Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Od poniedziałku 22 listopada 2010 w naszej szkole trwały próbne matury. Uczniowie klas maturalnych mogli sprawdzić swoją wiedzę na ponad 100 dni przed maturą. Niektórzy uważają, że na naukę przyjdzie jeszcze czas,
a teraz głowę zaprzątają im tylko przygotowania studniówkowe :) Jeszcze inni żyją tylko egzaminami na prawo jazdy.
redakcja
Taki widok na szkolnych korytarzach nikogo w ostatnim czasie nie dziwi. Przetrwaliśmy już kafelkowanie podłóg, wymianę okien, a teraz zostały już tylko prace "kosmetyczne", czyli porządkowanie sal i korytarzy. Jesteśmy pełni podziwu dla całej administracji szkoły, która dzielnie daje radę z trwającymi remontami. Okazało się możliwe normalne prowadzenie lekcji, zebrania z rodzicami, zajęcia pozalekcyjne. Logistycznie- PIERWSZA KLASA!!!
redakcja Pan Janek stale ma pełne ręce roboty. To nasza szkolna złota rączka. Malowanie, naprawy, konserwacja...
W prace włączają się również uczniowie. Swój wolny czas
w niedzielę, uczniowie klasy IIb pośwęcili na porządkowanie
i sprzątanie pracowni języka polskiego, która została właśnie świeżo pomalowana.
Bo nagroda zobowiązuje...
Pytania do
p. Tadeusza Stacha,
któremu przyznano tytuł „Nauczyciela luzaka”
Pan Tadeusz Stach jest nauczycielem geografii i PO. Prowadzi również warsztaty arteterapii dla uczniów klas pedagogicznych.
Niezapomniane przeżycia
red.- To nie jest pierwsze wyróżnienie przyznane Panu przez uczniów naszej szkoły.
T.S.- Zgadza się. Już parokrotnie przyznawano mi tytuł „najsympatyczniejszego nauczyciela”, co nie ukrywam było również bardzo miłe.
red.Czy tytuł "Nauczyciel luzak" do czegoś zobowiązuje, czy wręcz przeciwnie?
T.S.Myślę, ze mój sposób bycia określony jako "luźny" nie zostanie przez nikogo odebrany jako przejaw ignorancji i lekceważenia innych. Taki jest mój styl- zawsze jednak bardzo poważnie traktuję sprawy zawodowe, a szczególnie moich uczniów. Uważam, że takie humorystyczne i z dystansem podejście do życia ułatwia wiele spraw, co nie znaczy, że nie miewam chwil zadumy.
red.Czy w swojej karierze uczniowskiej spotkał Pan nauczyciela, któremu mógłby Pan przyznać podobny tytuł?
T.S.- Tak, myślę tutaj o moim nauczycielu biologii z liceum. To był bardzo wymagający nauczyciel, potrafił wiele nas nauczyć, ale nie wzbudzał w nas strachu. Potrafił w żart obrócić nasze potknięcia i niepowodzenia. Dzięki jego pogodzie ducha potrafilismy nawet w trudnych sytuacjach patrzeć na świat trochę przez różowe okulary.
red.- Wiemy, że ma Pan kwalifikacje do nauczania kilku przedmiotów. Który z nich lubi Pan najbardziej?
T.S.- Ależ macie wiadomości! Faktycznie mogę uczyć kilku przedmiotów, między innymi geografii, PO, muzyki. Chyba najbardziej lubię geografię, która jest bardzo obszerną nauką, dla ludzi o szerokich horyzontach. Każdy pasjonat nauki znajdzie tu coś dla siebie: trochę wiadomości przyrodniczyh, trochę fizyki, matematyki i chemii.
red.Podobno prowadził Pan
dawniej w naszej szkole chór, który uświetniał swoimi występami różne uroczystości szkolne i zdobywał wiele nagród w zwnętrznych konkursach. Czy jest szansa na reaktywację takiego chóru?
T.S.- Całkiem fajny pomysł. Ciekawe tylko ilu byłoby chętnych chórzystów? Chór to nie tylko występy przed publicznością, ale również godziny prób, a więc duża mobilizacja i zaangażowanie wszystkich członków chóru. Sam dyrygent niestety nie da rady.
red.- Czy spodziewa się Pan tytułu również w przyszłym roku?
