Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Ekspresik, czyli co się działo w szkole… Cyrklem i piórem. Pisaliśmy próbne matury i egzaminy zawodowe, których zadaniem było pozbawienie nas dobrego samopoczucia i straszenie wizją przegranej. Na znak protestu, niektórzy z nas opuszczali sale lekcyjne już po dziesięciu minutach. Pląsy i pąsy. Do ostatnich właściwie chwil ważyły się losy studniówki w Wilii Zagórze. W dodatku zupełnie niepotrzebnie, bo i miejsce, i atmosfera nastrajały do dobrej zabawy. Relacje ze studniówki w numerze! Kogo nie było, niech żałuje! Gender party. Że dryfujemy w stronę gender, to już było od jakiegoś czasu wiadomo. Zresztą żaden wstyd, teraz nawet Chuck Norris chodzi w sukience, żeby odkryć swoją bardziej delikatną naturę. Nie jest więc mężczyzną, kto choć raz nie był kobietą (zaskakujące, że to nie działa w drugą stronę). W klimacie genderqueer odbył się dzień zakochanych. Oprócz tradycyjnej poczty walentynkowej dziewczęta i chłopcy obserwowali szkolną randkę w ciemno oraz śpiewy i pląsy upudrowanych młodzieńców w perukach. Żeby umówić się na randkę z nieznajomą, kandydaci spełniali niewyobrażalnie trudne zadania jak: przedstawienie się, wymyślanie scenerii dla tej randki , czy śpiew. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. Admirowanie kobiet. Dzień kobiet to nie tylko rachityczny goździk i wyniesienie śmieci lub ewentualnie przypalenie obiadu. Tego dnia bohaterowie domów oddają się we władanie kobietom i admirują, jak kto potrafi. My akurat jesteśmy w tym nieźli, admirujemy na wesoło. Zamiast nudnej akademii robimy show co się zowie. W przedstawieniu kabaretowym z zacięciem tragicznym zobaczyliśmy, co by było, gdyby kobiety przejęły nawyki części mężczyzn (tej gorszej!) . Następnie uczyliśmy się cierpliwości z bohaterami drugiej scenki (wiadomo, że jak kobieta „się szykuje” to lepiej wleźć do klatki z przegłodzonym tygrysem niż wejść jej w drogę). Mieliśmy też okazję zobaczyć jak to jest – stanąć między żoną a jej kanapką. Nic godnego pozazdroszczenia. Uroczystość skończyła się wyborami miss, a może mistera. W sumie to nie wiadomo, bo w roli kobiet wystąpili chłopcy (to już taka nasza świecka tradycja). Panowie kucharze, świetne nogi! Mimo że na szpilkach chodzi się jak na szczudłach, nikt nie ucierpiał. Dobra robota! Na koniec wszystkie panie nauczycielki dostały kwiaty i uśmiechy. Aha, większość zgromadzonych na sali widzów zgodnie orzekła w kularowych rozmowach, że takiej fajnej imprezy w szkole dawno nie było. Dziękujemy klasię pani Bujak i niezapomnianym kreacjom aktorskim chłopaków z czwartego kucharza. Męskie sprawy. Wkrótce potem w atmosferze obojętności, dystansu i chłodu miał miejsce dzień mężczyzny. To smutne święto przeszło właściwie bez echa. Tylko szczęściarze z IIDT dostali od koleżanek z



klasy czekolady, ale do obdzielenia była cała męska część szkoły, więc w sumie obeszli się smakiem. Pokazy lotniczo kulinarne. Żeby jakoś zareklamować sensownie naszą alma mater, uczestniczyliśmy w targach edukacyjnych w pałacu kultury a potem przyjmowaliśmy gimnazjalistów u nas. Tłumów wprawdzie nie było, ale wierzymy, że nasza sława przyciągnie ich w czerwcu. Były za to ciastka, ładnie przyozdobione korytarze, stoiska poszczególnych klas i samoloty na stolikach. Air Krasnołęcka zaprasza na pokład. Samo południe. Uczestnicy poprzedniego projektu unijnego pamiętają jeszcze palące słońce Hiszpanii, a my przygotowaliśmy już kolejny projekt tego typu. Jeśli wszystko wypali, już za rok kolejna grupa młodzieży zostanie wysłana na prestiżowe, miesięczne szkolenie w hiszpańskich hotelach. Już nie możemy się doczekać. Całkowite zaćmienie. Nie straszny nam brak słońca na niebie, gdy świętujemy pierwszy dzień wiosny. A że jesteśmy w awangardzie, świętujemy jeszcze w zimie. Jesteśmy wesołymi ludkami, więc ubieramy się kolorowo. Kto kolorowiej, ten bardziej wiosennie, kto najbardziej wiosennie, ten otrzyma nagrodę. Tego dnia szkołę opanowało szaleństwo kolorów. Od rana lotne brygady jurorskie latały po klasach i liczyły kto, jak i w co. Im więcej kolorowych ubrań w klasie, tym większa radość z powodu nadejścia wiosny okazana. Ostatecznie nie wiadomo kto wygrał, bo wszyscy mieliśmy na sobie tyle samo kolorowych fatałaszków i była dogrywka. Kandydaci (całe klasy) zgromadziły się na korytarzu, żeby wyłonić, kto najbardziej wiosenny i cool. W tym celu należało wziąć udział w jakimś śmiesznym konkursie, na przykład zaśpiewać piosenkę lub zatańczyć lub przekonać wychowawcę, żeby to jakoś za nas załatwił. Wszystko zepsuło zaćmienie i za mały korytarz. Nie dość, że klasy się z braku miejsca pomieszały, to jeszcze zrobiło się ciemno i zimno (no, trochę przesadzamy…), a po chwili młodzież i tak podążyła w stronę patio, gdzie przez przyniesione z domu przyrządy optyczne (hitem okazała się szybka z maski spawacza) obserwowała zaćmienie. Widzę ciemność, ciemność widzę...







