Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Prolog
Stopka ; Marcin Ołdakowski,Milena Kozioł,Monika Chechlińska, £ukasz Więsek,Monika Maliszewska,Sylwia Kuczyńska, Weronika Jarosz,Laura Błaszczak,Aleksandra Duma,Aleksandra Żurek ,Gabriela Czaplińska,Sylwia Kośka


Wstępniak ! Cześć ! To trzeci numer gazetki w tym roku. Nie ukrywam, że wydanie tego numeru nie obyło się bez małych zgrzytów, a to przez awarię internetu w trakcie składania. Na szczęście poke- mony nie powstrzymały gazetki. Jest to numer specjalny, jak większość z gazetek. Tym razem chodzi o walentynki. W numerze znajdziecie min. felieton o walentynkach i o pracach domo- wych oraz tandetną wyk- reślankę. Znajdziecie tu również kilka zaległych tematów. A więc bywajcie! Miłego czytania ! Spis treści; 3 nowinki 4-5 felieton o walentynkach 6 kochana praca domowa 7 wywiad z panią Szabatowską 8 eTwinning 9 rozrywka walentynkowa 10-11 wywiad z córką pani Goł. 12 felieton o feriach 13 Harry Potter recenzja 14-15 wolontariat 16 fotoreportaż z balu Nowinki z Jedynki, czyli co dzieje się w naszej szkole ;)



04.02.11 r. uczniowie naszej szkoły wzięli udział w ogólnopolskim projekcie ,,Mam haka na raka’’. Niektórzy założyli białe kokardki symbolizujące właśnie walkę z rakiem. Na scenie w kinie „Lot” prezentowały się grupy z Liceum im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Świdniku, na widowni zaś zasiedli uczniowie świdnickich gimnazjów, władze oraz przedstawiciele mediów ;) W kinie zbieraliśmy także maskotki dla chorych na raka dzieci z hospicjum. Cieszymy się, ponieważ wiele klas zaangażowało się w tę akcję. Tego samego dnia w szkole odbył się kiermasz ciast, a dochód z ich sprzedaży został przeznaczony na protezę oka dla dziewczynki chorej na raka. Wcześniej zorganizowano również konkurs na najlepszy plakat poświęcony protestowi przeciw paleniu papierosów. Dużo się działo! 10 lutego odbyła się zabawa choinkowa klas pierwszych i drugich. Mamy nadzieję, że wszyscy dobrze się bawili. W ostatnią sobotę przed feriami, czyli 15 stycznia, odbył się bal klas trzecich. Z tej okazji gościliśmy w naszej szkole przedstawicieli ,,Głosu Świdnika’’ i udzieliliśmy wywiadu dotyczącego przebiegu imprezy. Mimo zimy odbywają się wycieczki do Warszawy. Niektórzy byli w Teatrze Narodowym na ,,Świętoszku’’ Moliera, inni zaś odwiedzili Centrum Nauki „Kopernik”. Niektórzy zauważyli na terenie szkoły nowe kamery … Jesteśmy dumni z finalistów w konkursach przedmiotowych. Gratulujemy sukcesu Kasi Charytanowicz (matematyka) i Andrzejowi Mazurowi (geografia) z klasy 3E. Młodsi koledzy też się spisali – gratulujemy Albertowi Golcowi i Wiktorowi Niemczyckiemu (język niemiecki)! red. Felieton walentynkowy
14 lutego - święto zakochanych, głupota XXI wieku i dzień szczęśliwych sprzedawców akcesoriów walentynkowych


