Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Nie da się ukryć, że słodkie wakacyjne lenistwo się skończyło, pora więc zdmuchnąć kurz z podręczników i zeszytów, odświeżyć drogę do szkoły i udać się tam w te pędy. Dobrą stroną tego całego przedsięwzięcia jest to  że WRACAMY (!), w dodatku w trochę odświeżonej formie. Para buch! Koła w ruch! Start maszyna! „MASZ PRAWO WIEDZIEĆ” to nasze motto a „ DAMY Z SIEBIE WSZYSTKO” to nasze drugie imię. W NUMERZE: SZKOLNY EKSPRESIK PIERWSZAKI MAJĄ GŁOS DZIEŃ NAUCZYCIELA KULTURALNA WARSZAWA, CZYLI JESIEŃ W STOLICY CZYM DOJEŻDŻAMY DO SZKOŁY? PORADNIK MODOWY CO LUBIĘ A CZEGO NIE LUBIĘ W SWOIM TECHNIKUM PROPOZYCJE SU ŚWIĘTY MARCIN - HOTELARZ Z POWOŁANIA HOROSKOP RECENZJE



Kulturalna Warszawa, czyli jesień w stolicy
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny? Świszcze wiatr i deszcz zacina? Lecą z drzew liście na łeb na szyję, a ich kolory grzęzną w lepkiej zawiesinie gęstych chmur? Idzie jesień, a z nią nuda, deprecha oraz groźny w skutkach brak witaminy D.


Co w tej sytuacji może zrobić przeciętny uczeń? Zamiast myśleć o spadającej odporności, egipskich ciemnościach i przenikliwym zimnie może na przykład odważnie rzucić się w wir nauki. Jeżeli natomiast wrodzona skłonność od omijania książek i zeszytów szerokim łukiem przekreśla szansę ucznia na zostanie drugim Einsteinem, musi sobie nasz statystyczny żaczek poszukać innych przyjemności. Może na przykład inwestować w siebie. Jednym z dobrych sposobów inwestowania w siebie jest kontakt z szeroko pojętą kulturą. To właśnie z myślą o takich wielbicielach jesiennego szaleństwa przygotowaliśmy nasz miniporadnik kulturalny. Można, a nawet trzeba przeczytać. Co zatem jest do zobaczenia? WARSZAWA W BUDOWIE – przez cały październik trwać będzie trzecia edycja projektowania miasta firmowana przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Dla osób zainteresowanych designem (a są w naszej szkole takich rzesze!) jazda obowiązkowa. WARSZAWSKI FESTIWAL FILMOWY – kultowa i najstarsza tego typu impreza w Polsce. Po raz 27 będzie można obejrzeć najciekawsze filmy z całego świata. Można solo, ale lepiej z koleżanką. Od 7 do 16 października. KONCERT TORI AMOS – szalony Rudzielec po raz kolejny w naszym kraju. Oj  będzie pięknie. Jeśli tylko nazbieramy na bilet, Sala Kongresowa jest nasza. Również można z koleżanką. Nastawiamy budzik na 13 października. FREE FORM FESTIVAL – co tu dużo pisać, trzeba być i tyle. The Streets, Lamb, Mum. Rozgrzewająco jesienne przeżycia gwarantowane, cokolwiek by to nie znaczyło. Koleżanki mile widziane. 14-15 października. US3 – panowie z trąbami i bitami, czyli mistrzowie acid jazzu zrobią nam jej jesieni w głowach taki spokój, że nawet maturę zdamy na luzie. Prawda? Bez koleżanki to nawet nie ma się co wybierać. 24 października, w Stodole. STACEY KENT – stylowa wokalistka jazzowa na deskach Kongresowej sprawi, że w ogóle zapomnimy o istnieniu jesiennego paskudztwa. Wiadomo, że wielbicielem tego gatunku jest co trzeci uczeń naszej szkoły, tylko się wstydzi powiedzieć w obawie przed pielęgnującymi surowe obyczaje kolegami. Zupełnie niepotrzebnie. Może już czas na mały comming out? Jeżeli chodzi o koleżanki to…jak wyżej. 25 października.



LENNY KRAVITZ – sprawdźcie jak wypada na żywo ta zasłużona dla muzyki rockowej postać. Koleżanki oniemieją z zachwytu, więc lepiej niech zostaną w domu, bo nie będą mogły odpowiadać na lekcjach. A tego byśmy nie chcieli, prawda? 9 listopada, Torwar. THE HORRORS – w okolicach święta halloween dobrze jest porządnie się rozgrzać, na przykład skacząc przy Horrorsach. Jeżeli mamy właściwe koleżanki, to nie zawadzi rozważyć opcję zaproszenia. Proxima, 15 listopada. CSS – brazylijski dancepunkowy cyrk na kółkach znowu w Polsce. Jeśli czujesz w sobie hipsterskie powołanie, pora już myśleć o jakiejś interesującej kreacji dla siebie i tuzina koleżanek. Do samby najlepsze są cekiny. Nawet nie zauważysz, że właściwie to już prawie zima. 22 listopada w Stodole. WARLIKOWSKI I SZEKSPIR – jeżeli masz piątkę z polskiego, to powinno Ci się spodobać. Jeżeli nie masz, to już chyba czas najwyższy, żeby mieć, prawda? Wybierać koleżanki o stonowanym temperamencie, bo swoje trzeba odsiedzieć. 2 grudnia, Nowy Teatr. Jeżeli żadna z wymienionych przez nas imprez nie przypadła ci do gustu, to zawsze możesz posiedzieć sobie w domu i posłuchać legalnie zakupionych utworów muzycznych na swoim telefonie komórkowym. Dzieląc się prawą (lub lewą) słuchawką z koleżanką. Co w klasach piszczy, czyli szkolny ekspresik



1. Nie co  tylko kto, i nie w klasach tylko klasie, a właściwie w sali biologicznej. To  co piszczy nazywa się Malwina i jest…chomikiem. Jeśli nie zostanie oficjalną maskotką szkoły, to ja już nic nie rozumiem. Malwina - dar klasy I DT i jej podopieczna – pojawiła się u nas na początku września i z miejsca zaczęła chomikować. Tak trwa po dziś dzień, żywiąc się muesli i zaszywając się w kolorowej klatce. Od czasu do czasu Malwina wygrzebuje się spod sterty pakuł i wchodzi na tor przeszkód, by rozprostować chomicze kości. Ci  którzy ją widzieli, twierdzą, że porusza się z wdziękiem antylopy. Nasza mała Afrodyta. 2. Zadomowienie się Malwiny na Krasnołęckiej przyćmiło inne wrześniowe wydarzenie, którego nikt nie zauważył – początek roku szkolnego. Przybywających po wakacjach uczniów mógł zaskoczyć drepczący po korytarzach tłum pierwszaków. Zjawisko samo w sobie irytujące, zostało jednak łaskawie potraktowane przez brać szkolną, być może na skutek powakacyjnego wyczerpania. Na szczęście wystawiane latem na ciężkie próby młode organizmy uczniów będą miały przez najbliższe dziesięć miesięcy okazję do odpoczynku w chłodnych murach szkoły. 3. Szkoła nam wypiękniała, to pewnie zauważyli wszyscy. Korytarze rozkwitły plakatami i reprodukcjami malarstwa biblijnego. Można również pooglądać sobie greckich filozofów, poczytać w obcych językach, a nawet rzucić okiem na plan. Amatorzy rzucania okiem powinni jednak nieustannie trzymać rękę na pulsie, bo bywa (nie tak znowu rzadko), że plan znika. Pojawia się wprawdzie na nowo, ale jest już jakiś inny, jakby odmieniony… 4. Nasze technikum jest już znane na całym świecie. Wykorzystała to skwapliwie ambasada Chorwacji, organizując oficjalną imprezę na swoją cześć. Z tej okazji szkołę nawiedziło kilku tajemniczych jegomości, którzy nie znaleźli niczego podejrzanego. Impreza podobno się udała. Kto następny? 5. Uśmiechy, rumieńce, łzy wzruszenia.



