Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Spis treści
Bez Tytułu Reaktywacja Drodzy czytelnicy!
Chcielibyśmy Was serdecznie zaprosić do przeczytania pierwszego wydania naszej internetowej gazety Bez tytułu - Reaktywacja. Mamy nadzieję, że zaspokoimy Waszą ciekawość i zapewnimy parę chwil rozrywki, a nasze teksty pomogą Wam się zrelaksować po ciężkim dniu pracy. Chcielibyśmy również gorąco podziękować osobom, które pomogły nam w stworzeniu tej gazety. Pani Aniu, pani Edyto i panie Darku - Dziękujemy! A wszystkim innym życzymy przyjemnej lektury!
Pozdrawiamy,
Redakcja!
Niemcy słabsi od smrodu 3-4
Więcej, więcej, coraz więcej 5-7
Kazanie synonimem nudy 8-9
Jest nas mniej 10
Jak wiele potrzeba? 11-12
Czy sport to na pewno zdrowie? 13-14
Jak Oskar został politykiem? 15-16
Fallout 3 17-18
Muzyczna pedanteria 19-20
Karnivool Sound Awake 21
Ideologia na przyszłość 22
Kącik pozeji 23-24
Ku pokrzepieniu serc 25-27
Niemcy słabsi od smrodu
Północ. Próbuję zasnąć, ale jest za gorąco. Na termometrze jest 25°C. Na zewnątrz na pewno jest chłodniej. Z myślą o śnie, który wreszcie nadejdzie, kiedy temperatura spadnie, otwieram okno. I zamykam je. Odór jest nie do zniesienia.
Bez Tytułu Reaktywacja
Kiedy tylko na dworze robi się cieplej, mieszkańcy Raciąża skazani są na – delikatnie mówiąc – nieprzyjemne zapachy dochodzące z oczyszczalni ścieków. Rok temu w autobusach można było usłyszeć: „O śmierdzi. Już jesteśmy w Raciążu.” Teraz jeszcze problem nie jest tak poważny, lecz to tylko kwestia czasu, kiedy sytuacja będzie nie do zniesienia. A cierpimy na tym my mieszkańcy Raciąża.
Wbrew pozorom nie jest to problem dotyczących tylko ludzi mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie oczyszczalni. Jest to sprawa dotycząca całego miasta! Pojawiają się opinie, iż na odległych ulicach fetor jest jeszcze gorszy. To jednak wydaje się już być niemożliwe. Jakże 2km od źródła odór mógłby być silniejszy niż 0 5km od niego? Ulice Płocka, 11. Listopada, Zakolejowa i inne położone w tej okolicy są jeszcze wolne od nieprzyjemnej woni. Jeszcze. Nie zmienia to jednak faktu, iż mieszkańcy dużej części miasta już nie mogą wieczorem wyjść na spacer czy choćby otworzyć okna.
Za najbardziej zagrożone ulice uznaje się Zawodę, Jana Pawła II 19. Stycznia i Nadrzeczną. Od oczyszczalni oddziela je jedynie tzw. targowica – prawie pusty plac. Wiatr może swobodnie przenosić woń na okoliczne ulice. Ich mieszkańców już rok temu męczyła codzienna porcja zapachów. Teraz są oni oburzeni tym, że sytuacja się powtarza.
„Już dawno ktoś powinien zrobić z tym porządek. Tego nie powinno w ogóle być. Ochrona środowiska nic nie robi w tej sprawie” – mówi jedna z mieszkanek Raciąża. „W tym roku jest trochę lepiej, ale niewiele.” Rzeczywiście. Choć Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadził kontrole w zakładach w okolicy, z której dochodził przykry zapach, choć znaleziono jego źródło, choć winny został ukarany, odór powrócił.
Bez Tytułu Reaktywacja
Okazało się, że jedną z przyczyn jest rozpoczęcie przez Zakład Mleczarski produkcji serów. Zmieniły się rodzaj i ilość zanieczyszczeń. Oczyszczalnia nie była w stanie sobie z nimi poradzić. Zmiany w technologii oczyszczania spowodowały powstanie przykrego zapachu roznoszącego się po całym mieście. Skończyło się na karze finansowej. Źródło problemu nie zostało zlikwidowane. Fetor nadal bardzo przeszkadza, szczególnie nocą, kiedy wypuszczane jest najwięcej zanieczyszczeń. Mimo iż wówczas ludzie śpią, okna nadal są otwarte. A przynajmniej tego chcieliby ludzie. Zaczynają się upały, a niemożliwością jest spać przy temperaturze powyżej 25°C. Jednocześnie jednak nie da się spać przy nieprzyjemnym zapachu wpadającym z zewnątrz. „Tym powinny zająć się media” – dodaje po chwili moja rozmówczyni.
Odór przeszkadza nie tylko ludziom chcącym spać. Jedna z uczennic tutejszego gimnazjum narzeka, że zapach dostaje się nawet do klas i utrudnia skupienie się na lekcji. Nie dość, że w czasie upałów serca uczniów wyrywają się na łąki i do lasów, a wizja zbliżających się wakacji odbiera chęć do nauki, to jeszcze zapach za oknami sprawia, że jedynym marzeniem uczniów staje się wyjazd poza granice miasta.
Jak długo my mieszkańcy Raciąża, mamy znosić ten naprawdę uciążliwy fetor? Czy przez całe lato mamy siedzieć w domu przy zamkniętych oknach? I jak długo można znosić to że Raciąż kojarzy się nie z neogotyckim kościołem, ale ze smrodem? Czy Raciąż, który przetrwał przemarsze wojsk szwedzkich, francuskich i bolszewickich oraz okupację niemiecką i pogrom Żydów ma przegrać ze zwykłym fetorem?
Aimmia
coraz więcej
Więcej, więcej
Bez Tytułu Reaktywacja
Nagość staje się coraz bardziej trendy. Wiatr, który ma swoje źródło w kulturze metropolii USA, dotarł już także do biednej, strudzonej wojnami Polski, podwiewając sukienki, rozchylając dekolty, uwalniając męskie klatki piersiowe z więzienia koszul.
Słupek rtęci w termometrze rośnie, ręce rwą się do zdarcia ubrań z ciała. I rzeczywiście, zdejmujemy warstwy odzieży, bardziej lub mniej odważnie. Widać to na ulicach, w szkołach. Różnimy się między sobą radykalnie i dla jednych dany styl jest odpowiedni, inni widzą go jako przeciwny przyjętym normom.
Jak postrzegany jest skąpy ubiór? Aby odpowiedzieć na to pytanie należałoby zapytać społeczność z różnych środowisk, w różnym wieku, różnej płci.
Pierwsza, jako stojąca najbliżej odpowiada gospodyni domowa, prywatnie moja mama - „Wszystko zależy od tego, gdzie jest się wyzywająco ubranym. Jeżeli jest to nad morzem i jest gorąco, to taki ubiór jest odpowiedni, ale golizny nie powinno być widać w miastach, a już na pewno nie w szkołach.”
Tak, niewłaściwy ubiór w szkołach jest - według
Bez Tytułu Reaktywacja
mojej oceny - problemem. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie występuje on też u nas. Dziewczyny w spódnicach w wersji mini, szorty ledwo zakrywające pośladki i męskie gołe torsy, to obrazy, które, z racji na pogodę, widzę coraz częściej. Nie jestem niewiniątkiem, sama kiedyś lubiłam tak się ubrać, czy raczej nie ubrać.