Tak postrzegany jest Dzień Św. Walentego przez różne grupy społeczne. Ta odmienność poglądów wynika na ogół ze spojrzenia na świat okiem młodego lub starszego człowieka. Walentynki są właściwie nowym świętem, gdyż w Polsce za częto je obchodzić dopiero w latach 90. XX wieku. Starsza część polskiego społeczeństwa krytykuje to nowe święto jako objaw amerykanizacji i wypierania rodzimych tradycji. Jednak młodsze pokolenia patrzą na to zupełnie inaczej. W tym dniu nastolatkowie wyznają sobie miłość, pisząc listy miłosne, wysyłając ozdobne kartki, dając prezenty, np. bardzo popularne czerwone serca z napisem „Kocham Cię”. Osoby starsze uważają to za totalną głupotę. Zresztą nie tylko one. Wśród młodzieży też można znaleźć osoby, które nie popierają tego święta choćby z tego powodu, że jeśli się ludzie kochają, to miłość powinni wyznawać sobie codziennie a nie raz do roku. W sumie to i ja tak uważam, ale sądzę też, że jest miło, gdy dostanie się od kogoś kartkę czy doświadczy innego miłego gestu w Dniu Zakochanych, bo jednak jest to inne uczucie niż w dniu powszednim. ;) Niestety, walentynki są wykorzystywane też do głupich żartów. Niedojrzałe dzieciaki (często chłopcy, ale nie tylko oni), pogrywają uczuciami innych. Wysyłają kartki z różnymi wyznaniami do rówieśników z podpisem osoby, której kosztem chcą się zabawić. Jest to głupie i okropne! Wrażliwa dusza traktuje zwykle takie prezenty czy inne romantyczne gesty bardzo poważnie, po czym po prostu cierpi.



Jestem pewna, że nikomu by nie było miło, gdyby mu wycięto taki numer. Pamiętajcie, że złamanego serca nie włożycie do gipsu! Walentynki krytykowane są również za komercyjne na- stawienie. Biznes wy- korzystuje je, by się wzbogacić, np. na sprze- dawaniu zwykłego jabłka z napisem „I love you” po 5zł za sztukę. Moim zdaniem jest to bezczelne wyłudzanie pie- niędzy od młodych osób. Wrażliwa, zakochana, mło da, nieznająca świata osoba wyda każde pie- niądze, by zdobyć swoją drugą połówkę, obda- rowując ją prezentami, a przecież to zbędne. Wys- tarczy po prostu być blisko tej drugiej osoby i pozwolić jej poczuć się bezpiecznie. Pamiętaj, że nie można kupić serca drugiego człowieka, trzeba o nie tylko poprosić. ;)Kończąc moje jakże długie rozważania nad sensem wa- lentynek, uważam, że ludzie nie powinni czekać cały rok na wyznania sobie miłości, bo rok to jednak bardzo długi okres, a symboliczny pre- zent w tym dniu na pewno nie zaszkodzi. Przynajmniej sprzedawcy, dzięki takiemu materialnemu gestowi, zjedzą w tym dniu po- rządną kolację.;) Jednakże pamiętajcie, żeby z tymi prezentami nie przesadzać, bo jeszcze się druga osoba przyzwyczai i potem będzie problem... ;p P.S. Panowie, my nadal lubimy dostawać kwiaty ;) Dziewczyny, wysyłanie anonimowych prezentów na nk to poziom pod- stawówki. Kliknijcie opcję „prywatny” lub „publiczny” ;p Miśka ;] Kochana praca domowa?
Kilka dni temu, zasiadając do lekcji, jak zwykle zacząłem szukać jakiejkolwiek wymówki. Zdałem sobie wówczas sprawę z tego, że wszystkie prace domowe to odbieranie dzieciom dzieciństwa, więcej - to nielegalne!