T. S.- Chętnie przekażę tytuł innym nauczycielom, ale to przecież wy- uczniowie decydujecie, komu przyznać nagrodę. Nie ukrywam- jest to bardzo miłe i sympatyczne :)
red.- Dziękujemy bardzo za rozmowę.
Sobotni wieczór spędzony na pogłębieniu wiedzy książkowej przez ośmiu uczestników Projektu ,,Partnerzy w Nauce''. Czy było warto ? Na to pytanie może odpowiedzieć każdy z was po przeczytaniu artukułu.
Ośmiu uczestnikow Uniwersyteckiego Towarzystwa Naukowego filii II LO w Prudniku udało się na III Zjazd Towarzystwa Naukowego w ramach projektu Partnerzy w Nauce. Spotkali się tu z uczniami
wojewodztwa śląskiego, łódzkiego, małopolskiego
i opolskiego. Pomimo weekendu musieliśmy wstać wczesnie rano
i juz o godzinie 7.OO wyjruszyliśmy do Kędzierzyna. Koźla. Podróż trwala okolo 3 godziny.W tytm czasie wszyscy odypali zarwaną noc. Po drodze zabieraliśmy uczestników projektu z innych szkół.
Na miejscu zostaliśmy serdecznie powitani przez dr Jerzego Jarosza. Po zapoznaniu się
z komunikatami udaliśmy się na wykłady prof. dr hab. Boguslawa Fugiela. Około godziny 11.15 rozpoczęły się prezentacje prac konkursowych wszystkich uczestników. Uczniowie naszej szkoły zaprezentowali prezentacje multimedialne oraz wspanialy poster, ktory zaciekawił nie tylko uczestników zjazdu, ale też nauczycieli i wykladowcow. Poster przedstawial zdjęcia uczestników
i naszą roczną pracę w projekcie. Każda szkola uczestnicząca w sesji głosowała na najlepszy poster. Najwięcej punktow otrzymał poster naszej szkoly. Niestety nagrody nie zdobyliśmy :( Dwie rywalizujące prace zostaly poddane ponownemu, dość kontowersyjnemu glosowaniu, w którym nasza szkola, według nas niesłusznie- przegrała. Około godziny 15.45 zostaliśmy zaproszenie na wykłady pedagogiczne, po których nastąpilo ogłoszenie wyników konkursu ''Festiwal nauki w naszej szkole''. Do zdobycia byly cenne nagrody m.in lunety i drukarki. Za uczestnictwo w zjeździe ucziowie otrzymywali pamiątkowe dyplomy. W trakcie sesji przeprowadzane był warsztaty dla nauczycieli na temat : ,,Jak korzystać ze sprzętu interaktywnego zakupionego w ramach projektu''. Do domu powróciliśmy około godziny 20.00 Cały wyjazd pomimo tego, że był męczący, bardzo się nam podobał. To kolejne, pełne emocji wydarzenie w naszym życiu :)
Magda Mormul
6 grudnia szkołę odwiedził Mikołaj w asyście ślicznych Śnieżynek. Wiemy, że dobre układy z Mikołajem ma Samorząd Uczniowski, który zawsze wie, co wtrawie piszczy...
Owiedzajac kolejne klasy Mikołaj wysłuchał wielu światecznych wierszyków i piosenek.
DZIĘKUJEMY MIKOŁAJU !!! Życzenie 1:
Tego roku o nic nie prosiłam Mikołaja. Chciałam tylko, aby sprawił, że tato zgodzi się na psa!. Jak na razie przyniósł mi tylko prezenty, a po psie ani śladu. Ale ciągle czekam...Może po prostu w Laponii maja małe opóźnienie i pies przyjedzie pod choinkę? :)
Życzenie 2:
W tym roku byłam bardzo grzeczna!!! Jedynym prezentem jaki chcę dostać to nowy telefon!!! Mikołaju, znajomi już czekają!!!
LICEALIADA
27 X 2010
w naszej szkole odbył się Powiatowy Turniej Tenisa Stołowego, który miałem przyjemność nie tylko wygrać, ale również byłem zmuszony wcielić się w rolę sędziego głównego. Nie było łatwo, ale cóż, nikt mi tego nie obiecywał. Z pomocą nauczycieli wychowania fizycznego udało nam się dobrnąć do końca zawodów.