A co myślą o tym nauczyciele? Od jednej z nich dowiedziałam się, że nadmierna golizna nie jest tylko problemem uczniów, ale też nauczycieli - tych, którzy powinni służyć za wzór. Jeśli chodzi o dziewczyny, to podobno zasady dobrego zachowania mówią, że ubiór nie powinien odsłaniać bielizny - nawet najdroższych stringów czy firmowego stanika. U chłopców niesmak wywołują ponoć krótkie szorty i wiążący się z nimi „gąszcz” na nogach.
A teraz zdanie tych, którym nieodpowiedni ubiór jest chyba najbliższy: „Mini i spodenki, to nie jest odpowiedni strój do szkoły. Wszystko widać, a chłopacy się rozpraszają, więc jestem na nie, a dekolty zbyt wyzywające to też odpadają, no nie mówię, że trzeba w golfach chodzić, ale umiar powinien być, i jak jest się porządnym, to wiemy jak się ubrać, a jeśli przychodzi się do szkoły tylko żeby szukać chłopaka, no to eksponuje się co się da. A skoro jest równouprawnienie, to spodenki u chłopaków i gołe klaty, to też niezbyt, jednak rybaczki im przysługują.” – to wypowiedź jednej uczennicy liceum.
A co o nagości, szczególnie damskiej, powiedzą przedstawiciele płci tzw. niepięknej?- „Stanowczo mi się to nie podoba. Patrząc na nie myślę, że za kilka lat tacy właśnie ludzie będą wybierać rząd.” Hm…wypowiedź jakiej nie spodziewałam się usłyszeć z ust chłopaka. Pytam kolejnego: „Nie uważam tego za niestosowne ani trochę, za to przeszkadza mi ostry makijaż.”,
Mini są ok, bo dziewczyny mają przewiew.
Jak widać zdania są podzielone.
Aby poznać punkt widzenia kościoła, o pomoc poprosiłam przedstawiciela duchowieństwa: „Zbyt duże odsłanianie ciała nie jest grzechem samym w sobie, ale gdy jest nastawione na wywołanie podniecenia, to wtedy już tak.”
O zdanie poprosiłam też przedstawicielkę seniorów, moją babcię, emerytkę, wierną fankę Radia Maryja. Zadaję pytanie: „co babcia myśli na temat nadmiernego pokazywania ciała, tzn. krótkich spódniczek, dekoltów?”. Pierwsza reakcja: „To wstyd i chamstwo jest!”. A po chwili zastanowienia: „Przed wojną (aha, odpowiedź na każde pytanie - pomyślałam), to jak taka weszła do kościoła, to ksiądz wstał i wyprosił po prostu. No i musiała wyjść, bo co miała zrobić.”
Po wszystkich tych wypowiedziach dochodzę do wniosku, że dojrzałe kobiety zdecydowanie stoją na straży moralności, za to młode dziewczyny są już trochę bardziej otwarte. Mężczyźni bardziej kierują się instynktem (cóż, człowiek jest tylko zwierzęciem) i raczej podoba im się wyzywający wygląd, ale nie każdy popiera ten pogląd. Kościół jest nieugięty w tej kwestii, (i bardzo dobrze), twierdząc, że wyzywający ubiór w świątyni jest nieodpowiedni. Moim zdaniem kościół to miejsce szczególnej chwały
Bez Tytułu Reaktywacja
osoby mieszczącej się w tabernakulum i żaden ponętny biust, ani owłosione nogi nie mają prawa Mu go odebrać.
Elegancko, nie znaczy wulgarnie. Granica pomiędzy dwoma pojęciami jest cienka i czasem trudno to posegregować, sama miewam takie problemy. Co do ubioru w szkole, a zresztą nie tylko, to myślę, że warto ubrać się tak, by nie wywoływać poczucia niesmaku. Szczerze, to mi owłosione nogi nie przeszkadzają. Ich wygląd nie jest zależny od nas. Chociaż w krótkich spodenkach chłopak wygląda trochę… śmiesznie? Jeśli chodzi o dziewczyny, to poglądy mam może trochę staroświeckie. Dla mnie kobieta jest kwiatem i najdroższym skarbem i zdania nie zmienię. Mężczyzna ma ją zdobywać, także to co ma pod spódnicą. Po co podawać mu wszystko na tacy? Czemu nie pozwolić mu się trochę pomęczyć? Czasem mam wrażenie, że ze swymi poglądami zostanę sama na długi czas, jednak perspektywa wydania 50 000 zł na wesele, dość dobrze wymazuje pewnego rodzaju żal. Nagość kobiety jest jak wyświechtana literacko wisienka na torcie. Ale gdy mamy do czynienia z tortem wiśniowym i w całym cieście jest pełno wisienek, to wisienka znajdująca się na samym czubku nie wygląda już tak ponętnie.
spdf
Kazanie synonimem "nudy"
Kazania w wielu parafiach kojarzą się z nic nieznaczącą pogadanką, ziewaniem, ględzeniem.
Bez Tytułu Reaktywacja
Czy słusznie? Czy wina leży po stronie odbiorcy czy też może księża pozbawieni natchnienia Ducha Świętego nie potrafią zaciekawić słuchacza?
Będąc w kościele zastanowiło mnie dlaczego wielu ludzi, zwłaszcza młodych, unika z nim kontaktu. Najpierw pomyślałam, że ludzie są zapracowani, twierdzą, że Kościół jest dla starych ludzi albo słysząc o seks-skandalach wśród duchownych przestają im ufać.
Tymczasem msza święta się rozwinęła i przyszła pora na kazanie. Ksiądz wszedł na mównicę. Tematem przewodnim kazania było miejsce Kościoła w nowoczesnym świecie. Pomyślałam: bardzo ciekawy temat, na pewno się czegoś ciekawego dowiem. Rozczarowałam się, gdy duchowny zaczął rozwijać wątek. Mówił w sposób całkowicie niezrozumiały, powolny, tworzył zdania wielokrotnie złożone, gdzie tylko część do pierwszego przecinka miała sens. Przykład? Dążymy do poznawania świata poprzez nowoczesne technologie, mamy różnego typu maszyny, które pozwalają nam odkrywać mikro i makroświat: za pomocą mikroskopu możemy badać bakterie i malutkie komórki, grzyby, wirusy. Mikroskop jest oczywiście bardzo ważnym narzędziem w różnych dziedzinach nauki, a szczególnie w medycynie; mamy również możliwość obserwowania wszechświata za pomocą teleskopu, który umożliwia obserwowanie najodleglejszych planet, gwiazd, ciał niebieskich. teleskop jest również bardzo ważnym narzędziem. Dzięki nauce możemy poruszać się po morzu, lądzie i powietrzu. Czyż to nie wspaniałe? (...) i dlatego właśnie warto dziękować codziennie Bogu za rozum, którym nas obdarował i nie wolno zapominać o Bogu, bo On jest najważniejszy. Amen.
Bez Tytułu Reaktywacja
Jeśli księża chcą się dogadać, powinni pamiętać, że ich odbiorca jest inteligentny. Tymczasem to kazanie sprawiło, że każdy parafianin (przynajmniej ten, który słuchał) poczuł się jak idiota, który nie wie, że świat idzie do przodu. Obserwowałam ludzi znajdujących się w kościele. Jedni ziewali, drudzy szukali w kościele znajomych, trzeci dumali nad swoimi problemami. Znaleźli się i tacy, którzy obserwowali tor lotu muchy, bo widocznie wydawało im się to ciekawsze niż kazanie księdza.