Dzielimy włos na czworo, czyli jak napisać wypracowanie maturalne – nowa matura. Nowa formuła egzaminu maturalnego wymusza na nas nieco inne umiejętności. Po pierwsze zmienia się forma – dawniej pisaliśmy pracę typowo analityczną (ale jej forma nie była skonkretyzowana), teraz naszym zadaniem jest napisanie rozprawki. Nie jest to jednakże taka „mechaniczna” wersja rozprawki, jaką pisaliśmy w gimnazjum, rozprawka maturalna wymaga od nas nieco więcej finezji. Jest to raczej wypowiedź argumentacyjna dotycząca problemu zawartego w temacie i zgodnego z fragmentem tekstu, który otrzymamy. Nie trzymamy się więc kurczowo schematu: „a teraz napiszę tezę… z kolei przejdę do argumentów… moim pierwszym argumentem będzie… teraz napiszę podsumowanie pracy…”. Nie dość, że to raczej dziecinne i ocierające się o błąd stylistyczny formuły, to jeszcze niepotrzebnie szatkują nam kompozycję pracy, która powinna być bardziej płynna. Naszym głównym zadaniem (podobnie jak w przypadku starej matury) jest dokonanie analizy podanego tekstu pod kontem problemu zawartego w temacie. Nie musimy już walczyć o każdy punkt z klucza, bo jesteśmy oceniani za to, czy spełniamy jakieś kryteria pracy, czy nie. Dlatego zacznę od omówienia najważniejszych kryteriów. Kryterium pierwsze: sformułowanie stanowiska wobec problemu podanemu w poleceniu. Możemy dostać za nie 0, 3, lub 6 punktów. Naszym zadaniem jest rozpoznanie głównego problemu w tekście i postawienie tezy, hipotezy, jakiejś próby zmierzenia się z tym problemem. Jest to najważniejsze kryterium, ponieważ jeśli nie nazwiemy problemu występującego w tekście i nie zajmiemy stanowiska (czyli nie postawimy jakiejś tezy) lub też źle rozpoznamy problem (czyli błędnie zrozumiemy tekst i uznamy że jest on o tym, o czym akurat nie jest), lub też postawimy tezę nie mającą związku z tekstem – nie otrzymamy punktów za to kryterium. Jeżeli nie dostaniemy punktów za sformułowanie stanowiska, wtedy cała praca ZOSTANIE WYZEROWANA. Możemy już dalej nie pisać. Żeby dobrze spełnić to kryterium należy: KROK 1: Uważnie przeczytać temat. Bardzo często w samym temacie zawarty jest od razu problem, który mamy rozstrzygnąć. Przykład: „Władza i zaszczyty czy demoralizacja i upadek człowieczeństwa? Rozważ problem i uzasadnij swoje stanowisko, odwołując się do fragmentu „Dziadów” cz.III A. Mickiewicza, znajomości całego dramatu i innego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 słów.” W tym przypadku problem jest łatwy do „wyłowienia” : czy władza jest czymś pozytywnym (daje ludziom zaszczyty i realny wpływ na innych, który prowadzi do czegoś pozytywnego), czy też władza jest czymś złym (prowadzi do demoralizacji, upadku człowieka, a więc



NISZCZY LUDZI). Problemem naszego tekstu jest więc władza i jej wpływ na ludzi. Musimy podjąć decyzję czy władza buduje, czy niszczy ludzi. Żeby to zrobić, musimy przeczytać fragment. Nie podejmujemy decyzji, opierając się na naszych przekonaniach, podejmujemy ją, opierając się na tekście. Pora więc na krok drugi. KROK 2: Uważnie czytamy tekst, szukając w nim rozwiązania problemu. Dokonujemy wstępnej analizy. Naszym fragmentem do analizy jest scena V „Dziadów”, w której diabły nękają nie mogącego zasnąć senatora Nowosilcowa. Zsyłają na niego niepokojący sen, który rozgrywa się na dworze Cara. Car okazuje przychylność Senatorowi, co wprawia go w dobry nastrój, czuje on przewagę nad pozostałymi dworzanami i wysokimi urzędnikami, czuje, że mu zazdroszczą i boją się go. Senator kocha ten stan, uwielbia być w centrom uwagi. Lecz nagle sceneria wydarzeń się zmienia. Car patrzy na Nowosilcowa, jakby już go nie potrzebował, w jednej chwili bohater fragmentu traci cały szacunek władcy a wraz z nim szacunek zgromadzonego na spotkaniu tłumu. W jednej chwili jego życie się zmienia – jest człowiekiem śmiesznym, przegranym, bez znaczenia. Sen jest kwintesencją życia Nowosilcowa – poznajemy go jako człowieka, który całą energię życiową traci na utrzymaniu się przy władzy, co jest zależne od kaprysu Cara. Właściwie ciągle żyje w strachu, że chwila nieuwagi może kosztować go całą karierę. Po przeczytaniu fragmentu zadajemy sobie pytania: czy obraz władcy, senatora, innych ludzi na dworze jest obrazem pozytywnym? Czy władza buduje, czy niszczy ludzi? Możemy dojść do wniosku, że drugi wariant jest zgodny z tekstem. Teraz możemy postawić zatem tezę: WLADZA NISZCZY CZŁOWIEKA – DOPROWADZA DO JEGO DEMORALIZACJI I UPADKU. Możemy zastanawiać się dalej i jeszcze naszą tezę doprecyzować. Zastanówmy się nad podanymi w temacie terminami. „Demoralizacja” – oznacza wyzbycie się zasad moralnych (czyli bohater się z m i e n i a, zna te zasady, być może stosował się do nich ale teraz tego nie robi, daje się opanować złu); „upadek” – to zmiana sytuacji człowieka, jakaś katastrofa, która dokonuje się w jego życiu, np. był szczęśliwy- jest nieszczęśliwy, cieszył się szacunkiem ludzi – traci ten szacunek, miał rodzinę – traci rodzinę, itp.) Wobec powyższych rozważań nasza teza może brzmieć tak: WŁADZA NISZCZY CZŁOWIEKA – SPRAWIA ŻE WYZBYWA SIĘ ON ZASAD MORALNYCH, CO DZIAŁA NA JEGO SZKODĘ – DOPROWADZA GO DO KATASTROFY. BOHATER PRZEZ SWOJE NIEMORALNE ZACHOWANIE TRACI A NIE ZYSKUJE. Skoro mamy już tezę, musimy ją potwierdzić . Potwierdzanie tezy to inaczej uzasadnianie stanowiska. Tak nazywa się następne ważne kryterium oceny naszej pracy. Za uzasadnienie stanowiska możemy otrzymać 0, 4, 8, 12 i 18 punktów. Jak widzimy, jest to najbardziej punktowana czynność w pracy, potraktujmy zatem poważnie opracowanie argumentów. Jest to NASZE GŁÓWNE, NAJWYŻEJ PuNKTOWANE ZADANIE.