Zapraszam do relacji z turnieju :)
Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z postawy moich klasowych kolegów z III ''c'', jak i podopiecznych. ''Koledzy'': Sławek Sieniakiewicz i Kamil Szlęzak, zdobyli kolejno srebrny i brązowy medal, zaś ''podopieczne": Daria Kołakowska i Sara Bill zajęły drugą i piątą lokatę. Ja, czyli człowiek piszący tenże artykuł, zgarnąłem dwa złote medale: jeden w grze pojedynczej, drugi- w grze podwójnej wraz ze Sławkiem.
Zostałem poproszony przez pewną ważną szkolną osobistość o to, aby napisać kilka słów o sobie. Z tego względu, iż jestem człowiekiem o wątłym umyśle i o niezwykle słabej pamięci, zarówno krótkotrwałej, jak i długotrwałej, o sobie napiszę tylko tyle:
Tenisistą stołowym jestem od zawsze, byłem w Chinach , gdzie zesłano mnie na ciężkie roboty przy plantacji ryżu. To właśnie tam wciśnięto mi w dłoń rakietkę i kazano grać pod groźbą sukcesywnego obniżania racji żywnościowych (na wypadek, gdyby nie było postępów w mojej grze); racją naturalnie była miseczka ryżu. Kosztowałem tam wielu przeróżnych smakołyków, jak np. szczury w sosie własnym, ośmiornice i coś co wyglądem przypominało jeża- bracia Chińczycy rzecz jasna, z uśmiechem na ustach uspokajali nas mówiąc >>This is a chicken boys<<. No cóż daliśmy im wiarę, co nie skończyło się dla nas zbyt przyjemnie...
Teraz weźmy poprawkę na to, co też moje szalone palce wystukały powyżej.
W tenisa stołowego gram od ośmiu lat, a w Państwie Środka byłem rzeczywiście, lecz nie pracowałem na plantacji, a ciężko trenowałem przez półtora miesiąca, zamknięty w ośrodku szkolenia. Do gry zachęcił mnie mój tata, który będąc trenerem, zabierał mnie- małego brzdąca na treningi swojej sekcji w Korfantowie. Sekcja wnet urosła do rangi klubu i tak też jest do dzisiaj, choć klub nie liczy już tak wielu zawodników jak dawniej. W Korfantowie gram od ośmiu sezonów, jednak z małą przerwą, kiedy to po powrocie z Chin, zostałem wypożyczony do pierwszoligowego klubu AZS Politechnika Śląska Gliwice.
To byłoby na tyle moi drodzy, nie będę się rozpisywał na temat mojej biografii, bo jest ona nadal w procesie tworzenia i okazałbym się totalnym burakiem, gdybym już teraz próbował wylewać morze atramentu na papier, w celu nadania literackiego kształtu memu jakże krótkiemu życiu
Wojciech Tobiasz
Ja też mam talent!!!
Tradycyjnie w naszej gazetce ujawniamy ludzi z pasją, talentem, pomysłem na życie... Taką postacią
z pewnością jest Olga Kowalczyk
z klasy IIIb.
Wielokrotnie już mogliśmy obserwować jej umiejętności taneczne podczas licznych imprez szkolnych. Teraz przeczytajcie interesujący wywiad, którego nam udzieliła. Może jej pasja stanie sie waszą :)
1.Czy jesteś zadowolona ze swoich dotychczasowych osiągnięć?
Tak, jestem zadowolona. Ale to właśnie sukcesy, które odnoszę, mobilizują mnie do dalszej pracy.
2.Na Mistrzostwach Polski w Jazzie zajęłaś 27 miejsce. Czy satysfakcjonuje Cię to?
Oczywiście. Byłam w tym roku pierwszy raz na Mistrzostwach Polski, zobaczyłam, na czym to dokładnie polega, jak oceniają sędziowie. To jest tylko kolejna motywacja do tego, aby ciężej pracować. Za rok powalczę o wyższą lokatę.
3.Jaka atmosfera panowała przed występem. Był stres?
