Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Spis treści: Wstępniak

Prolog Stopka redakcyjna: Marcin Ołdakowski- (red. nacz.) Milena Kozioł, Monika Chechlińska, Łukasz Więsek, Sylwia Kuczyńska, Laura Błaszczak, Weronika Jarosz, Klaudia Winiarczyk, Monika Maliszewska, Aleksandra Żurek, Gabriela Czaplińska, Gabriela Sobiesiak, Sylwia Kośka, Aleksandra Duma ;;

- 3-4 wspomnienia o jedynce - 7-8 śladami pewnej fotografii - 9 czym jest moda ? - 9-10 gekon kanaryjski - 11-12wywiad z p. Czerniak - 13 humor - 15 plany SU - 16 smutne święta Kontaktowy adres poczty elektronicznej naszej redakcji: kontakt.alenumer@interia.pl Cześć! To pierwszy numer gazetki po wa- kacjach. W naszej redakcji zaszły od  ubiegłego roku szkolnego ogromne zmiany, a to przez odejście trzecioklasistów. Nie oznacza to jednak, że mamy niedobór dziennikarzy, ponieważ zapisało się kilka dziewczyn z pierwszych oraz trzecich klas. Wspólnie z ekipą uzgodniliśmy stworzenie elektronicznej skrzynki kontaktowej, do której będziecie mogli przysyłać swoje opinie i propozycje. „ Ale numer! ” zostanie też wydany w formie elektronicznej jako qmam na stronie internetowej Fundacji Mam Media. Dla niewtajemniczonych, qmam to multimedialna, bardziej zaawansowana, lepiej oprawiona graficznie wersja naszej szkolnej gazetki. W tym numerze m.in., nowy dział o modzie, esej pt. „Śladami pewnej fotografii”, wywiad z Panią J. Czerniak, wiele zdjęć i wspomnień związanych z jubileuszem „Jedynki”. Miłej lektury! Marcin Ołdakowski Nowinki z Jedynki Nowinki z Jedynki

Ale numer2

Oto najważniejsze wydarzenia, które miały miejsce w naszej szkole od początku roku szkolnego: Nauka nauką, ale czasem trzeba się oderwać od szarej codzienności. We wrześniu chętnie się bawiliśmy: o 29 września nasze pierwszaki zostały ochrzczone podczas dyskoteki otrzęsinowej dla klas pierwszych. Samorząd Uczniowski stanął na wysokości zadania, przygotowując rozmaite „tortury”... Pierwszaki musiały najpierw złożyć przysięgę, po czym przechodziły „kasztanowym szlakiem”. Następnie czekała ich dość niesmaczna niespodzianka: przy stanowisku drugim trzeba było zjeść łyżkę otrzęsinowego jedzenia. Papka składała się m.in. z ketchupu, musztardy, sosu czosnkowego, majonezu, startej papryki, startego ogórka, rzodkiewki. Raczej nie była to potrawa warta pięciu gwiazdek. ;) Chętni uczniowie mogli też wykonać kilka kangurzych skoków na skakance oraz balansować z piłeczką pingpongową. Po tych przejściach wszyscy udali się do sali gimnastycznej, gdzie odbyła się dyskoteka. o Dzień później na dyskotece bawili się do upadłego uczniowie klas drugich i trzecich. Niektóre klasy wykorzystały wspólną zabawę do świętowania Dnia Chłopaka. o Właśnie z tej okazji SU zarządził „Dzień krawata”. Wielu uczniów (chłopcy i dziewczyny), a nawet nauczycieli pojawiło się 30 września w gustownych „zwisach męskich” na szyjach... Nie samą zabawą człowiek żyje, dlatego realizowaliśmy też wyjazdowe projekty edukacyjne i pomagaliśmy słabszym. Czasem zastanawialiśmy się nad życiem...: o 16 września, jak co roku, klasy drugie pojechały na pokazy fizyczne do UMCSu w ramach projektu: „O fizyce można mówić i pisać ciekawie” o We wrześniu i w październiku wiele klas trzecich zaplanowało wycieczki do obozu zagłady na Majdanku. o 10 września wiele osób z naszej szkoły wzięło udział w pogrzebie ucznia Gimnazjum nr 3 w Świdniku, Kuby Fijałkowskiego. Kuba zmarł dwa dni wcześniej na złośliwego raka kości. A przecież kochał życie - interesował się muzyką i miał własny zespół. Był lubiany nie tylko w klasie, ale w całej szkole. Miał znajomych i przyjaciół. Kiedy zachorował, wszyscy starali się jak mogli, żeby mu pomóc. Niestety, tym razem się nie udało. o 28 września uczniowie uczestniczący w projekcie unijnym „Świdnicka akademia wiedzy i umiejętności” mieli okazję zwiedzić Zamość. Szkoda, że pogoda nie dopisała... o 18 września uczniowie naszej szkoły tradycyjnie „sprzątali świat” w okolicy ulicy Kusocińskiego. o 24 września zbieraliśmy w Kauflandzie pieniądze na rzecz dzieci z terenów dotkniętych powodzią na Lubelszczyźnie. o 20 września 2010 r. odbyło się pierwsze tegoroczne spotkanie Koła Wolontariusza. Zebranie rozpoczęło się o godzinie 1730 i trwało ponad półtorej godziny. Podczas spotkania poznaliśmy się wzajemnie i rozmawialiśmy o historii szkolnego wolontariatu.  Wspólnie ułożyliśmy listę najważniejszych cech wolontariusza, oto one: empatia, cierpliwość, umiejętność słuchania, punktualność, zorganizowanie, odpowiedzialność. Jeśli ktoś posiada choć niektóre z tych cech i też chciałby być wolontariuszem, może się jeszcze zapisać poprzez wypełnienie formularza u szkolnej pedagog - pani Katarzyny Radek. Wspomnienia o „Jedynce”
Niżej prezentujemy fragmenty wspomnień absolwentów „Jedynki” oraz zdjęcie z dawnych lat.