Pełne niedowierzania spojrzenia. Pierwszaki najpierw dostały identyfikatory a potem szafki. Wspaniale jest być pierwszakiem! 6. Na początku października jesień znowu zaskoczyła ciepłowników. Z tej okazji zmarznięta młodzież chodziła po szkole w kurtkach (godny odnotowania jest fakt, że wśród licznej grupy chodzących w kurtkach znaleźli się też świeżo upieczeni właściciele kluczy od szafek z klas pierwszych!) i popijała herbatkę z plastikowych kubeczków. Desperaci szorowali do parapetów i przytwierdzali swoje ciała do grzejników. Niepotrzebnie, bo nieczułe grzejniki pozostawały wciąż zimne. Dopiero interwencja Pani Dyrektor sprawiła, że grzejniki zaczęły okazywać odrobinę ciepła uczniom. Niestety, obrażeni uczniowie poszli już do domu. Morał tej historii? Eeeeee, może: „bo do tanga trzeba dwojga”? 7. Z początkiem października po szkole zaczęły krążyć plotki, jakoby Malwina czuła się niedobrze. Rzeczywiście, była trochę osowiała, ale kryzys minął i zwierzątko ochoczo zabrało się za chomikowanie. 8. Powiedzmy, że mamy do rozwiązania krzyżówkę. Kto obchodzi swoje święto 14 października, zawód na dziesięć liter. Napoleon? Namiestnik? Naprawiacz? Nabuchodonozor? Nieee, szukane hasło to  nauczyciel. Z tej okazji oczywiście składamy naszym drogim pedagogom serdeczne życzenia. Do życzeń dokładamy laurkę, lalę łowicką, wierszyk i akademię. W tym roku akademia odbyła się 13 października i wyglądała jak gala rozdania Oskarów. Uhonorowaliśmy w ten sposób najsympatyczniejszych naszym zdaniem nauczycieli. Był błysk, szarm, czar i styl. Więcej w numerze. 9. Wiadomość z ostatniej chwili zelektryzowała dosłownie wszystkich. Wreszcie ktoś złamał szyfr nazewnictwa wybranych sal w szkole. Na przykład tajemnicza sala znana dotąd jako TM (o której wszyscy wiemy, że gdzieś musi być, ale nikt do końca nie wie gdzie) w pełnym brzmieniu nazywa się TA MAŁA. 10. Mimo wściekle dającej się we znaki jesieni Malwina ma się dobrze, ogólnie daje radę i ogarnia temat. Można powiedzieć, że chomikuje na całego. mzim Hotelarze „z powołania”, czyli…święci patroni hotelarstwa Św. Marcin przedstawiany jest albo w stroju biskupa, albo jako żołnierz oddający płaszcz żebrakowi Jego atrybuty to: dzban, gęś na księdze, gęś u jego stóp, koń, księga, model kościoła, dwa psy lub żebrak



Rzymski legionista biskupem Przyszły święty zwolniony został wówczas z wojska. Przebył do Mediolanu, a później udał się do Francji do miasta Poiters. Przebywając na ziemiach „ Najstarszej Córy Kościoła”, zyskał przychylność biskupa, który wydzielił mu pustelnię w Liguge. Żył skromnie, umartwiał się nosząc włosiennicę, zachowywał posty, czynił pokutę za grzechy wiernych. W 371 r. otrzymał św. kapłańskie i sakrę biskupią. Był nim przez 26 lat. W czasie swej posługi założył m.in. klasztor w Marmoutier Kiedy zgubimy cenny przedmiot, modlimy się do św. Antoniego. Kiedy jesteśmy zakochani, wznosimy modły do św. Walentego. A kogo proszą o pomoc hotelarze…? Mają kilku, bo aż siedmiu patronów. Najważniejszym z nich jest św. Marcin z Tours. CV  św. Marcina Św. Marcin to postać niezwykle ciekawa. Poganin, który stał się gorącym wyznawcą Chrystusa. Wojownik walczący nie mieczem, lecz znakiem krzyża. W końcu kapłan i biskup mieszkający w pustelni… Urodził się prawdopodobnie w 316 r. w Panonii (obecnie Węgry), w rodzinie pogańskiej. Jego ojciec był legionistą rzymskim. We Włoszech, gdzie mieszkał jako dziecko, poznał chrześcijan. W wieku 15 lat obrał stan żołnierski i został rzymskim legionistą. Kiedy spotkał w Galii półnagiego żebraka, przeciął swój płaszcz żołnierski i oddał mu połowę. W 339 r. Marcin przyjął chrzest. Wówczas chciał zrezygnować z służby wojskowej. Niestety nie zgodził się na to sam papież. W 354 r. towarzyszył ariańskiemu cesarzowi Konstansowi w wyprawie przeciwko germańskim Allemanom nad Renem. W tym czasie Marcin poprosił o zwolnienie z wojska, jednak rozgniewany wódz kazał go aresztować. Wówczas zadeklarował, że wyjdzie przed szeregi wojska bez broni i będzie walczyć znakiem krzyża. O dziwo…wróg poprosił o pokój. Doprowadził także do zgody między wiernymi z Candes a tamtejszym duchowieństwem. Wyczerpany zmarł po podróży w 387 r. Jest patronem Francji, rodu królewskiego Merowingów, diecezji Rotterburga, Mainz, Mies, dzieci, hotelarzy, kawalerii, jeźdźców, kapeluszników, kowali, krawców, młynarzy, tkaczy podróżników, więźniów, właścicieli winnic, żebraków i żołnierzy. Jolanta Kitura Święto zadumy...
Nadchodzi listopad. Drzewa gubią swe liście, dni stają się szare i ponure. Przypomina nam to o przemijaniu…kruchości życia. Przypomina, że nadchodzi Święto Wszystkich Świętych i Zaduszki, dni poświęcone pamięci o tych, którzy odeszli. Pozostawili rodziny, przyjaciół, nie załatwione sprawy, czasami nawet…niespełnione życie.