O młodych ludziach mówi się, że są zamknięci na naukę Kościoła. Pytanie tylko: na co mamy się otwierać, skoro nic nowego nie zostaje nam przekazywane? Nie jest to tylko moje odczucie, ponieważ słyszałam komentarze stojącej za mną pary. Mówili oni o tym, że nie widzą żadnego sensu w stworzeniu tego kazania. Poruszyłam ten temat wśród moich kolegów. Doszliśmy do wniosku, że jednak wina leży po stronie księdza, który nie potrafi zaciekawić słuchacza i że ten problem nie dotyczy tylko parafii, do której należę. Wielu duchownych zapomniało już o tym, jak powinno wyglądać prawdziwe kazanie. Dlaczego niektórzy duchowni potrafią zaciekawić słuchacza, a inni nie? Dlaczego np. ksiądz Pawlukiewicz cieszy się dużą liczbą słuchaczy, a przeciętny proboszcz parafii jest uważany za nudziarza? Zwróciłam się z tym pytaniem do znajomego księdza.
"Sądzę, że to zależy od wielu rzeczy: wyglądu, wieku, barwy głosu, tempa mówienia, odpowiedniego modulowania głosu, doboru tematu, słownictwa i od wielu różnych innych aspektów. Nie każdy rodzi się dobrym mówcą i nie każdy kto jest księdzem musi mieć dar wymowy".
Jak ksiądz sądzi, co jest przyczyną tego, że duchowni nie mają pomysłów na kazania? "Monotonność, brak kontaktu z ludźmi, nieznajomość ich problemów. Aby móc dotrzeć do ludzi trzeba poznać ich sytuację. Każdy człowiek to odmienna historia i sądzę, że póki ludzie żyją to tematów nie zabraknie. Trzeba tylko umieć odpowiednie rzeczy wypiętnować".
Młodzi ludzie lubią konkrety, a niestety utarło się tak, że kazanie musi trwać 15 minut, a zadaniem księdza jest je wypełnić. Jest to mylna opinia. Duchowny powinien mówić do wykończenia tematu, a nie do końca swojego dwudziestominutowego czasu. To nie telewizja, że należy się spieszyć czy też rozciągać swoje wypowiedzi. Ludzie nie idą do kościoła na "godzinkę", ale żeby pogłębiać swoją wiarę i to, że kazanie będzie trwało 5 czy 40 minut zamiast 15 nie powinno robić im różnicy (no chyba, że te 40 minut można zawrzeć wyczerpująco w 5 minutach albo 5 minut wyczerpać dopiero w 40).
Chciałabym apelować do wszystkich, nie tylko do księży, aby wzięli to sobie do serca i nie unikali przemów, ale trenowali się w tej dziedzinie, bo zdolność do wystąpień może przydać się nie wiadomo kiedy, a przyda się na pewno. Z kolei duchownym życzę twórczego myślenia, weny i wielu wartościowych kazań.
semper
Jest nas mniej
Nie jest to pierwszy raz gdy słyszymy o śmierci młodego człowieka. Jakie są przyczyny?
Bez Tytułu Reaktywacja
Jako ludzie patrzymy na siebie jak na istoty, które już podporządkowały sobie świat. W rzeczywistości to jednak my musimy nadal się podporządkowywać. Życie 'potężnego' człowieczka jest przerażająco kruche. Wystarczy, że jeden trybik organizmu przestanie pracować tak, jak powinien, a już pojawia się niekiedy olbrzymi problem.
Chciałem na celu pisać o młodzieży, a trybiki młodych organizmów nie przestają pracować ot tak. Śmierć spowodowana chorobą to niewielki odsetek. Ogromna większość to samobójcy.
Sprawa ta jest często pomijana przez media. Może przez ignorancję i strach przed trudnym tematem nie jesteśmy wystarczająco świadomi tego, co dzieje się wokół? Zacząłem się przejmować, gdy takie zjawisko wystąpiło w moim środowisku.
Ja sam uważam, iż samobójstwo to wielkie tchórzostwo. Trzeba pamiętać, że w ten sposób krzywdzimy bliskich – rodzinę, przyjaciół i znajomych. Uczucia są nie do opisania. Często zdarza się, że bliskim wszystko kojarzy się ze zmarłą osobą.
Mamy podstawy sądzić, że samobójcami są ludzie ze słabą psychiką lub pogrążeni w depresji. W chwili poczucia beznadziei wola życia jest w człowieku tłumiona. Myśli samobójcze są bardziej powszechne niż się nam wydaje. Według badań Światowej Organizacji Zdrowia blisko 16 proc. mieszkańców Nowej Zelandii miało myśli samobójcze. Ważne są w takich momentach emocje dające impuls do podjęcia decyzji.
Nie lekceważmy pozornie błahych oznak.
artek
Jak wiele potrzeba?
Czy edukacja jest kluczem do sukcesu?
Bez Tytułu Reaktywacja
Kiedy patrzę na wielkie sławy świata filmu, muzyki czy literatury zastanawia mnie, jaka jest tajemnicą ich sukcesu? Układy, kontakty, a może lata spędzona nad książkami, które sfinalizowały się dobrym świadectwem maturalnym?. Myślę, że jeśli w ten sposób odpowiadamy sobie na te pytania to zapominamy o najważniejszym. Bez pasji i talentu nasze starania spełzłyby na niczym. Właśnie dzięki temu, a właściwie tylko dzięki temu sukces odniósł jeden z czołowych reżyserów: Tim Burton. Mimo tego, że nigdy nie ukończył liceum dostał się na wydział animacji do California Institute of the Arts. Jego kariera rozpoczęła się studiu Walt’a Disney’a, a rozpędu nabrała wraz z nakręceniem Batmana, który uczynił z niego gwiazdę wielkiego formatu. Mimo, że nie miał wykształcenia średniego udało mu się spełnić marzenie, co byłoby niemożliwe bez ogromnej kreatywności i miłości jaką wkłada w swoje filmy.
„Ojciec nie opowiadał mi zwykłych bajek, tylko podczas pełni Księżyca za pomocą sztucznej szczęki udawał, że zmienia się w wilkołaka. To były magiczne chwile. Pozostały we mnie i dzięki nim mogę robić takie filmy jak „Sweeney Todd”.
Ogromną rolę w jego życiu odgrywał ojciec, który zaszczepił w nim fascynację niesamowitymi,
Bez Tytułu Reaktywacja
mrocznymi historiami. Wpływ rodzica jest nieodzowny w rozwoju dziecka. Pokazują mu świat, kreują jego początkowy światopogląd, są autorytetami i stwarzają możliwości rozwoju, na które w młodym wieku nie moglibyśmy sobie pozwolić. Jednak nie zawsze jest tak kolorowo, bo nie każdy rodzic inwestuje w rozwój swojej pociech. Każdy z nas może również szukać pomocy z zewnątrz. Ludzie wyjątkowi w danej dziedzinie mogą być nie tylko naszymi mecenasami, ale również mentorami. Starożytny twórca Horacy nie był człowiekiem majętnym, jednak dzięki pomocy bogatego człowieka zdobył niezbędną mu wiedzę, a jego twórczość przetrwała wieki. Najważniejsze jest to aby spełniać się w dziedzinie, w której jesteśmy utalentowani. Zapał, marzenia oraz chęci są prawdziwym kluczem do sukcesu.
Joplin
Czy sport to na pewno zdrowie?
Większość ludzi myśli, że sport to zdrowie. Ale czy naprawdę tak jest? Rzadko kto wie, jakie mogą być konsekwencje uprawiania sportu wyczynowo.
Bez Tytułu Reaktywacja
Temat kontuzji sportowców nie jest zbyt często poruszany. Dopiero, gdy któregoś z naszych zawodników spotka wypadek zaczynają się dyskusje.
