Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






Maj * NUMER 9 / 2014 / 2015 * LO II w SŁUPSKU


„A Capito” w majowej odsłonie wita wiosennie i prawie wakacyjnie!
Fot: Matury w IILO im. Adama Mickiewicza w Słupsku

W tym numerze otrzymacie propozycję paru miejsc, w których warto spędzić dwa miesiące zbliżających się wakacji. Oczywiście czekają na Was kolejne porady o zdrowym odżywianiu i zdrowym trybie życia. Czas płynie bardzo szybko i kolejny rok nauki prawie za nami! Maturzyści zakończyli na dobre egzamin dojrzałości i w napięciu czekamy razem z nimi na wyniki! Życzymy Wam wytrwałości w oczekiwaniu na zbliżające się zakończenie roku szkolnego 2014/2015. Trzymajcie się cieplutko! Natalia Bodnar, kl. II C KALENDARIUM
Mimo, że zbliżamy się do wielkimi krokami do wakacji, uczniowie naszej szkoły nie próżnują i angażują się w liczne konkursy i przedsięwziecia!


08.05.15r. Tego dnia studenci Politechniki Młodzieżowej przy II LO wzięli udział w zajęciach z biologii. Pani Tamara Kropiowska przedstawiła zebranym w ciekawy sposób temat ''Dlaczego wieloryb jest duży, a czapli nie marzną nogi?” 16.05.15r. W dniu 16 maja odbyły się zawody okręgowe rozgrywane w ramach Mistrzostw Pierwszej Pomocy PCK. Zmagania odbywały się na terenie Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku. Drużyna ZSO nr 2 zajęła pierwsze miejsce zdobywając dzięki temu puchar i nagrody rzeczowe, a 23 maja reprezentowała okręg słupski na zawodach na szczeblu wojewódzkim 21.05.15r. Olga Wepryk, Kacper Sobierajski, Piotr Betkowski, Paweł Jonik i Wojciech Okuniewski reprezentowali naszą szkołę w konkursie na temat wiedzy o Rosji, który miał miejsce w Instytucie Neofilologii Akademii Pomorskiej w Słupsku. Konkurs składał się z dwóch etapów i miał na celu sprawdzenie znajomości kultury, historii, geografii oraz realia rosyjskiego obszaru językowego. 21.05.15r. Przemysław Mędrkiewicz (kl. III c) wygrał konkurs i zdobył indeks na prawo na Uniwersytecie Gdańskim. IX edycja Konkursu o Indeks Wydziału Prawa i Administracji UG składała się z trzech etapów: pracy badawczej, testu wiedzy i ustnej prezentacji i obrona pracy. Przemkowi gratulujemy sukcesu i życzymy powodzenia w studiowaniu prawa na UG. Patrycja Milczarczyk, kl. II C



Czerwiec- ciekawe daty 1 czerwca – Święto Bułki, Dzień Dziecka, 2 czerwca – Dzień Sąsiada, Dzień Leśnika 3 czerwca – Dzień Dobrej Oceny 4 czerwca – Dzień Drukarza 5 czerwca – Światowy Dzień Środowiska 6 czerwca – Dzień bez Samochodu, Światowy Dzień Pocałunku 7 czerwca – Dzień Chemika 8 czerwca – Święto Uwalniania Książek 9 czerwca – Dzień Przyjaciela 10 czerwca – Międzynarodowy Dzień Heraldyki 11 czerwca – Dzień Podeptanych na Śmierć w Czasie Tańca 12 czerwca – Dzień Stylisty Paznokci 13 czerwca – Święto Dobrych Rad 14 czerwca – Dzień Pamięci Ofiar Czołowego Zderzenia z Walcem 15 czerwca – Dzień Wiatru 16 czerwca – Międzynarodowy Dzień Pomocy Dzieciom Afrykańskim 17 czerwca – Dzień Walki z Suszami 18 czerwca – Dzień Ewakuacji 20 czerwca – Światowy Dzień Uchodźcy 21 czerwca – Międzynarodowe Święto Muzyki, Dzień Deskorolki, Dzień Łaskotek 23 czerwca – Noc Świętojańska 24 czerwca – Dzień Przytulania 25 czerwca – Światowy Dzień Smerfa 26 czerwca – Dzień Zapobiegania Narkomanii, Międzynarodowy Dzień Pomocy Ofiarom Tortur 27 czerwca – Dzień Walki z Cukrzycą 28 czerwca – Narodowy Dzień Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956, Światowy dzień Grania w Butelkę 29 czerwca – Dzień Marynarki Wojennej, Dzień Ratownika WOPR 30 czerwca – Dzień Motyla Kapustnika, Dzień Rozwalania Zabawek Patrycja Milczarczyk, kl. II C
Jakie uczelnie studenci wybierają najczęściej?


