielania darmowej, bezinteresownej pomocy.



* (...) <lol2> nic się za to nie dostaje?! łeeee... może jestem materialistą, ale to trochę dzikie. Anonim * To nawet fajne. Jeszcze nigdy w taki sposób nie pomagałam, ale kiedyś chciałabym udzielać się w taki sposób Dla dobra innych, a w moim przypadku - dla dobra istot żywych ;) Chodzi mi o schroniska dla zwierząt, ponieważ uwielbiam wszystkie zwierzęta. I podejrzewam, że odnalazłabym się w tej roli. Anoinm * Co to wgl jest? ;D Nie wiem, co powiedzieć w tej sprawie. Nie odnajduję klimatu. Anonim. * Osobiście podziwiam wszystkie osoby, które decydują się bezinteresownie pomagać innym. I nieważne czy to będzie jednorazowa akcja, czy też całkowite zaangażowanie się. Jeśli każdy zacznie pomagać, to świat z każdym dniem będzie stawał się lepszy.;)) Anonim * Myślę, że człowiek przez taką pracę staję się bardziej potrzebny innym ;] Anonim Moniczka ;))



Odpoczynek w czasie przerwy? Pff! Marzenia! Przerwa – pięć minut odpoczynku między czterdziesto-pięciominuto-wymi lekcjami. Właśnie, „odpoczynku”... Ja rozumiem, że niektórzy mają problemy ze wzrokiem czy poczuciem czasu, ale dzwonek na przerwę raczej wszyscy słyszą, prawda? Więc ja się pytam: dlaczego po usłyszeniu tego zbawczego dźwięku mamy siedzieć i kończyć zadania? Gwarantuję, że zadania nie zając, nie uciekną. Poczekają sobie spokojnie do następnej lekcji, a uczniowie w tym czasie coś przegryzą, bo może kogoś to zdziwi, ale my też jesteśmy czasem głodni i spragnieni, a na zaspokojenie swoich potrzeb mamy zaledwie pięć minut przerwy, która nam bardzo szybko ucieka, np. przed sklepikiem szkolnym… Każdy chyba wie, jak wygląda u nas w szkole sklepik i jak trudno jest przebrnąć przez te dzikie tłumy wygłodniałych uczniów, którzy w ciągu kilku minut stania w kolejce zmieniają się w stado słoni, które połamie ci żebra na blacie, gdy już się dopchasz do okienka, by w końcu kupić sobie tę ukochaną bułę z parówką. Gdy tylko chwycisz ją w swoje ręce, czujesz radość, a twój brzuch krzyczy: „Tak! Jesteś moja!” Niestety, zaraz sobie uświadamiasz, że jeszcze nie jest tak jak w bajce. O nie! Przecież jeszcze trzeba wyjść z tej nieszczęsnej kolejki, a jakby nie patrzeć - nie jest to łatwe zadanie… Niejedna osoba nabawiła się przez to siniaków czy potarganych włosów, a zepsuta fryzura nie cieszy dziewczyn, które zwykle szybko udają się do łazienki, by się przejrzeć w lusterku i poprawić swój wygląd. Nagle po całej szkole roznosi się dźwięk dzwonka i zdajesz sobie sprawę z tego, że ciągle jesteś głodny, bo nie zdążyłeś zjeść. Może nie byłoby problemu, gdybyś siedział w którejś z ostatnich ławek, ale siedzenie w pierwszej ławce przed nauczycielem i zjedzenie pizzówki czy chipsów nie jest wcale takie proste… Dlatego prosimy nauczycieli o wyrozumiałość. My nie mamy takiej możliwości, żeby wejść sobie do sklepiku i samemu się oporządzić, tylko musimy odstać, a właściwie wycierpieć swoje w kolejce. Druga sprawa… Korzystanie z łazienek… Powiedzmy sobie szczerze – niektórzy to brudasy i niechluje. Inaczej tego nie nazwiemy, bo żeby zostawiać taki chlew po sobie, to tylko świnie potrafią. Wychodzimy podczas lekcji do łazienki, bo albo przerwa nam się skończyła, albo właśnie z powodu problemów higienicznych. Niestety, ubikacje nie grzeszą czystością i prosimy tych, którzy zostawiają je w takim stanie, żeby sprzątali po sobie. O nie, o nie, o nie!!!!!!! Wenę tracę… Chwila, chwila… Chyba wraca. Tak, wróciła! Dobra, to kontynuuję pisanie tego jakże porywającego felietonu. Wydaję mi się, że bardzo ważna rzecz, na którą przerwa jest czasem za krótka, to odpisywanie prac domowych. Myślę, że się ze mną zgodzicie. Szczególnie wtedy, gdy są to jakieś wypracowania. Nieźle się trzeba wtedy ręką namachać, a przecież należy jeszcze pogadać z kumplami, bo w końcu „od tego jest przerwa”. Zresztą dobrze wiemy, że 5 minut to stanowczo za mało, by się wygadać, zwłaszcza jeżeli większość tego czasu tracimy na kończenie zadań