Stres był i to ogromny. Moje rywalki zajmują się tą dziedziną tańca już kilka, a nawet kilkanaście lat, a ja dopiero od roku.
4.W jakim wieku zaczęła się twoja przygoda z tańcem?
Pierwszy raz na zajęcia taneczne przyszłam w 2004 roku. Miałam wtedy 13 lat. Chciałam po prostu przyjść, żeby zorganizować sobie wolny czas. Szybko jednak okazało się, że strasznie mi się to podoba. Przerodziło się to w moją pasję. Teraz poprzez taniec mogę wyrażać siebie, swoje uczucia, emocje. Gdy tańczę, nie myślę o otaczających mnie problemach. Po prostu staję się wolna.4.W jakim wieku zaczęła się twoja przygoda z tańcem?
Pierwszy raz na zajęcia taneczne przyszłam w 2004 roku. Miałam wtedy 13 lat. Chciałam po prostu przyjść, żeby zorganizować sobie wolny czas. Szybko jednak okazało się, że strasznie mi się to podoba. Przerodziło się to w moją pasję. Teraz poprzez taniec mogę wyrażać siebie, swoje uczucia, emocje. Gdy tańczę, nie myślę o otaczających mnie problemach. Po prostu staję się wolna.
5.Jaki rodzaj tańca najbardziej lubisz i dlaczego?
W chwili obecnej są dwa rodzaje tańca, które najbardziej lubię: jazz i salsa. W jazzie miałam już okazję się sprawdzić. A jeśli chodzi o salsę, to w maju jadę na Mistrzostwa Polski Salsy. To również będą moje pierwsze Mistrzostwa w tej technice, więc trzymajcie kciuki. :)
6.Dużo czasu poświęcasz na taniec?
Na salach treningowych spędzam około 17 godzin tygodniowo, a czasem więcej. Oprócz tego dużo ćwiczę sama, w domu. Wiem, że treningi często dają mi w kość, doprowadzają mnie do kresu sił, ale wiem, że dzięki nim mogę stać się coraz lepsza. Często jest tak, że prosto ze szkoły idę na zajęcia i wracam do domu o godzinie 22.
7.Czy wiążesz swoją przyszłość z tańcem?
No pewnie. W chwili obecnej nie wyobrażam sobie dalszego życia bez tańca. Zamierzam kontynuować taniec tak długo, jak mi na to zdrowie pozwoli.
8.Słyszałam, że prowadzisz zajęcia taneczne z dziećmi. Czy macie jakieś osiągnięcia? Jak się czujesz w roli nauczycielki?
Tak, prowadzę zajęcia taneczne w Białej i w Głogówku. Osiągnięć jeszcze nie mamy, ponieważ jest to szkółka, czyli dzieci, które dopiero zaczynają się uczyć tańca, ale dzieciaki szybko się uczą, więc pewnie niedługo przyjdzie taki czas, że zaczną występować na scenie.
Jak się czuję w roli nauczycielki?
Muszę przyznać, że jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Zawsze marzyłam, żeby w przyszłości mieć swoją grupę taneczną, żeby przekazać komuś swoją wiedzę na temat tańca, na temat ruchu... Nie sądziłam, że to się zdarzy tak szybko. Niezmiernie cieszę się, że dostąpiłam tego zaszczytu.
9.Czy dużo czasu poświęcasz na przygotowanie choreografii? Skąd czerpiesz inspiracje?
To zależy od tego, czy układam choreografię dla siebie, czy dla innych. Jeżeli układam ją dla siebie, to wystarczy mi czasami kilkakilkanaście minut. 10.Czy oprócz tańca masz również inne
zainteresowania, pasje? Jeżeli tak, to jakie?
Taniec pochłania mi dość dużo czasu i nie zostaje go za wiele na inne przyjemności. Ale poza tańcem interesuję się dobrą muzyką, czytam dużo książek. Lubię też poszerzać moją wiedzę ucząc się. ;)))
Dziękuję za udzielenie wywiadu do naszej szkolnej gazetki.
5 XI 2010- Królewski Kraków na wyciągnięcie ręki. Wawel, Targi Książki
i spektakl "Orysteja" w Teatrze Starym. Niezapomniane wrażenia... Wyjazd do Krakowa zorganizowała
p. Beata Skarbek- szkolny bibliotekarz
i p. Żaklina Miłosńska nauczycielka historii.