Tak się składa, że chodziłem do tej szkoły w czasie, kiedy Pan Listowski był jej kie- rownikiem. Mieszkałem nie- daleko „Jedynki” za górką saneczkową. Pamiętam do  dziś zajęcia z Panem Lis- towskim, poetą i artystą malarzem - pięknie malował akwarelą. Szczególnie zapa- miętałem gwiazdę sied- mioramienną - ile to było kłopotów z należytym jej wy- konaniem, ale takie rzeczy się właśnie pamięta. Dziś szukam na forach internetowych swo- ich kolegów oraz koleżanki i wierzę głęboko, że  ich znajdę. Andrzej Pacek (...) Byłem sierotą. Mój ojczym i macocha lubili popijać wódkę i często nie mieli czasu na zadbanie o  sprawy własnych dzieci, a co dopiero mówić o mnie, więc musiałem się zakradać do  szkoły, bo pani woźna nie wpuściłaby mnie bez tarczy albo odpowiedniego koł- nierzyka. Kiedyś uciekłem z domu przed ciosami pija- nego ojca. Nie miałem dokąd pójść, więc przyszedłem do  szkoły, która była jeszcze otwarta. Pan Molik, którego spotkałem na korytarzu, chciał wiedzieć, co tu robię. Odpo- wiedziałem z płaczem,