W świetle prawa szkoła jest przecież urzędem, który może pełnić tylko te funkcje, do których ma uprawnienia, a zadawanie prac domowych nie leży w jego zakresie. Po- wiedzmy jednak o najgorszej rzeczy z tym związanej: zabieraniu czasu dzieciom. Gdybym chciał się dobrze przygotować do każdego przedmiotu, zabrakłoby mi czasu. Przeciętnie siedzimy w szkole sześć godzin. Doliczmy do tego czas poświęcony na to, aby przypomnieć sobie materiał z ostatnich lekcji, na co potrzeba nam około dwóch godzin. Dzięki temu jesteśmy wyuczeni. Ale co dalej? Prze- cież mamy jeszcze spra- wdziany, obowiązki domowe, „kochaną” przez wszystkich uczniów pracę domową oraz własne życie. Postanowiłem dłużej nie siedzieć bezczynnie i zacząć działać. Poszukałem w Internecie i znalazłem wypowiedź rzecznika praw ucznia. Jego zdaniem, za- dawanie prac domowych to zmuszanie dzieci do pracy w domu, a więc ograniczanie wolności prawa do wy- poczynku, o którym mówi 31 artykuł Konstytucji oraz art. 31 Konwencji Praw Dziecka. Inną bulwersującą sprawą jest ilość sprawdzianów, jaką mo- żemy pisać w ciągu tygodnia. Zgodnie z kodeksem praw ucznia dwa, jednak jak już coś robić to na MAXA!! Zamiast dopuszczalnych dwóch, pi- szemy po trzy lub cztery sprawdziany tygodniowo, a jeżeli klasa „się stawia”, sprawdzian wpisany jest w dzienniku jako „kartkówka”. Dlatego nie dziwcie się, dorośli, niechęci młodzieży do szkoły i przypomnijcie sobie, jak to było, kiedy mieliście tyle lat co my. Gall Anonim Wywiad z ... Panią Urszulą Szabatowską
Postanowiłyśmy dziś porozmawiać z Panią Urszulą Szabatowską, nauczycielką chemii w naszym gimnazjum. Jest opiekunką szkolnego Klubu Wolontariusza, niedawno otrzymała Medal Edukacji Narodowej, a nawet pisze wiersze...


Co sprawiło, że została Pani opiekunką wolontariatu?
 Od bardzo dawna interesowała mnie opieka nad osobami  starszymi. Moi uczniowie już od wielu lat, jeszcze zanim wolontariat rozwinął się w naszej szkole, chodzili do starszych osób i opiekowali się nimi. 
 Od ilu lat pełni Pani tę funkcję? 
Klub Wolontariusza istnieje w naszym gimnazjum już drugi rok i przez cały ten czas jestem opiekunem wolontariuszy, którzy odwiedzają starsze osoby i pomagają im.
 Czy to prawda, że ma Pani w  domu kącik laboratoryjny?
 Tak, to prawda.
 Czy może nam go Pani opisać? 
Parę  pudełek, trochę sprzętu, trochę szkła i kilka odczynników, które można znaleźć niedaleko, czyli na podwórku lub w ogródku.
 Jak udało się Pani zdobyć Medal Komisji Narodowej? 
Żeby uzyskać taki medal, trzeba spełniać szereg różnych warunków. Te warunki zostały wymienione na stronie ministerialnej i można sobie tam poczytać. Nietrudno się domyślić, jakie warunki trzeba spełnić. Cóż, trzeba trochę popracować... 
 Ilu miała Pani laureatów konkursów przedmiotowych? 
Wielu, nie jestem w stanie nawet podać tej ilości. W ostatnich dwóch latach jakoś brakuje nam bardzo zdolnych i bardzo pracowitych uczniów, którzy chcieliby zostać laureatami konkursu chemicznego. Tacy uczniowie powinni być nie tylko świetnymi chemikami, ale też dysponować pogłębioną wiedzą matematyczną.
 Jak Pani to robi, że ma ich Pani aż tak wielu?
 Wymuszam na nich bardzo ciężką i mozolną pracę. 
Co trzeba zrobić, aby zostać takim laureatem? 
Trzeba opanować treści programowe nie tylko z gimnazjum, ale i z liceum. Trzeba bardzo dużo samodzielnie pracować i szukać tej wiedzy w różnych podręcznikach oraz rozwiązać mnóstwo zadań.
 Czy to prawda, że pisze Pani wiersze?
 Tak to prawda. 
 Co skłoniło Panią, aby zacząć je tworzyć? 
Myślę, że zaczęłam je pisać, będąc w waszym wieku, jako nastolatka. Pisałam je dla siebie, do szuflady. Potem niektóre z nich ujrzały światło dzienne.
 Czy na koniec mogłaby nam Pani powiedzieć, z którą klasą najlepiej się Pani pracuje?
 Właściwie trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Bardzo lubię klasy, które mają w sobie ciekawość chemiczną, czyli  chcą wiedzieć, co się naokoło dzieje i dlaczego, a nie tylko zamierzają „odbyć” kolejną lekcję chemii. 
Bardzo dziękujemy za udzielenie wywiadu.
 0&G Etwinning cz.2
Co słychać w Grecji i Portugalii