Święto Zmarłych jest dniem, kiedy odwiedzamy groby bliskich, zapalamy znicze, kładziemy kwiaty, wspominamy…wspominamy jacy oni byli za życia, myślimy o tych miłych chwilach, które z nimi spędziliśmy. To jest właśnie urok tego dnia. Ludzie, którzy w zwykłe dni są zajęci pracą, szkołą i innymi sprawami, mogą zwolnić na chwilę, zgromadzić się wokół grobów bliskich i „cofnąć czas”, by powrócić wspomnieniami do minionych dni. A zmarli? Oni patrzą na nas z góry i cieszą się, że wciąż o nich pamiętamy. W sam Dzień Zaduszny znicze rozświetlają groby. Są ich setki, tysiące płomyków palących się na grobach przeróżnych ludzi. Od staruszków, którzy przeżyli wiele w swym życiu, po kilkumiesięczne, kilkudniowe dzieci, którym nie było dane nawet poznać smaku tego życia – te groby są najsmutniejsze. Właśnie u takich dzieci oprócz zniczy i kwiatów znajdują się pluszaki, zabawki przyniesione przez zrozpaczonych rodziców. Na myśl przychodzi wtedy tylko jedno: nikt nie wie ile czasu jest mu dane, dlatego pamiętajmy słowa księdza Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”.



Etyczne problemy młodzieży. Odpowiada pan Grzegorz Wilkowojski. Na kogo mają głosować katolicy? W „Słowie Biskupów Polskich” przed wyborami parlamentarnymi 2007 roku pt. ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA DOBRO WSPÓLNE biskupi stwierdzają, że: „Ludzie wierzący powinni oddać głos na te osoby, których postawa i poglądy są bliskie, a przynajmniej nie sprzeciwiają się wierze katolickiej i katolickim wartościom oraz zasadom moralnym. Jako pasterze, którym Chrystus powierzył religijną, duchową i moralną troskę o wiernych, także w społecznym wymiarze życia, nie przestaniemy przypominać o potrzebie budowania życia społecznego i politycznego na niezmiennych wartościach wypływających z prawdy o człowieku. Ojciec Święty, Benedykt XVI przypomniał nam ostatnio szereg wartości nie podlegających żadnym negocjacjom. Są to: szacunek i obrona ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, rodzina oparta na trwałym małżeństwie mężczyzny i kobiety, prawo – obowiązek rodziców do wychowania dzieci oraz promocja dobra wspólnego we wszystkich jego formach (por. Benedykt XVI, Sacramentum Caritatis, 83). W wyżej wymienionych kwestiach i w wielu innych nie może być mowy o kompromisie”. Ks. prof. Cz. Bartnik słusznie zauważa, że nie tylko wybieramy osoby, ale także programy polityczne partii. Nie wszystkie partie polityczne są jednakowe. Są partie dobre lub złe moralnie. Bogu nie jest obojętne, jaką partię wybierają katolicy: "Zauważamy jednak, że poglądy niektórych ugrupowań politycznych i ich zaangażowanie polityczne są bliższe chrześcijańskiej wizji człowieka i społeczeństwa, zaś programy innych partii są odległe od nauczania Kościoła lub wręcz z nim sprzeczne. Stąd odpowiedzialne oddanie głosu w wyborach wymaga rzetelnego rozeznania zarówno kandydatów, jak i ich programów (...) Ważnymi kryteriami w dokonaniu właściwego, a tym samym odpowiedzialnego wyboru, powinny być prawość moralna kandydata do parlamentu, jego kompetencje w dziedzinie życia politycznego i obywatelskiego, zaświadczone dotychczasową działalnością publiczną, świadectwo życia w rodzinie oraz małej ojczyźnie. Liczą się także takie cechy osobowości, jak wyrazista tożsamość, szacunek dla każdego człowieka, postawa dialogu i umiejętność współpracy z innymi, zdolność roztropnego rozwiązywania konfliktów, miłość do Ojczyzny oraz traktowanie władzy jako służby”. Na kogo mają głosować katolicy? Wybór kandydata do parlamentu powinien uwzględniać i uczciwość i kompetencje. Nie tylko chrześcijanie, ale również ateiści mogą być ludźmi uczciwymi i kompetentnymi. Jednak to w Kościele Chrystusowym o wiele łatwiej jest być dobrym i mądrym, dlatego że w nim są „wielkie pomoce Boże i szczególne środowisko życia, a poza Kościołem jest o wiele trudniej” (ks. Prof. Cz. Bartnik, Czy Pan Bóg jest politykiem?). Katolik nie może głosować na partie, które popierają aborcję, czyli zabijanie dzieci poczętych; eutanazję, czyli zabijanie na życzenie dorosłych; rozwody, czyli nie dochowanie wierności przysięgi małżeńskiej; adopcję dzieci przez związki homoseksualne... Katolik nie może głosować na partie, które mają wizję człowieka, rodziny, społeczeństwa, sprzeczną z wizją chrześcijańską, wizję wynikającą z prawa naturalnego. Jeśli wybiera w sposób wolny i świadomy to, co złe, popełnia grzech. Katolicy mają obowiązek głosować na dobrych kandydatów i dobre partie. Chrześcijanie są zobowiązani także do udziału w życiu publicznym. Jan Paweł II tak o tym pisał: „Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych” (Jan Paweł II, Christifideles Laici 42). Grzegorz Wilkowojski Świat według pierwszaka



Życie pierwszoklasisty nie jest usłane różami. Na każdym kroku taki świeżo przekształcony w istotę ludzką absolwent gimnazjum musi stykać się z problemami przerastającymi wyobraźnię szkolnych wyjadaczy z klas wyższych. Co zrobić z rozpadającym się identyfikatorem? Jak zamknąć szafkę, która uparcie odmawia współpracy? Gdzie jest biblioteka? Jak miał na imię Homer? Jak ułożyć dzisiaj włosy? Czy za przetrzymywanie kolczyków we własnej (bądź co bądź) twarzy naprawdę grożą tak dotkliwe kary? I w końcu najważniejsze: gdzie znajduje się sala oznaczona tajemniczym symbolem TM? Nawet jeśli odpowiemy sobie na te wszystkie pytania, nie zmieni to faktu, że na początku nowa szkoła jest dla pierwszoklasisty niczym otwarty na oścież statek kosmiczny. Dziwna, tajemnicza, może nawet straszna. W drzwiach statku stoją obcy (ludzie) i zachęcającym gestem wskazują wejście. Kiedy statek odleci, zadomowimy się już na jego pokładzie. Będziemy snuć się po kolejnych galaktykach i zabierać na pokład coraz to nowe roczniki …pierwszoklasistów. Przeczytajmy, jak nasi najmłodsi koledzy wspominają pierwsze chwile spędzone na Krasnołęckiej 3.  Trudno mi mówić o pierwszych wrażeniach, ze stresu chyba wszystko zapomniałam. Początek roku trochę się dłużył, ale potem, w klasie było już całkiem w porządku. Miła atmosfera. W sumie to było normalnie, zawsze tak jest w nowej szkole. Moje wrażenia były takie, że szkoła jest fajna, nauczyciele chyba też. Uczniowie byli różni, ale nie było żadnych problemów. Myślę, że będzie mi się tu dobrze uczyło. *** Pierwsze momenty w nowej szkole są nietypowe. Każdy siedzi cicho tylko dlatego, że nikogo nie zna, wszyscy wydają się mili i uczynni. Dużo nerwów i stresu! *** Pierwsze wrażenia? „LOL” oraz „Patio! Spoko!” *** Och, poczułam jakże cudowną radość, która wypełniła moje serce po dziś dzień. Kiedy wstaję rano o piątej, tańczę makarenę ze szczęścia. Kiedy kończą się lekcje, zalewam się gorzkimi łzami. Pierwszy dzień w szkole był najwspanialszym dniem mojego życia. *** Hmm, nie wiem. Wydaje mi się, że może być dobrze. Mimo że zaczynamy na siódmą trzydzieści i lekcje trwają długo, to poznałem wielu nowych znajomych, niektórzy nauczyciele też są w porządku. *** Ogólnie jest dobrze. Na początku szkoła wydawała mi się duża, ciągle nie mogłem trafić do jakiejś sali. Trochę załamka małą salą gimnastyczną i brakiem boiska, ale ogólnie to dobrze. Pierwszy dzień był nudny, bo nikogo jeszcze nie znałem i nie było z kim rozmawiać. *** Pierwszy dzień szybko minął. Podobała mi się lekcja integracyjna, teraz moją klasę bardzo lubię. *** Było dziwnie. Korytarze były długie i ciemne. Nikogo nie znałam, ale ponieważ są tu mili ludzie, dobrze mi się przebywało w szkole. Lekcje minęły szybko. Czy nasze zdanie mogłoby się liczyć? Mogłoby. Tylko dlaczego tak rzadko je wyrażamy?