że uciekłem przed pijanym ojcem, bo chciał mnie zbić. Pan Molik pocieszył mnie mówiąc, żebym się nie martwił, bo mi pomoże. Zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju, zrobił herbatę i w międzyczasie wypytywał o różne sprawy. Dowiedział się, że boję się wrócić do domu i nie mam gdzie nocować, więc zaoferował mi możliwość przenocowania w harcówce. Było miło, ciepło - spałem jak nigdy dotąd... (...) Grzegorz Ciesielski (...) W tamtych czasach uczniowie nosili granatowe lub czarne fartuszki z białymi kołnierzykami. Dziewczynki, zamiast fartucha z długimi rękawami, mogły nosić tzw. fruwaczki (krzyżaczki), czyli fartuszki ze skrzydełkami. Natomiast na wierzchnim ubraniu trzeba było mieć przyszytą do rękawa szkolną tarczę. W latach sześćdziesiątych w salach lekcyjnych były ławki z zielonymi pulpitami i półką na tornister. Nauczyciele tępili „akty wandalizmu”, które polegały na wydłubywaniu sęków z drewnianych blatów. W ławce był także otwór na kałamarz. Pamiętam, jak w pierwszej klasie z niecierpliwością czekałam, aż pani pozwoli nam pisać stalówką, a nie ołówkiem. Wspominam także to  jak na początku lekcji ustawialiśmy się w kolejce z kałamarzami, a wychowawczyni nalewała każdemu atrament z wielkiej butelki. (...) Anna Gileta (...) Inną, niezwykle barwną, postacią była pani Władysława Gołąbek. Kochała życie i uwielbiała młodzież. Zawsze uśmiechnięta, energiczna i pełna pomysłów. Znany harcmistrz i nau- czycielka języka rosyjskiego. Zastanawiamy się czasem, po co nam dzisiaj język rosyjski? Jest on niezbędny, żeby posłuchać w oryginale Włodzimierza Wysockiego czy Bułata Okudżawy, sięgnąć do Siergieja Jesienina. Nie samym chlebem człowiek żyje, a żaden, nawet najlepszy, przekład nie wyrazi tego co oryginał. Podczas wakacji pani Gołąbkowa wyjeżdżała z nami na niezapomniane harcerskie obozy. Kto nie był, niech żałuje! (...) To nasza harcmistrz uczyła nas patriotyzmu, dla nas działo się to tak niezauważalnie, nieświadomie, stopniowo. Pilnowała, żebyśmy przychodzili odświętnie ubrani na wszystkie uroczystości, które organizowała z wielkim rozmachem, uczyła szacunku do symboli narodowych, śpiewała z nami pieśni patriotyczne i harcerskie, a znała je chyba wszystkie. Dzięki niej życie nabierało barw, nabierało smaku. Uwielbialiśmy ją. (...) Małgorzata Kamińska (...) W roku 1975 zlikwidowano powiaty, a co za tym idzie powiatowe wydziały oświaty i wychowania, i zaproponowano stanowisko dyrektora panu B. Barabasowi. Dziś mówi, że to były inne czasy, inne zwyczaje i inne zasady finansowania. Szkoła dostawała pewną pulę pieniędzy i nie miało to związku z ilością dzieci ani klas w szkole. Bywały lata, że pracowaliśmy na dwie i pół zmiany – wspomina dyrektor, a na jego twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. - No tak, coś się wtedy działo. 1000 dzieci – kontynuuje dyrektor – i 1000 problemów, ale i 1000 rodziców. Próbuję dowiedzieć się czegoś o remontach, zmianach. WSK bardzo dużo zrobiła dla szkoły. Pracownicy pomogli w ufundowaniu sztandaru, popiersia M.  Kopernika, ogródka meteorologicznego. (...) Joanna Czerniak (rozmowa z B. Barabasem)



Śladami pewnej fotografii
Przeglądając jakiś czas temu pewien album w domu babci, natknąłem się na starą legitymację szkolną ze  zdjęciem, na którym rozpoznałem moje- go tatę z czasów dzieciństwa.