Już po maturze, a przed absolwentami kolejny ważny wybór. Gdzie na studia? Oto kilka danych dotyczących kierunków studiów i wyższych uczelni. Największą popularnością cieszy się Politechnika Warszawska, a zaraz po niej Politechnika Gdańska, Poznańska i Łódzka. Częstym wyborem jest też Uniwersytet Rolniczy im. Hugona Kołłątaja w Krakowie. Kolejna oblegana uczelnia to Uniwersytet Warszawski i Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Następną lokatę w rankingu popularności zajmuje Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie i Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu. Jest to pierwsza dziesiątka uczelni najczęściej wybieranych przez kandydatów na studia. Teraz kolej na kierunki: •Informatyka •Prawo •Zarządzanie •Ekonomia •Budownictwo •Mechanika i budowa maszyn •Finanse i rachunkowość •Automatyka i robotyka •Psychologia •Pedagogika Jak widać kandydaci na studia wybierają w większości kierunki ścisłe. Ewelina Siwiaszczyk, kl. II C Już niedługo czas wakacji. Gdzie warto pojechać?
Niedługo dwumiesięczny odpoczynek od dziesięciomiesięcznego okresu szkolnego. Stawiacie na pracę czy odpoczynek?


Pewnie większość z Was już zaczęła się zastanawiać, gdzie warto wybrać się w nadchodzące wakacje. Niedługo dwumiesięczny odpoczynek od dziesięciomiesięcznego okresu szkolnego. Stawiacie na pracę czy odpoczynek? A może i to, i to? Oto kilka propozycji miejsc, które warto odwiedzić – najlepiej w towarzystwie przyjaciół! •Hiszpania – Większość biur podróży oferuje wyjazdy do Lloret de mar. Miejsce to słynie głównie z wielu dyskotek i dobrej zabawy. Jednak można tam też znaleźć urokliwe i spokojne miejsca. Istnieje również możliwość skakania z klifów, nie wspominając o kąpielach w Morzu Śródziemnym. Odwiedzenie Hiszpanii nie może obejść się bez wyjazdu do Barcelony – stolicy Katalonii. Stadion FC Barcelony - Camp Nou, Sagrada Familia, ulica Las Rambas, czy też wieczorny pokaz muzyki i światła przy „grających fontannach” – to wszystko z pewnością dostarczy wam niezapomnianych przeżyć. •Bułgaria – Wyjazdy organizowane do jednego, zdecydowanie najczęściej odwiedzanego bułgarskiego kurortu – Złotych Piasków. Liczne dyskoteki, młodzieżowe kluby,



kąpiele w Morzu Czarnym i organizowane wypady do niedaleko położonych, urokliwych miejscowości – Neseber, Warny lub Balchiku. Malownicze zatoczki, złocisty piasek, tysiącletnie zabytki i dużo słońca – to wszystko znajdziecie w ciepłej Bułgarii. •Włochy – Najczęstszą propozycją jest nadmorski kurort – Rimini. Przywitają was tu szerokie, piaszczyste plaże położone nad Morzem Adriatyckim oraz duży wybór dyskotek popularnych w całej Europie! Będąc we Włoszech, nie można nie pojechać do Rzymu, Florencji czy Wenecji. Każde z tych miast jest inne i w każdym z nich na pewno znajdziecie coś dla siebie. Dla lubiących parki rozrywki, polecam odwiedzenie Mirabilandii – na pewno zaskoczy was ilość atrakcji, które są tam przygotowane. Oczywiście jest jeszcze wiele atrakcyjnych miejsc, które warto odwiedzić w nadchodządze wakacje. Pamiętajcie, że najważniejsze to zabrać ze sobą przyjaciół, dobre humory i niezależnie od tego gdzie postanowicie pojechać, na pewno będziecie się dobrze bawić! Aleksandra Poźniak kl. II C WAKACYJNE ODŻYWIANIE
Wakacje, wyjazdy, wypoczynek poza domem, posiłki spożywane w hotelowych restauracjach, kawy w uroczych knajpkach z widokiem na ocean – to wszystko z pewnością dostarczy Ci cudownych wspomnień, ale nie wykluczone że...także dodatkowych kilogramów.


Słodycze, ciasteczka, ciasta, torty i lody na wakacjach all inclusive są wszędzie. Trudno jest im się oprzeć, jednak ilość kalorii i tłuszczu, jakie mają, jest ogromna. Jeśli nie potrafisz oprzeć się tym smakołykom, staraj się tylko raz dziennie zjeść malutką porcję słodyczy. Wybieraj galaretki, budynie lub owocowe lody. Mają znacznie mniej kalorii niż czekoladowe torty pełne kremu. Pamiętaj, że porcja galaretki owocowej (miseczka ok. 200g) ma ok. 200 kcal, a cienki kawałek tortu (100g) ma ich aż 600! Jeśli Twoja silna wola jest ogromna i umiesz oprzeć się tym wszystkim smakołykom, zrezygnuj ze słodyczy zupełnie. Nie pij słodkich płynów gazowanych w ogóle. Mają mnóstwo cukru i niestety nie ugaszą Twojego pragnienia. Połowę talerza zapełnij świeżymi warzywami. Jeśli spędzasz wakacje np. w Egipcie lub innych egzotycznych krajach i boisz się „zemsty faraona”, wybierz warzywa gotowane lub duszone. Różnorodność



