Musisz zainstalować flash player pobierz instalator




ŁOSIU nr 2, listopad 2009
Spis treści
Cena: 1zł

2-3..............Początek świata 4-5...............Wywiad 6-7...............Felieton 8-9...................Sport 9....................Wiersz 10.............Halloween 11-13...........8 Armia 13-14..........Kryminał 15-16..........II Wojna Światowa !7-18..........Horoskop 19.............Samorząd 20..................Humor Początek świata
W poprzednim numerze Łosia umieściliśmy artykuł Łukasza o końcu świata i o wielu teoriach i pogłoskach, które krążą na ten temat. Teraz powiemy co nieco o początku...


Na temat początku świata teorii jest tyle samo albo i więcej co o jego końcu. Zdania są podzielone pomiędzy naukowymi wyjaśnienia, jak Wielki Wybuch, a religijnymi wierzeniami, czyli stworzenie świata przez Boga. Większość naukowych teorii głosi, że najpierw powstało słońce, a potem planety. Skąd się wzięły? Z materii, która krążyła w kosmosie bo Big Bang. Skoro już mamy świat, powstaje na nim woda. I jakaś cudowna reakcja chemiczna powoduje, że powstają pierwsze organizmy. Początkowo małe bakterie rozwijają się, aż przyjmują coraz bardziej złożone formy. Następuje proces ewolucji. Ryby wychodzą na ląd, uczą się chodzić, powstaje małpa, prostuje się, zamiast czterech kończyn, zaczyna używać dwóch nóg, a także mózgu. Człowiek się rozwija i dochodzimy do dziś. Możliwe? Właściwie to tak. Ale pojawia się pytanie skąd się wzięła ogromna masa energii, z której powstała materia? Czy może za miliardy miliardów lat materia zamieni się w energię i historia wszechświata będzie tak zataczać koło? Możemy tylko stawiać sobie pytania, bo nasza technologia nie jest jeszcze wystarczająco zaawansowana. Nie wiemy, czy kiedyś będzie wystarczająco doskonała. Druga możliwość to dzieło boskie. Pewnie większość z Was jest chrześcijanami, a jeśli jacyś nie są  to pewnie znają dzieje stworzenia świata przez Boga z lekcji polskiego. Najpierw



rozdzielił światło o ciemności, potem niebo od ziemi. Zajęło to według Księgi Rodzaju 6 dni (siódmego odpoczywał). Można sobie wyobrazić siły nadludzkie, które tworzą świat. Powstaje życie. Rośliny, zwierzęta, a na końcu człowiek. I to niecały tydzień. Podczas gdy nauka twierdzi, że świat rozwijał się przez miliardy lat, według chrześcijan zdarzyło się to w sześć dni. Jest różnica? Jest. I znowu nasuwają się pytania. Możliwe? Właściwie to tak, o ile jesteśmy skłonni uwierzyć w coś nie zostało udowodnione. Tak jak w poprzednim przypadku, z czegoś musiała się wziąć materia, to analogicznie pytanie brzmi: Skąd się wziął Bóg? Wiara mówi, że był od zawsze. Nauka też może powiedzieć, że energia była od zawsze. Niby dwie sprzeczne ze sobą hipotezy. Z jednej strony nauka (racjonalne myślenie) i religia (wiara). Ale czy dałoby się to połączyć? Po namyśle stwierdzam, że tak. Biblia, nie powinna być traktowana dosłownie. Wiele rzeczy to po prostu symbole. Czas stworzenia mógłby być symboliczny (sześć dni pracy i jeden odpoczynku - dni tygodnia i niedziela). Ewolucja mogła następować w ciągu tych owych przysłowiowych sześciu dni. Papież Pius XII napisał encyklikę Humani Generis o błędach przeciwnych wierze katolickiej. Jak pisze papież Jan Paweł II  "Mój poprzednik Pius XII stwierdził, że nie ma sprzeczności między ewolucją a nauką wiary o człowieku i jego powołaniu, pod warunkiem, że nie zagubi się pewnych niezmiennych prawd". Zainteresowanych odsyłam do internetu, gdzie można znaleźć oba teksty. Można więc uznać, że Kościół akceptuje część teorii darwinowskiej. Jak powiedział nasz ksiądz Przemysław Skupień, Bóg kieruje czasem. Księgi rodzaju nie możemy traktować jako książki historycznej. Natomiast nasza nauczycielka geografii, pani Okulus twierdzi, że może da się to jakoś pogodzić, choć naprawdę nie wiemy. Pozostaje nam tylko gdybanie, jak to było. Każdy może mieć w tej sprawie własne zdanie, które jednak niewiele zmieni w tym, jak jest. Krzysiek Matkowski, kl. 2gB Wywiad z księdzem Skupieniem
Już prawie 3 miesięce mamy w PG 9 nowego księdza i nauczyciela religii, ks. Przemka Skupienia. Chcielibyśmy trochę wam przybliżyc jego postac...