Moją uwagę zwróciła czerwona pieczątka z napisem: „Szkoła Podstawowa nr 1w Świdniku”. Po dłuższej chwili uświadomiłem sobie, że to przecież moja szkoła, „Jedynka”! Kiedy spytałem tatę, czy rzeczywiście chodził tu do podstawówki, potwierdził, lecz nie chciało mi się wtedy rozmawiać o nauce. W końcu były wakacje! Niedawno przypomniało mi się to zdjęcie, więc postanowiłem porozmawiać z tatą na ten temat. Wreszcie znalazł dla mnie chwilę czasu, odszukał więcej zdjęć i usiedliśmy, żeby trochę powspominać. Ciekawiło mnie, jak tata wspomina szkołę i lata w niej spędzone, więc od tego zaczęliśmy rozmowę. Od samego początku mówił o niej i uczących w niej nauczycielach w samych superlatywach i trochę z humorem. Z jego opowieści wywnioskowałem, że kiedyś było w szkole łatwiej niż teraz. Oczywiście nie chodzi tylko o brak jedynek w skali ocen, ale też o sposób nauczania, zakres materiału i, co ważne dla nas, uczniów, karanie. Podobno był taki nauczyciel, który nie stawiał najniższej oceny za brak pracy domowej, tylko wyznaczał inny termin na jej odrobienie, żeby zobaczyć, jaki sposób pisania prezentuje uczeń. No cóż, teraz jest trochę inaczej, a mówiąc kolokwialnie: terrorystycznie – jedynkowo. Czasy się zmieniły, młodzież też – potrzebujemy niestety większej motywacji do pracy... Chciałem wiedzieć jeszcze więcej, dlatego zacząłem być bardziej dociekliwy i spytałem o wygląd szkoły. Tata powiedział, że poza kształtem budynku i obiektów sportowych zmieniło się prawie wszystko, łącznie z obniżeniem górki saneczkowej o około 5 metrów. Podobno ściany „Jedynki” przeżyły tylko trzy generalne remonty, jednak nadal

"Cieszę się, że wybrałem to gimnazjum"

trzymają się świetnie. Ciekawostką jest to  że przy dawnej szkole znajdowały się ogródki doś- wiadczalne. Opiekowali się nimi według ustalonego harmonogramu uczniowie pod kierunkiem nauczy cieli, nawet w czasie wakacji. W jednym z takich ogródków znajdowała się stacja mete- orologiczna! Jednak zdecydowanie największa zmiana zaszła w 1999 roku i była spowodowana przez reformę: podstawówka stała się gimnazjum. Kiedy już zakończyliśmy wspo- minanie dawnych lat, przyszła pora na drugi, lecz nie mniej ważny, temat, a mianowicie spra- wę kontaktów i znajomości, które pozostały tacie po ukończeniu podstawówki. Gdy o nie spytałem, tata stwierdził stanowczo, że nie utrzymuje ich z dawnymi kole -gami, bo „wszyscy się poro- zjeżdżali”. Zabrzmiało to niep- rawdopodobnie, więc spytałem natychmiast o portal Naszaklasa. Okazało się, że niektóre osoby z klasy mojego taty mają tam swoje forum, lecz o tym roz- mawiać nie chciałem, bo to w końcu kontakt tylko wirtualny, a nie - prawdziwy. Cieszę się, że wybrałem właśnie to gimnazjum - nie tylko ze  względu na warunki i sposób na- uczania, ale też ze względu na wspomnienia i możliwość wy- obrażania sobie szkoły takiej, jaką była przed trzydziestu laty, bo wtedy właśnie uczył się w niej mój tata. Naprawdę warto czasem pogadać z własnymi rodzicami... Marcin Ołdakowski Czym jest moda?
Rozważania nastolatki