Wyjazdy organizowane są cyklicznie, każdego roku i cieszą się dużym powodzeniem wśród uczniów naszej szkoły.
Jako pierwszy zwiedziliśmy Wawel, gdzie mogliśmy zobaczyć m.in. grobowiec Lecha i Marii Kaczyńskich, dziedziniec
i katedrę. Następnie, po półtoragodzinnej przerwie, spędzonej na krakowskim rynku, udaliśmy się na Targi Książki, gdzie przbywały gwiazdy takie jak sławny podróżnik Wojciech Cejrowski, czy aktor - Paweł Małaszyński, którego widok zapierał dech w piersiach wszystkim dziewczynom. Potem, przez dwie godziny odpoczywaliśmy w okolicach wspaniale oświetlonych Sukiennic. Ostatnią atrakcją był pobyt w Teatrze Starym, gdzie oglądaliśmy sztukę pt. „Oresteja”, przedstawiająca wstrząsający opis tragicznej klątwy, którą dotknięty został ród Agamemnona. Występowiali
w niej m.in. Anna Dymna (Klitajmestra) i Błażej Peszek (Apollo). Sztuka odbyła się
w wersji współczesnej i ukazane
w niej były zarówno sceny mrożące krew w żyłach jak i dość zabawne, wywołujace uśmiech na twarzy widzów. Spektakl zakończył się bardzo długimi owacjami na stojąco, co świadczy o jego pełnym sukcesie, choć nie da się ukryć, że wzbudził również pewne kontrowersje...
Po wszystkim, około godziny 24:00 szczęśliwie dotarliśmy do domów. Wycieczka dostarczyła wiele pozytywnych wrażeń
i zapewne będzie mile wspominana przez uczniów
i nauczycieli. Mamy nadzieję na więcej takich wyjazdów ;)
angelikad
Drużynowe zawody w szachach-
etap powiatowy.
Czy drużyna w nowym składzie powtórzy poprzednie sukcesy?
19 listopada 2010 odbyły się zawody w szachach drużynowych
w Prudnickim klubie „ Zarzewie”
Stawiły się trzy dryżyny, w tym nasza drużyna szkolna w składzie:
Mateusz Małek
Mateusz Słobodzian
Szymon Wiciak
Ewelina Buksa
Jak na finalistów województwa przystało, staneliśmy na wysokości zadania zajmując 1 miejsce w powiecie.
O naszym sukcesie zadecydowało 1,5 punkta przewagi nad druga druzyna.
Mamy w skladzie nowego zawodnika- Szymona, który zajął miejsce Mateusza Zakaszewskiego, który jest już absolwentem naszej szkoly.
Szymon powoli się
z nami ogrywa, mamy nadzieje ze będzie godnym nastepcą Mateusza.
Jako kapitan druzyny mam ogromna nadzieje na to ze,
i w tym roku po raz trzeci zdobedziemy mistrzostwo wojewodztwa
i dostaniemy się na Mistrzostwa Polski .
Mateusz Małek
Co to takiego Bollywood?
Wielkim wydarzeniem w dziejach kinematografii było powstanie kina bollywood. Wiele osób zadaje sobie pytanie: co to jest bollywood? Z czym się wiąże?
Bollywood to kino, które wykształciło się w Indiach, dokładniej w Bombaju.
To umowna nazwa indyjskiego przemysłu filmowego utworzona w latach 70. ze zbitki słów Hollywood i Bombaj przez dziennikarza pisma "Cineblitz". Bombaj jest największym ośrodkiem produkcyjnym indyjskiej kinematografii, jeszcze sprzed II wojny światowej. Powstaje tam ponad tysiąc filmów rocznie, w odróżnieniu od Hollywood, które produkuje około 900 .
Filmy produkowane w Stanach Zjednoczonych są przepełnione erotyzmem, emanują nagością, wulgarnością słowa i obrazu. Filmy akcji cechuje brutalność, niecenzuralne słownictwo. Komedie zaś są tandetne, pozbawione jakiegokolwiek sensu i przesłania.