A.D -Szczęśc Boże! Czy mógłby ksiądz powiedziec trochę o swoim pochodzeniu? K.S – Urodziłem się w Głuchołazach, jednak wychowywałem się w Suchej Kamienicy. Tam też mam dziś rodzinę (w tym młodszego brata). Natomiast uczyłem się w I LO w Nysie, w klasie humanistycznodziennikarskiej. A.D – W takim razie kiedy ksiądz zdecydował zostac kapłanem? K.S – Było to gdzieś w 3 klasie liceum. Na początku mocno się broniłem, chciałem pójść na studia prawnicze. Potem jednak nastąpiło wydarzenie po którym zdecydowałem się wstąpić do seminarium.Było to na rekolekcjach, gdy podczas wieczornego nabożeństwa każdy z nas otwierał ewangeliarz i pierwsze zdanie przez niego przeczytane było dla niego przeznaczone. Moje oczy padły na słowa: „Jeśli kto chce pójśc za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Te słowa dodały mi odwagi... A.D – ...I wtedy poszedł ksiądz do seminarium. Jak tam wyglądało wasze codzienne życie? K.S – Dni były bardzo poukładane- wstawaliśmy o 5:30, szliśmy na nabożeństwo, potem jedliśmy śniadanie i udawaliśmy się na wykłady.



Następnie był obiad, czas wolny i czas na naukę. Po kolacji było nabożeństwo, a o 21 00 tak zwane „sacrum silencium”, czyli cisza nocna. Choc wydaje się tego dużo, to teraz mam o wiele więcej pracy na parafi św. Piotra i Pawła. A.D – Między innymi uczy ksiądz nas. Jakie są księdza wrażenia z PG 9?  K.S – Ogólnie bardzo lubię pracowac z młodzieżą, i jestem na nią otwarty. Dlatego choc na początku trochę się bałem, to teraz już się tutaj zadomowiłem. A.D – A może ksiądz zdradzic jakieś plany czy pomysły na pracę z naszą młodzieżą? K.S – Moim głównym celem jest przekazywanie wam Chrystusa,docieranie z nim do was. Z konkretnych planów - chcę zorganizowac wyjazd lub pielgrzymkę oraz rekolekcje. Oprócz tego prowadzę na każdej długiej przerwie w poniedziałek spotkania modlitewne w sali nr.5, na które wszystkich serdecznie zapraszam. A.D –Ma ksiądz może jakieś hobby czy pasję? K.S. –Kiedyś byłem zapalonym numizmatykiem i kolekcjonowałem monety (moja najstarsza pochodziła z 1667 roku i miała wizerunek Leopolda I ). Poza tym bardzo lubię jeździc na rowerze, i chodzic po górach. A.D – A muzyka, książki? K.S – Ostatnio czytałem książkę pt. „Heban” R. Kapuścińskiego która mówi o Afryce, i chcę ją gorąco polecic. Co do muzyki, nie mam ulubionego stylu, to co słucham zależy od pogody ducha. Natomiast najbardziej lubię oglądac filmy historyczne, oraz SF  fantasy i horrory. A.D – A jak to możliwe że ksiądz lubi oglądac horrory? Czy to przystoi? K.S - A dlaczego nie przystoi? Są przecież rózne horory, ale „Piły” nie polecam, sam ją szybko wyłączyłem. A.D – Mówił ksiądz że ma bardzo dużo pracy i zajęc.W takim razie ile jest czasu wolnego? K.S – Nie mam go zbyt wiele,zaledwie jeden wieczór w tygodniu, a ostatnio zacząłem kurs prawa jazdy i niedługo będę miał egzamin. A.D – I jak postępy? K.S – Całkiem dobrze, poza jednym wypadkiem który ostatnio miałem. A.D – Jakim wypadkiem? K.S -  Skręcałem w lewo na skrzyżowaniu Katowickiej z Ozimską i BUM! A.D – W takim razie życzę więcej szczęścia na egzaminie i dziękuję za wywiad. Alex Dulak,Krzysiek Matkowski,kl.2gB OCZAMI ŻÓŁTODZIOBA
Częśc 2


Uszanowanko! Czy wyjdziesz za mnie, droga Śmietanko? spytał Ogórek podniecony. Ach, tak odparła kapryśna dama lecz czemuś dzisiaj taki skwaszony? Skoro już przy kwasie jesteśmy, porozmawiamy o smakach. Wyróżniamy trzy smaki podstawowe Mniam, Ohyda i Niech będzie, jak naprawdę musi, czyli MON. Do smaków Mniam zaliczamy słodkie ciasteczka, rosołek i sushi. Nie wiem, co ludzie widzą obrzydliwego w sushi. Może i ma charakterystyczny zapach, ale jest cudne, szczególnie ten ryż. Owijamy go w suchą kartkę nori, pachnącego wodorostu, a on skleja się w grudki niedopuszczalne przy kotlecie, ale w tym wypadku pożądane. W ryżu zaś kryje się ryba (na upartego może to być małża, tuńczyk z puszki albo polędwiczka), marchewka, omlet, por, ogórek i co sobie człowiek wymarzy. Robimy rulon. Rulon ma nierówne końce, więc je odcinamy i zjadamy i oto delektujemy się tą niezrównaną harmonią smaków. Zostaje nam równy rulon i ryż między zębami. Równy rulon tniemy na kilka części, stawiamy do pionu i układamy na talerzu te małe dzieła sztuki, białe ogrody w cienkiej warstwie szczelnego zielonego płotu, w którym rosną różnobarwne kwiaty. Aż żal jeść. Zanurzamy koniuszek sushi w sosie sojowym zmieszanym z pastą wasabi (tylko niedużo!!!) i cały wkładamy do ust. Pychota! Zęby natomiast, jako, że ryż i ryba tam pozostają i wydzielają zapach nieprzyjemny, myjemy szczotką i pastą Colgate, żeby móc zgasić światło. Zęby służą nam za latarki, nimi odnajdujemy drogę to talerza z sushi, a potem tylko na Woronicza chwalić się uzębieniem á la Tatiana Okupnik. Podobno w łazience Johnny ego Deppa jest cały szpaler tubek z pastami. Nie powiem, skąd to wiem, w każdym razie paparazzi jeszcze tego nie sfotografowali. Powód jest następujący sam JD (który, tak między nami mówiąc, został ostatnio przez magazyn Empire uznany za najseksowniejszego