Poznajemy inne kraje W naszej szkole uczniowie z klasy I g postanowili wziąć udział w akcji eTwinning. Nawiązaliśmy współpracę ze szkołami w Portugalii i Grecji. Nasz projekt nosi tytuł: „Świat nastolatków w Portugalii, Grecji i w Polsce”. W ramach projektu będziemy mówić o świętach obchodzonych w poszczególnych krajach, przedstawimy nasze miasta, regiony i kraje, porozmawiamy też o naszych zainteresowaniach i może nauczymy się kilku zwrotów w języku portugalskim i greckim, a naszych zagranicznych kolegów nauczymy paru słów po polsku. A jak to zrobimy? Przez Internet, bo akcja eTwinning jest częścią programu eLearning, funkcjonującego pod patronatem Komisji Europejskiej. Głównym celem tej akcji jest łączenie i współpraca bliźniaczych szkół w Europie za pośrednictwem mediów elektronicznych. Jak to działa? Szkoły znajdują partnerów w celu wspólnej pracy, wymiany poglądów, dzielenia się doświadczeniami oraz rozwoju zainteresowań. Akcja promuje intensywne stosowanie techniki cyfrowej, wykorzystywanie zasobów Internetu (m.in. poczta elektroniczna, czat, forum, blog). Szkoły bliźniacze często korzystają z prezentacji Power Point, konferencji dźwiękowych, wideokonferencji a także Systemów Zarządzania Nauką (np. Virtual Learning Environment). Uczniowie szkół komunikują się w wielu językach, w ten sposób rozwijając posiadane kompetencje językowe. Edukacja europejska i my Najważniejszymi celami edukacji europejskiej są: „ przezwyciężanie uprzedzeń, akceptacja europejskiej różnorodności, otwartość wobec kultury, zachowanie kulturowej tożsamości, zdolność do koegzystencji z sąsiadami i do osiągania kompromisu, działanie na rzecz pokoju w Europie, działanie na rzecz wolności, demokracji i praw człowieka”. Istnieje wiele sposobów, służących realizacji tych celów i zadań. Jednym z nich jest właśnie nasz projekt! Uczniowie kl. Ig Wykreślanka walentynkowa !



Znajdź i wykreśl podane niżej wyrazy związane ze Świętem Zakochanych. Szukaj ich poziomo . Powodzenia ;) pfaidhgafbgdfdkgkjfgkałbuoahfCzekoladkigggstrtggtwllostri75oskyCzerwieńytrwyrtytraKupidynrtywyrtypolafftyehjiKwiatygrrgdrgLutyrtgrgtrgsMiłośćdgdgtgrdggt, kParytgdgdgdggtPocałunekyrgrtdgtgRandkadtgdrgrtgrsgrgtrsgtrtgRóżesgrrrrtgsgstegsetgsjruir5eyk6kyjtkkSercatkjwtheizyziw38tkgbksehhUczuciatuywoiaownvkhjvhorjskhbdthogZakochani Wyrazów jest 13. Kto nie znalazł ten trąba ;) Wywiad
Wybitna nauczycielka i harcerka Władysława Gołąbek oczami swojej córki Anny Tyburskiej