Ostatnio dużo mówi się o urazie piłkarza ręcznego- Karola Bieleckiego, wieloletniego reprezentanta Polski, jednego z najlepszych rozgrywających, wicemistrza i brązowego medalistę mistrzostw świata. Podczas towarzyskiego spotkania Polski z Chorwacją, na samym jego początku, Karol został uderzony w twarz przez jednego z reprezentantów przeciwnej drużyny. Bielecki zszedł z boiska o własnych siłach. Nikomu wtedy nie przyszło nawet do głowy, że Karol nie wróci już nigdy na boisko. Po badaniach i operacjach lekarz wystawili jasną diagnozę - bez jednego oka niewskazane jest, żeby zawodnik wrócił kiedykolwiek do gry. Szczypiornista jednak nie bierze tego za pewnik. Chciałby wrócić na boisko i to jak najszybciej. Ta tragedia dotknęła nie tylko samego kontuzjowanego, jego rodziny, kibiców, ale także ludzi, którym nie jest obojętny ludzki los. Z powodu zaistniałej sytuacji zawodnicy i osoby, które się zajmują wyczynowo piłką ręczną, domagają się teraz ochrony twarzy. Wszyscy kibice mają nadzieję, że jednak nasz rozgrywający wróci do gry, bo nikt nie wyobraża sobie polskiej kadry bez Karola Bieleckiego.
Jednak nie zawsze kibice stoją murem za zawodnikiem. Rok temu, sytuacja w reprezentacji mężczyzn w siatkówkę nie przedstawiała się zbyt ciekawie. Kluczowi zawodnicy ulegali takim kontuzjom, z których nie mogli wyleczyć się w ciągu tygodnia czy dwóch, tak, aby mogli uczestniczyć w mistrzostwach Europy. Sebastian Świderski miał wypadek podczas meczu, który miał przygotować naszych zawodników do mistrzostw Europy; Michałowi Winiarskiemu, który wrócił z Włoch, uniemożliwiała grę bardzo poważna kontuzja barku; Mariusz Wlazły z powodów zdrowotnych również nie mógł brać udziału w przygotowaniach do tego ważnego turnieju. Nigdy nie spodziewaliby się nagonki ze strony „kibiców”. „Fani” zaczęli im zarzucać, iż wymigują się od gry w kadrze, że za mało zarabiają, itd. Taka sytuacje nigdy nie miała prawa mieć miejsca, a jednak. Kibice ubzdurali sobie, że zawodnicy w klubach zarabiają miliony, a w kadrze nie za dużo, więc nie opłaca im się grać z orzełkiem na piersi. Domysły były różne, jednak nieprawdziwe.
Nieciekawa sytuacja była również w kadrze siatkarek w zeszłym roku. Wybrano nowego trenera i wszystko miało być dobrze. Jednak nasza najlepsza zawodniczka - Katarzyna Skowrońska, miała
Bez Tytułu Reaktywacja
zapalenie ścięgna prawej nogi, które musiała leczyć przez długi czas. Uniemożliwiło jej to grę na mistrzostwach Europy. „Kibice” nie byli zadowoleni z tego, że nasza kadra będzie osłabiona na tak ważnym turnieju. Byli tym bardziej wściekli, ponieważ te zawody odbywały się w Polsce! Oprócz tego, że sama zawodniczka miała wielkie poczucie winy, bardzo chciała pomóc koleżankom i móc zaprezentować się przed najlepszymi kibicami na świecie. Może gdyby tylko Skowrońska nie mogła zagrać, to nie byłoby takiej nagonki na kadrę. Z powodu złego stanu zdrowia nie mogła również wziąć udziału w turnieju Anna Podolec, co również wzbudziło niezadowolenie „fanów”, którzy prawie znienawidzili Anię, snując chore wnioski. Ale czy kogoś interesuje prawda? Nie! Bo natura Polaków jest taka, że bardzo lubią narzekać i obwiniać wszystkich wokół. Czy ktoś w ogóle zastanawiał się nad tym, co czeka tych sportowców po zakończeniu kariery? Większość z nich nie wróci do pełnego zdrowia już nigdy. Nie zapominajmy też, że sport to ich życie i pewnie są gotowi na takie poświęcenie. Jeśli kiedykolwiek ktoś myślał o tym, żeby uprawiać zawodowo sport, to musi pamiętać o konsekwencjach tej decyzji.
abnormal
Jak Oskar został politykiem?
Bez Tytułu Reaktywacja
Nagroda Akademii Filmowej zwana zwykle Oscarem jest powszechnie uważana za najbardziej prestiżową nagrodę filmową. Najwięcej emocji budzi statuetka przyznawana dla najlepszego filmu danego roku. Jury ma twardy orzech do zgryzienia, wybierając zwycięzcę spośród 10 nominowanych filmów. Mimo że sama nominacja jest dużym osiągnięciem, to wszyscy twórcy marzą by wejść w posiadania złotego posążka.
Gala za rok 2009 bez wątpienia należała do dwóch filmów „The Hurt Locker. W pułapce wojny” i „Avatara”. Oba filmy otrzymały po 9 nominacji. Jedno z nich jest na pewno dziełem przełomowym i mogącym skierować kinematografię na nowy tor. Niestety, nie jest nim zwycięzca. Nie można zaprzeczyć, że szalenie efektowny, nakręcony za 250 mln dolarów „Avatar” został już doceniony przez widzów, zarabiając do dziś dnia około 3 mld dolarów. Swoją wielkość zawdzięcza ciężkiej pracy techników, których trud został nagrodzony Oscarem za efekty specjalne. Nie jest dziełem głębokim, pełnym przemyśleń, nie zaspokoi widza spragnionego ambitnego, trudnego kina. Będzie natomiast wspaniałą rozrywką dla każdego, kto podejdzie do niego w najbanalniejszy i chyba najodpowiedniejszy sposób – jak do ciekawego przeżycia. Natomiast „The Hurt Locker. W pułapce wojny” nie sprawdza się w żadnej z tych ról.
Opowiada on historię sierżanta Williama Jamesa – doświadczonego, amerykańskiego sapera. Trafia do oddziału kaprala Sanborna, gdzie zastępuje plutonowego Thomsona, który ginie na służbie. Krnąbrny, dumny i nieostrożny James ciągle łamie zasady przełożonego, który dyscypliną i profesjonalizmem nie chce dopuścić do śmierci kolejnego kolegi. Akcja filmu dzieje się w Iraku, w 2004 r. i przedstawia typowo amerykańską wizję wojny. Tak, jak w staroszkolnych filmach akcji, główny bohater nonszalancko ryzykuje życie
Bez Tytułu Reaktywacja
i ignoruje rozkazy, budząc szacunek wszystkich tych, którzy nie są narażani przez jego popisy. Film bywa miejscami stylizowany na film dokumentalny, co nieustannie psują dziwne sytuacje np. gaszenie samochodu-pułapki ręczną gaśnicą i wyciąganie bomb z piasku za zapalniki. Spodobały mi się epizody opisujące okrucieństwo wojny, takie jak znalezienie zwłok chłopca wypełnionych materiałami wybuchowymi. Wstrząsnęła mną scena próby rozbrojenia zamachowca samobójcy, który prosił o ratunek żołnierzy, nie mogąc ściągnąć z siebie zapiętej kłódkami bomby z zapalnikiem czasowym. Wbrew hollywodzkim tradycjom, odliczanie nie zatrzymało się na ostatniej sekundzie.