mężczyznę świata), stwierdził, że nawet jeśli fotograf maniak wejdzie na drzewo na terenie jego posiadłości, "to sfotografuje inne drzewo". Fotografowanie drzew to w czasach obecnych sztuka niełatwa, więc ci  co pragną mieć zdjęcie myjącego zęby Johnny ego Deppa, należą do szczęściarzy. Drzew na świecie coraz mniej. Z okna naszej klasy widać raptem pięć zielono brązowych patyków. Lasy kurczą się z minuty na minutę. Od twojego ostatniego ziewnięcia aż do tego teraz aaaa pięćdziesiąt drzew upadło zbrukane krwią na ziemię, próbując czerpać rozpaczliwie resztki soków z obumarłych korzeni. Ogorzały dziad we flanelowej koszuli i brudnym kombinezonie pochyla się nad nim i wyszydza biedaka, piętnując jego arystokratyczne pochodzenie. Zbiera się lud przy gilotynie i rzuca w nieszczęśnika zgniłymi owocami, radując się jego śmiercią. Ot  i niewychowane pospólstwo myśli trup dumnie i umiera na dobre. A oto i mój pies, który wcale nie jest trupem. Pies mój ma lat sześć, co w przekładzie na lata ludzkie równa się 42. jest to stara, spokojna, stateczna psina, która ma wiele dni za sobą. Ale, ale, zaraz, chwileczkę. Ta spokojna psina tryska niesamowitą energią, kiedy widzi na przykład krowę. To zrozumiałe, krowa to niecodzienny widok, szczególnie grzecznie idąca lasem koło swojego pana. Ale żeby skakać jak idiotka na białą ciężarówę z napisem "WKT izolacje i systemy budowlane"? Otóż taka ciężarówa pojawiła się przed naszym domostwem w dniach ostatnich, a jej kierowca był wyjątkowo niezdecydowany, gdzie ma jechać. Ja idę, pies obok mnie, gdy "WKT" wyrasta mi przed nosem i się zatrzymuje. Tak, tak, zatrzymuje się! Na środku drogi! A mój pies dawaj ciężarówę przytulać. Skacze na nią, toteż ja jej mówię Nina, czyś ty dziewczyno zwariowała, a jak skręci i cię przejedzie? Katastrofa gotowa! Ale ona mnie nie słucha, więc musiałam ją ciągnąć, ona napiera do przodu, a że sporo siły ma (ja, nie chwaląc się, również, a przynajmniej tyle, żeby odciągnąć psa od ciężarówki), to zaczyna się dusić i rzęzić, wciąż pragnąc wymienić czułości z ciężarówką. A ciężarówka nic, tylko stoi i puszcza dym otworem tylnym. Między innymi dlatego giną drzewa. Kończy mi się miejsce. Żegnam ozięble ciężarówkę, która czyha wśród nas, by niespodziewanie zaatakować i zrobić zamach pod salą fizyczną za pomocą zasłony dymnej. PS tym razem na poważnie. To dla wszystkich ludzi, którzy lubią dobrą muzykę. Francuska wokalistka Vanessa Paradis (znana szerzej jako dziewczyna Johnny ego Deppa) szykuje nową płytę. Na amazon.fr i jej oficjalną stronę przeciekł już pierwszy singiel z nowego krążka, zatytułowany "Il Y A". może uda mi się coś więcej napisać w dziale "muzyka", a jak nie, to czekajcie na wieści w moim felietonie. Kasia Jaroszewicz kl. 1 gA Co słychać w sporcie?
Nowe wiadomości dla fanów sportu...