Moim zadaniem w ostatnich dniach było zorientowanie się w Waszych opiniach na temat naszej szkoły. Co wam się podoba, a co należałoby zmienić. Zacznę optymistycznie od rzeczy na które nie narzekacie, a jest ich niewiele. 1.Wycieczki klasowe – mimo, że przypada tylko jedna wycieczka kilkudniowa na klasę rocznie, jesteście zadowoleni, że w ogóle cokolwiek jest. Kilkoro uczniów żaliło się, że w poprzedniej szkole nie wyjechali ani razu, a tu jest inaczej. Wycieczki klasowe są organizowane, ciekawe i na luzie. Można na nich odpocząć od szkolnych zajęć, ale też wraca się z większą wiedzą o zwiedzonym miejscu. 2. DNI WOLNE OD SZKOŁY…cóż to było do przewidzenia;) 3. Apele szkolne, na których są różne przedstawienia. Hmm…swoją drogą ciekawa jestem czy podobają Wam się same przedstawienia, czy utrata lekcji…nie wnikam 4.Automaty, tylko szkoda, że ten z kawą jest wiecznie zepsuty Rzeczy, które należałoby poprawić jest znacznie więcej, a mianowicie :  1. Wielu z was narzeka na plan lekcji, prawie każdy wolałby chodzić na 7.30 i kończyć wcześniej, niestety wiele klas kończy po 9-10 godzinie lekcyjnej. Pocieszę Was, moja klasa kończy tak prawie codziennie. 2. Za mały bufet. Spora liczba uczniów ma problem ze znalezieniem tam miejsca, żeby zjeść. Jednak wszyscy narzekają, na to, że zanim zamówią i dostaną jedzenia – kończy się przerwa. 3. Ceny w bufecie, które z roku na rok idą w górę. Przeciętne śniadanie (kanapka i picie) kosztuje teraz ok. 6-7 złotych (skromnie licząc). 4. Częsty brak papieru toaletowego – na to skarżyły się głównie dziewczyny. 5. Kilkoro z Was wspomniało, że w naszej szkolnej bibliotece jest za mało książek poza lekturowych. Może po prostu nikt nie spodziewał się, że ktoś tu lubi czytać? ; 6. I co najważniejsze: zbyt dużo prac domowych i nauki na kolejne lekcje. Dlatego Drogi Nauczycielu, który to czytasz: bądź człowiekiem! Zrozum, że uczeń to nie robot, a Twój przedmiot nie jest najważniejszy, a wszyscy tak mówicie! Jak my  biedni uczniowie, którzy kończymy po 9-10 lekcjach i w domach jesteśmy ok. godziny 18 mamy odrobić wszystkie zadane lekcje i nauczyć się na kolejny dzień? My wbrew pozorom też jesteśmy ludźmi i odpoczynek nam też się należy. Ranking ulubionych miejsc w szkole TEMAT NUMERU Podróż za jeden uśmiech, czyli jak dojechać do szkoły?
Nie ma to jak wstawanie o 5 rano żeby dotrzeć do szkoły na pierwszą lekcję. Znacie ten ból? Bo ja po prostu „uwielbiam ” wstawać tak wcześnie, iść na przystanek, gdzie autobus powinien przyjechać o 6:50 tymczasem zjawia się łaskawie grubo po 7. Potem jest tylko gorzej.


Uczniowie trzecich i czwartych klas wzięli udział w ankiecie dotyczącej „najfajniejszych” miejsc w naszej szkole, w których lubią spędzać przerwy i odpoczywać. Są tu takie miejsca? Wielu z Was miało co do tego wątpliwości, dlatego Wasi koledzy / koleżanki postanowili podpowiedzieć gdzie, co i jak ;) Na samej górze podium znalazły się ławki Nescafe na pierwszym piętrze, uczniowie stwierdzili, że fajnie jest usiąść tam na przerwie żeby porozmawiać, bądź odrobić lekcje…hmm Na drugim miejscu znalazła się „scenka” również na pierwszym piętrze, jak to ujęło kilka osób „kiedy już nie ma wolnych ławek, przynajmniej tam można usiąść”. Szkolny bufet wywalczył dopiero trzecie miejsce, ale nie dlatego, że jest kiepski, po prostu jest za mały, żeby można było znaleźć tam wolne miejsce na przerwach ;) Niewiele, oj niewiele jest lubianych miejsc w naszym technikum. Cóż…możemy tylko żyć nadzieją, że kiedyś zdarzy się cud i to się zmieni. W autobusie wszystkie miejsca są już niestety są zajęte (przede wszystkim przez starsze osoby, które o tej nieludzkiej godzinie po prostu muuuuszą jechać załatwiać swoje zazwyczaj 'ważne' sprawy, bo przecież potem mają dzień całkowicie wypełniony obowiązkami, prawda?). Ale spokojnie, my to wszystko rozumiemy. Przecież jesteśmy młode i pełne chęci do życia. Pozostaje nam tylko wytrwałe stanie i oczekiwanie na stacje końcową, co oczywiście graniczy z cudem, bo do tego momentu jeszcze dużo sie może wydarzyć. Czasami aż nam się oczy zamykają i mamy tylko ochotę wysiąść, wrócić do domu, i z powrotem udać się „w kimę”. Jednak jesteśmy wytrwałe, bo – wiadomo- do szkoły chodzić trzeba, więc innego wyjścia nie ma. Kolejnym etapem naszej pełnej przygód podróży jest przesiadka w drugi autobus. Powiemy tutaj tylko tyle ,że kiedy zaczynałyśmy przygodę z komunikacją publiczną, to dojeżdżało do niej jakieś pięć autobusów, obecnie niestety jest ich tak jakby zero. Ale cóż, takie życie. Wracając do naszej przesiadki, tutaj jest ciekawie, bo przecież nic bardziej nie pobudza zmysłów jak unoszący się po całym autobusie fetor jakiegoś przepoconego ludzkiego ciała. Działa nawet lepiej niż mocna kawa! Ale spokojnie, czasami nie to jest najgorsze, bo przecież kiedy jesteś przygnieciony przez tłum ludzi, to i tak się nic nie czuje… Wydaje się, że wobec atrakcji, jakie oferuje nam transport autobusowy, najlepiej do szkoły byłoby jechać własnym samochodem. Chociaż w sumie przez liczne roboty drogowe także i ta trasa nie jest ani za sympatyczna, ani specjalnie krótka. Większa cześć ulic jest zamknięta, w innej części poruszasz się tempem żółwia lub w ogóle stoisz w korku przez dobrą godzinę. Oczywiście są i pozytywne strony: tam jest chociaż wygodnie i można spokojnie posłuchać radia. Niestety, wcześniej czy później zaczynają się problemy, ponieważ trzeba jeszcze jakoś zaparkować pod szkołą. Ta prosta, wydawać by się mogło, czynność, wymaga wielkiego szczęścia, gdyż pod naszą szkołą za wiele miejsca to nie znajdziemy. Wnioski, drodzy uczniowie, są takie: jeżeli chcemy dotrzeć do naszej szkoły w jakiś szybki i wygodny sposób, to proponuję na przykład helikopter. Myślimy, że wtedy