O.M.: Witam A.T.: Dzień dobry O.M.: Spotykamy się z Panią Anną Tyburską, żeby porozmawiać o jej mamie, słynnej harcerce, nauczycielce i aktywistce szkolnej Władysławie Gołąbek. O.M.: Jakie są Pani najważniejsze wspomnienia związane z mamą ? A.T.: Była bardzo wesoła, opiekuńcza, zawsze pogodna. Lubiła ludzi, a najbardziej pomagać im. Przez nasz dom przewijało się zawsze mnóstwo młodzieży. Mama żyła ich problemami, mieli do niej ogromne zaufanie. Potrafiła śmiać się z nimi i wzruszać gdy taka była potrzeba, a czasami nawet mocno „tupnąć nogą”. Ze względu na to, że była oddanym harcmistrzem, często organizowała obozy, rajdy piesze i rowerowe. Zawsze z młodzieżą, która uwielbiała jej towarzystwo. Skora do żartów, kawałów- była dla nich jak kumpel. Do dziś dnia, spotykam dorosłych już ludzi, wychowanków mojej mamy, którzy z rozrzewnieniem wspominają tamte czasy. O.M.: Jakie były Pani stosunki z mamą? Dużo się Panie kłóciłyście? A.T.: Bardzo dobre, choć nie ukrywam, że była bardzo wymagająca. Kierowała się zawsze swoimi zasadami trzymając mnie i mojego brata twardą ręką. Nie mniej jednak z sentymentem wspominam czasy, gdy dla nas grała na akordeonie, bawiła się w różne gry, opowiadała ciekawe historie. O.M.: Jakie były zainteresowania Pani mamy oprócz harcerstwa? A.T.: Bardzo interesowała się muzyką, sztuką, uwielbiała dobrą książkę. Do dziś dnia, trzymam w domu wszystkie zgromadzone przez nią książki. Jest w śród nich mnóstwo znakomitych tytułów np. kolekcja autobiografii słynnych kompozytorów, trylogie , najsłynniejsze dzieła literatury polskiej. O.M.: Co było największym marzeniem Pani mamy? A.T.: Mama zawsze marzyła o zwiedzaniu świata. Pod koniec życia spełniła częściowo swoje marzenie, odwiedzając cudowne miejsca : Fatimę, Lourdes, Ziemię Świętą, Rzym. Choć tak naprawdę najbardziej pragnęła szczęścia swoich dzieci i wnuka. O.M.: Robiła Pani psikusy swojej mamie? Jakie? A.T.: Byłam bardzo nieposłusznym dzieckiem i z uporem maniaka zawsze próbowałam przechytrzyć mamę i łamać jej zasady. A ona i tak w cudowny sposób, zawsze mi wybaczała, co doceniłam dopiero jako osoba dorosła. O.M.: Jak to, że Pani mama była tak aktywną osobą wpłynęło na Pani życie? A.T.: Praktycznie nie wpłynęło. Mama w zadziwiający sposób potrafiła łączyć te dwa światy. Nigdy nasz dom nie ucierpiał na aktywności mamy, tum bardziej , że kiedy tylko istniała taka możliwość , zabierała nas na obozy, rajdy. Przez co można śmiało stwierdzić, iż rozwijaliśmy się wszechstronnie. Uczyliśmy się zaradności, sprytu, radzenia sobie w trudnych sytuacjach, jak również integrowaliśmy się z rówieśnikami. Do dziś pośród znajomych, uważana jestem za chodzący „śpiewnik”, tyle piosenek nauczyłam się w tamtych czasach. O.M.: O czym rozmawiały Panie wieczorami? A.T.: Zawsze wieczorami wspominałyśmy minione obozowe chwile, czytałyśmy książki, ale też mama często zaganiała nas do lekcji, do ćwiczeń gry na skrzypcach a brata na trąbce i