Już prawie listopad. Eliminacje do MŚ w RPA skończyły się. Przynajmniej dla Polaków. Główny etap eliminacji w Europie już się skończył, zostały już tylko baraże. Sukcesami możemy za to pochwalić się w innych dyscyplinach sportowych. 18 października Robert Kubica zajął drugie miejsce w wyścigu (pierwszy Mark Webber). To najlepszy wynik Polaka w tym sezonie. Jednocześnie mistrzowski tytuł wywalczył sobie Jenson Button z Brawn GP. Tomasz Gollob został wicemistrzem świata w jeździe na żużlu. Jest to jeden z największych sukcesów życiowych Polaka. Na Grand Prix Polski w Bydgoszczy wygrał Australijczyk Jason Crump, a najniższe miejsce podium zajął Rosjanin Emil Sajfutdinow. Liga Mistrzów jest na razie na poziomie grupowym. 21 października odbył się prawdopodobnie najciekawszy mecz w tegorocznych rozgrywkach, pomiędzy drużyną AC Milan a Realem Madryt. Na Santiago Bernabeu drużyna z Hiszpanii przegrała 2 3. Widzieliśmy wspaniałe bramki, z czego dwa gole były błędami obu bramkarzy. Sędzia także nie był nieomylny. Nie podyktował Realowi rzutu karnego, a w dodatku nie uznał gola dla Milanu, co doprowadziło do przepychania między graczami obu drużyn. Także w ostatnich trzech tygodniach wiele się działo w tenisie. W Agnieszka Radwańska odniosła znaczące sukcesy. W Płomyk wszystkich zmarłych



turnieju China Open, dotarła aż do finału, gdzie przegrała ze Swietłaną Kuzniecową. Dzięki temu stała się dziesiątą rakietą świata wśród kobiet. W turnieju WTA Tour doszła do półfinałów na twardych kortach w Linzu. Przegrała z Czeszką Petrą Kvitovą. Od końca września rozegrała aż 14 spotkań, więc była po prostu wyczerpana. Niestety Polka nie ma już szans, żeby przejść do turnieju Masters, ponieważ przegrała w pierwszej rundzie turnieju w Moskwie.Lepiej poszło naszym deblistom. Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg przegrali w finale deblowego turnieju Masters z francuskim deblem, co dało im drugie miejsce. W tenisie zdarzają się też skandale. Faworytka turnieju w Luksemburgu Caroline Woźniacki poddała mecz z zajmującą 884 miejsce w rankingu WTA Anną Kremer przy stanie 5-0. Nie byłoby w tym nic dziwnego (kontuzje czasem się zdarzają), gdyby nie to, że zrobiła to za namową ojca, będąc w świetnej formie! Dlaczego podjęła taką decyzję? Na razie nie wiadomo. Krzysiek Matkowski, Łukasz Mielczarek, kl. 2gB Dzisiaj jakiś inny dzień, Wszyscy ludzie zadumani. Dookoła ciszy głos, Cmentarz świeci płomykami. I oświetla niebo, gwiazdy, Takim mocnym lśni dziś światłem. Oni stoją dziś i widzą Przeszłość piękną, przeszłość jasną. Tyle ciepła i nadzieji Dają wszystkie te płomyki, Że są z nimi wszyscy zmarli. Ale dookoła cicho. Tylko wiatru słychać szum. Tylko liści szelest cichy. Tylko pieśni przeszłych śpiew, Wszystkich grobów i pomników Katarzyna Chotomska „Halloween? Nie, dziękuję”
„Polacy nie gęsi i swoje tradycje mają”


Już niedługo 31 października – wigilia Dnia Wszystkich Świętych, albo po prostu Halloween. Dzieci biegające od domu do domu wrzeszcząc „Cukierek, albo psikus”, imprezy, na które wszyscy przebierają się za upiory, uśmiechnięte dynie- z tym najczęściej kojarzy nam się to amerykańskie święto. Chociaż część społeczeństwa w świecie poddaje się temu zwyczajowi, to ludzie robią to nie do końca świadomie i na niewielką skalę. Szczególnie młode pokolenia starają się naśladować Amerykanów przez straszenie się nawzajem, wkładanie potwornych (w dosłownym tego słowa znaczeniu) stroi, czy urządzanie mrocznych imprez. Dla Celtów, którzy dali początek Halloween, ta uroczystość miała bardzo duże znaczenie. Dziś jest to tylko komercyjna zabawa- kolejny powód do zorganizowania imprezy, albo kupienia badziewnych ozdóbek. Jednak w Polsce to święto ma swój, zupełnie różny od tego amerykańskiego odpowiednik- Dzień Wszystkich Świętych- jest nadal ważnym dniem dla Europejczyków. W naszej kulturze nie chodzi o wciągnięcie w wir zabawy jak największej liczby osób- wręcz przeciwnie. Dzień refleksji i przemyśleń o życiu, jednoczenie się ludzi na cmentarzach, wspominanie tych, którzy odeszli- na tym polega to święto. Pomoc tym, którzy kogoś stracili, niejednokrotnie odbywanie dalekich podróży dla chwili modlitwy przy grobie bliskich, czas na rozmyślanie oraz tak ważne zrozumienie i wsparcie- Polacy raczej z tego prędko nie zrezygnują, a już szczególnie nie na rzecz wkładania kiczowatych masek i żebrania o batona. Jesteśmy raczej konserwatywnym narodem i na pewno nie dojdzie do całkowitej akceptacji Halloween, jako święta narodowego, jak np. w Irlandii. Parafrazując M. Reja- „Polacy nie gęsi i swoje tradycje mają”. Żeby się o tym przekonać, wystarczy w wieczór 1 listopada pójść na cmentarz. Monika Renkas 8 Armia
8 Armia (niem. 8. Armee) - jedna z niemieckich armii ogólnowojskowych z okresu II wojny światowej