Poszukać argumentów, łatwo powiedzieć. Ale gdzie ich szukać? Oczywiście nie podajemy argumentów „z głowy”, nie wymyślamy ich. Wskazówką będzie ponowne przeczytanie tematu. odwołując się do fragmentu „Dziadów” cz.III A. Mickiewicza… - pierwszy argument musimy znaleźć w podanym fragmencie; znajomości całego dramatu – drugiego argumentu musimy poszukać w innych scenach „Dziadów”; i innego tekstu kultury – trzeci argument musimy podać, odwołując się do innej książki lub filmu, serialu, przedstawienia teatralnego, itp. Najlepiej, żeby było to coś, co znamy dobrze, czytaliśmy lub oglądaliśmy niedawno, bo tylko wtedy nasze rozważania nie będą płaskie i zbyt ogólne – nasycimy nasz tekst szczegółami i emocjami. A co najważniejsze – nie pomylimy faktów! KROK 3: Czytamy uważnie fragment i dokonujemy jego analizy. Przygotowujemy pierwszy argument. Czytając tekst, zwracajcie uwagę na szczegóły. Starajcie też postawić sobie pytania, na które odpowiada ten fragment. Do naszego fragmentu możemy postawić sobie następujące pytania: 1.Czego dowiadujemy się o Nowosilcowie (zarówno od diabłów jak i z jego słów i zachowania)? Czytamy i ustalamy fakty: Senator nie może spać, pije, żeby zasnąć. Dręczą go koszmary. Śni mu się pismo od Cara z wiadomością o pieniądzach dla niego, orderze i awansie – jest więc człowiekiem, któremu zależy na zaszczytach i pieniądzach, materialistą. Wspomina też w liczbie mnogiej o swoich nałożnicach – prowadzi więc rozwiązły tryb życia (co potwierdza choćby scena Balu), deklaruje, że uwielbia być w centrum uwagi, kiedy tłum zazdrości mu i nienawidzi go, ale też i się go boi, bo pozostaje pod protektoratem władcy. Na dworze czyje się jak ryba w wodzie, ale tylko wtedy, kiedy jego pozycja jest niezagrożona. Napawa się sukcesem, przeżywa fizyczną rozkosz. Chce być podziwiany. Kiedy Car się od niego odwraca, pokazuje się właściwa natura Nowosilcowa – jest słabym, miernym człowiekiem, żyje w nieustannym strachu. Jego władza i kariera są w istocie bardzo niepewne, zależą od kaprysu cara. Dlatego Nowosilcow zrobi wszystko, żeby utrzymać się na stanowisku. Jest tak zepsuty, ze nawet diabły nie wierzą, że mógłby się poprawić. Nazywają go pogardliwie „złym psem” a jego ciało ”brudną psiarnią” – co oznaczy, że i ciało i duszę skalaną ma złem. 2. Czego dowiadujemy się o Carze? Car jest kapryśny i nieobliczalny. Wystarczy, że zmarszczy brwi, a niszczy karierę człowieka. Ma władzę absolutną. Może wynosić ludzi na piedestał władzy albo strącać ich w mrok zapomnienia. 3. Czego dowiadujemy się o życiu dworskim? Życie dworskie jest fałszywe. Kiedy Car jest dla Nowosilcowa przychylny, tłum okazuje mu szacunek, kłania mu się, oddaje honory. Tymczasem tak naprawdę stanowi konkurencję dla innych, wysocy urzędnicy zazdroszczą mu, nawet