warzyw sprawi, że Twoja dieta będzie o wiele bardziej urozmaicona niż ta codzienna, bo kto ma dostęp do rukoli, pomidorów, ogórków, sałaty, kukurydzy, marchewki, kapusty w jednym posiłku? Ty możesz sobie pozwolić na taki luksus! Woda jest niezbędna do życia, znajduje się w naszych organizmach w komórkach oraz w przestrzeni zewnątrzkomórkowej. Stanowi ona miejsce, gdzie zachodzą wszystkie procesy życiowe, dlatego jest nam tak bardzo potrzebna. A im cieplejsze miejsce - tym potrzebujemy jej więcej, dlatego staraj się pić podczas wakacji jak najwięcej wody mineralnej - przynajmniej 2,5-3 litry dziennie. Woda zabezpiecza organizm przed odwodnieniem, a dodatkowo sprawia, że odczucie głodu pomiędzy posiłkami zmniejsza się. Im więcej wody wypijesz, tym lepiej dla Ciebie. Miej umiar we wszystkim. Nie folguj sobie zanadto, tłumacząc się wakacjami. Miej na uwadze, jaką twój organizm będzie miał ciężką pracę do wykonania, jeżeli wrzucisz mu do strawienia frytki, zawiesiste sosy, tłuste mięso i śmietanowy kawałek tortu. Magdalena Knuth, kl. II C Nie ruszasz się, nie żyjesz!
"To już ostatni dzwonek, na to, by zadbać o swoją sylwetkę i dobre samopoczucie."


Wiosna w pełni, dni są już nie tylko coraz dłuższe, ale i cieplejsze. Lada chwila zacznie się lato, wakacje i urlopy. To już ostatni dzwonek, na to, by zadbać o swoją sylwetkę i dobre samopoczucie. Trzeba jednak pamiętać, że dbać o siebie trzeba przez cały rok. Wiosna i lato są idealną porą, żeby wziąć się za jakiś sport. Możemy natomiast zapomnieć o lepszej kondycji, jeśli już teraz nie wprowadzimy do planu dnia porządnej dawki ruchu. Zwiększać ją jednak należy co tydzień. Spacer zamieńmy w marsz, potem bieg, starajmy się wygospodarować pół godziny na gimnastykę, siłownię, basen albo rower. Zwiększmy częstotliwość treningu (maksymalnie sześć razy w tygodniu, przynajmniej jeden dzień zostawmy sobie na odpoczynek) i jego intensywność. I wkrótce to, co dotychczas przyprawiało nas o zadyszkę, nagle stanie się łatwe, a dobra kondycja będzie celem zrealizowanym. Należy jednak zadać sobie pytanie, jak znaleźć czas na ćwiczenia. Najlepiej zacząć od uświadomienia sobie, że ruch to nie tylko zwykłe hobby. Aktywność fizyczna pomaga w zapobieganiu nadwadze, poprawia postawę, zwiększa odporność i wpływa korzystnie na zdrowie. Jest doskonałym sposobem na pozbycie się stresów, dodaje pewności siebie - lista zalet jest jeszcze bardzo długa. Oto 5 porad jak znaleźć czas na

1. Wstań pół godziny wcześniej. 2. Zrób rachunek sumienia. 3. Uwolnij się z pułapki perfekcjonizmu. 4. Zamiast kilku spotkań z przyjaciółmi w kawiarni, umówcie się na siłownię. 5. Kup karnet - na przykład na basen albo siłownię.

ćwiczenia: 1. Wstań pół godziny wcześniej. Poranne ćwiczenie nie tylko dodają energii, ale też podkręcają całodzienny metabolizm. 2. Zrób rachunek sumienia. Przez cały tydzień zapisuj wszystko, co robisz i ile ci to zajmuje. Z pewnością na liście znajdą się czynności, które zaśmiecają grafik - oglądanie seriali, przeglądanie starych gazet, przesiadywanie w kawiarni albo oglądanie wystaw w galerii handlowej. Wszystko to, co niepotrzebne, postaraj się wykreślić z listy i znaleźć czas na ćwiczenia. 3. Uwolnij się z pułapki perfekcjonizmu. Być może jesteś typem, który każdego dnia po pracy musi zrobić dwudaniowy obiad albo wysprzątać mieszkanie na błysk. Pamiętaj, że perfekcjonizm czasem bywa zgubny i przede wszystkim zabiera mnóstwo czasu. Jeśli na twoich szafkach przez dwa dni zalega kurz, a ty trzy razy w tygodniu zrobisz na obiad makaron z sosem, naprawdę nic się nie stanie. Zyskany czas poświęć na to, co jest dla ciebie naprawdę dobre. 4. Zamiast kilku spotkań z przyjaciółmi w kawiarni, umówcie się na siłownię. To samo dotyczy spędzania czasu z rodziną. Być może do tej pory spędzaliście go w domu, a przecież możecie razem wybrać się na rowery, kijki albo rolki. Dobra zabawa murowana! 5. Kup karnet - na przykład na basen albo siłownię. Kiedy już wydasz pieniądze, nie będziesz chciał być stratny i w magiczny sposób czas na ćwiczenia się znajdzie. Malwina Gasyna, kl. II C POMIDORY KULTURY
Nasi eksperci tym razem na celownik wzięli film: "The Riot Club"