Drzwi stacji gołębi pocztowych otwarły się z hukiem. Dawid, stojący przy jednej z klatek nawet się nie poruszył. Jego ciepły, miły dla ucha głos odbił się od ścian prawie pustego pomieszczenia. - Jakie wieści? - Zaatakowali... - wydyszał żołnierz. -Rozkaz ewakuacji wszystkich, pozostać mogą jedynie ochotnicy... Dawid zapisał wiadomość i przymocował kartkę do nogi jednego z ptaków, po czym wypuścił go. Żołnierz odwrócił się chcąc wyjść. - Walterze... - Tak? Kolejny ptak wzbił się w powietrze. Żołnierz wysłuchał słów Dawida, chwycił rulonik i wybiegł z sali. Klatki pustoszały. W chwili, kiedy Dawid w pośpiechu pisał ostatnią wiadomość, do środka wszedł Bryan. - Zostajesz? - zdziwił się Dawid, ale tamten zignorował pytanie. Gestem wskazał ostatniego gołębia. - Który to bastion? -Miecza. -Był rozkaz ewakuacji wszystkich. -Walter dostarczy wiadomość. Skinął głową i spojrzał Dawidowi prosto w oczy. -Dokąd więc ten poleci? Cisza. Na twarzy Dawida malowała się determinacja. -Do Elisabeth. O mało nie stratował młodego chłopaka, który w ostatniej chwili wybiegł na drogę machając rękami. Spiął konia.



-Panie, nie jedźcie tam! Walter zmrużył oczy.  Mam wiadomość do dostarczenia. Tamten bastion w całości przejęty przez wroga, panie, uciekajcie!  Odsuń się, nie będę nadkładać drogi! -  zawołał wymijając chłopca. Uderzył konia piętami i pomknął przed siebie. Odgłosy bitwy były coraz bliższe. Parę budynków płonęło, dym gryzł w oczy. Nie widział, kto strzelił. Poczuł jedynie palące ciepło w okolicach serca i runął na ziemię. Co się dzieje? - kołatało jej się w głowie. Ludzie biegali w panice mając ze wszystkich stron odciętą drogę ucieczki. Powinni zapobiec temu, ewakuować cywili... przyłożyła broń do ramienia i jeden z żołnierzy nieprzyjaciela padł z kulą utkwioną w czaszce. Wszędzie krzyki i nawoływania, płacz i wycie. Trzask palącego się drewna wywołał jeszcze większy popłoch - arsenał płonął. Beczki z prochem zaczęły eksplodować siejąc spustoszenie. Zakryła uszy dłońmi. Gdy huki ucichły, znów namierzyła cel - człowiek na koniu. Oczy piekły, ręce trzęsły się, ale trafiła. Magazynek karabinu był pusty. Odrzuciła na bok bezużyteczną broń i rozejrzała się - plac zasłany był trupami, wśród których krążyli żołnierze wroga. Ukryła się za jednym z budynków, ale za późno. Potężne uderzenie zwaliło ją na ziemię. Elisabeth głośno wciągnęła powietrze, po czym krzyknęła - coś boleśnie wbiło jej się w prawy bok. Ktoś spudłował. Następnym razem trafi. Za sobą słyszała śmiech. Wtem dostrzegła szybującego po niebie szarego ptaka. Na jego piersi wykwitała purpurowa plama, gdy spadał. Dawid. List. Zaczęła pełznąć, zaciskając zęby. Rozdzierający ból w prawym ramieniu. Spróbowała nim poruszyć, ale bez skutku. Gołąb był coraz bliżej. Zdrętwiałymi palcami jednej reki, ciągnęła kartkę przymocowaną do nogi zwierzęcia. Oczy zachodziły mgłą. Rozwinęła rulonik, litery były zamazane. W bezsilnej złości uderzyła ręką o ziemię. Następny cios otrzymała w tył głowy. Zamarła w bezruchu, z uśmiechem na ustach. Zdołała odczytać jedno zdanie. Będę przy tobie. Odgłos jego własnych kroków rozbrzmiewał niczym salwa w jego umyśle. Zatrzymał się zaciskając palce na poręczy schodów. Stacja gołębi pocztowych nigdy nie należała do miejsc zatłoczonych, ale tym razem pustka tego miejsca była bardziej przytłaczająca niż kiedykolwiek. Do uszu Dawida dochodziły odgłosy walki. Tak odległa mu się ona wydawała, mimo, że od tego, co działo się na zewnątrz oddzielała go zaledwie ściana. Przez okno widział, jak żołnierze jednej z kompanii Landwehry powoli ustępują miejsca Armii rosyjskiej. Jak cofają się, rozpaczliwie próbując utrzymać pozycje i płacą za to krwawy okup. Linia obrony, przerwana w paru miejscach topniała w oczach, po czym zniknęła momentalnie zostawiając po sobie tylko ciała zabitych. Byli coraz bliżej. Dawid z przerażeniem wpatrywał się w okno. Twierdza zdobyta. Musiał wyjść. Tylu zginęło, a on bał się. A tam gdzieś była Elisabeth. Boże, proszę, ocal ją... Morderstwo w czarnej czapce