nienawidzą, czekają tylko na okazję, żeby go upokorzyć. Kiedy car odwraca się od niego, przestają go zauważać, izolują go, upokarzają złośliwymi żartami i docinkami. Na dworze panują zatem swoiste prawa dżungli, wygrywa ten, kto najlepiej potrafi się przystosować. Kto cierpliwie czeka i wie, kiedy uderzyć na przeciwnika. Tu też trwa bezpardonowa walka o wpływy, władzę. Urzędnicy walczą za sobą o przychylność cara, co przekłada się na ich pozycję i status materialny. Wygranym okazują szacunek, dla przegranych są bezwzględni i okrutni. Mickiewicz porównuje ich do owadów ( muchy, osy, świerszcze) oraz drapieżnych zwierząt (puszczyki, grzechotniki). 4. Jaki ogólnie obraz władzy wyłania się z fragmentu? Obraz władzy, jaki wyłania się z fragmentu jest przerażający. Wszyscy postępują niemoralnie, są zdegenerowani, upadek jednego jest szansą dla drugiego, ale ponieważ w tym świecie nie ma żadnych reguł i wszystko zależy od kaprysu cara, walka o władzę nigdy się nie kończy. Stosunki międzyludzkie są fałszywe, nie ma tu miejsca na lojalność, nikomu nie można ufać. Możemy zaobserwować też swoistą „piramidę władzy” - w Wilnie Nowosilcow wydaje się być potężnym człowiekiem o nieograniczonej władzy, tymczasem jest tylko jednym z wielu, pionkiem, trybikiem w maszynie. KROK 4: PRZYGOTOWUJEMY NASTĘPNY ARGUMENT Zastanawiamy się, w których momentach dziadów Mickiewicz odniósł się do problemu władzy i opisał go w sposób negatywny. Gdzie władza niszczy – uderza do głowy, pozbawia moralności i doprowadza do upadku? Mamy kilka takich momentów w lekturze. Wybierzmy jedną i opiszmy, pamiętając, że streszczanie nic nam nie da, musimy zaprezentować takie fakty, które będą zgodnbe z problemem i przyjętą przez nas tezą. - scena przybycia pani Rollison do Nowosilcowa i scena balu – dowiadujemy się z tych scen, jak bezwzględnym kłamcą i manipulatorem jest Nowosilcow. Udaje przed matką, że nie wie nic o sprawie (a po jej wyjściu praktycznie wydaje rozkaz zamordowania chłopaka), wykorzystuje władzę dla prywatnych celów (sprawa kupca Kanissyna), jest nielojalny wobec współpracowników (zamierza przypisać sobie wszystkie ich zasługi i pozbyć się ich), jedo demoralizację pokazuje sposób postępowania wobec księdza (policzek, próba zmuzenia do picia alkoholu, groźby). Dowiadujemy się również, jak wielkimi karierowiczami są współpracownicy Senatora, którym ks. Piotr przepowiada okrutną śmierć – czyli ich podłość również doprowadza do upadku. W scenie balu mamy szereg satyrycznych obrazków, które obrazują bezwzględną walkę niższych urzędników o przypodobanie się Senatorowi. On sam przedstawiony jest jako pijak i kobieciarz, któremu stręczy się młode szlacheckie córki. Nowosilcow jest też postacią odrażającą fizycznie, groteskową. - scena Wielkiej Improwizacji: mamy tu do pokazania całkiem inną postać, postać Konrada. Konrad jest również zaślepiony rządzą władzy. Mimo, że deklaruje miłość



do narodu i potrzebę uzdrowienia ze zła jego zdaniem źle urządzonego świata, to jednak wyczuwamy w nim naturę tyrana, który mógłby zostać bezwzględnym władcą. Dlatego Bóg milczy, a Konrad miota kolejne bluźnierstwa i o mały włos nie zatraca ostatecznie duszy – nazywając Boga Carem, czyli absolutnym złem. Na szczęście mdleje… - Ustęp dziadów, szczególnie scena przeglądu wojska. Stykamy się tam bezpośrednio z carem, czyli, jak już napisałem, wcielonym złem. KROK 5. Przygotowujemy ostatni argument. Zastanawiamy się, jakie jeszcze teksty kultury ujmują władzę jako coś, co człowieka niszczy – sprawia, ze staje się on niemoralny i doprowadza do upadku. Tekstem kultury jest właściwie wszystko – książka, komiks, tekst w gazecie, film, serial (nawet szesnastotysięczny odcinek mody na sukces), obraz, rzeźba. Jest w czym wybierać. Przywołajmy z pamięci kilka tekstów o negatywnym wpływie władzy na człowieka i wybierzmy jeden z nich, żeby dokładniej ten wpływ opisać. Np. Szekspir, „Makbet” – pod wpływem żądzy władzy Makbet z idealnego rycerza cenionego przez króla staje się wielokrotnym mordercą a następnie bezwzględnym tyranem, na końcu zaś człowiekiem zupełnie wypalonym, nieszczęśliwym, zobojętniałym (nawet na samobójczą śmierć żony) na zło, a jednocześnie człowiekiem głęboko nieszczęśliwym, który czuje się oszukany przez los. Można też napisać o postaci Lady Makbet, która była inspiratorką zbrodni, a skończyła jako obłąkana samobójczyni. Słowacki, Balladyna – dziewczyna zabija siostrę, żeby wyjść za księcia z bajki. Potem zabija księcia z bajki, bo chce całe królestwo dla siebie… Władca pierścieni – wiele wiele postaci, na których wpływ ma magiczny pierścień, z samym Sauronem jako upadłym aniołem włącznie. Jest w czym wybierać Folwark zwierzęcy – zwierzęta jako alegorie postaw ludzkich, folwark jako metafora systemu totalitarnego. Przy władzy utrzymują się najbardziej prymitywne i bezwzględne jednostki, reszta zamienia się w niewolników. KROK 5: PRZYGOTOWUJEMY PLAN ROZPRAWKI MATURALNEJ Praca powinna być spójna, z logicznymi powiązaniami pomiędzy poszczególnymi akapitami a nawet zdaniami. Powinna posiadać trójdzielną budowę. WSTĘP: 1. Przedstawienie/przybliżenie problemu – w kilku zdaniach opisujemy problem, z którym będziemy się zmagać. Stawiamy sobie pytania. W przypadku naszego tematu mam następujące propozycje: - co to jest w ogóle władza? Czemu ona służy? Czemu powinna służyć? - dlaczego ludzie sięgają po władzę? Co władza ludziom daje? - jaki wpływ ma dobry/zły władca na swój kraj? - dlaczego wizerunki osób sprawujących władzę są częstym tematem literackim? - jak problem władzy wiąże się z problematyką „Dziadów”? - dlaczego w lekturze tyle miejsca