Madzix - Klub dla wybrańców to adaptacja popularnej sztuki Laury Wade. Miles (Max Irons) i Alistair (Sam Claflin), studenci pierwszego roku Uniwersytetu Oksfordzkiego, dołączają do prestiżowego The Riot Club, chcąc za wszelką cenę zyskać akceptację jego pozostałych członków. Akcja filmu toczy się w ciągu jednego wieczoru, podczas którego bohaterowie mogą zyskać upragniony szacunek lub całkowicie stracić reputację. Dla mnie "Klub dla wybrańców" to przykład kina niepełnego, zrealizowanego pobieżnie bez namysłu i spójności. Dialogi i monologi są stanowczo zbyt długie, a słowa wypowiadane przez bohaterów są przesiąknięte banałami. Postacie są płaskie, a satyra w filmie pozbawiona humoru. Film zatem nie jest, niestety, ani ostrygą, ani angażującym thrillerem, ani obyczajówką o miłości. Scherfig miota się między gatunkami, co zdecydowanie szkodzi filmowi. Hubert - Głównymi bohaterami najnowszego filmu Lone Scherfig „The Riot Club” są studenci Oksfordu zrzeszeni w nieformalną grupę o tytułowej nazwie. Owi chłopcy pochodzą z bardzo bogatych rodzin, przez co są pewni, że wszystko można rozwiązać odpowiednią sumą pieniędzy. Celem i swoistą idee fixe tej grupy jest imprezowanie aż do śmierci. Scenarzysta jednak, zamiast marnej podróby „Projektu X” w klimatach wiktoriańskich alejek

Magda Kasperek i Hubert Kurkiewicz, kl. II C i II A

Uniwersytetu Oksfordzkiego, odtworzył wartką akcję zawierającą kilka plot twistów. Akcja głównej części filmu dzieje się podczas jednego wieczorów knajpie. Reżyser, poprzez konflikt gospodarza i tytułowej grupy ukazuje nam ogromną przepaść, jaka dzieli klasę średnią i wyższą. Obie klasy gardzą sobą nawzajem, trzymając się kurczowo własnych punktów widzenia. Punktem kulminacyjnym w tym karnawale ksenofobii, jest propozycja grupowego fellatio złożona dziewczynie jednego z członków klubu. Podchodząc do tego filmu miałem nadzieję na zgrabne studium socjologiczne okraszone dionizyjskim podejściem do anglosaskiej „biby”. Produkt ostateczny nie jest jednak aż tak klarowny, żeby można go było za takowy przyjąć. Ciekawy, niczego wielkiego niewnoszący, (bo to, że bogacze to buce i snoby to chyba jest pewne prawda? PRAWDA?) kawał kina klasy AB, na wcaleniewysokim poziomie. Jak dla mnie może być. SPORTY ŚWIATA
Jeżeli do dziś nie znalazłeś dla siebie odpowiedniej dyscypliny sportowej, to mam tu dla Ciebie wykaz dość nietypowych sportów, dzięki któremu może znajdziesz coś dla siebie.


W wielu krajach na całym świecie ludzie uprawiają różne sporty. Jedne z najbardziej znanych to piłka nożna, siatkówka, czy też piłka ręczna. Zaczniemy dość niewinnie - od gry zwanej bossaball. Jest to w zasadzie połączenie piłki nożnej, siatkówki i gimnastyki . Dwie 4 lub 5-osobowe drużyny próbują umieścić piłkę za siatką drużyny przeciwnej - identycznie jak w siatkówce. Jednak mogą do tego używać nóg, rąk i wszystkich innych części ciała, a jest to ułatwione, bo cała rozgrywka toczy się na dmuchanym materacu z zainstalowanymi trampolinami. Toczenie sera- zabawa jest prosta. Otóż, 4kilogramowe koło lokalnego sera spuszczane jest ze wzgórza, a pierwsza osoba, której uda się dotrzeć na dół za serem, stanie się zwycięzcą zawodów. Zmagania te odbywają sie w Brockworth niedaleko angielskiego Gloucester. Caber toss - tak w oryginale nazywa się konkurencja sportowa uprawiana oryginalnie przez szkockich górali, która polega po prostu na rzucie drewnianym, mierzącym 6 metrów długości i ważącym 80 kilogramów drągiem. Nie liczy się tu jednak dystans lecz technika. Chodzi o to, aby pień w locie obrócił się o 180 stopni i wskazał godzinę 12 , czyli stanął pionowo na drugim końcu. Botaoshi- jest tradycyjnym sportem rozgrywanym w japońskich szkołach. Tamtejsza Akademia Obrony Narodowej słynie z rozgrywanego raz do roku wielkiego pojedynku, w którym ścierają się dwie drużyny po 150 zawodników - połowa z nich pełni rolę obrońców, a połowa atakujących. Chodzi