Moda jest na pewno czynnikiem kulturotwórczym. Towarzyszy rozwojowi, dlatego podlega ciągłym zmianom. Dotyczy nie tylko ubrania, biżuterii czy torebek, można  stwierdzić, iż jest elementem wpływającym na nas samych, na nasze życie, na to, jak je prowadzimy. Moda to element kształtujący naszą wrażliwość oraz sferę emocjonalną. Moda, mimo że przemija i staje się passe, często powraca. Po pewnym czasie jej twórcy dochodzą do wniosku, że dawny pomysł nie był wcale taki zły. Wtedy wraca do nas - ulepszony i zaktualizowany. Zupełnie jak program komputerowy. Kiedy staje się przestarzały, mimo iż potrzebny, robi się po prostu najzwyczajniej w świecie - nudny. Zdarza się i tak, że wraca się do pracy nad nim i przywraca się go do użytku – poprawiony i ulepszony. Moda jest przede wszystkim wytworem tej garstki ludzi, którzy z dala od naszej rzeczywistości decydują o tym, co my mamy myśleć, co mamy robić i w co się ubierać. Myślę, że wyjątkowo trafne są słowa Karola Irzykowskiego:  „Moda jest zbiorowym plagiatem, przy którym nie ma poszkodowanego”.  Bez względu na to, jak bardzo chcielibyśmy być niezależni od mody i jej trendów, nie wydostaniemy się z tych sideł bez konieczności narażenia się na odrzucenie. Dlatego trzeba zdawać sobie sprawę z siły tych na pozór drobnych fanaberii pięknych i bogatych ludzi, którzy to wszystko nakręcają, jednak trzymać je na dystans, bawić się nimi i w interesowaniu się moda nie popadać ze skrajności w skrajność Alix Duma Moje hobby... gekon kanaryjski (Tarentola delandii)
To kolejny odcinek opowieści Łukasza Więska, naszego redakcyjnego kolegi, na temat niezwykłego hobby, którym jest hodowanie różnych egzotycznych stworzeń we własnym mieszkaniu...


Mój podopieczny to mały gekon blisko spokrewniony z gekonem murowym (Taren- tola mauritanica). Ma około 11 5 cm wraz z ogonem, który stanowi niemal połowę jego długości. Jeśli chodzi o barwę, to jest zmienna: od szara- wokremowej , szarej do nawet brązowej, w zależności od  koloru podłoża, na którym znajduje się gad. Ma sto- sunkowo dużą głowę w porównaniu do reszty ciała i małe wyłupiaste oczy. Jako typowy przedstawiciel geko- nów posiada przylgi na przednich i tylnych odnó- żach, dzięki czemu świetnie wspina się po szkle, kamie- niach i innych powierzchniach. Skóra u mojego gekona jest niezwykle delikatna i podatna na uszkodzenia. Gatunek ten pochodzi z ob- szaru Morza Śródziemnego, dlatego każdy jego przed- stawiciel powinien mieć terrarium, które odwzoruje panujące tam warunki. W terrarium mojego gekona podłoże stanowią: piasek śre- dniej granulacji oraz drobne kamienie - wymieszane ze  so- bą. Dodałem też kilka większych kamieni i korzeni, które stanowią schronienie dla mojego podopiecznego oraz ozdobę. Najważniejszym ele- mentem terrarium jest ścianka zrobiona z korka, kory i zap- rawy murarskiej, dzięki czemu



zwiększyła się powierzchnia życiowa gekona. Staram się, żeby temperatura wynosiła około 25 °C .  Gekon to malutki jaszczurka, więc i pokarm nie może być zbyt duży. Podstawowe pro- dukty stanowią: mączniaki, świerszcze, wylęg karaczana oraz muchy, które łatwo wyhodować. Teraz coś dla ludzi o mocnych nerwach: po- karm trzeba trzymać w od- dzielnym pojemniku, gdyż larwy muchy zwane pinką lub robakiem białym mogą usz- kodzić gekona od wewnątrz. Każdorazowo pokarm posy- puję preparatem witaminowymi i wapnem bądź sepią. Nie potrzebuję miseczki na wodę, gdyż gekon spija wodę z szyb podczas codziennego spryskiwania terrarium. Gekony przystępujące do  rozrodu musza mieć co  najmniej 10 cm długości i żyć 1 5 roku. Mój ma dopiero pół roku, dlatego wszystko jeszcze przed nim. Mam nadzieję, że dochowam się w przy- szłości przychówku. Łukasz Więsek GEKON KANARYJSKI Wywiad z...
Tym razem postanowiliśmy porozmawiać z Panią Joanną Czerniak.