poświęcono Nowosilcowowi? 2. Zajęcie stanowiska – czyli postawienie tezy ROZWINIĘCIE: 1. ARGUMENT 1 – wynikający z analizy fragmentu 2. ARGUMENT 2 – wynikający z analizy innego fragmentu „Dziadów” 3. ARGUMENT 3- wynikający z przybliżenia innego tekstu dotyczącego tego samego problemu ZAKOŃCZENIE: W zakończeniu najlepiej wyciągnąć ogólne wnioski dotyczącego problemu i podtrzymać założone na początku pracy stanowisko. W naszym przypadku mogą być pomocne następujące pytania: - jakie cechy wspólne mają bohaterowie? Co ich ciągnie władzy? - dlaczego i w jaki sposób żądza władzy wyniszcza ludzi? - czemu służy takie negatywne ukazanie upadłych władców? - za pomocą jakich środków językowych/kompozycyjnych autorzy ukazują meandry władzy (patos, tragizm, ironia, groteska, alegoria, itp.) Marcin Zimbicki, nauczyciel języka polskiego *** Studniówki czar... Tegoroczny bal maturalny czwartoklasistów odbył się dnia 6 lutego w pięknym Hotelu Willa Zagórze. Wiele tygodni przygotowań nie poszło na marne. Wieczór rozpoczęliśmy od poloneza, którego uczył nas przez kilka tygodni Pan Damian Kawka. Wszyscy wystrojeni i ubrani w przepiękne suknie i garnitury zatańczyliśmy niezapomnianego poloneza. Towarzyszyli nam nauczyciele oraz wielu rodziców, którzy przejechali kawał drogi aby zobaczyć jak ich dzieci wypadną w ten wieczór. Wszystko wyszło wspaniale i po tańcu odetchnęliśmy z ulgą, najbardziej stresująca część była już za nami. Uśmiech nie znikał nikomu z twarzy. Przyszła pora na przemówienie Pani Dyrektor Bogusławy Pieńkowskiej, która życzyła wszystkim miłej i rozsądnej zabawy. Po przemówieniu rodzice i reszta gości pożegnali się ze swoimi dziećmi. Usiedliśmy wszyscy do stołów, gdzie czekał już na nas gorący posiłek. Po jedzeniu, większość wskoczyła na parkiet, a reszta robiła zdjęcia. Do tańców oraz zdjęć przyłączyli się także nauczyciele. Wspólna zabawa umiliła nam czas. Zabawa trwała do 5 rano, i wszyscy skończyliśmy ją w bardzo dobrym nastroju. Mamy nadzieję, że nikt z obecnych na studniówce nie zapomni tego wieczoru do końca swojego życia. Teraz spokojnie możemy skupić się na nadchodzącej wielkimi krokami maturze i egzaminie zawodowym. Agnieszka Orzeszek, 4et Dnia 6 lutego 2015 roku, odbyła się przez wszystkich wyczekiwana



studniówka na sali bankietowej, w Hotelu WILLA ZAGÓRZE, oddalonego o ok. 30km od Warszawy. Milion stresów, przygotowań, nieporozumień, załatwiania spraw i dopinania wszystkiego na ostatni guzik i... stało sie, jedna, jedyna taka noc , jakieś dziewięć godzin i po krzyku. Ale za to jakie dziewięć godzin! Myślę, że zapamięta je każdy z uczestników imprezy, do końca życia. Godzinę przed balem uczniowie zebrali się, aby zacząć próby poloneza. Próby przeplatane ostatnimi poprawkami makijażu oraz poprawianiem krawatów, minęły bardzo szybko. Przyczynił się temu też problem za małej sali, na której jak się okazało, nie zmieściły się wszystkie pary tańczące poloneza. Nawet to nie mogło popsuć nam humorów oraz znakomitych humorów. I zaczęło się... Muzyka zaczęła grać, a uczniowie wraz z Panią Dyrektor Pieńkowska , na pierwszej parze zaczęli dumnie tańczyć poloneza. Oklaski wybijane przez rodziny uczniów, fotograf oraz piękna zastawa na stołach wraz z dekoracjami, uświadomiły nas, że to ten czas. Rozpoczął się 100­dniowy maraton ostatnich dni nauki, które mogą przydać się na maturze. Po pięknie zatańczonym polonezie nadszedł czas na przywitanie i przemówienia uczniów oraz Dyrektor Bogusławy Pieńkowskiej. Po toaście wzniesionym lampką szampana, rozpoczęła się cudowna zabawa do białego rana. Uczniowie wraz z nauczycielami siedzieli przy stołach ułożonych w literę "E", co pozwalało na usadowienie się z najbliższymi osobami przy jednym stole. Każda klasa usiadła oddzielnie wraz z osobami towarzyszącymi. Przy czwartym stole, tworzącym tzw. "kręgosłup" litery "E", usiedli nauczyciele wraz z Dyrekcją, fotografem i jedną z mam uczniów. Menu imprezy było bardzo bogate. Na stołach stało wiele różnorodnych sałatek, wędlin oraz innych przekąsek. Zupą, tradycyjnie, jak w polskiej kuchni na uroczystej imprezie, był rosół. Do gorących dań zaliczała się kaczka w sosie borowikowym oraz polędwiczki z pure ziemniaczanym. Na deser podano wszystkim lody.Mimo, iż menu zostało wybrane przez uczniów, uczestników imprezy, to oczywiście, jak wszędzie zdarzały się opinie: "kaczka była za sucha", "lody niedobre", a najczęstszym zdaniem było: "a ja myślałem/am, że to pierwsze danie to była kaczka, a to polędwiczki". Każdy ma inny gust co do jedzenia... Na holu głównym pałacu stały ciasta, kawa oraz herbata dostępne dla wszystkich uczestników studniówki. Pierwszą rzeczą, rzucajacą się w oczy, były piękne schody główne prowadzące do pokoi hotelowych na pierwszym piętrze. Schody posłużyły nam do zdjęć studniówkowych, które dzięki urokowi holu oraz pięknym strojom maturzystów wyszły bajkowo. Zabawa trwała w w najlepsze, uczniowie tańczyli wraz z nauczycielami, nie było żadnych sporów i każdy miał uśmiech na twarzy. Gdy wybiła godzina 00:00 uczniowie zebrali się na parkiecie a na środku stanęła