Bał się śmierci. Boże, daj mi siłę... Otworzył szeroko oczy patrząc na to, co działo się na zewnątrz. Rzucił się w stronę drzwi - za późno. NIEEE!!! Jego krzyk zlał się z hukiem eksplozji. Odrzuciło go do tyłu Boże głowa uderzyła o posadzkę. Ratuj. Blask oślepił go. Umysł rozprysnął się na tysiące kawałków. Po zwycięskiej bitwie pod Tannenbergiem dowództwo niemieckie zwróciło 8 Armię na południe, aby wesprzeć ponoszącą kolejne klęski Armię AustroWęgierską. Nie doceniono jednak siły 1 Armii rosyjskiej, która pod dowództwem gen. Rennenkampfa rozniosła w pył dwa korpusy i dywizję kawalerii mające bronić przesmyku między jeziorami Niegocin (Leowentin See) i Śniardwy (Spriding See). Wysłane z Twierdzy Boyen w Giżycku bataliony "Latzen I" i "Latzen II" nie dały rady zatrzymać napierającej 1 Armii. 8-10 września kolejno padały miasta: Mikołajki, Ryn (Rhein) i Lec (Giżycko). Twierdzę zdobyto 10 września 1914 roku. Doszło tam do pożaru arsenału, od którego zajęły się sala ćwiczeń i stacja gołębi pocztowych. Pożar ugaszono, ale budynków nie udało się uratować. *** Od Autorki: Ten tekst można zaliczyć do fikcji literackiej - tak naprawdę 8 Armia ruszyła przeciwko Armii gen. Rennenkampfa i pokonała ją, zaś Twierdza nigdy nie została zdobyta. Asia Kalemba,kl. 2gB Grudzień, nieoświetlona rezydencja. Jeśli podeszłoby się bliżej okna, można byłoby dostrzec , że w środku pewien człowiek w masce, z wystającymi spod czarnej czapki kosmykami włosów, dusił kobietę. Nazywała się ona Elizabeth Mike. Kobieta straciła przytomność, a morderca włożył jej do ust muchomora sromotnikowego. Przez otwarte tylne drzwi słychać było jakiś krzyk i koniec… Koniec Elizabeth. Chwilę później cztery razy dźgnął ją nożem i założył jej na głowę swoją czapkę. Potem skierował się do tylnych drzwi, tej równie dziwnej, jak on sam, rezydencji. Wsiadł w samochód i uciekł. Lecz nie, w domu ktoś był. Morderca tego nie przewidział, może myślał, że dziewczyna jest sama, a może chodziło mu właśnie o to,



aby nie była sama. Na razie nie wiadomo. Nagle zza okna dobiegł donośny wrzask. Krzycząca postać z ogromną szybkością zaczęła wystukiwać numer 112.  Policja?! Proszę natychmiast przyjechać do rezydencji Mike’sów. Ktoś zamordował pannę Elizabeth!!!! Po dziesięciu minutach zjawiła się policja.  Ostatnimi czasy takich morderstw było niesamowicie dużo. Najpierw duszono ofiarę, zmuszano ją do jedzenia czegoś trującego oraz dźgano nożem; ale schwytano zabójcę. Ten ktoś chce się pod niego podszyć. Być może dawno nie gościł w tych stronach; o całej sprawie słyszał tylko z gazet…- Słowa inspektora przeszły serce jegomościa, który pierwszy odkrył ciało.- Oj coś czarno to widzę… Trudne śledztwo się szykuje… Ale czy ta sprawa zostanie rozwiązana?- Spytał się ów mężczyzna- To dla mnie bardzo ważne! Kim pan jest, że chce pan aż  tyle wiedzieć! Zadaje pan za dużo pytań. – Wydawało się, iż policjanta to irytuje. Jestem Ronald Lindsey. Mieszkam z panną Mike od dwóch miesięcy. No… Hmm… Raczej mieszkałem. Ale to była dla mnie najważniejsza osoba na świecie.- W słowach Ronalda można było dostrzec uwielbienie. -Żona? -Nie. -Dziewczyna? -Nie. -Kochanka? -W pewnym sensie. -Jakim sensie? -Nie ważne. I to raczej pan, a nie ja wtyka nos w nie swoje sprawy! -Ja tu jestem detektywem! Zagrzmiał policjant.- Ja mam prawo dowiedzieć się o tej sprawie wszystkiego, czego chcę!!!- Wrzeszczał jak opętany- A pan nie!!!- Krzyki zaczęły przeradzać się w  huczenie i buczenie.- Ja znam Elle lepiej od pana! I to dla mnie była ona najważniejsza. I tyle miałem do powiedzenia!- Już tylko cicho parsknął i splunął w stronę Rona. -Dobrze, ale mam do pana pytanie! -Jakie do jasnej anielki?! -Czy ta sprawa zostanie rozwiązana? -Nie wiem- powiedział bardzo cicho policjant- Takie morderstwa są zazwyczaj trudne do rozwikłania… Naprawdę nie jestem pewien… -Ale ja muszę to wiedzieć na 100%!- Ron aż kipiał ze złości. -Nie wiem!!!- Detektyw tak się denerwował, że aż z jego twarzy lał się pot.- Na razie nic więcej nie mogę panu powiedzieć.- Gdy to powiedział, odszedł w stronę radiowozu i zaczął streszczać ekipie całe zajście. Tym czasem Ron również się oddalił. W stronę swojej ulubionej wieży zegarowej. Cdn. Ola Wójtowicz,kl.1g II Wojna Światowa- czy pamiętam?
Przeżywaliśmy niedawno 70 lecie wybuchu II Wojny Światowej. Jednakże co to dla nas znaczy?