Dzień dobry! Jesteśmy z gazetki szkolnej „Ale numer!” i chcielibyśmy zadać Pani kilka pytań. Wiemy, że jest Pani koordynatorem do spraw organizacji obchodów jubileuszu 50-lecia szkoły. Jakie były etapy przygotowań do tej uroczystości? J.C. Etapy ciągle są… Zaczęło się od tego, że na jednym z posiedzeń Rady Peda- gogicznej pani dyrektor przy- pomniała nam, że „Jedynka” wkrótce będzie obchodzić swoje pięćdziesiąte urodziny. Wkrótce odbyło się zebranie, którego celem było zap- lanowanie uroczystości. Wszy- scy doszli do wniosku, że  trzeba w  szczególny sposób uczcić tę  okrągłą rocznicę. Następnie poszczególni na- uczyciele zadeklarowali chęć uczestniczenia w  przy- gotowaniach obchodów 50-lecia placówki. Kolejnym eta- pem były spotkania i ustalanie poszczególnych zadań. I tak w ubiegłym roku szkolnym mieliśmy okazję spotkać się z osobami, które uczęszczały kiedyś do naszej szkoły lub w niej uczyły. Przyniosły ze  sobą piękne zdjęcia, dyplomy, albumy sprzed lat. Usły- szeliśmy różne historie – cza- sem zabawne, czasem dramatyczne, świadczące o  tym, że nie tylko dziś nasza szkoła tętni życiem. Potem nastąpił etap mrówczej pracy. Pani L. Zyskowska przystąpiła do tworzenia oko- licznościowej publikacji poś- więconej przeszłości i tera- źniejszości „Jedynki”. Poma- gali w tym również inni nau- czyciele, którzy odwiedzali swoich emerytowanych już poprzedników czy byłych dy- rektorów, żeby dotrzeć do  potrzebnych informacji. Pani dyrektor K. Zarosińska roz- mawiała z pierwszym dy- rektorem „Jedynki", panem J. Pajdzińskim, a ja na przy- kład pytałam o dawne czasy dyrektora B. Barabasa, który stał na czele naszej szkoły w  bardzo trudnym okresie stanu wojennego. Pani R. Piątkiewicz przeszukała



archiwalne numery „Głosu Świdnika” i zeskanowała artykuły poświęcone „Jedynce”. Bardzo ważnym elementem publikacji są wspomnienia spisane przez jej absolwentów, których wypowiedzi znaleźliśmy nawet na forum. Co jeszcze się dzieje? Przede wszystkim trwają przygotowania części artystycznej. Przy- gotowywane są też wystawy i w tym celu gromadzimy zdjęcia oraz inne eksponaty. Będą się one odbywać w dwóch miejscach. 14 października w naszej szkole będzie można obejrzeć wystawy, powspominać wraz z nauczycielami i kolegami dawne szkolne czasy oraz zwiedzić dzisiejszą „Jedynkę”, zobaczyć zmiany, jakie zaszły w szkole przez minione lata. Natomiast 15 października w kinie „Lot" będą miały miejsce oficjalne uroczystości poprzedzone mszą w kościele i przemarszem ulicami miasta. Zgromadzeni goście będą też mogli obejrzeć interesującą część artystyczną. Przy okazji chciałabym podkreślić wkład pani dyrektor K. Zarosińskiej w przygotowanie jubileuszowych uroczystości. Jest to praca, której często nie widać na zewnątrz. Trzeba przecież było wystąpić na kilka miesięcy przed obchodami jubileuszu o zgodę policji w związku z przemarszem pochodu ulicami Świdnika, ułożyć listę gości, co wcale nie jest takie proste, porozumieć się z drukarnią w sprawie druku okolicznościowej publikacji i zaproszeń. Czyli wykonać mnóstwo pracy, aby wszystko mogło udać się jak najlepiej. Chcę też podziękować koleżankom i kolegom za ich zaangażowanie i entuzjazm, z jakim wykonywali niełatwe zadania. Wiemy, że prowadzi Pani szkolne koło teatralne. Skąd zainteresowanie właśnie tą dziedziną? J. C. Cóż… Wróciłam po 3 latach urlopu wychowawczego do szkoły. Widziałam, że inni starają się rozwijać zainteresowania uczniów, np. pani L. Zyskowska prowadzi koło dziennikarskie, w którym teraz działacie, więc i ja postanowiłam poprowadzić jakieś zajęcia pozalekcyjne. Po prostu czegoś mi brakowało. Pomyślałam o kole teatralnym. Zawsze interesowałam się teatrem i chciałam zarazić moją pasją młodzież. Prowadzę koło już kilka lat, ale dopiero niedawno odnaleźliśmy swój styl-  kabaret. Staramy się mówić o ważnych sprawach poprzez lekką formę. Co roku uczestniczymy np. w przeglądzie spektakli profilaktycznych. Co podoba się Pani w naszej szkole, a co może nie do końca? J. C. Bardzo podoba mi się porządek. To  że każdy wie, co ma robić. Co mi się nie podoba? Nie podoba mi się idea gimnazjum jako typu szkoły, w której spotyka się na okres 3 lat młodzież w najtrudniejszym wieku. Wolałabym, żebyście się uczyli w ośmioklasowej podstawówce, a potem szli do liceum itp. Co pani lubi robić w wolnym czasie ? J. C. Przede wszystkim uwielbiam czytać. Czytam po prostu wszędzie! Drugą ulubioną czynnością jest praca w ogrodzie. Bardzo lubię kwiaty. Uspokajają mnie po lekcjach z uczniami, którzy często nie dają mi wytchnienia. No i oczywiście uwielbiam chodzenie po górach! Przyznam się, że nie zawsze to lubiłam, ale teraz podczas kolejnych wakacji i ferii zimowych jeżdżę w góry. Nie pogardzę też dobrym filmem i nie może mnie zabraknąć przed telewizorem, gdy „leci” „Dr House” i „Ojciec Mateusz.” Serial „Ojciec Mateusz” oglądam głównie ze względu na uwielbiany przeze mnie Sandomierz, Dziękujemy za udzielenie wywiadu! Majlenka & Moniś HUMOR zeszytów szkolnych