pianinie. O.M.: Czy wiele osób wiązało z Panią nadzieje by była Pani taka jak mama? Czy to Pani nie przytłaczało? A.T.: Z pewnością tak. Sama żyłam w przeświadczeniu, że chcę być taka jak mama „turystyczna, sportowa, zawsze z młodzieżą”. Wybrałam nawet jako kierunek dalszego rozwoju studium wychowania przedszkolnego niestety stwierdziłam, że jednak zupełnie się do tego nie nadaję. O.M.: Czy miała Pani tzw. „luzy” w szkole z tytułu tego , że mama była nauczycielką ? A.T.: Mama w szkole uczyła języka rosyjskiego a dodatkowo prowadziła zajęcia techniczne, i była w tym bardzo dobra. Czy z tego tytułu miałam luzy? Niekoniecznie (śmiech) ! Wręcz odwrotnie zawsze miała na mnie „oko”. Żeby się urwać z lekcji lub po prostu pójść na wagary musiałam się sporo nagimnastykować, choć może dzięki mamie miałam większą śmiałość do innych nauczycieli, nie przerażali nie tak. O.M.: Czy choroba Pani mamy zbliżyła Panie do siebie? A.T.: Tak i to bardzo. Choroba mamy pozwoliła mi spojrzeć na nią, nie jak na nauczycielkę, harcerkę, organizatorkę, zawszę dającą sobie radę , tylko jak na człowieka. Stała się po prostu kruchą istotą potrzebującą ,mojej troski i opieki. Przegadałyśmy wiele godzin, na przeróżne tematy, bez tajemnic i sekretów. Mogę śmiało powiedzieć, że stałyśmy się prawdziwymi przyjaciółkami, choć to były trudne i ciężkie chwile. Nigdy nie zapomnę słów, które wypowiedziała tuż przed śmiercią „Córciu, co ja bym bez Ciebie zrobiła”, to dla mnie największa nagroda i radość. O.M.: Czy uważa Pani swoją mamę za wzór do naśladowania? A.T.: Myślę, że dzisiaj już nie ma takich ludzi jak Ona. Całe swoje życie poświęciła ideom harcerstwa , pedagoga, przyjaciela. Oddała im wszystkie najlepsze lata swojego życia. Bezgranicznie kochała młodzież, niosła innym mnóstwo radości. Zawsze pomocna, zawsze dla innych. O.M.: Serdecznie dziękuję. Świdnik, 27.10.2010r. Ferie – dwa tygodnie wolności?
17 stycznia – zbawcza data dla wszystkich uczniów z województwa lubelskiego. Zaczęły się ferie, czyli czas wypoczynku. Przynajmniej tak mi się wydawało…


Dwa tygodnie wolnego, co w moim mniemaniu oznacza zero myślenia o szkole, kartkówkach, sprawdzianach itd. Ale czy na pewno? W tym czasie prawie nie zajrzałam do lekcji, a gdy przyszedł ostatni dzień ferii, miałam do siebie pretensje. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że następny tydzień spędzę „w książkach”. Poniedziałek – pierwsza lekcja: język polski. Opracowujemy felieton, w którym autor zapewnia czytelników, że wypoczynek to nie tylko prawo, ale i obowiązek. Czyli zdaje się, że miałam rację i nie zrobiłam nic złego, odpoczywając w ferie. Tylko coś mi się tu nie zgadza. Jeżeli na każdy następny dzień mam zapowiedziany sprawdzian czy kartkówkę, to kiedy mam się do nich przygotować? Nauczycielom chyba bardzo spodobał się zwrot „po feriach”. Zakładając, że mamy prawo do wypoczynku, to dlaczego w ciągu ferii mamy martwić się o projekt grupowy z przedmiotu x.? Przecież większość kolegów jest nieosiągalna w ferie, a nawet jeżeli spędzą ten czas w domu, to wątpię, żeby ich marzeniem było spotkanie się w sprawie zadania ze szkoły. Nawet nie chodzi o ferie. Nie sądzę, by ktoś, kto wymyślił weekend, zrobił to po to, żeby przez dwa dni uczyć się lub pracować. Przy takim założeniu zdecydowanie brakuje czasu. Przecież po lekcjach chcemy też mieć własne życie – bez książek, nauki, a nie tylko przygotowywać się do sprawdzianów, ba! Do każdej jutrzejszej lekcji. W takim razie zostaje weekend. Sens ferii znika pod ogromem pracy. I choć mamy wypocząć, to męczymy się psychicznie, a po powrocie do szkoły trudno nam się skoncentrować. Mam nadzieję, że coś się zmieni, bo to, co jest teraz, na pewno nie jest godne podziwu. Kasia Charytanowicz Harry Potter i Insygnia śmierci cz.1
„(…) Bo żaden nie może żyć, gdy drugi przeżyje.” Część pierwsza Wielkiego Finału weszła już na ekrany kin!