Ostatnio byłam z klasą w kinie na ,Dzieciach Ireny Sendlerowej’’, chociaż filmówo II Wojnie Światowej widziałam już sporo, to wywarł on na mnie duże wrażenie. Jednak dopiero ten film uświadomił mi jej prawdziwe oblicze. Bo wojna to przecież nie tylko śmierć na froncie, to też śmierć niewinnych cywili. Jako osoba urodzona 50 lat po zakończeniu wojny, chyba tak naprawdę nie zdawałam sobie do końca z tego sprawy. Owszem, znam datę wybuchu i zakończenia wojny, najważniejszych powstań i kampanii, ale pasjonatką nie jestem. Ale czy to tak naprawdę wystarcza? Czy tak właśnie okazujemy szacunek? Często młody człowiek używa znanych wymówek , II Wojnę Światową przerabia się dopiero w 3 klasie gimnazjum’’; , Nie braliśmy tego na historii’’; , Nie pamiętam, bo ostatni raz miałem to w podstawówce’’. Potem jednak wszyscy gorączkowo przypominają sobie daty powstań tuż przed testem gimnazjalnym. Czy tak trudno zerknąć do podręcznika z historii i zająć trochę pamięci w naszym mózgu kilkoma ważnymi datami? Oczywiście nie każdy musi być od razu wielkim pasjonatem historii Polski. Jednak od tamtych wydarzeń minęło raptem 60-65 lat, i czy to naprawdę taki ważny powód, aby po prostu zapomnieć?



Myślę, że u każdego z nas w rodzinie był bądź jest ktoś, kto na tej wojnie walczył. Babcia, dziadek, pradziadek, daleki wujek taty czy mamy. Jeżeli tylko spytać o szczegóły często milczą, nie chcą mówić o tym, co przeszli. Są skarbnicą wiedzy zamknięta na kłódkę tak, aby nie rozpamiętywać znowu tamtych chwil. Dla nas samych wojna jest jakby umieszczona za odległą szybą. Zdajemy sobie sprawę z jej okrucieństwa, ale uważamy, że nas już to nie dotyczy. Za chwilę Święto Zmarłych. Kojarzące nam się głównie z odwiedzaniem grobów naszych bliskich, kolorowymi zniczami migoczącymi w magiczny sposób wieczorną porą na cmentarzu i dniem zadumy. Dlaczego więc nie pójść na grób Nieznanego żołnierza i nie poświęcić tego jednego znicza? Pomyśleć przez chwilę o tych ludziach, którzy umarli za Ojczyznę, abyśmy my teraz mogli żyć w wolnym kraju. Często byli oni nie wiele starsi od nas. Warto, więc zadać sobie pytanie, czy my na ich miejscu bylibyśmy zdolni do takiego poświęcenie? Dagmara Gątkiewicz kl. 3gB Horskop szkolny...
...nie całkiem na serio :)


Koziorożec 22.12 - 19.01 W tym miesiącu będzie trochę zamieszania, ale nie martw się poradzisz sobie. Uważaj co mówisz, to może kogoś bardzo zaboleć! Unikaj ketchupu, bo możesz się ubrudzić... Baran 21.03 - 19.04 Już drugi miesiąc szkoły, a ty wciąż żyjesz wakacjami.. Zejdź na ziemię! Niestety, wakacje już się skończyły, a ty lepiej się obudź, bo cię nie daj Boże kto okradnie. Panna 23.08 - 22.09 Nie przejmuj się tak bardzo ocenami.. Najważniejsze to  co masz w głowie. To nie znaczy, że nie masz się uczyć! Przyjaciele pojawią się, gdy będziesz ich potrzebować. Byk 20.04 - 20.05 W tym miesiącu w nauce nie masz sobie równych. Gratulacje! Jednak z pewnym wyjątkiem.. językiem niemieckim. To twoja zmora, ale powinieneś się go uczyć, bo będziesz miał duże zaległości. Bliźnięta 21.05 - 21.06 Razem z kumplami tworzycie najśmieszniejszą paczkę pod słońcem. Uważajcie, aby tego nie zepsuć! W szkole będzie w miarę dobrze, o ile nie będziesz rozmawiać na lekcjach. Lew 22.12 - 22.08 Każdy wie, że jesteś odważny, ale czasem odwagę trzeba schować do kieszeni. Pyskowanie do nauczycieli i innych dorosłych może źle wpłynąć na opinie innych na twój temat. Strzelec 23.11 - 21.12 W tym miesiącu postaraj się nie krzyczeć na wszystkich wokół o jedynkę z biologii. Wrzuć na luz, uśmiechnij się i pomyśl: , Następnym razem będzie lepiej". Zapisz sie na jogę, być może to cię uspokoi...;) Waga 23.09 - 22.10 Jesteś bardzo uparta, ale pomyśl, może jednak warto posłuchać koleżanki? Może jej pomysł na projekt z biologii był lepszy do twojego? Nie denerwuj się, jeżeli ktoś nie zgadza się z twoją opinią, zachowaj komentarze to dla siebie, a uwierz, wyjdzie ci to na dobre. "Dystrykt 9"