CHEMIA Ten płyn to także w pewnym sensie ciecz. Tłuszcze rozpuszczają się w rondlu. W połączeniu wodoru i tlenu stosunkiem dwukrotnym otrzymujemy wodę. Woda słona zawiera w sobie sól, a słodka cukier. W probówce można robić nie tylko doświadczenia, ale i dzieci. Węglowodan jest to węgiel zamoczony w wodzie. Kwas solny żre wszystko, co napotka na drodze i na szosie. SiO2 jest to wino, na które mój tato mówi „pryta" lub „siara". Siarka występuje na zapałkach. Obywatel po użyciu probierza trzeźwości zmienił kolor. To znak, że alkohol był używany. Siarka ma właściwości samobójcze. Najmniejszą częścią chemii jest pierwiosnek. Niektóre gazy są tak śmierdzące jak spaliny wydzielane przez człowieka. Kwas solny ma silne właściwości rżące. Alkohol nie ma blasku, ale jak ktoś się go napije, to mu się oczy świecą.  Alchemik to taki człowiek, który chciał z igły zrobić widły. Atomem nazywamy nierozdzielną, przy pomocy sprzętów i narzędzi domowych, cześć pierwiastka. Charakterystyczną cechą wodoru jest szczeknięcie przy zapalaniu. Chemik pracuje dlatego w białym fartuchu, aby nie wyżreć dziury w ubraniu. Do produkcji papieru gorszego dodaje się ścierki. Dobrze rozwijający się przemysł chemiczny przerabia węgiel na sól kamienną. Powietrze składa się z tlenu, wodoru i azotoksu. Skłodowska była kobietą niespotykanie wytrwałą, o czym świadczy zatruwanie się radem przez wiele lat. Dziękujemy Pani Urszuli Szabatowskiej za udostępnieniu swoich zapisków – red. Samorząd Uczniowski już działa!
Samorząd Uczniowski ustalił już kilka punktów planu na pierwszy semestr! Nie zapominajmy,że nadal trwają dyskusje na temat nowych pomysłów.