Tytułowa pułapka wojny, oznacza więzienie, jakim się stało normalne życie dla tego żołnierza. Gdy wrócił do domu, nie radził sobie w roli ojca i męża. Czuł się niedoceniony, brak było mu wrażeń, do których przywykł w Iraku. W filmie nie zabrakło jednak wielu dłużyzn, skutecznie psujących przyjemność z oglądania. Scena walki snajperów na pustyni nie trzyma w napięciu i jest zwyczajnie nudna. Bezradność bohatera z życiu codziennym nie została także wystarczająco wyeksponowana, jak na tytułowy wręcz temat.
Nie mogę powiedzieć, że jest to zły film, jednak według mnie zupełnie nie zasługuje na takie wyróżnienie. Mimo że reżyserem jest kobieta i spotkałem się z określeniem filmu jako „kobiecej wizji wojny”, to nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że jest krytyką wojny w Iraku. Czy zadecydowały względy polityczne? Nie wiem, ale moja pacyfistyczna dusza czuje tu zmarnowany potencjał. Tysiące żołnierzy boryka się przecież z problemami Jamesa, potwierdzając, że „człowiek z wojny wyjdzie, ale wojna z człowieka nigdy”. Niestety film nie wyróżnia się niczym spośród sobie podobnych. Znacznie lepszy moim zdaniem, „Jarhead” nie doczekał się nawet nominacji do żadnej z oscarowych nagród.
Kto więc powinien moim zdaniem dostać złoty posążek? Uważam, że wielkim niedocenionym są „Bękarty wojny”. Przez całe 150 minut, ciężko było mi przewidzieć, co się wydarzy w następnej chwili. Alternatywna wersja historii, oryginalny scenariusz i błyskotliwa reżyseria Quentina Tarantino złożyła się na wspaniały, nieco groteskowy film.
Sikora
Fallout 3
Bez Tytułu Reaktywacja
Słowem wstępu.
Fallout 3 to gra z gatunku cRPG (computer Role Playing Game), będąca kontynuacją kultowej serii zapoczątkowanej w 1997 roku. Odpowiedzialne jest za nią studio Bethesda Softworks, które stworzyło również m.in. świetnego, aczkolwiek nieco nudnego Obliviona. Już przed premierą gra wzbudzała kontrowersje. Jedni obawiali się, że Bethesda za wysoko ustawiła sobie poprzeczkę i nie zdoła oddać klimatu poprzednich części. Pozostali, którzy nie mieli styczności z pierwszym i drugim Falloutem, po prostu oczekiwali premiery świetnie zapowiadającego się erpega.
Krypta 101
To co łączy Fallouta 3 z jego poprzedniczkami, to oczywiście tło fabularne. Ziemia zostaje zniszczona w wyniku wojny nuklearnej pomiędzy USA i Chinami. Na krótko przed zagładą korporacja Vault-Tec buduje sieć tzw. Krypt – podziemnych bunkrów zapewniających schronienie niewielkiej grupie ludzi. W jednym z takich bunkrów – krypcie 101 - przychodzi na świat nasz bohater. Spokojnie dorasta w przyjaznym środowisku, odizolowanym od niebezpieczeństw czyhających na pogrążonym w chaosie świecie. Jednak pozorny spokój zostaje zakłócony, kiedy bohater dowiaduje się o ucieczce jego ojca. Występek ten poważnie wpływa na sytuację w krypcie, a my zmuszeni zostajemy do jej opuszczenia. Wtedy to wkraczamy w główną fazę gry.
Sposób kreacji bohatera jest bardzo oryginalny. Tuż po narodzinach wybieramy płeć, wygląd naszej postaci oraz imię. Jako małe dziecko zapoznajemy się ze sterowaniem oraz rozdzielamy punkty umiejętności takich jak siła, zręczność, percepcja, itp. Kiedy nasz bohater staje się nastolatkiem, nadchodzi czas testu, w którym określamy swoje specjalności, czyli bardziej zaawansowane umiejętności (np. biegłość w posługiwaniu się różnego rodzaju bronią palną). Gra podzielona jest na dwa wątki: główny i poboczny. Pierwszy z wymienionych dotyczy przede wszystkim poszukiwań naszego
Bez Tytułu Reaktywacja
ojca i stanowi około 15 godzin rozgrywki. Wątek poboczny to misje w żaden sposób niepowiązane z główną linią fabularną, przedłużają one jednak rozgrywkę o wiele godzin. Choć fabuła nie należy do bardzo wyszukanych, to sposób, w jaki zostajemy przez nią przeprowadzeni, zasługuje na podziw.
Brutalna rzeczywistość
Tuż po opuszczeniu krypty naszym oczom ukazuje się widok zarazem straszny, jak i piękny. Straszny - pod kątem fabularnym, widzimy, bowiem zniszczony i pogrążony w chaosie teren wokół Waszyngtonu, piękny - od strony graficznej. Podziwiamy zrujnowane domostwa, tumany kurzu unoszone przez wiatr. Jednym słowem, grafika w Falloucie 3 stoi na wysokim poziomie. Jednak odnośnie do animacji mam pewne zastrzeżenia. Postacie poruszają się sztywno i nienaturalnie, a mimika twarzy ogranicza się jedynie do ruchu warg podczas rozmowy.
Skoro wspomniałem już o rozmowach, warto zwrócić uwagę na dialogi w grze. Kiedy już przyjdzie nam z kimś konwersować, do wyboru mamy wiele odpowiedzi. Możemy być dla naszego rozmówcy uprzejmi albo aroganccy i niekulturalni. Oczywiście nasze poczynania przekładają się na naszą karmę, czyli charakter. Jeżeli będziemy zabijać niewinnych, ludzi staniemy się źli, a inni mieszkańcy pustkowia będą do nas wrogo nastawieni. Możemy również stać się obrońcą niewinnych, za co inni będą nas szanować, a nawet zaczną pomagać nam w niewielkim stopniu.
Obszar, który przyjdzie nam zwiedzić, jest ogromny. Obejmuje on ruiny Waszyngtonu oraz teren wokół niego, zwany Pustkowiami. W świecie gry rozsiane są setki lokacji, które przyjdzie nam odwiedzić. Podczas naszych podróży natkniemy się na wielu przeciwników. Radzić można sobie z nimi na wiele sposobów. W grze występuje tak zwany system V.A.T.S (Vault-Tec Advanced Targeting System), który polega na zatrzymaniu czasu w celu namierzenia poszczególnych części ciała przeciwnika. Możemy również eksterminować oponentów w tradycyjny sposób, jak w zwykłej grze FPS. Mówiąc o walce, należy wspomnieć o wysokim poziomie brutalności gry. Z tego powodu jest ona przeznaczona raczej dla dorosłego odbiorcy.
Udźwiękowienie
Muzyka towarzysząca nam od samego intra gry, doskonale buduje jej klimat. Dźwięki broni i odgłosy środowiska utrzymują wysoki poziom. A i dubbing zrealizowany jest bez większych wpadek.
Podsumowanie
Fallout 3, mimo niewielkich wad, jest jedną z najlepszych gier RPG, w jakie grałem. Oczywiście, jeżeli będziemy porównywać go do części poprzednich, doszukamy się nieco poważniejszych usterek. Jednak według mnie Fallout 3 oferuje już trochę inny typ rozgrywki, niż Fallout 1 i 2, więc porównywanie ich do siebie nie ma większego sensu. Fallout 3 to po prostu gra bardzo dobra w swoim rodzaju.