macie szanse dotrzeć nawet przed czasem i uda się Wam zjeść drugie śniadanie. A jak po prostu chcecie dotrzeć na miejsce i się nie stresować, to zainwestujcie w hulajnogę lub rower, dobrym pomysłem może też być skuter bądź motor. Wiatr we włosach z samego rana to przeżycie nie do opisania, oprócz tego macie szansę spalenia kilku kalorii. ; ) W każdym bądź razie życzymy wiele szczęścia. Na pewno będzie Wam potrzebne! Marysia, Patrycja *** Czy to ptak? Czy to samolot? Czy to superpies? Nie, to uczeń technikum na Krasnołęckiej leci do szkoły! Słynny pisarz Antoine de SaintExupery był między innymi autorem celnego stwierdzenia, że przyszłość świata oparta jest na oddechach uczniów każdego dnia zmierzających do szkoły. Nasza szkoła w bieżącym roku szkolnym zaludniła się uczniami jak nigdy wcześniej, tych oddechów zrobiło się naprawdę dużo. A może to tylko korytarze w jakiś tajemniczy sposób skurczyły się o połowę? Chyba jednak panująca ostatnio ciasnota nie jest wynikiem ingerencji sił nadprzyrodzonych a niezwykłej popularności szkoły wśród stołecznej (i nie tylko) młodzieży. Za każdym razem, kiedy wybrzmiewa dzwonek, fala ludzi wylewa się z sal idrepcze, pełznie, skacze, truchta lub nawet gna do właściwego sobie miejsca przeznaczenia. Jedni zmierzają do barku, inni do szatni, gdzie można w spokoju zamienić kilka słów, jeszcze inni spieszą się, by zająć dobre miejsce przy wspólnej popielnicy. Fakt jest faktem: nie można powiedzieć, że na korytarzach słychać jęki potłuczonych i trzask łamanych kości, ale z pewnością zrobiło się mniej przestronnie. Dla postronnego obserwatora to może wyglądać na problem. I to ma być problem? Poruszanie się po szkole w dobie zmniejszenia metrażu w przeliczeniu na jednego ucznia nie jest wcale takie najgorsze. Kiedy przyjdziemy sobie na przykład na pierwszą lekcję, okazuje się, że jest bardzo przyjemnie. Obszerne korytarze aż kuszą, żeby po nich pobiegać. Dlaczego kuszą? Bo są. Dlaczego kuszą nienaturalną aktywnością fizyczną? Bo są puste. Gdzie są uczniowie? Jadą. Prawdziwy problem nie polega jak widać na przeludnieniu, ale na tym, jak do szkoły w ogóle dojechać. Dla potrzeb powstania tego artykułu redakcja Kwartalnika Szkolnego przeprowadziła wśród losowo wybranych uczniów naszej szkoły ankietę, mającą pomóc nam określić skalę problemu. 100 uczniom zadaliśmy następujące pytania: Ile czasu zabiera Ci dojazd do szkoły? Ile razy przesiadasz się w drodze do szkoły? Czy spóźniasz się na lekcję z powodu uciążliwych dojazdów do szkoły? Jakimi środkami transportu dojeżdżasz do szkoły? O której godzinie wstajesz, żeby zdążyć na 7.30 ? Wasze odpowiedzi nie były zaskakujące. Ile jedziemy do szkoły? Przeważnie długo. W większości mieszkamy daleko i tylko nieliczni szczęśliwcy mogą spożytkować czas dojazdu na bardziej pożyteczne zajęcia. 28 % ankietowanych dzieli od ukochanych sal lekcyjnych dystans czasowy równy lub krótszy niż pół godziny. 38% musi jechać około godziny. Niewiele mniej, bo 32% osiąga cel po 1,5 godziny. 2% pechowców spędza w środkach transportu ponad 1,5 godziny. Ile razy się przesiadamy? Z przesiadkami już nie jest tak źle. Sporo osób nie przesiada się w ogóle. Kiedy jedziemy z daleka, i o ile uda nam się usiąść, i przy założeniu, że ludzie starsi, kobiety, szczególnie zaś matki z dziećmi omijają naszą linię szerokim łukiem, kwadranse spędzone w porannych korkach mogą przełożyć się na pozytywne oceny. Ile prac domowych jesteśmy w stanie odrobić w ciągu 1,5 godziny? Ile stron lektury przeczytamy? Ile przykładów rozwiążemy? Przy dobrej organizacji problem prac domowych może przestać istnieć. Leniwi też znajdą coś dla siebie. Można odsłuchać cały arsenał empetrójek lub sprawdzić wszystkie portale społecznościowe, jakie w swej mądrości wymyślił człowiek. Czy dojazdy do szkoły wpływają na nasze spóźnienia? Nie bierzemy tu oczywiście pod uwagę sytuacji nadzwyczajnych typu „zima