1. Dyskoteki - najczęściej poruszanym tematem były oczywiście dyskoteki... W tym roku mają odbywać się częściej niż w latach ubiegłych. Miejmy nadzieję, że tak będzie ;) Najbliższe są już zaplanowane: *Otrzęsiny - Nasze pierwszaczki już 29 września zostaną oficjalnie „ochrzczone” - z humorem i wśród niezapomnianej zabawy. *Dzień po otrzęsinach, dla klas 2 i 3, zostanie zorganizowana „Dyskoteka z okazji dnia chłopaka”, podczas której chłopcy będą mogli uczestniczyć w konkursie na "Króla parkietu". Życzymy powodzenia i świetnej zabawy! 2. Nie zapominajmy o naszych małych przyjaciołach z dawnych lat i zabierzmy jedną maskotkę do szkoły na „Dzień pluszaka”. Przewidziany jest również konkurs – zwycięzcą zostanie klasa, która zabłyśnie największą ilością zebranych pluszowych zwierzątek. Ciekawe, jak spiszą się nasi gimnazjaliści... ;) 3. „Dzień w krawacie” - Kto powiedział, że w krawacie chodzą tylko chłopcy? Tego dnia cała nasza „Jedyneczka” nosi krawaciki! :) 4. „Szczęśliwy numerek” - start! Akcja „Szczęśliwy numerek” będzie kontynuowana... Każdego dnia dyżurni wylosują numer, który zwolni szczęśliwców z wywoływania do odpowiedzi i pracy domowej. (cdn.) Majlenka Smutne Święta
Smutne Święta


Smutne święta… Zbliżają się najsmutniejsze, ale jednocześnie piękne święta. W te dni nie myślimy o sprzeczkach, kłótniach. Zbieramy się przy grobach tych, za którymi tak tęsknimy. Przypominamy sobie ich uśmiechy, zabawne historie, które tak uwielbiali opowiadać. Z drugiej strony nie możemy pogodzić się z tym, że już nie ma ich wśród nas. Gdy nadchodzi tragedia, zapewne każdy z nas uświadamia sobie, jak kruche jest życie. Jak wiele czasu i uwagi mogliśmy komuś poświęcić, a nie zrobiliśmy tego. Nie zawsze umiemy poradzić sobie z taką stratą. W ostatnim czasie pożegnaliśmy naszego kolegę, Łukasza Karwata, który zginął w wypadku motocyklowym. Łukasz miał 16 lat, a w ubiegłym roku uczęszczał jeszcze do naszego gimnazjum. Jego pasją były motocykle. Żył ze świadomością: „Jeżeli zginę, to w przekonaniu, że robiłem to  co naprawdę kochałem… MOTOCYKLE”. Był bardzo lubiany i rozpoznawany pośród rówieśników. Wszyscy, którzy go znali, bardzo przeżyli jego śmierć. Na pogrzebie zgromadziła się liczna ilość młodzieży, która pożegnała go z należytym szacunkiem. Kolejną osobą, która odeszła ostatnio, był Jakub Fijałkowski, 14 - letni uczeń II klasy Gimnazjum nr 3 w Świdniku. Był pełen energii. Lubił jeździć na rowerze i uprawiał le parkur. Miał własny zespół, w którym grał na perkusji. Układał śmieszne piosenki, niektórzy z nas zapamiętają go z tzw. „wyrzutni zapałek”, które konstruował. Był pełen pozytywnej energii, którą promieniał pomimo choroby. Na rzecz Kuby organizowane były liczne koncerty, pikniki oraz głośna akcja „1000 łabędzi dla Kuby”. Po paru cyklach chemioterapii i ciężkich zmaganiach z chorobą nowotworową 8 września jego organizm nie był już w stanie walczyć. 10 września odbył się pogrzeb, na którym zebrało się mnóstwo świdniczan. Wszyscy zgromadzeni pożegnali ze smutkiem tak młodego, lecz dojrzałego i dzielnego chłopca. Warto podkreślić ponadczasowość słów księdza Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Każdy z nas powinien upamiętniać śmierć swoich bliskich, ale także dbać o tych, którzy otaczają nas na co dzień, póki są jeszcze wśród nas. M.