'Łukaszek'
Muzyczna pedanteria
Często możemy natknąć się na ludzi, którzy są niezwykle drażliwi pod względem podziału muzyki na gatunki i style. Tonem mentora pouczą cię, że Melt-Banana to jeszcze nie noisecore, a RIO zostało stworzone nie przez Samla Mammas Manna, a przez Henry Cow. Gdy pomylisz synthpop z electropopem możesz się spodziewać solidnej bury, a uważanie black metalu i heavy metalu za to samo grozi zerwaniem znajomości. Czy to jest normalne?
Bez Tytułu Reaktywacja
Odpowiedź, według większości z nas, naturalnie brzmi: nie. Muzyka ma służyć przede wszystkim do słuchania jej, nie do katalogowania i indeksowania. Mimo to są ludzie, którzy namiętnie to robią. Cieszą się, gdy mogą zabłysnąć wiedzą, lubią, gdy ze względu na umiejętność subtelnego odróżnienia dubstepu od breakstepu są darzeni szacunkiem, wręcz estymą. W zaledwie chwilę oddzielą utwory punkowe od punk-rockowych. Gdy jednak spytasz ich, na czym ta różnica polega, nie będą potrafili odpowiedzieć.
Takie wiesz… to jest to a to jest co innego jednak. To się czuje…
No wiesz, to tak ciężko wyrazić słowami… albo się to rozróżnia, albo nie…
To lekka przesada, przynajmniej w odczuciu większości osób lubiących dany gatunek muzyki. Słowo „rock” w określeniu nie zmienia nic a nic. Oprócz nazwy.
Można sobie teraz odpowiedzieć na pewne pytanie – czy jest to w ogóle potrzebne? Te wszystkie ograniczenia to dzielenie na szufladki? Wiadomo, że Vivaldi i The Doors to co innego – i czy do szczęścia potrzeba więcej? Czy da się obiektywnie ocenić, do jakiego
Bez Tytułu Reaktywacja
gatunku należy dany wykonawca? To sprawa zupełnie subiektywna, tak jak gust muzyczny! Nie da się go podzielić na lepszy i gorszy, tak samo jedna osoba może uznawać za avant-prog coś innego niż druga! Znieśmy wszystkie niepotrzebne ograniczenia!
Tak powie część z was, a ja nie będę mógł się z tym zgodzić. Dzielenie muzyki na gatunki i podgatunki, przyporządkowywanie do nich wykonawców jest bardzo użyteczne. Zgodzicie się ze mną, że rock i jazz to nie to samo. Bardziej obyci zauważą różnice między punkiem a progressive rockiem. Niektórzy dostrzegą coś takiego jak awangarda i stwierdzą, że różnice w obrębie gatunku mogą być duże (można to zauważyć np. na podstawie industrialu i post-punka, nie porównujmy Rammsteina i Throbbing Gristle czy Bauhausu oraz Editors!). Co jednak z pograniczami tychże gatunków? Czy Codona to jeszcze world (ach, niesforny Word zmienił to słowo na „Word” właśnie!) music, czy też może jazz? A Samla Mamlas Manna? Określenie „progressive rock” wydaje się nie do końca wyczerpujące temat.
Te wszystkie „zeuhle”, „neofolki”, i „glitche” nie wzięły się więc znikąd, nie są jedynie wymysłem pewnej grupy ludzi. To wszystko da się pojąć, zrozumieć, byle nie zaczynać od końca i nie przesadzać, jak na przykład z „punkiem” i „punk rockiem”. Korzyści są i to wymierne. Szukając zespołów podobnych do Current 93 nie musimy podawać nazwy zespołu, który nie każdy zna. Gdy spytamy o apocalyptic folk, pani w sklepie muzycznym czy kolega z klasy prędzej zrozumie, o co chodzi i poleci nam Rome czy Sol Invictus. Gdy spytamy o folk, do którego Current 93 z pewnością się zalicza, lecz jest to stwierdzenie bardziej ogólnikowe, dostaniemy coś w stylu Beirut czy Sufjan Stevens. A to nie będzie przyjemne. Inny przykład. Słucham teraz japońskiego zespołu Ruins. Grają coś bardzo trudnego do zdefiniowania, słychać w tym elementy progressive rocka, noise, a także zeuhl, nie to jest jednak ważne – być może powstanie kiedyś nowe określenie opisujące to co Ruins gra. Interesuje mnie natomiast coś innego. Szerzej znane jest siedem zespołów noszących taką nazwę. Mamy więc australijski black metal, niemiecki trash metal, kanadyjskie ska, chiński rock (cokolwiek by to miało znaczyć), włoski synthpop i zespół grający new wave, nieznanego pochodzenia. Robi się lekki rozgardiasz, a podział na gatunki znacznie ułatwi nam życie.
Nie bójmy się więc etykietek. Naprawdę, nie są one bezużyteczne. Gdyby tak było, prawdopodobnie by nie powstały (choć historia zna wiele przypadków bezużytecznych rzeczy/pojęć, które mają się dobrze). Fajnie jest odróżniać różne style w muzyce rockowej, bo rockiem jest zarówno Converge, jak i Myslovitz. Przyjemnie jest móc dokładnie określić, o co nam chodzi. Ważne jest jednak, by nie dać się zwariować, uważać, by podziały nas nie zdominowały.
Harlan
Karnivool Sound Awake
Bez Tytułu Reaktywacja
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem Karnivool odniosłem wrażenie, że muszę bliżej poznać
twórczość tego zespołu. W ręce wpadł mi ostatni z dwóch wydanych dotychczas longplayów.
Przysiadłem do degustacji.
Rozpoczyna się bardzo przyjemnie. Od razu po usłyszeniu pierwszych dźwięków polubiłem "Simple Boya", przyjemnie łagodnego, otaczającego muzyczną kurtyną. Natępny - "Goliath" pokazuje rockowy pazur.
Całkiem energetyczny utwór z niezłą solówką. "New Day" to już piękna ballada ze wspaniałą
melodią, wprowadza mnie w błogi nastrój. Przerwany on został brutalnie przez "Set Fire To The Hive",
emanujące zewsząd mocnymi dźwiękami. I znowu ballada, jeszcze łagodniejsza od „New Day” "Umbra". Po nim leko popowe "All I Know". Jeszcze miły przerywnik w postaci "Medicine Wears Off". "The Caudal Lure", "Illumine" i "Deadman" to dla mnie takie typowe, przyjemne, progresywne dźwięki. Album wieńczy konkretny "Change", dający 10 minut niesamowitej przyjemności dla uszu.
Polecam ten longplay całym sercem dla każdego, kto lubi muzykę gitarową. Nie jest to aż tak nietypowa muzyka jak Tool, ale także trafi do ich fanów (w tym mnie), ale i osób słuchających raczej lżejszej w odbiorze muzyki.
Ocena końcowa: 9/10
Ferment
Ideologia na przyszłość?
Anarchizm jako system głosi całkowite zniesienie przymusu, ucisku oraz wyzysku społecznego. Motywem przewodnim jest wolność, równość i sprawiedliwość społeczna.
Bez Tytułu Reaktywacja
Celem anarchistów jest zbudowanie społeczeństwa bezklasowego i nie podzielnego na dobra materialne. Swoją ideologią dążą do osiągnięcia sprawiedliwości społecznej poprzez zatarcie jakichkolwiek granic i podziałów. Anarchiści jako formę władzy uznają m.in kapitalizm polegający na zawłaszczaniu wartości wytworzonej przez samego robotnika. Mienie oznacza dla nich posiadanie dóbr przez ludzi bezpośrednio z nich korzystających. Alternatywą dla anarchistów jest komunizm wolnościowy czy też mutualizm - systemy ekonomiczne oparte o bezpośrednią kontrolę przez uczestniczących w nich ludzi. Anarchizm przez samych przedstawicieli uważany jest jako najszersza forma demokracji gdzie człowiek jako jednostka ma wpływ na swoje życie. Ideologia jakże piękna i mało znana. Ludzie, jak powszechnie wiadomo, ulegają wszelkim stereotypom wykreowanym przez media, jednocześnie dyskryminując to co im nieznane.