Skorpion 23.10 - 21.11 Jeśli nie wiesz co robić, a rozsadza cię energia, wykorzystaj to do nauki. Nie każdą wolną chwilę musisz spędzać na dworze lub w towarzystwie znajomych. Przeczytaj tą lekturę na polski, będziesz usatysfakcjonowany wynikami z wypracowania. Wodnik 20.01 - 18.02 Jesteś bardzo pojętny, nauka szybko wchodzi ci do głowy. Kartkówki piszesz na piątki (z reguły;)). Jeżeli tylko chcesz, dla ciebie nauka to... budyń z soczkiem. Rak 22.06 - 22.07 Spokojny i opanowny rak potrafi być bardzo uparty. Jesteś perfekcjonistą, nie lubią odkładać nieskończonej pracy na potem. Tak samo jest w nauce. Nie odkładasz zqadań domowych na ostatni moment, wszystko wiesz najlepiej, ale czy na pewno nie potrzebujesz pomocy innych? Ryby 19.02 - 20.03 Jesteś bardzo zmienny. Próbujesz przypodobać się wszystkim na raz, ale tak się nie da! Ranisz najbliższych, ale później starasz się wszystko naprawić. Pamiętaj, że u każdego człowieka cierpliwość się kończy. Pewnego razu okaże się, że przyjaciele są zmęczeni twoją zmiennością i już ci nie wybaczą. W szkole będzie dobrze. Pamela Piniaś, 1gA Trzy tygodnie temu na ekrany kin wszedł film sciencefiction Neilla Blomkampa pt. „Dystrykt 9”, który przedstawia tragiczne losy obcych na Ziemi. Co mnie mile zaskoczyło, w filmie nie jest pokazana masakra prowadzona przez przybyszów z kosmosu, a wręcz przeciwnie, tutaj obcy stają się ofiarami bestialstwa i nietolerancji nas – ludzi. 28 lat temu obcy przybywają na naszą planetę. Obcy są obrzydliwi, brudni, jedzą śmieci i kocią karmę. Ludzie zamykają „krewetki” w starym getcie - tytułowym dystrykcie 9. Wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia urzędnika mającego na celu deportację obcych do nowej dzielnicy. Śledzimy jak z cynicznego karierowicza przekształca się w pokornego sojusznika obcych... Film pokazuje ukrytą naturę ludzi - wstręt do tego, co obce i poczucie wyższości nad innymi. Skłania do tego, aby naprawdę się nad sobą zastanowić... Tutaj obcy stają się bardziej ludzcy od ludzi. Łukasz Mielczarek, kl. 2gB



S.N.P.U & No Name PLAN PRACY Listopad: ZAWODY SPORTOWE - 13.11.2009, SEKCJA SPORTOWA, HALA SPORTOWA PRZY PG9 ANDRZEJKI - SEKCJA ARTYSTYCZNA i KULTURALNA, 27.11.2009, AULA PG9 KONCERT ANDRZEJKOWY SZKOLNYCH KAPEL - 27.11.2009, SEKCJA ARTYSTYCZNA i KULTURALNA, AULA PG9 13.11.2009, WRÓŻBY - 27.11.2009, SEKCJA ARTYSTYCZNA i KULTURALNA Grudzień: TURNIEJ MIKOŁAJKOWY - 07.12.2009, SEKCJA SPORTOWA, HALA SPORTOWA PRZY PG9 WIGILIJNE SPOTKANIE - 22.12.2009, SEKCJA KULTURALNA i ARTYSTYCZNA, AULA PG9 I SEMESTR 2009 Radiowęzeł szkolny oraz sekcja wolontariatu działają przez cały rok szkolny. Sprawozdania z działalności przedstawione będą po zakończeniu pierwszego i drugiego semestru. Sprawozdanie z realizacji planu pracy będzie przedstawione również po zakończeniu pierwszego i drugiego semestru. Humor

Skład redakcji: Dagmara Gątkiewicz i Alexander Dulak, Asia Kalemba, Paweł Andrejczuk, Kuba"Samowar"Gabryś, , Krzysztof Matkowski, Łukasz Mielczarek, Monika Renkas, Ola Wójtowicz, Pamela Piniaś, Katarzyna Chotomska Opiekun: mgr Anna Szczęsna - Domagała

Ze szkolnych dzienniczków: - Proszę porozmawiać z synem na temat sposobu opuszczania klasy. Używa do tego okna." - Kopie piłkę na lekcji WFu - Przepraszając za spóźnienie powiedział "żarłem obiad". - Spytany o stolicę województwa Podkarpackiego odpowiada: "Podkarpać" "Uczeń na lekcji czyta "Przyjaciółkę", rozwiązuje krzyżówkę, je śniadanie i uczy się alfabetu braila" - "Wchodząc do klasy przewrócił ławkę, a następnie robiąc z ręki pistolet krzyczy do wszystkich: na ziemie!!!" - Przemek chodzi po ścianach - "Wysłany z gąbką wrócił z wiadrem i szmatą." Paweł Andrejczuk,kl.2gB