w grze o to, aby doprowadzić do tego, by drewniany pal trzymany przez drużynę przeciwną został opuszczony (odchylenie od pionu o 60 stopni wystarcza do zwycięstwa), a jednocześnie trzeba bronić swojego kija. Walka na papierowe tuby- sport ten został wymyślony parę lat temu w Seattle, gdzie do dziś działa organizacja Cardboard Tube Fighting League. Podstawową zasadą tej gry jest złamanie kartonowej tuby przeciwnika i uniknięcie złamania własnej - można przy tym wroga okładać, lecz w cywilizowany sposób, tak, aby nikomu nie stała się krzywda. Obecnie rozgrywki toczą się nie tylko w USA lecz także w Australii. Nie mogło oczywiście w naszym zestawieniu zabraknąć gry dla prawdziwych dżentelmenów - szachoboksu, czyli połączenia boksu z szachami. Rozgrywka toczy się tu w czasie 11 rund - 6 w szachach i 5 w boksie, a są one rozgrywane na przemian. Pojedynek można rozstrzygnąć, matując przeciwnika w szachach, poddanie się, nokaut lub techniczny nokaut. Co roku odbywają się mistrzostwa świata w tej dyscyplinie. Ciekawostką jest to, że mieliśmy tam nawet swojego zawodnika - Pawła Dziubińskiego, który był pretendentem do tytułu mistrza Europy, lecz jego walka o tytuł, niestety, nigdy się nie odbyła Maraton -człowiek kontra koń- sport ten narodził się w jednym z pubów na terenie Zjednoczonego Królestwa (dokładniej rzecz biorąc w Walii). W roku 1980 grupa miejscowych miłośników piwa wpadła na pomysł, aby sprawdzić, kto naprawdę jest szybszy - koń czy człowiek . Pomysł ten doczekał się szybko realizacji. Co roku w Llanwrtyd Wells na starcie stają więc konie i ludzie, aby sprawdzić się, kto szybciej pokona 35-kilometrową trasę. W 32 edycjach zawodów tylko dwukrotnie wygrał człowiek. I jak dla mnie najdziwniejszy, a zarazem najciekawszy sport w dzisiejszym zestawieniu czyli toe wrestling. Sport ten miał dość ciekawy początek. Był rok 1974 i czterech bywalców knajpy Ye Olde Royal Oak Inn prowadziło zażartą dyskusję na temat tego, że w ich ojczyźnie - Anglii - brakuje mistrzów świata, dlatego też wpadli oni na pomysł wymyślenia nowego sportu. Najpierw padło na siłowanie na uszy, ale po paru piwach pomysł ten upadł, wtedy pojawiło się siłowanie na palce u stóp, które bardzo przypomina siłowanie na rękę - chodzi o to, aby przeciągnąć stopę przeciwnika, by ta dotknęła na płasko podłoża. Jeżeli żaden z tylu sportów nie spodobał Ci się, to weź paru przyjaciół do baru (OCZYWIŚCIE NA SOCZEK!) i pomyślcie nad własnym sportem, a gwarantuję, że na początku będziecie w nim mistrzami świata. Damian Niewadził, kl. II C Dlaczego media...
...są tak negatywne?


Otwieramy gazetę, a tam karambol. Włączamy telewizję, a tam wojna. Sprawdzamy internet, a tam epidemie. Czy świat oszalał? Czy nie dzieje się naprawdę nic dobrego, o czym można pisać? Czy to media sprawiają że podświadomie szukamy złych informacji? A może to media dopasowały się do naszej natury? Aby odpowiedzieć sobie na te pytania, musimy spojrzeć w głębię psychiki dawnego człowiekaczłowieka prostego, podążającego za instynktem. W przeszłości ludzie musieli szukać głównie tych złych informacji. Nieważne było to, że wystarczało jedzenia, gdy istniało ryzyko spalenia wioski przez najeźdźców. Nie można było też świętować zbyt długo spokoju w okolicy, gdy zimowe zapasy zaczynały się kończyć. Czy więc w dzisiejszych czasach również skazani jesteśmy tylko na te złe informacje? Z pewnością mogłoby się to zmienić, jednak dużą część informacji można powtarzać cały czas. W końcu nie interesuje nas to, że gospodarka się nie załamuje, że tysiące samolotów codziennie dolatują na docelowe lotniska bez szwanku, albo że nie ma katastrof naturalnych. Interesują nas bardziej kryzysy gospodarcze, katastrofy samolotów lub anomalia pogodowe. To w końcu coś, o czym nie słyszymy codziennie. Michał Małecki, kl. II C „Mars – One Way Ticket”



Zawsze pragnęliśmy sięgać za horyzont. Ekspansje terytorialne, kolonizacja, odkrywanie nowych kultur – zajęło nam to tysiące jakże krwawych lat. Upadały wówczas wielkie cywilizacje, jak chociażby imperium Inków, a ich pismo supełkowe do dziś czeka na swojego Champolliona. Ostatecznie nasza ludzka, niepohamowana zachłanność zwyciężyła i zapragnęliśmy czegoś więcej. Nadszedł czas na kolonizację Kosmosu. Już starożytni prowadzili obserwacje nieba i obiektów astronomicznych. W końcu ktoś jako pierwszy musiał zastanowić się – Czy jesteśmy tu sami? Nurtujące pytanie, na które do tej pory nie znaleźliśmy odpowiedzi. Mimo to już wtedy ludzie zaczęli marzyć o odnalezieniu istot żywych poza światem, jaki znali do tej pory. Jako homo sapiens nie posiadamy na Ziemi braci w rozumie. Dlatego kontakt z innymi formami równie zaawansowanymi cywilizacyjnie wydaje się być tak ważnym dla rodzaju ludzkiego. Na początku XX wieku nastąpiła tzw. „marsjańska gorączka”, która zapoczątkowała próby nawiązania łączności z Marsem i jego potencjalnymi mieszkańcami – Marsjanami. Włoski astronom Shiaparelli twierdził, że zaobserwował na Marsie kanały. Jednakże nie sprecyzował jakie. Wieść rozeszła się do innych krajów, gdzie włoskie „canali” przetłumaczono po prostu na „casals”, oznaczające sztucznie stworzone kanały. W ten sposób narodziła się idea, której poświęcił się m.in. Lowell, że na Marsie zostały wybudowane trakty wodne. A któż inny mógł tego dokonać, jak nie Marsjanie? Sytuację tę wykorzystali pisarze siencefiction, tworząc pierwsze wyobrażenia pozaziemskich istot z cywilizacji na tyle inteligentnej, by podbić Ziemię. Przedstawiano ich w różnoraki sposób. Na przykład w „Wojnie światów” H.G. Wellsa