Każdy z nas posiada „wbudowany” instynkt przywódcy jednak nie każdy go wykorzystuje odpowiednio, zresztą jak widać, ponieważ żyjemy w demokracji gdzie na pozór wszystko jest ok ale nie czujemy się na tyle dobrze, żeby przestać w końcu narzekać. Czy więc ktoś z was widzi sens wybierania swojego przedstawiciela tylko po to, by mieć na co się denerwować?
Od początku wpajane nam jest złudzenie mocy sprawczej (myślimy, że coś możemy zmienić)
Guzik prawda! Nie głosujcie.
dzajken
Kącik poezji
Lux in Tenebris
Bez Tytułu Reaktywacja
Czymże troski doczesne, czymże życia trudy
W morzu niezmiernym, tego świata obłudy
Rozpływają się oto, niczym senne mary
Roztrzaskują łańcuchy, tych oków ciężary
Pókim opodal Ciebie, pókim tuż przy Tobie
Zatapiam się bezkreśnie, w tej słodkiej chorobie
Tańczymy pod tym niebem, boskim firmamentem
Radujemy się chwilą, karmimy momentem
Tak zachłanni uniesień, łapczywi czułości
Zapatrzeni w siebie, pragniemy miłości
Spójrz dookoła siebie, kiedy tak kwieciście
My jakże zaślepieni, wokół promieniście…
Czemuż się tak wstydzimy, czegóż tak boimy
Skoro serca koimy, skoro tak tęsknimy
Źdźbłem muskam Twoje lico, sycę aromatem
Pięknem matki natury, a czas naszym katem
Nadciąga okrutny zmrok, słońce chyli czoła
A ja w gwiazdeczkach Twych, wciąż widzę Anioła
Powstań duszo anielska, Chronos już nas wzywa
Wzruszenia nie ukrywa, rozłąka przybywa
Razem tu dotarliśmy, razem powrócimy
Tyś mym światłem w mroku, przezeń popędzimy Bośmy dwiema duszami, acz w jednym ciele
Połączeni sercami, jakże jest to wiele!
Tak więc chodź mój Aniele, chwyćmy się za ręce
I razem podróżujmy, wśród życia udręce
Nie zostawiaj samego, nie gdy serce płonie
Połączmy się na wieki, złapmy za dłonie
Dotrzemy na kres świata, sięgniemy zenitu
Aż po portal zagłady, zimnego granitu…
darkmessiach
Bez Tytułu Reaktywacja
I my ulegnijmy miłości
Pogoda ducha, jak ulotna
Bez Niej porażka, jakże sromotna
Ileż to pracy, ileż trudu
Łez poświęcenia, tyleż żmudu
Bycia kochanym, a kochania
Serca własnego rozkrajania
Ileż radości, ah, zaiście
Posłuchaj szumu, czy to liście
Rosą spowite burza trąca
Pośród gwiazd wzroku, migocząca
Nie - powiadam Ci, toż to nasze
Serca bijące piękne marsze
Czemuż nam bronią, czemuż dzielą
Samotne łóże śmierci ścielą
lecz nie potrafię, nie przecierpię
Z życia piękności, już nie czerpię
Boś Ty mym cudem, mą chorobą
Bądź ze mną po kres, płyt grobową
Zabierz mnie o tam, gdzie szkwał cichnie
Gdzie burza sapie, z wolna milknie
A motyl skrzydła rozpościera
Miłość, nadzieja – nie umiera
Póki kochamy, póki trwamy
Póty swe życia umilamy
darkmessiach
Sztuka i poezja.
Ku pokrzepieniu serc
Sztuka i poezja, morale, artyści... Jaki mieli wpływ na obywateli Rzeczypospolitej podczas II wojny światowej? Odpowiedzi możemy szukać dosłownie wszędzie, a pytań bez liku. Postarajmy się rozwiązać ten palący problem...
Bez Tytułu Reaktywacja
„Jesteś artystą, podnosisz morale” – z tymi słowami zetknął się Władysław Szpilman podczas pobytu w warszawskim getcie. Morale… Czym są morale? Otóż to duch bojowy, gotowość do walki, chęć do poświęceń, możliwość znoszenia trudów, przezwyciężenia strachu, tudzież – własnych największych słabości. To unikalna, niewidzialna, piękna, jedyna w swoim rodzaju siła. Aż wreszcie – morale to zaufanie, wiara – w samego siebie, w innych. A jak to bywa z ludzką ufnością, raz złamana już nigdy nie powróci do pełni sił, pozostanie blizna, uraz, pamiątka w ludzkich umysłach. Dlatego tak ważne jest, aby pielęgnować tę wiarę, bowiem łatwiej zburzyć, niźli wybudować. Każdy bez wyjątku ma wkład w kształtowanie tej siły. Wspaniali mówcy i przywódcy porywają nasze dusze do walki, sukcesy pchają dalej ku Victorii, lecz kto nas wesprze w chwilach zwątpienia? Kwieciste mowy stracą moc, sukcesów pocznie braknąć. Kto da źródło światełku nadziei w tunelu beznadziejności i rezygnacji? Powiadam – Ci, którzy są niedoceniani. Ci z których drwi się za życia, szanuje po śmierci. Ci żyjący między wzroku cieniem. Któż to? Ojcowie sztuki, mistrzowie słów, panowie rymów, maestro dla naszych uszu, czempioni pędzla, mentorzy wiary, duchowi guru. Oczywiście mowa o artystach. To dzięki nim pamiętamy, żyjemy ze świadomością, potrafimy czuć to co czuli nasi przodkowie. To ich tak niedoceniamy, tak pomijamy, tak bagatelizujemy. W chwilach takich przemyśleń nasuwają się różnorakie pytania, liczne wątpliwości, masa niedomówień, aż wreszcie – szukamy odpowiedzi, szukamy prawdy, szukamy tego, co nam umknęło. Jaką rolę odgrywała sztuka i jej twórcy w momentach niewątpliwie najcięższych dla naszej ojczyzny – dla Polski podczas Drugiej Wojny Światowej? Postarajmy się odpowiedzieć na te jakże niebagatelne pytanie.
Artyści towarzyszą ludzkości od zarania dziejów. Począwszy od starożytnych sztukmistrzów, zabawiających całe tłumy, poprzez średniowiecznych bardów, których pieśni znał każdy, niezależnie od wieku, aż po współczesnych pisarzy, malarzy, muzyków oraz całą masie innych - równie znaczących, sławnych, poważanych, cytowanych, niejednokrotnie uważanych za przykład sposobu życia. Co jest tak pięknego w ich życiu, w ich twórczości, w ich działalności społecznej? To że choćby zmarli – to ich dzieła będą wieczne, zawsze aktualne. Spójrzmy na utwory K.K. Baczyńskiego. Czy tyczą się tylko wojny w dosłownym znaczeniu? Czy nauki zawarte w dziełach tego jakże wspaniałego artysty tyczą się tylko nastroju Drugiej Wojny Światowej?