jedna z dziewczyn. Gosia Klocek obchodziła w noc studniówki swoje 20­ste urodziny. Wszyscy zaśpiewali jej "Sto lat...", po czym chłopcy chwycili ją i podrzucali 20 razy. Po zdmuchnięciu urodzinowej świeczki wszyscy wrócili do zabawy. Od godziny 2:00, niektórzy z powodów dalekiego zamieszkania zaczęli wracać już do domów. Najwytrwalsi, ucztowali do godziny 5:30 rano, otóż o tej godzinie, po niesamowitej i niezapomnianej imprezie odjechały ostatnie taxówki oraz samochody spod Hotelu Willa Zagórze. Ta noc naprawdę była magiczna. Piękne suknie i perfekcyjne fryzury dziewcząt. Przystojni chłopcy w doskonale skrojonych garniturach. Światła i dobra muzyka, którą zapewnił DJ. Świetna zabawa w gronie przyjaciół – to wszystko sprawiło, że Studniówka zostanie nam w pamięci na długie lata. Dziękujemy Rodzicom, Dyrekcji, Wychowawcom, Nauczycielom i wszystkim Uczniom, którzy zaangażowali się w przygotowanie tej niezwykłej nocy. Teraz czeka nas czas wytężonej nauki, bo już za chwilę matura. Angelika Bojanowicz, IV et











Hotel Polonia Palace- Paryż przy warszawskiej ulicy Przedwojenna warszawa jest dziś legendą. Chetnie sięgają do niej filmowcy, malarze i pisarze, próbując obrazem, farbami i słowami odmalować jej utracone piękno.Zagraniczni goście nazywali ją wówczas „Paryżem Północy”. O tym, jaka była przedwojenna stolica świadczy chociażby siedziba Hotelu Polonia Palace. Paryż Wschodu w śródmieściu Warszawy Hotel Polonia Palace rozpoczął działalność 14 lipca 1913 r. Był to pierwszy budynek w Warszawie niemal „żywcem” przeniesiony z Paryża, począwszy od charakterystycznego, mansardowego dachu po ludwikowskie meble we francuskiej restauracji, którą obsługiwali kelnerzy znad Sekwany. Poza tym ten „hotel luksusowy” oferował gościom takie nowości, jak ciepła i zimna woda oraz telefon we wszystkich 160 pokojach – choć tylko sześć apartamentów miało łazienki. Novum stanowiły również centralne ogrzewanie obejmujące też garaże (zamykane boksy na samochody), biurka z maszynami do pisania, ogniotrwały sejf i serwis auto-omnibusowy dowożący gości na wszystkie dworce. Na gości czekały ponadto: „kawiarnia z salonem damskim, fryzjerskie salony dla pań i panów, perfumerja z najmodniejszymi specyfikami, skład win wyborowych z piwnic własnych hotelów Europejskiego i Polonia, pralnia pośpieszna bez użycia chlorku” z nowoczesnym wyposażeniem sprowadzonym z zagranicy. Opowieść o Pałacu, który żył w rytmie tanga ... W 1924 roku dobudowano, nową salę dancingową –a jej kierownikiem artystycznym został znany i wielokrotnie nagradzany tancerz wiedeński Rolf Roy. Jednak najelegantszym pomieszczeniem pozostała, istniejąca od początku, sala balowa zdobiona marmurowymi kominkami. W niej właśnie odbywały się rauty i przyjęcia dla najznamienitszych gości. Mieli do Polonii najbliżej, gdyż Dworzec Kolei WarszawskoWiedeńskiej znajdował się dosłownie naprzeciwko. I to na nim witano z honorami w 1929 r. najbardziej egzotycznego bodaj gościa hotelu, króla Afganistanu Amanullacha Chana, którego II Rzeczpospolita uhonorowała orderem Orła Białego. Cztery lata wcześniej odbył się w Polonii bal autorów dramatycznych z udziałem Jana Lechonia, Stefana Żeromskiego, Ludwika Solskiego, Kornela Makuszyńskiego, Marii Pawlikowskiej, Józefa Węgrzyna i Tadeusza BoyaŻeleńskiego. Elitarne bankiety zaszczycał koncertami sam mistrz Jan Kiepura. Ocalony z pozogi Powstania Warszawskiego... Polonii nie spalili ani faszyści, ani nie splądrowała jej Armia Czerwona. Wierny personel, wywieziony wcześniej do obozu przejściowego w Pruszkowie, wrócił z narażeniem życia do stolicy i zamknął hotel na cztery spusty. W czasie Powstania Warszawskiego hotel pełnił rolę szpitala i bazy zaopatrzeniowej dla powstańców i