czy stanie w kolejkach. Więc proszę się nie dziwić i nie bulwersować, że gadamy na lekcjach. Nie trzeba było nas zatrzymywać na przerwach! Uff… Skończyłam w końcu swoje jakże głębokie przemyślenia, choć w zasadzie nie do końca, bo można by jeszcze opisać wypożyczanie książek, przechodzenie w tłoku do innej sali i załatwianie spraw bieżących, takich jak rozmowa z nauczycielem czy panią pedagog, ale niestety… Weny mi już brak, a tekst i tak już jest długi, więc pewnie połowa z ewentualnych czytelników zniechęciła się do niego po rzuceniu okiem na ilość słów... Właściwie to i ja bym się pewnie rozmyśliła. No, ale co zrobić? Nie będę przecież chodziła do każdego i stała nad nim, żeby to przeczytał, bo by mi się nie chciało. Lenistwo wzięłoby górę. Jejuuuu, znowu się rozpisałam. Dobra, koniec. M



Egzamin gimnazjalny – narzekania... 12,13 i 14 kwietnia w całej Polce uczniowie trzeciej klasy gimnazjum zasiedli do pisania egzaminu. Na pierwszy ogień dostaliśmy część humanistyczną, która dla większości normalnych osób była nie do wykonania poprawnie, jako że znajomość dat oraz bohaterów historycznych była tu obowiązkowa. Motywem przewodnim testu był patriotyzm, jednak dzięki kochanej CKE straciliśmy poczucie własnej przynależności narodowej. W środę czekała na nas część matematyczno-przyrodnicza zmuszająca nas do wykonywania zadań liczbowych, uzupeł-niania tabelki fizycznej bądź próbowania zrozu-mienia modelu mającego nam wytłumaczyć obieg dwutlenku węgla w przyro-dzie. W ten sposób minęły nam dwa najgorsze dni, jakie przeżyliśmy w tej szkole. Ostatni dzień testów, część językowa. W przeciwie-ństwie do poprzednich części, o tę nie musieliśmy się martwić, przy rekrutacji do szkół ponad gimna-zjalnych nie jest uwzględ-niana. Po wykonaniu najważniejszej czynności w gimnazjum pozostaje nam tylko czekać na wyniki (niektóre źródła history-czne podają, że będzie to połowa czerwca), poprawić zagrożenia (chyba że nie chcecie się rozstać z gim-nazjum) oraz najwa-żniejsza część, wyczeki-wana przez miliony uczniów na całym świecie: rozpocząć wakacje. A teraz przepraszam, lecz muszę kończyć - ktoś musi przygotować pisanki na święta, nakarmić królika i wysiedzieć kurczaki, więc Wesołych Świąt (obyście nie spędzili ich jak co roku przed ekranem komputera ;] ).



Marcin poprostu gotuj Jest to nowy, wymyślony przeze mnie dział naszej gazetki. Mam nadzieję, że z niego szkorzystacie. Na pierwszy ogień muffiny czekoladowe. Składniki: 100 g masła (Ja polecam Lurpak) 100 g cukru 1łyżka cukru waniliowego 2 całe jajka Szczypta soli 200 ml mleka 250 g mąki 2 łyżeczki proszku do pieczenia 20 g kakao 50 g chrupek czekoladowych (Nesquik) papilotki do muffinów (dostępne w Kauflandzie) Przygotowanie: Przy użyciu ręcznego blendera z trzepaczką lub miksera ubij masło i cukier. Konsystencja powinna być gładka i biała. Dodaj sól i jajka i ponownie ubij do momentu, aż uzyskasz jednolitą gładką masę. Dodaj mleko i mąkę oraz proszek do pieczenia. Mieszaj przez moment, aż składniki się połączą, po czym dodaj kakao i chrupki czekoladowe i znów wymieszaj by ciasto miało jednolity kolor. Całość umieść w małych formach do pieczenia (2/3 wysokości) i piecz przez 30 minut w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni. Warto sprawdzić wykałaczką przed wyjęciem. Smacznego, może się nie potrujecie ;) naczelnik