Bez Tytułu Reaktywacja
Otóż nie! Czytając mamy wrażenie, iż wszystko tam zapisane niesamowicie nas porusza, nadzwyczajnie na nas wpływa – mimo że nigdy w wojnach nie braliśmy udziału. Wzruszamy się, płoniemy żądzą poznania, szukamy prawidłowości, odpowiedzi. W końcu znajdujemy pomyłki w naszym postępowaniu, widzimy, uczymy się na błędach od zawsze powtarzanych przez ludzi. Tutaj ujawniają nam się dwie zasługi artystów – nie pozwalają nam zapomnieć, a także uczą nas jak żyć, aby zapobiec omyłkom przeszłości. „Historia lubi się powtarzać”. To wprost nieoceniona pomoc, z której, niestety, nie korzystamy.
Napomknąłem już o pojęciu „morale” i tym, jaką rolę odgrywa. Podczas drugiej wojny światowej wiara ludzi w zwycięstwo była nie mniej ważna, niż uzbrojenie albo liczebność, ponieważ cóż po wojsku – nawet najlepiej uzbrojonym i licznym - jeżeli nie mają zapału do walki? Złożą broń i będą czekać na egzekucję? Owszem – bo nie mają po co walczyć, nie wiedzą, za co walczą, nie mają dla kogo żyć. Czy my byśmy walczyli, nie wierząc w zwycięstwo? Otóż to. Popatrzmy teraz, co potrafią uczynić ludzie, którym wiara dodała skrzydeł, których miłość i szacunek do życia i ojczyzny porwała do walki, a pewność i nadzieja umocniła serca gotowe zostać przeszyte pociskami w poświęceniu za bliskich, za ukochanych. Przykład – bohaterstwo wykazane przez Polaków w obronie Wizny. Mimo ogromnej przewagi przeciwnika stawiliśmy opór. Broniliśmy naszej ziemi, broniliśmy naszego przybytku. To właśnie dzięki artystom śmierć stała się symbolem bezgranicznego poświęcenia, oddania ojczyźnie – stała się najwspanialszą nagrodą, co przyczyniło się do wzmocnienia odwagi ludzi. Po prostu chcieliśmy umierać z bronią w ręku!
Czy żołnierze walczyliby tak zawzięcie, do ostatniej kropli krwi, gdyby brakło im motywacji? Oczywiście, że nie. Ale gdzie tu rola artystów? Wystarczy posłuchać pieśni wojskowych! Słuchając „Hej chłopcy, bagnet na broń” dosłownie rwiemy się do działania, „Piechota, ta szara piechota” to żołnierska skromność i czystość, uczy nas szacunku do tych, co pomarli za ojczyznę! A czy słuchając „Roty” lub „Mazurka Dąbrowskiego” nie rozpiera nas duma? Tak, to właśnie to. Niedoceniana moc, niewidzialna siła. Hymn – przecież dzieło artysty – a jakże ogromną rolę odgrywa w państwie? Niesamowitą!
Nawiązując do skomponowanych melodii grzechem byłoby nie cofnąć się do czasów średniowiecza, kiedy to rycerze polscy ruszali do boju z „Bogurodzicą” na ustach, co notabene – pięknie jest zobrazowane w dziełach takich jak „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza. Według mnie, to właśnie pieśni miały największy wpływ na poczynania naszych przodków – na podrywanie do walki, na jednoczenie, na wiarę. Nie pozwalały zwątpić, nie pozwalały pogrążyć się w smutku – radowały nas nawet w tak mrocznych rozdziałach historii naszej ojczyzny.
Skoro wspominam o muzyce – warto także wyszczególnić chociażby niektórych muzyków i kompozytorów. Pierwszy artysta – wielki romantyk – Fryderyk Franciszek Chopin, następnie Stanisław Moniuszko, Władysław Szpilman… Otóż
Bez Tytułu Reaktywacja
to. W wielu filmach możemy ujrzeć znaczenie muzyków, poetów, malarzy – przekonać się na własne oczy, jak bardzo byli nam potrzebni. W tym miejscu pragnę szczególnie wyróżnić film „Pianista” oraz „Chopin – pragnienie miłości”, które cudownie przedstawiają okoliczności powstawania dzieł, które wzruszają miliony, które porywają miliony, które zostały zapamiętane przez miliony…
Uczucia – oraz prostota. Widząc dzieła wielkich malarzy tego okresu ludzie widzieli to co zawsze chcieli osiągnąć. Prostotę, spokój, wolność, a także porywczość, walkę i zwycięstwo. Wszystko to niewątpliwie „kierowało” postępowaniem ludzi. „Oczy nie widzą, sercu nie żal”, lecz gdy widzimy cel, serce pragnie go osiągnąć. Właśnie to było zamierzeniem artystów – pokazać do czego dążymy, niejako obudzić skrywane pragnienia ludzi i gromadzić je pęczniejące – w każdej chwili gotowe do eksplodowania.
Jeżeli chodzi o literaturę współczesną – za wspaniały przykład może posłużyć „Wiedźmin” - proza autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Tam bowiem mamy przedstawioną sytuację poety, barda – imć Jaskra. Ogólna opinia społeczeństwa na temat artystów to „bezużyteczne śmieci” oraz „wydrwigrosze”, lecz gdy nadchodzi czas wojny - paradoksalnie – każdy zna ich ballady i czerpie z nich nadzieję na lepsze jutro, pozwala zapomnieć o otaczającym złu i żyć chociaż chwilę marzeniami. Jak na ironię, tę prawidłowość odgórnie nieprzychylnej postawy społeczeństwa można zaobserwować w stosunku do niemalże każdego artysty. Aby nie rzucać słów na wiatr, wymienię jako dowód chociażby Juliusza Słowackiego, Jeremiego Przyborę, a nawet żyjącego jeszcze – Tomasza Bagińskiego.
Artyści sami w sobie też brali czynny udział w wydarzeniach ich otaczających, także walczyli, tak samo ginęli za ojczyznę – co swoje uzasadnienie (bo jaki sens poświęcania tak ważnych osób?) ma w nurcie romantycznym zwanym tyrteizmem – zakładającym z góry, że prawdziwy artysta powinien być człowiekiem nie słów, lecz czynów.
Moim zdaniem, artyści to osoby zasługujący na ogromny szacunek, zważywszy na to, co dla ojczyzny uczynili. Tak samo jak wielcy przywódcy, oni wszyscy – malarze, muzycy, poeci – na zawsze zapisali się na kartach naszej historii. To miejsce zdecydowanie należyte, w pełni zasłużone. I jestem pewien, że te karty historii przyjdzie jeszcze wielokrotnie zapisywać, niejednokrotnie imionami, dziełami i zasługami ojców sztuki.
To co zawarłem to tylko odrobinka, kropla w morzu zasług. Niemożliwym jest to wszystko opisać, to temat rzeka – otwarty i czekający na rozwinięcie, coraz dalsze i dalsze. Patrząc na to wszystko pragnę tylko powiedzieć ciche, szczere „dziękuję” wszystkim artystom – albowiem to dzięki Nim jesteśmy tacy, a nie inni, a Polska może być Polską – wolną Polską…
darkmessiach
Nasza redakcja
Bez Tytułu Reaktywacja
Dominika Wiśniewska dziennikarz
Mariusz Szerszeniewski korekta
Aleksandra Suwińska dziennikarz
Marcin Sikorski Zastępca Redaktora Qmama
Kamil Wawrzyniak grafik
Jarek Sadowski sekretarz redakcji
Lidka Gawlińska dziennikarz
Łukasz Liberacki korekta
Ula Skierkowska Redaktor Qmama Anna Ambrochowicz dziennikarz
Arek Żelechowski grafik
Agata Brudzyńska dziennikarz
Sebastian Chrzanowski dziennikarz
Agnieszka Michalska korekta
Opiekun:
Edyta Obrębska
ul. Kilińskiego 64 09-140
Raciąż
Polska