znowu zaskoczyła drogowców”, czy spotkanie koronowanych głów, w wyniku którego pół miasta jest zamknięte. Mówimy o normalnej, codziennej pracy. Większość z nas, bo aż 56% przyznało, że miało okazję spóźnić się z powodu uciążliwych dojazdów, były to jednak przypadki rzadkie. 18 % to jednak recydywiści, którzy spóźniają się często, 3% robi to nagminnie. 12% przyznało z dumą, że nie spóźnia się w ogóle, 11% - zapewne nie tyle dla przyjemności, ile z konieczności podyktowanej nikczemną częstotliwością środków transportu, którymi podróżują – przyjeżdża na miejsce przeznaczenia przed czasem, w tym niektórzy grubo przed czasem. Czym jeździmy? Tu teoretycznie nasza fantazja mogłaby nie mieć granic, jednak ankietowani okazali się ludźmi o poglądach konserwatywnych i w ogromnej większości wybierali autobus, nierzadko łącząc ten szacowny środek transportu z metrem lub tramwajem. Na drugim miejscu uplasowało się metro, potem piechotka, samochód (tyle samo osób pochwaliło się własnym autem i dojazdami autem znajomych), jedna osoba wskazała skuter. Nie odnotowano żadnych „alternatywnych” środków transportu. O której wstajemy? Z takimi wynikami moglibyśmy zostać pionierami gospodarki! Nie będziemy owijać w bawełnę, wstajemy wcześnie, nawet jeżeli nie na tyle wcześnie, aby zdążyć do szkoły. 13% ankietowanych – aż się człowiekowi robi jakoś dziwnie, gdy słyszy takie rzeczy – żeby zdążyć na pierwszą lekcję wstaje przed piątą. 54% budzi się w okolicach piątej. W sezonie jesiennozimowym, który trwa w naszym przepięknym kraju na oko pół roku, piąta rano to najnormalniejszy środek nocy. 30 % z nas może pospać godzinkę dłużej. Tylko 3% żeby dotrzeć na pierwszą lekcję wstaje o 7. Marcin Zimbicki W co się ubieramy? Klasa I dt pamiętała o walczącej Warszawie



Jak ubierają się uczniowie w naszej szkole? Muszę przyznać, że moda panująca w niej jest bardzo różnorodna. To, co szczególnie przykuwa moją uwagę fakt , że większości jednak ubiera się zgodnie z statutem szkoły! Podziwiam tez wyczucie kolorów oraz perfekcyjny makijaż (dotyczy dziewczyn). Pomimo różnorodności można wyróżnić kilka grup : grupa miłośników odzieży sportowej (ubierają się w dresy, adidasy i szerokie bluzy z kapturem). Druga grupa (tylko dziewczyny)to miłośniczki kreacji śmiałych i efektownych, w której dominują obcisłe bluzki, spodnie bądź legginsy i stały element , którym jest wyrazisty makijaż . Trzecia, rzadko spotykana w naszej szkole reprezentuje wygląd wielbiciela skateboardingu, ewentualnie połączonego z lookiem hiphopowym. Klasyka gatunku: szerokie dżinsy i bluzy z kapturem. Spodnie z krokiem w kolanach i czapeczki z daszkiem nie na tę stronę co trzeba. Zauważyłam tez , że wiele ludzi w naszej szkole nie przyporządkowują się do żadnej grupy i każdego dnia przychodzą ubrani według własnego uznania i nie da się im przypisać danego stylu. Podoba nam się taka mieszanka stylów. M&K Jak opowiadać o przeszłości, by przekaz był czytelny, wierny, wiarygodny, a zarazem mógł trafić do współczesnego odbiorcy? To pytanie musi zadać sobie każdy, kto zetknął się z problematyką muzealnych ekspozycji historycznych, w tym przedstawiających dzieje XXwiecznych wojen i totalitaryzmów. Przed takim problemem stanęli także uczniowie klasy I dt. Przyjąwszy założenie, że należy połączyć historię z nowoczesnością, 4 października br. przedstawiciele klasy wraz ze swoim wychowawcą wybrali się na Kopiec Powstania Warszawskiego. W 67. rocznicę upadku Powstania uczniowie złożyli kwiaty i zapalili symboliczny znicz. W drodze powrotnej brać szkolna rozmawiała o 63 dniach walki w stolicy. Dzięki temu wydarzenia sprzed 60 lat zapadły głęboko w pamięci młodzieży. Czy wiesz, że … w czasie Powstania Warszawskiego za śpiewanie przez młodzież piosenek patriotycznych groziła śmierć. Oto fragment jednej z nich: Warszawo ma, o Warszawo ma Wciąż płaczę, gdy ciebie zobaczę Warszawo, Warszawo ma. Tam w gettcie głód I nędza i chłód I gorsza od głodu, od chłodu tęsknota Warszawo ma. Andrzej Sosnowski Cathleen Miller i Waris Dirie, Kwiat Pustyni Arthur Golden, Wyznania gejszy



Niedawno miałam okazję przeczytać książkę pod tytułem. „Kwiat Pustyni” napisaną przez Cathleen Miller i Waris Dirie w oparciu o prawdziwe wydarzenia z życia Waris. Książka ta przedstawia prawdziwą historię życia Somalijki z plemienia koczowników. Waris od urodzenia żyła w Somalii, gdzie w wieku 5 lat przeprowadzono na niej obrzezanie, a rok później została zgwałcona. Kilka lat później, jako trzynastolatka uciekła z domu przed narzuconym jej małżeństwem. W końcu przy pomocy jednej ze swoich ciotek trafiła do Londynu, gdzie w wieku osiemnastu lat zaczęła karierę modelki, tam też udało się jej osiągnąć międzynarodowy sukces. W książce zawarty jest autentyczny opis przeżyć bohaterki, co jest jej ogromnym atutem. Ta prowadzona krok po kroku wstrząsająca relacja uświadamia nam, że wciąż są jeszcze na świecie miejsca, w których dzieją się rzeczy dla nas okropne i przerażające. "Kwiat pustyni" jest biografią poruszającą nawet najbardziej niewzruszonych czytelników. Polecam tę książkę nie tylko tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o znanej modelce, życiu w Afryce, czy sposobach robienia kariery, ale i ludziom ceniącym szczerość, odwagę i upór w dążeniu do celu. Jest to niesamowita i trzymająca w napięciu lektura, której zadaniem jest nakłonienie czytelnika do refleksji i uświadomienie mu okrucieństwa, niezwykłości oraz wspaniałości dawnego i dzisiejszego świata. Świata, którego dobrze nie znamy. Basia Biernat Jakiś czas temu przeczytałam książkę pt.: Wyznania gejszy Arthura Goldena. Inspiracją do napisania tej książki były wspomnienia Minako Iwasaki, która sama była gejszą. Na podstawie książki powstał film o tym samym tytule, który w Polsce miał swoją premierę 10 marca 2006 roku. Książka ta opowiada o młodej dziewczynie zwanej Chiyo, która zostaje sprzedana przez ojca do domu gejsz, tam zostaje nadane jej nowe imię, Sayuri. Poznajemy jej życie, przyjaźnie, wrogów, pierwszą miłość, a w końcu jak zostaje jedną z najsłynniejszych kobiet zajmujących się tą profesją. W książce jesteśmy świadkami ceremonii mizuage, która jest po prostu utratą dziewictwa połączoną ze zmianą statusu z praktykantki na młodą. Przedstawiona w tym świetle ceremonia mizuage dla Europejczyków ukazała gejszę, jako luksusową prostytutkę. Czytając „Wyznania gejszy”, nie jesteśmy pewni, co zdarzy się dalej, powieść trzyma nas w ciągłym napięciu. Ta książka budzi w czytelnikach wiele sprzecznych uczuć: radość, smutek, współczucie lub nie nawieść. Jest pełna różnych śmiesznych przygód bohaterki, ale też wątków historycznych i wojennych. Polecam Wyznania wszystkim ludziom, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o prawdziwym życiu gejsz, które niekoniecznie usłane jest płatkami róż, oraz ludziom, którzy chcą spędzić wieczór przy dobrej książce. Basia Biernat Armin Van Buuren, MIRAGE