zostali zobrazowani, jako krwiożercze (dosłownie) istoty, które niestety, nie umiały skomunikować się w żaden sposób z ludźmi. Pomimo obalenia teorii o marsjańskich kanałach irygacyjnych, a tym samym o Marsjanach (zdjęcia wykonane przez Mariner’a IV), ludzka ciekawość wcale nie ostygła, a wręcz przeciwnie – jesteśmy przyciągani w stronę Czerwonej Planety. Dlatego sami postanowiliśmy się tam wybrać. Obecnie istnieje kilka koncepcji odwiedzenia Marsa. Jedną z najbardziej optymistycznych jest Mars One. Według planu człowiek miałby stanąć na planecie już w 2025 roku (przy czym NASA – po 2030, nawet ok. 2040), a każdy jego ruch byłby monitorowany, a następnie emitowany na Ziemi w formie najdłuższego reality show w historii telewizji. Co ciekawe, misja ma zostać sfinansowana przez darczyńców, wykupujących dostęp do marsjańskiego programu. Istnieje nawet możliwość wysłania własnego zdjęcia z krótką wiadomością, które dostarczy łazik wylatujący w 2018. Koszt takiej usługi wynosi 5000$, jednakże świadomość, że Twoje zdjęcie znajduje się na Marsie – prawdopodobnie bezcenne. Plan zakłada, że do podstawowego czteroosobowego zespołu co dwa lata dołączać będą kolejne grupy osób, tym razem jednak dwuosobowe (oczywiście o ile pierwszy skład wyląduje i przygotuje miejsce dla następnych). Ale wszystko w swoim czasie. Istnieje jednak haczyk odnoście do tej wyprawy. Mianowicie - jest to podróż z biletem tylko w jedną stronę. Zakłada się wykorzystanie istniejących już na Ziemi technologii, a one, niestety jeszcze, nie pozwalają na bezpieczną drogę powrotną (ewentualny koszt byłby prawie 50 razy wyższy niż obecnego przedsięwzięcia). Fakt ten najwyraźniej nie przeszkadza prawie 200 tysiącom ochotników, którzy zgłosili się do I etapu misji. Obecnie wybrano już 1058 uczestników (w tym 13 Polaków), którzy przystąpią do II części selekcji, polegającej na rozmowie z komisją. Zastanawiające - co pcha tych ludzi do tej niemal samobójczej misji? Czy na pewno ich nieodparta chęć przygody jest w stanie w ostateczności zwyciężyć strach związany z porzuceniem wszystkiego, co znane, własnych bliskich i całego ziemskiego życia? Większość uczestników uzasadnia swoją decyzję pragnieniem bycia pierwszym człowiekiem na Marsie. Czyżby zapomniano, że aż cztery takie osoby polecą w pierwszej turze? Zagrają wówczas w „papier, kamień, nożyce”, czy po prostu rzucą się do wyjścia (kto pierwszy, ten lepszy)? Oczywiście można rozpatrywać bardziej agresywne wersje wydarzeń. Ponieważ dotarliśmy ad hunc locum, uzupełnić należy, iż III etap odbędzie się internetowo – każdy, kto wykupi dostęp do głosowania, będzie mógł wybrać, kogo chce posłać na Marsa. Bądźmy jednak świadomi, że uczestnicy zostaną prawdopodobnie wysłani na swego rodzaju Igrzyska Śmierci, z których nie wróci już nikt. Ostateczny zespół rozpocznie trwający prawie 9 lat trening, odbywający się m.in. na pustyni lodowej, podczas którego uczestnicy zapewne zdążą się poznać. Miejmy nadzieję, że tak się stanie, ponieważ podczas przelotu na Marsa, trwającego ok. 8 miesięcy, będą razem zamknięci na bardzo małej powierzchni i przestrzeni . W takich warunkach nawet sprzeczka ma znaczenie – wszyscy są bowiem na siebie skazani i MUSZĄ współpracować. Każdy konflikt może okazać się zgubny dla całej misji - wartej nota bene 6 mld $. Oprócz tego w przestrzeni kosmicznej czyha na uczestników o wiele więcej niebezpieczeństw. Największym zdaje się być promieniowanie kosmiczne, które spędza zapewne sen z powiek projektantom statków oraz baz mieszkalnych, przy czym idea „Water Wall” wydaje się jednym z najlepszych