ludności walczącej stolicy, która korzystała z jego dobrze zaopatrzonych magazynów żywności. Chopin, Paris, Varsovie. Wszystko w Polonii Ponieważ Polonia Palace ocalał jako jedyny w stolicy, to właśnie w nim we wrześniu 1945 r. zatrzymał się generał Dwight Eisenhower, witany przez tysiące rozentuzjazmowanych warszawiaków. Z tego samego powodu przez pierwsze lata powojenne rezydowały w Polonii ambasady i konsulaty obcych państw oraz korespondenci zagraniczni. Od 1953 r. natomiast hotel „żywił demoludy”, obsługując obowiązkowo bankiety dla dyplomacji bloku wschodniego zarówno „u siebie” jak i innych lokalach stolicy – np. przyjęcie na cześć pierwszego premiera Chińskiej Republiki Ludowej, Zhou Enlaia na 800 osób w Teatrze Wielkim. Na stoły wjeżdżały prawdziwe dzieła sztuki kulinarnej – żywe obrazy z pasztetów i wędlin, tworzących zaprzęg z karetą i szóstką koni oraz



płonące lody w kształcie łodzi z bateryjką i lampką w środku. Ich autorami byli jeszcze przedwojenni pracownicy Bristolu. Prawdziwy rarytas stanowiły kanapki z szynką w wyszukanym opakowaniu, jakie w „okienku” tutejszej kawiarni mógł nabyć Kowalski. Małą rewolucję zgotował w hotelowym życiu V Międzynarodowy Konkurs Chopinowski. Na potrzeby mieszkających w nim uczestników całe VI piętro opróżniono z mebli, wstawiając tam kilkanaście fortepianów. Ćwiczył na nich polonezy i mazurki 23-letni zwycięzca konkursu, przystojny Adam Harasiewicz, do którego wzdychały wszystkie warszawianki. Dziesięć lat później dobudowano do Polonii nową bryłę Hotelu Metropol, łącząc oba obiekty w jeden organizm Obecnie Hotel Polonia Palace oddaje do dyspozycji gości 206 stylowo urządzonych pokoi, wyposażonych w indywidualnie regulowaną klimatyzację i dźwiękoszczelne okna. Każdy pokój ma łazienkę z ogrzewaniem podłogowym i suszarką do włosów. Wyposażenie pokoi uzupełnia sejf na laptopa, komfortowe biurko do pracy, telewizor oraz minibar. W cenę pokoju wliczony jest wstęp do Centrum Fitness oraz butelka wody mineralnej. Jolanta Kitura, nauczyciel hotelarstwa



Czy jestem chrześcijaninem? Pytanie to wprawiło mnie w bardzo duże zakłopotanie, a jednocześnie nasunęło mnóstwo kolejnych pytań. Pytań, na które jest mi bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Bo przecież jestem człowiekiem, odczuwam potrzebę miłości i obdarowywania miłością. Ale czy ja w pełni miłuję Boga, szczerze bez egoizmu? Czy byłabym gotowa poświęcić się Mu bezgranicznie? To Bóg jest miłością, miłuje nas. Zesłał na ziemię swojego Syna, aby w cierpieniu skonał za nasze grzechy. Czy modlitwa i czynne celebrowanie obrzędów religijnych wystarczy? Jak mam wyrazić Mu swoją miłość? Jak okazać szacunek i uwielbienie abym była w pełni przekonana, że jest to wystarczające? A może wystarczy iść przez życie kierując się Jego przykazaniami i nauką Chrystusa? Miłować bliźniego swego jak siebie samego, nie czynić bliźnim przykrości okazywać szacunek i być pomocnym. Czy to wystarczy? Jak rozmawiać z Bogiem kiedy się Go nie widzi, nie słyszy? Czy myśli, które przychodzą w czasie modlitw, rozważań to te od Boga, te właściwe? Bóg to istota niematerialna, nie wiem czy właściwie odczytuję to co rodzi się w moim sercu, w moich myślach. A może gdzieś przez ludzi, z którymi się spotykam, Bóg mi odpowiada? A czy ja potrafię to zauważyć ? Być chrześcijaninem to wielkie wyzwanie. Czy ja mu sprostam? Ale jestem przekonana, że jeżeli będę obcować z Bogiem, to będzie z czasem to dla mnie prostsze. Odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania staną się bardziej oczywiste, a relację i potrzeba bycia blisko Boga będzie chlebem powszednim. Bo przecież czego rozum nie pojmuje, niech wypełni wiara w nas. Wierzę, że Bóg ma pomysł na moje życie tu na ziemi i pomoże mi przez nie przejść. Tak, abym była godna cieszyć się Jego obecnością na wieki. Sylwia Szumigaj, kl 2dt Antykoncepcja i poniżenie Na czym polega różnica między antykoncepcją a naturalnymi metodami? Kl. III Interesująca wypowiedź osoby niewierzącej w Boga na temat antykoncepcji zamieszczona została w "Miłujcie się!". Oto ona: "Będzie więc to wypowiedź z pozycji osoby niewierzącej. Dzisiaj jest ósmy dzień, jak biorę tabletki antykoncepcyjne. Podjęłam tę decyzję wspólnie z chłopakiem, bo tak będzie. Na mądrej ulotce opisano kilka dolegliwości: bóle głowy, podbrzusza, nudności, depresja. Przeszłam wszystkie plus kilka dodatkowych. Zapomniano napisać, że po trzech dniach przestanę być sobą. Zamieniłam się w osobę ponurą, pesymistycznie nastawioną do życia, smutną, niemiłą, zniechęconą, osowiałą. Życie ucieka ze mnie. Człowiek, którego kocham, staje się dla mnie obojętny. Zresztą obojętnieje na wszystko: na ludzi,