Armin Van Buuren to jeden z najlepszych i najpopularniejszych DJ muzyki elektronicznej na świecie. Wielokrotnie został okrzyknięty DJ roku i uważam, że zapewne jeszcze długo nim będzie.Fani musieli czekać 2 lata na krążek pod tytułem „MIRAGE”, który pojawił się na sklepowych półkach 10 września 2010 r. Jak mówi sam Armin, jest to największy projekt, nad którym dotychczas pracował. Pytanie więc brzmi: opłacało się ?Cała płyta składa się z 16 utworów, w których Armin postanowił wrócić w do instrumentalnego trance’u, co jest dużym zaskoczeniem i zarazem plusem. Pierwszy utwórintro wprowadza słuchacza w całkiem inny świat, niczym z filmu akcji: napięcie i chęć dowiedzenia się, co będzie dalej. Jak dla mnie Desiderium 207 to strzał w dziesiątkę! Reszta utworów jest również zachwycająca, jeden z nich, a mianowicie This Light Between Us podbił nawet listy przebojów, przez co Armin zyskał jeszcze większy rozgłos. Mirage można uznać za najbardziej zróżnicowany album w całej karierze van Buurena: perkusja, brzmienia poprock, orkiestra, pianino i na deser wokal Sophie EllisBextor, którą możemy usłyszeć aż w dwóch utworach. Może ktoś powiedzieć, że mało w tym trance’u – zgodzę się z tym bo są lepsze albumy czy utwory Armina, ale przesłuchaniu tej płyty trafiła ona do mojego serca. To nie jest zwykła „łupanka”, od której boli głowa. Utwory w tym albumie mają coś w sobie, co sprawia, że czuję się lepiej, chce mi się tańczyć, śpiewać, wręcz „odpływam” w inny świat. Nie bez powodu nazywa się Armina van Buurena królem Trance’u.Polecam wszystkim ten album, nie tylko tym,którzy stracili głowę dla muzyki elektronicznej. Każdy doszuka się w „Mirage” czegoś, co mu się spodoba. Ewelina Żurawska Uwaga! Ogłoszenie! Uczennico! Uczniu! Kibicu Legii! Na portierni pojawi się skrzyneczka, do której będziesz mógł wrzucać swoje propozycje tematów do następnego numeru. Możesz również umieszczać w niej własne teksty. Najprościej jednak zgłosić się do pana Zimbickiego. Poszukujemy autorów, ale również osób utalentowanych plastycznie, które pomogłyby ubarwić naszą gazetę, kogoś siedzącego w grafice komputerowej, żeby popracował nad składem pisma, kogoś, kto mógłby na bieżąco robić zdjęcia tego, co się w szkole dzieje. Razem możemy zrobić fajną gazetę. Uczennico! Uczniu! Kibicu Legii! To się może udać, ale tylko z Twoją pomocą. DZIAŁ SPORTU I AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ



W dziale sportu i aktywności fizycznej będą umieszczane informacje dotyczące konkursów imprez, rozgrywek sportowych międzyszkolnych i wewnątrzszkolnych a także różnego rodzaju porady związane z tematyką aktywności fizycznej. Ponadto możecie nadsyłać do nas pytania dotyczące aktywności fizycznej typu : Jak ćwiczyć by osiągnąć płaski brzuch? Co i w jakich porach dnia jeść by zbudować masę mięśniową, itp. My wybierzemy najciekawsze trzy i odpowiemy na nie w następnym numerze gazetki szkolnej. Pytania nadsyłajcie na adres:gazetka.zshtg@o2.pl PIŁKA NOŹNA W tym roku szkolnym pod okiem Pana mgr Damiana Kawki nasza reprezentacja szkolna zajęła III miejsce w Mistrzostwach Mokotowa w piłce nożnej szkół ponadgimnazjalnych. Miejmy nadzieje że nasza reprezentacja nas nie zawiedzie i zdobędzie I miejsce na następnym turnieju, który już będzie miał miejsce 28 października 2011 w godzinach od 9:00 do 15:00 . Turniej będzie rozgrywany na ul. Kazimierzowskiej 60 „ Moje boisko Orlik 2012” Powodzenia!!! KOSZYKÓWKA Mimo wielkiego wsparcia i wskazówek Pana mgr Sylwestra Kolyski pierwsze starcie w roku szkolnym 2011/2012 nasza reprezentacja dziewcząt przegrała. Dziewczyny miały dużego pecha już w pierwszych eliminacjach starły się z ubiegłorocznymi zwycięzcami, krótko mówiąc to była porażka naszych zawodniczek. Następna impreza jaka nas czeka to: WOM dziewcząt i chłopców szkół ponadgimnazjalnych w ramach XLV edycji Warszawskiej Olimpiady Młodzieży która odbędzie się w terminie od 15.10 do 30.11.2011r. na ul. Zakrzewska 24, sala XXXIV LO im. Miguela de Cervantesaoraz ul. JoliotCurie 14 sala LO 49 Goethego. Bądźmy dobrej myśli i trzymajmy kciuki za naszą reprezentacje! BIEGI PRZEŁAJOWE Tym razem doping Pana mgr. Sylwestra Kołyski przyniósł rezultat na 80 miejsc zajęliśmy 30 – te byliśmy bliżej wygranej niż przegranej. Brawa dla naszej reprezentacji, która z marszu bez żadnych przygotowań rzuciła się do takiej rywalizacji. Co by było gdyby się przygotowali do biegu? PIŁKA SIATKOWA Nasza reprezentacja została już zgłoszona teraz tylko pozostało nam się przygotować i czekać na zaproszenie do gry. WEWNĄTRZSZKOLNY TURNIEJ SIATKÓWKI Jak co roku organizujemy dla Was wewnątrz szkolny turniej z siatkówki dla wszystkich klas technikium Naszej szkoły. Rozgrywki odbywają się będą w systemie pucharowym. Wybór starć eliminacyjnych