rozwiązań (ściany byłyby wypełnione wodą, a w miarę ubywania, jej miejsce zajmowałyby odpady). Oprócz tego istnieje ogromne ryzyko utracenia kontaktu z załogą (jak nastąpiło to podczas misji Beagle II), co nie wróżyłoby najlepiej dla powodzenia misji. Zakładając jednak, że lądowanie na Marsie dojdzie do skutku, a nasze pragnienie kolonizacji tej planety jest w dalszym ciągu tak wielkie, że zechcemy na niej pozostać, otwierają się wówczas przed nami nowe problemy związane z podstawowymi ludzkimi wymaganiami. Tymi najważniejszymi zdają się być woda i tlen. Proponuje się więc budowę specjalnej szklarni dla roślin, które byłyby odpowiedzialne za produkcję O2. Woda natomiast krążyć będzie w obiegu zamkniętym (bądź z małymi dostawami z marsjańskiego lodu), przez co potrzebne będą stacje oczyszczające oraz uzdatniające. Całość zasilać ma 3000 m2 paneli słonecznych rozłożonych na powierzchni niczym pola. A co z żywnością? Krótkoterminowo zużywane będą zapasy zabrane z Ziemi. Jak wyglądałoby to przy dłuższym pobycie? Podstawą wyżywienia staną się zapewne szybko wzrastające warzywa, jak np. fasola, jednak są one niskoenergetyczne. Człowiek potrzebuje również białka zwierzęcego. Skąd go weźmie? … Możemy mieć tylko nadzieję, że nie dojdzie do aktów kanibalizmu. Na dłuższą metę potrzebne będą zwierzęta hodowlane, których przetransportowanie na inną planetę wydaje się nierealne. Alternatywą pozostaje drukowanie żywności, jednakże odrębną kwestią pozostają walory smakowe przyrządzanych w ten sposób potraw. Należy mieć przy tym wzgląd na zależność pomiędzy nastrojem, a spożywanym pokarmem (im smaczniejszy, tym lepsze samopoczucie). Pozostaje jeszcze kwestia marsjańskich habitatów, których projektów na dzień dzisiejszy istnieje wiele. Jedne wykorzystują doliny (prawdopodobnie po dawnych wodach powierzchniowych). Inne mają głównie za zadanie ochronę, m.in. przed nadmiernym promieniowaniem, burzami piaskowymi czy pędzącymi z ogromną prędkością wiatrami, przez co zaprojektowane zostały pod marsjańskim regolitem. Mars One proponuje natomiast nadmuchiwane moduły



mieszkalne o powierzchni 50m2 dla każdego uczestnika, wyposażone m.in. w ogromny ekran, mający służyć rozrywce oraz do kontaktów z rodziną. Frapujące pozostaje – jak długo człowiek jest w stanie przetrwać w takich warunkach? Czy realne jest przeżycie chociaż kilku lat? Czy może wszyscy uczestnicy podczas najbliższej nadarzającej się okazji zapragną wrócić do domu? Jak pobyt na tej zimnej i nieprzyjaznej planecie odbije się na ich psychice? Ciągłe zagrożenie i życie w napięciu stwarzają zagrożenie dla ludzkiego zdrowia, a także życia. Organizm ciągle się zużywa, crescunt anni, decrescunt vires (przybywa lat, ubywa sił). Jak zachowa się rodzina umierającego, wiedząc, że znajduje się on setki tysięcy kilometrów od domu? Czy będziemy gotowi na pierwsze odejście? A może zamiast kolonizacji i próby przystosowania się do niegościnnych warunków Marsa, znacznie lepsze okazałoby się przeprowadzenie jego terraformowania? Należałoby w znacznym stopniu podnieść temperaturę jego powierzchni, co zainicjowałoby efekt domina – gazowy dwutlenek węgla wypełniłby i zagęścił atmosferę, dalej rozpoczęłoby się topnienie podziemnych lodowców, dzięki czemu popłynęłaby woda. Dalsze ogrzewanie spowoduje powstanie pary wodnej, napędzającej dalsze przemiany planety. Jak

"W końcu ktoś jako pierwszy musiał zastanowić się – Czy jesteśmy tu sami? Nurtujące pytanie, na które do tej pory nie znaleźliśmy odpowiedzi".