na miłość, na życie, na przyszłość. Na tabletki patrzę z niechęcią, bo czuję, że coś mi kradną. Coś, co było piękne - moją płodność. Więc dlaczego biorę je dalej? Z egoizmu, który rośnie... Tkwię w kokonie obojętności już osiem dni. A czytając wspomniane świadectwo pomyślałam, że można inaczej. Rozbudziła się we mnie nadzieja, że nie muszę brać tabletek. Dlatego prosiłabym o spis książek, z których mogłabym się nauczyć, jak obserwować swój organizm. I piszcie więcej o tym. To ważne, nawet dla ludzi niewierzących" (Justyna, Antykoncepcja zabija miłość, Miłujcie się! nr 9-10/2001). Doświadczenia wielu ludzi, także niewierzących, potwierdzają naukę Soboru Watykańskiego II, że antykoncepcja jest rozwiązaniem egoistycznym i hedonistycznym. Metody antykoncepcyjne (sztuczne) niszczą zdrowie (płodność jest ważnym elementem zdrowia), a nawet życie np. antykoncepcyjna pigułka RU 486 jest pigułką poronną. Niszczenie płodności służy postawie człowieka, który nie akceptuje swojej natury. Jest zasada że, im bardziej skuteczne są metody antykoncepcyjne, tym bardziej szkodliwe. Co innego naturalne metody poczęć (nie urodzeń, ale poczęć). Są oparte na samoobserwacji i odwołaniu się do okresów niepłodnych. Wypowiedzi o nich znajdujemy w Katechizmie Kościoła Katolickiego: "Metody te szanują ciało małżonków, zachęcają do wzajemnej czułości i sprzyjają wychowaniu do autentycznej wolności. Jest natomiast wewnętrznie złe wszelkie działanie, które - czy to w przewidywaniu aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego " (KKK, 2370) Naturalne planowanie rodziny jest zgodne z naturą, niezależne od wyznania religijnego. Współczesne naturalne metody naukowe bazują na podstawie dokładnej obserwacji zmian zachodzących w organizmie kobiety, ustalają dni płodne i niepłodne. Metody naturalne nie są jednak formą antykoncepcji. Warto wiedzieć, że podobna jest tylko tzw. skuteczność metod naturalnych i metod antykoncepcyjnych. Jacek Pulikowski tak o tym pisze: "Jeżeli już ktoś koniecznie chce porównywać podejście naturalne do antykoncepcyjnego, to musi stwierdzić, że są one skrajnie przeciwstawne. Porównywalna jest jedynie tzw. skuteczność, a jest ona minimalnie wyższa dla najnowszych metod naturalnych niż dla najnowszych środków antykoncepcyjnych - jeżeli to zdanie kogoś dziwi lub wręcz wydaje mu się nieprawdopodobne, oznacza to, że skutecznie dał się oszukać kłamliwej propagandzie" (Jacek Pulkowski, Antykoncepcja i metody naturalne, Miłujcie się! nr 5/2002). Różnicę między antykoncepcją a metodami naturalnymi Jan Paweł II ujął następująco: "Kiedy małżonkowie, uciekając się do środków antykoncepcyjnych, oddzielają od siebie dwa znaczenia, które Bóg Stwórca wpisał w naturę mężczyzny i kobiety i w dynamizm ich zjednoczenia płciowego, zajmują postawę "sędziów" zamysłu Bożego i "manipulują" oraz poniżają płciowość ludzką, a wraz z nią osobę własną i współmałżonka, fałszując wartość "całkowitego" daru z siebie. W ten sposób



naturalnej , która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru..."(Święty Jan Paweł II, Familiaris consortio, 32). Jan Paweł II stwierdza, co warto podkreślić, że małżonkowie stosujący środki antykoncepcyjne poniżają "osobę własną i współmałżonka".Małżonkowie zaś, którzy stosują naturalne metody - są otwarci m.in. na każde życie. Oczywiście, ilość poczęć może być regulowana przez małżonków, kiedy stosują naukowo zbadane naturalne metody regulacji poczęć. O pozytywnym wpływie na miłość tych metod pisze papież Paweł VI: "Trzeba równocześnie przyznać, że tylko w takim wypadku małżonkowie umieją zrezygnować ze współżycia w okresach płodności (ilekroć ze słusznych powodów przekazywanie życia nie jest pożądane), podejmują zaś współżycie małżeńskie w okresach niepłodności po to, aby świadczyć sobie wzajemną miłość i dochować przyrzeczonej wzajemnej wierności. Postępując w ten sposób dają oni świadectwo prawdzie i w pełni uczciwej miłości"( Papież Paweł VI, Humanae vitae).Natomiast antykoncepcja w swej istocie jest niezgodna z naturą człowieka, a więc i wolą samego Boga. Mentalność antykoncepcyjna prawa biologiczne traktuje jako tylko prawa ciała ludzkiego. Odrzuca fakt, że prawa biologiczne są częścią osoby, jak naucza papież Paweł VI. Chcemy czy nie, taka jest nasza ludzka natura, że to co cielesne jest otwarte na to, co duchowe. Akt seksualny nie jest tylko działaniem narządów rozrodczych. Pobudza on do czynu serce, uczucia, inteligencję, i ostatecznie całą osobę. Zgoda lub sprzeciw wobec antykoncepcji ściśle łączy się z przyjęciem odpowiedniej koncepcji człowieka. Kim jest człowiek i czym jest miłość małżeńska? Co jej służy, a co ją niszczy? Czy ciało, cała sfera biologiczna jest tylko dodatkiem do człowieczeństwa, niezależnym od niego, czy wprost przeciwnie? Kościół Chrystusowy, mając integralną, całościową wizję człowieka, nie może zgodzić się antykoncepcję. Staje w ten sposób w obronie godności kobiety, integralnej miłości małżeńskiej i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Grzegorz Wilkowojski, nauczyciel religii http://www.lo34.natan.pl/