poszczególnych klas odbędzie się 19 października na dużej przerwie miejscu recepcji szkolnej. Zwycięska drużyna jak co roku po imprezie z okazji dnia sportu zagra z kadrą pedagogiczną o puchar Dyrektora szkoły. Na chwilę obecną w rozgrywkach uczniowie vs. nauczyciele, wygrywają uczniowie 2 : 1 . Jak będzie w tym roku ? Czy kadra pedagogiczna pokaże w końcu na co ich stać! KURS Z SAMOOBRONY DLA KOBIET W naszej szkole będzie możliwość z korzystania z bezpłatnego kursu samoobrony dla kobiet. Kurs jest zorganizowany dla każdej pełnoletniej uczennicy technikum ZSHTG nr , nie mającej przeciwwskazań do ćwiczeń fizycznych z samoobrony. Zajęcia odbywać się będą na sali gimnastycznej . Zapisów dokonujemy w sekretariacie szkoły lub bezpośrednio u prowadzącego zajęcia. Program szkolenia zawiera między innymi: naukę podstawowych technik obronnych, podniesienie sprawności fizycznej do stopnia umożliwiającego obronę siebie, wzmocnienie poczucia pewności siebie, poznanie skutecznych metod wzywania pomocy, naukę metod i technik obronnych w nietypowych sytuacjach mających miejsce w parku, dyskotece, klatce schodowej, ulicy, parkingu, metrze, miejscu pracy, ciemnej uliczce a także naukę wykorzystania przedmiotów codziennego użytku do obrony siebie. Rozpoczęcie kursu przewidziane jest na początek listopada 2011 roku. Organizatorem i osobą prowadzącą jest instruktor samoobrony mgr Mariusz Rokita. W następnym numerze : Odpowiedzi na wasze pytania Informacje dotyczące z rozgrywek międzyszkolnych i wewnątrz szkolnych Informacje dotyczące turnieju wewnątrz szkolnego z piłki nożnej i wiele innych ciekawych artykułów. Opracował : mgr Mariusz Rokita Nasi ludzie w rządzie! Samorząd Uczniowski zdradza swoje tajemnice. Co będzie działo się w szkole w bieżącym roku szkolnym? Jakich fascynujących rzeczy doświadczysz, uczniu? Tylko my wyjawiamy najskrytsze takemnice Samorządu Uczniowskiego. Kim jest Samorząd Uczniowski? To jesteś ty, ty, i ty, drogi uczniu. Aha, bylibyśmy zapomnieli - ty też! To zatem od nas (was) wszystkich zależy, jak będzie wyglądało życie szkolne, czy wypełnią je przygody, czy przytłoczy nuda. Pamiętaj, że zarząd SU proponuje Ci pewne imprezy, ale wypełniasz je ty. I ty, i ty, i ty też. Oto skrócony plan pracy samorządu uczniowskiego. Będziesz stał z boku, czy weźmiesz w nich udział? 1. Udział w akcji charytatywnej „Góra grosza”. 2. Zbiórka zużytych baterii i akumulatorów. Zbiórka używanych telefonów. 3. Uroczystość z okazji Dnia Edukacji Narodowej. 4. Ślubowanie klas I 5. Akcja żyj bez palenia w ramach Światowego dnia bez papierosa. 6. Przygotowanie zabaw andrzejkowych. 7. Akcja „Zostań Świętym Mikołajem” – zbiórka zabawek pluszowych do Domu Dziecka. 8.Konkurs na najładniej przystrojoną klasę z okazji Świąt Bożego Narodzenia 9. Walentynki – poczta Walentynowa 10.Dzień Wiosny na wesoło 11.Dzień ziemi – porządkowanie zieleni przy naszej szkole, sadzenie nowych roślin 13. Organizacja „Dnia sportu” 14,Apel z okazji zakończenia roku szkolnego



W skład samorządu Uczniowskiego wchodzą: Patrycja Siwiec Milena Świeczka Anna Lipińska Paulina Sobiecka Opiekun Samorządu: pani Małgorzata Mierzejewska Krupińska. ............................................ Jak to się robi w Hollywood, czyli Dzień Edukacji Narodowej na wesoło. Z Okazji Dnia Edukacji Narodowej miało miejsce stylizowane na galę wręczenia Oskarów przyznanie nagród dla najfajniejszych naszym zdaniem nauczycieli. Nie dość, że było sympatycznie, to jeszcze zabawnie. Nauczyciele „rywalizowali” w dziesięciu kategoriach, m. in. scenariusz, reżyseria, najlepsza rola żeńska i męska, najlepsze dialogi, zdjęcia, produkcja, kostiumy i charakteryzacja. Oprócz uhonorowania najbardziej zasłużonych pedagogów, mieliśmy okazję zbadać swoją wiedzę w dwóch quizach: co powie nauczyciel w typowej dla siebie sytuacji (quiz wideo) oraz za jakich nauczycieli przebrali się uczniowie (qiuz teatralny). Choć ostatnia konkurencja przeznaczona była dla Dyrekcji Szkoły, bawiliśmy się setnie wszyscy. Imprezę przygotowali: Samorząd Uczniowski pod przewodnictwem pani Małgorzaty Mierzejewskiej -Krupińskiej (która zdobyła nagrody w dwóch kategoriach! gratulujemy!), Koło Teatralne pod opieką pana Andrzeja Sosnowskiego (dzięki któremu podziwialiśmy wspaniałe dekoracje) oraz pan Marcin Zimbicki, który był autorem scenariusza uroczystości. Wszystkim zwycięzcom gratulujemy, pamiętamy jednak, że w kategorii „nauczyciel roku” wygrywa każdy z naszych profesorów. Proszę przyjąć serdeczne życzenia!





kwartalnik szkolny

CO CZEKA CIĘ W NAJBLIŻSZEJ PRZYSZŁOŚCI? SPRAWDŹ NASZ EKSKLUZYWNY HOROSKOP! Baran Miesiąc pełen pracy i wyzwań w szkole. 19 X uważaj na matematyce, Bo możesz dostać jedynkę. Byk Dopadło Cię lenistwo? Spokojnie to objaw przejściowy, niedługo dostaniesz zastrzyk energii, który wystarczy Ci na całą jesień;) Bliźnięta Przeziębienie i inne dolegliwości dają o sobie znać. Spokojnie, nawał prac domowych sprawi, że nie będziesz miał czasu się tym przejmować. Rak Hmm…nadszedł czas na porywy miłosne;) Osoby samotne mogą liczyć na miłe chwile w towarzystwie nowo poznanej osoby. Gorrrąco;) Lew Kochany lwie pamiętaj, że koniec jest początkiem czegoś nowego. Dlatego zamiast się smucić to głowa do góry, tyłek do tablicy;) Panna Przez nawał pracy mogą ucierpieć Twoje stosunki z bliskimi osobami. Miej się na baczności ostatniego tygodnia października, będzie wyjątkowo ciężki. Waga Pomyślny miesiąc zarówno w szkole jak i sprawach sercowych. nie bój się kartkówki z polskiego. Skorpion W ostatnim tygodniu zabierz się za poprawy, jest to dobry ku temu czas. Ponadto zapowiada się duży przypływ gotówki;) Strzelec Człowieku uśmiechnij się;) A będziesz miał teraz wiele powodów do radości. Uwaga na kręgosłup! Koziorożec Czas zmian i ważnych decyzji, pamiętaj, żeby kierować się rozsądkiem. Dostaniesz dobrą ocenę z biologii. Wodnik Drogi wodniku nie bądź taki zazdrosny. Twoja połówka jest Ci wierna. Skup się lepiej na matematyce która kuleje Ryby Ryba, co w wodzie pływa, a raczej buja w obłokach i wspomina wakacje;) Obudź się wreszcie, bo inaczej obudzi Cię p. od marketingu kolejną jedynką;)