tego dokonać? Dla człowieka wydaje się nie stanowić to problemu ze względu to, że jest on już autorem podobnego przedsięwzięcia – ziemskiego efektu cieplarnianego. Aby tego dokonać, potrzebne będą bardziej efektywne gazy cieplarniane niż CO2. Najlepszymi kandydatami okazują się te zawierające siarkę i fluor. Mars okazuje się nie być tak obcą dla nas planetą. Prawdopodobnie jeszcze 4 mld lat temu wyglądał podobnie jak Ziemia – wielka niebieska kula pokryta wodą i otulona gęstą atmosferą. Według niektórych teorii pierwsze organizmy trafiły na naszą planetę właśnie z marsjańskiej powierzchni. W takim wypadku - bylibyśmy Marsjanami. A co, jeśli życie na Marsie dalej istnieje? Wskazywałyby na to, m.in. śladowe ilości metanu znalezione przez Curiosity. Być może podczas zaniku oceanów, a w efekcie również atmosfery, cząstki życia organicznego zeszły pod powierzchnię, by tam ulec dalszemu rozwojowi. Nikt z nas nie może przecież odgadnąć, co kryje się pod tą skalistą i obco wyglądającą skorupą. Przemyślenia na ten temat napędzają teorie spiskowe, opierające się na różnych anomaliach pokrywy planety. Jedną z nich jest sławna Marsjańska Twarz, budząca sporo kontrowersji. Do tej pory nie jesteśmy w stanie ustalić, w jaki sposób powstała. Cały obszar Cydoni kryje wiele tajemnic. Oprócz Twarzy (Face) znajduje się tam obszar nazywany Miastem (City) oraz Piramida D&M (D&M Pyramid). Niektórzy twierdzą nawet, że jest to prastary ośrodek religijny. Czy możemy zatem mówić o pozostałościach po dawnej marsjańskiej społeczności? Mars wydaje się być idealnym kandydatem na pierwszy cel załogowych misji międzyplanetarnych. Należy przy tym mieć wzgląd na fakt, że nie będzie to kolejny eksperyment rodem z serialu Ascension. Ludzie polecą naprawdę i już nigdy nie powrócą. Miejmy nadzieję, że lot się powiedzie, a pierwsze tygodnie misji nie będą przypominały dantejskich scen z filmu Igrzyska Śmierci. Anna Radzik Walka o brąz wciąż trwa!
Już dzisiaj (31.05 br.) słupscy korzykarze będą walczyć o przedłużenie serii w walce o brązowy medal!


Po zwycięstwie ze Śląskiem Wrocław, w drodze do finału Energa Czarni Słupsk natrafiła na aktualnego mistrza Polski – PGE Turów Zgorzelec. Aby wejść do finału Czarni musieli zmierzyć się z przeciwnikiem w serii do 3 zwycięstw. Pierwsze starcie odbyło się w Zgorzelcu. Pomimo braku czołowych graczy: Karola Gruszeckiego i Tomasza Śniega, którzy są kontuzjowani, słupska „maszyna” dzięki dobrej grze rozgrywającego, pokonała mistrza Polski. W kolejnym spotkaniu zgorzelczanie rozegrali fenomenalne zawody, wygrywając 20 punktami. Bilans półfinału wynosił 1:1. Dwie kolejne bitwy przeniosły się do najgłośniejszej hali w Polsce - słupskiej Gryfii. W pierwszym meczu początkowo rywalizacja była wyrównana. Jednak w drugiej kwarcie seria 4:32 dla Turowa, spowodowała brak determinacji w 2 połowie i nasi zawodnicy po raz drugi ulegli

Fot. Łukasz Capar Jedziemy do Radomia bić się i wygrać - komentarz skrzydłowego Energi Czarnych Słupsk, Michała Nowakowskiego, przed niedzielnym spotkaniem.

drużynie ze Zgorzelca. W kolejnym spotkaniu słupszczanie pragnęli zrobić wszystko by wygrać. Podeszli do gry inaczej niż poprzednio – na boisku mogliśmy zaobserwować masę serca i zaangażowania. W pierwszej połowie grali jak równy z równym, uzyskując remis po 42. W 3 kwarcie wygrywali nawet 10 punktami. Jednak trener Rajković poprosił o czas i zmobilizował swój zespół, który odrobił straty. W czwartej kwarcie zgorzelczanie zagrali swój basket, wygrywając 79:76, tym samym pozbawiając nas szans na wymarzony finał. Słupscy kibice szybko pogodzili się z brakiem awansu do meczów o złoto i całą swoją uwagę skupili na wspieraniu Czarnych Panter w drodze po brąz! Słupskiej drużynie przyszło zmierzyć się z ekipą z Radomia. Pierwszy mecz został rozegrany na swoim terenie w ubiegłą środę. Po wyrównanym pojedynku, niestety ulegliśmy przeciwnikowi, przegrywając: 73-82. Tym samym walka o medal przenosi się do hali w Radomiu i gospodarze już dzisiaj (31.05 br.) będą mieli szanse na zdobycie brązu przed własną publicznością. Wszyscy jednak mają nadzieje, że słupski zespół stanie na wysokości zadania i powróci serię meczów o medal do „wygłodniałej” zwycięstwa Gryfii! Kamil Kosucho, kl. II C DOWCIPY

„A capito” Adres redakcji: 76-200 Słupsk, ul. Mickiewicza 32, tel. (59) 84 24 962; www.lo2.slupsk.pl Opiekun merytoryczny: Iwona Płóciennik. Redaktorki naczelne: Aleksandra Poźniak i Natalia Bodnar. Zespół redakcyjny: Ewelina Siwiaszczyk, Damian Niewadził, Patrycja Milczarczyk, Dominika Witkowska, Kamil Kosucho, Damian Ujma, Krzysztof Szaja, Malwina Gasyna, Magdalena Knuth, Magda Kasperek, Hubert Kurkiewicz, Michał Małecki i Aleksandra Brodzińska.

*** W jakiej walucie płacą ptaki? Wróblach *** Co robi terrorysta gdy usłyszy śmieszny dowcip? Wybucha śmiechem. *** Dokąd jedzie grabarz? Do Zakopanego! *** Co robi polski skoczek na dyskotece? Stefan Hula! *** Jak powiemy na faceta, który wziął ślub z Virginią? Mąż stanu! *** Jak nazywa się firma słynąca z wypędzania? Avon! Damian Ujma i Krzysztof Szaja, kl. II C