Harry Potter i Insygnia śmierci cz.1 (ang. Harry Potter and the Deathly Hallows: Part 1) jest filmem przygodowym wyreżyserowanym przez David’a Yates’a. Scenariusz na podstawie książki J.K. Rowling Pt. „Harry Potter i Insygnia śmierci” napisał Steven Kloves. Główne role zagrali: Daniel Radcliffe jako Harry Potter, Rupert Grint jako Ronald Weasley i Emma Watson jako Hermiona Granger.
 Pierwsza część ostatniego tomu z serii Harry Potter weszła na ekrany 19 lipca 2010 roku. Bohaterowie światowego fenomenu nie wracają na ostatni rok do Hogwartu. Wyruszają w poszukiwaniu horkruksów by spełnić wolę ukochanego profesora Dumbledore’a. Lord Voldemort rośnie w siłę każdego dnia. Przy pomocy bezwzględnych i ślepo oddanych mu śmierciożerców przejmuję kontrolę nad Ministerstwem Magii i szkołą czarodziejstwa – Hogwartem. Harry, Ron i Hermiona muszą porzucić rodziny, przyjaciół, szkołę, aby Wybraniec mógł pokonać ostatecznie tego, którego imienia nie wolno wymawiać. Jednakże na ich drodze pojawiają się liczne przeszkody w postaci szmalcowników, śmierciożerców, śmierci czy ich samych. Bohaterowie nie mają wiele czasu, a ostateczne starcie z Czarnym Panem pojawi się 15 lipca 2011 roku w technologii 3D. Zapraszam do kin! Moni$ Nieśmy pomoc - wolontariat
Na pewno słowo „wolontariat'' słyszał każdy, ale ilu spróbowało się zaangażować? Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto. Najtrudniejsze są początki ... Potem za poświęcenie godzinki czy dwóch tygodniowo otrzymujemy znacznie więcej.


Wolontariat jest to dob- rowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych osób, które tej pomocy potrzebują. Dla niektórych uczniów uczęszczających na spotkania wolontariatu określenie „bez- płatna'' nie oznacza wcale bezinteresowna, lecz bez wynagrodzenia. W rze- czywistości członkowie wo- lontariatu uzyskują liczne korzyści z pełnienia tej funkcji, np. satysfakcję robienia czegoś dobrego dla innych lub też spełnienia swoich potrzeb. Najczęstsze motywacje, którymi kierują się wo- lontariusze, to potrzeba kontaktu z ludźmi, nawiązania nowych znajomości lub też oddania dobra, które kiedyś od kogoś otrzymali. Zaś dla innych to po prostu sposób zdobycia nowych doś- wiadczeń. Nasze gimnazjum także ma swój Klub Wolontariusza. Zapewne każdy z was słyszał o różnego rodzaju akcjach prowadzonych na terenie naszej szkoły. Jedną z wielu akcji była zbiórka na rzecz zwierząt ze schronisk. Obecnie odbywa się zbiórka żywności oraz artykułów chemicznych dla rodzin znajdujących się w ciężkiej sytuacją materialnej. Poza terenem szkoły również organizowane są liczne zbiórki, jedną z nich jest np. „Dziewczynka z zapałkami'', która odbywa się w supermarkecie Kaufland. Jest to tzw. akcja jednorazowa, więc tak naprawdę każdy z nas mógłby zmierzyć się z tym zadaniem i wypróbować swoich sił w taki sposób. Kolejnym zadaniem, z jakim może zmierzyć się



wolontariusz, jest pomoc osobom starszym. Pomoc ta polega przede wszystkim na regularnym odwiedzaniu podopiecznych. . To budujące, kiedy widzimy, jak młodzi ludzie poświęcają swój wolny czas, by pomóc tym, którym z wiekiem jest coraz trudniej normalnie funkcjonować. Niestety, mało jest takich osób, które odnalazłyby się w tej roli. Dlatego każdy chętny do podjęcia się tego wyzwania powinien przemyśleć, czy sprosta zadaniu. Kółko organizuje także pomoc w nauce. Najlepsi wolontariusze pomagają słabszym uczniom np. w odrabianiu lekcji, a nawet przygotowują ich do zajęć. Osoby chętne do nauczania innych lub też potrzebujące pomocy są mile widziane. Wystarczy zgłosić się do naszego szkolnego pedagoga, pani Katarzyny Radek. Serdecznie zapraszam w imieniu swoim i pozostałych członków Klubu Wolontariusza do pomagania innym. ''Dzielenie się miłością i pomocną dłonią to najpiękniejsza cecha, jaką może posiadać człowiek'' Monika Emm.;)

FOTOREPORTAŻ BAL