Ogólnie wszystkie filmy pokazują brak szacunku do rodziny, uczą egoizmu i materializmu. Wszystko to skłania widza do poszukiwania innych gatunków filmowych i tym własnie możemy wytłumaczyć duże zainteresowanie i fascynację kinem Bollywood.
Hinduskie kino cechuje przede wszystkim to, że przesłaniem każdego filmu jest miłość i szacunek do rodziny i najbliższych. Filmy te ukazują w piękny sposób uczucie dwojga ludzi bez eksponowania nagości, scen erotycznych, czy nawet zwykłego pocałunku. Filmy akcji (bo takowe też w Indiach są produkowane), nie są nadmiernie brutalne a tematem przeważnie jest walka o dobro ojczyzny w konfliktach między Pakistanem a Indiami
o wolny Kaszmir.
Kinem hinduskim fascynują się przeważnie kobiety, ale i dla mężczyzn nie jest ono obce. Po wszystkich tych hollywoodzkich produkcjach czujemy znudzenie a wręcz zblazowanie. Mamy wrażenie, że wszystko to już było i nic ciekawszego nie powstanie. I tym sposobem przenosimy się w bajkowy świat Bollywood.
W odróżnieniu od brazylijskich telenowel indyjskie kino wprowadza widza w każdym wieku do cudownego świata kolorów, barw, krajobrazów. Kiedy oglądamy przystojnych amatów i niezwykłej urody kobiety, cudowne wnętrza przepełnione muzyką, tańcem i śpiewem mamy
wrażenie, że jesteśmy w innym świecie.
Eksponowanie kobiecości przez strój…
Księżniczki z bolly noszą sari: 6 metrowy pas materiału, delikatnie udrapowany na sylwetce. Oczy podkreślają czarną kredką, na czole przytwierdzają bindi (tikę). Dłonie i stopy ozdabiają połyskującymi łańcuszkami a w uszy wkładają bogato zdobione kolczyki. Całym swoim wyglądem w tańcu wyrażają swoją zmysłowość i kobiecość. Nawet jeśli nie jesteś fanem/ką Bollywood byłaś/łeś lub jesteś pod jego wpływem. Przyglądając się kobietom na ulicy czy wystawom w sklepach odkrywasz coraz więcej dodatków, pięknych barw wzorowanych na hinduskich strojach. Nawet znane nam kobiety z kolorowych pism zamawiają w Indiach stroje w stylu bolly. Na tym właśnie polega atrakcyjność Bollywood: wkraczając do tego świata, człowiek ma wrażenie, jakby zostawiał
za sobą całą dotychczasową wiedzę i odkrywał kino zupełnie na nowo. Od zera, od zupełnych podstaw.
Polska a Indie
W Polsce ostatnim czasem zapanowała moda na wszystko co hinduskie
od jedzenia przez stroje, taniec
do wystroju wnętrz. Modna staję
się nauka tańca bolly, bo jak żaden
inny taniec dodaje nam pewności siebie. Jeśli dobrze tańczysz, to nie ma znaczenia ile masz centymetrów w udach czy biodrach. Taniec ten uczy zadowolenia z ciała i tego co można nim pokazać. Zakładając strój, biżuterię tj. naszyjnik, kolczyki, naręcza bransoletek i tikę na czoło to jest tak jak spełnienie dziecięcych marzeń o byciu księżniczką.
W świecie, w którym kobieta jest zapracowana, zaganiana, zajęta wychowywaniem dzieci, praniem ,sprzątaniem, gotowaniem czyli
w większości szarą rzeczywistością
w naszym kraju miło czasem oderwać się od tego wszystkiego i przenieść się w bajkowy świat kolorów, ciepłych barw, pięknych historii miłosnych, chociażby na te
3 godziny...
gosiag
Niech się spełni
to co chcecie, moc prezentów...rozumiecie :)
Samych dobrych stopni w szkole, a na święta karp na stole! I uśmiechów i radości,
ile w karpiu
dużych ości!
A na Nowy Roczek szalonego balu,
oby tylko bez skandalu.
Do miłego zobaczenia
w nowym roku!!!
Tego życzą Wam na zdrowie
Wasi ukochani ;)
belfrowie!